Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
IGE-XAOIGE-XAO
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Petycja do Ministra Środowiska - jak palić bez dymu

haneb 17 Mar 2018 21:31 51879 1196
  • #601
    101pawel
    Poziom 26  
    gaz4 napisał:
    Nawet miał z którego dosłownie leje się woda mie ma aż takich wahań ale zawartość cukru lub wręcz suchej masy w wielu owocach i warzywach może odpowiadać z w/w tabeli. Podczas wyciskania soku czasami robię pomiar zawartości cukru i np. w gruszakch Lukasówka po słonecznym i suchym sezonie miałem rekordowe 18%. Minimalna zawartość cukru w tej samej odmianie to ok. 10% - kolosalna różnica ale jako klient nawet sobie z tego nie zdajesz sprawy że owoce w sklepach mają tak samo.
    Nooo, - Panowie, wiem, że skończyło się Wam (nomen omen) paliwo argumentów, to idziecie w abstrakcję, ale jak jeszcze i ten - bieżący, bardzo już wysoki jej poziom przekroczycie, to nie pozostanie nic innego jak zakończyć ten dwuletni - ładny i punktogenny, aczkolwiek niezbyt popularny wątek.
    Kolego gaz4, może ty kupujesz gruszki celem produkcji z nich cukru; może masz taki biznes i to jest OK, ale zrozum, ja i chyba reszta populacji, kupujemy gruszki by je normalnie zjeść. Przez całe życie nie przyszło mi do głowy mierzenie ilości w nich cukru. Jeśli Ty mierzysz ilość cukru w gruszkach, to pewnie ktoś mierzy grubość ich skórki, bo robi np. z nich afrodyzjaki, a jeszcze ktoś inny liczy pestki, bo produkuje gruszkowe koraliki. Może tak być, że 0,005% nabywców kupuje gruszki dla innych celów niż pozostali, ale zrozum - węgiel w składach opałowych służy wyłącznie do spalenia, więc jedyne istotne parametry, to nie zawartość w nim miki czy metali szlachetnych, ale głównie popiołu, siarki, wody i oczywiście jego wartość opałowa. Może się oczywiście trafić klient kupujący węgiel wg np. koloru, ale to będzie zapewne artysta.
    gaz4 napisał:
    ... jak podałem wyżej 1% wilgoci zmienia ją zaledwie o 0.3%. Po co walczyć z parametrem który w minimalnym stopniu wpływa na jakość...
    Tak, wpadka za wpadką. Nie ma takiej siły by udało się Wam zlikwidować parametr węgla określający jego wilgotność. Koń by się uśmiał i niestety poległ, z zacytowanego Twojego akapitu. Zdajesz sobie sprawę jakie szkody powoduje w energetyce w systemach nawęglania i spalania paliwo o podwyższonej wilgotności? Wiesz ile prywatnych kociołków kończy przedwcześnie swój żywot tylko dlatego, że w XXI wieku wmawiacie społeczeństwu, że sprzedaż suchego węgla przerasta możliwości Państwa z jego instytutami i instytucjami?
    Gdziekolwiek i cokolwiek kliknę w ostatnich miesiącach, widzę reklamę ekogroszku na "S...". Zaintrygowany zajrzałem - clou reklamy to suszenie przed workowaniem: podwójne, potrójne i n-te. Ci, którzy sprzedają ten węgiel znają doskonale nasze krajowe bolączki. Tak jak tu siedzicie w tym wątku zakaszcie rękawy i zamiast mitrężyć czas weźcie się poważnie za nasz węgiel, bo za chwilę będziecie pisać petycję do ministra, że konkurencja wycina nasze czarne złoto, - sprzedając suchy węgiel i na dodatek zgodnie z parametrami.

    Dodano po 7 [minuty]:

    Xantix napisał:
    101pawel napisał:
    Za chwilę przestanę pisać w tym wątku
    Oj, jak ja o tym marzę...

    Ta, jakby nie było, masz tu (macie) zajęcie pasjonujące i na długie lata. Nie wiem jak z kasą, ale przy 42 subskrybcjach nie mogą być to kokosy, - by jako tako wiązać koniec z końcem, jak mówią i piszą Vlogerzy trzeba mieć tych subów jakieś 2500 razy więcej. Czego Wam oczywiście życzę.
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • #602
    Sstalone
    Poziom 28  
    101pawel napisał:
    Może tak być, że 0,005% nabywców kupuje gruszki dla innych celów niż pozostali, ale zrozum - węgiel w składach opałowych służy wyłącznie do spalenia, więc jedyne istotne parametry, to nie zawartość w nim miki czy metali szlachetnych, ale głównie popiołu, siarki, wody i oczywiście jego wartość opałowa. Może się oczywiście trafić klient kupujący węgiel wg np. koloru, ale to będzie zapewne artysta.


    Kolego zrozum, że podstawowym parametrem istotnym dla klienta kupującego węgiel do spalania, jest jego wartość opałowa oraz łatwość jego spalania. Wilgotność może być parametrem utrudniającym spalanie w kotłach podajnikowych, ale w kotłach zasypowych wilgotność do 20% ułatwia spalanie węgla. Wilgotność i wartość opałowa są parametrami zależnymi, więc wystarczy aby podawana była minimalna wartość opałowa paliwa i to zabezpiecza klienta przed oszustami, którzy zamierzaliby zarabiać na moczeniu węgla.

    Węgiel zbyt mokry w worku można rozsypać na kilka dni, aby wysechł do poziomu umożliwiającego spalanie w podajnikowcu, to co istotne to jego wartość opałowa nie powinna być niższa od gwarantowanego poziomu przez sprzedawcę.

    Zawartość siarki i popiołu powinna być podawana w stosunku do suchej masy.
  • #603
    tob53
    Poziom 20  
    Czyli sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało, wybrałeś węgiel zatem dokładaj górnictwu do 14 pensji i dystrybucji do zysku. Z zakupionych 5 t po 670zł/t udało mi się spalić 4,3t, reszta woda i piach, 470zł na sponsorowanie ww. celów, dno i trzy metry mułu.
    Próbowałem to coś przesiewać ale spasowałem, nie wiem co tam z komina emitowałem, czekałem na drona, nie doleciał.
    Dla zachowanie równowagi przestałem zauważać smog, a jak coś tam dotrze, to wracam pamięcią do dawnych podróży, np. przez Łaziska Górne i od razu nastrój się poprawia, no i coraz bliżej wiosna.
  • #604
    Sstalone
    Poziom 28  
    tob53 napisał:
    Czyli sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało, wybrałeś węgiel zatem dokładaj górnictwu do 14 pensji i dystrybucji do zysku. Z zakupionych 5 t po 670zł/t udało mi się spalić 4,3t, reszta woda i piach, 470zł na sponsorowanie ww. celów, dno i trzy metry mułu.
    Próbowałem to coś przesiewać ale spasowałem, nie wiem co tam z komina emitowałem, czekałem na drona, nie doleciał.
    Dla zachowanie równowagi przestałem zauważać smog, a jak coś tam dotrze, to wracam pamięcią do dawnych podróży, np. przez Łaziska Górne i od razu nastrój się poprawia, no i coraz bliżej wiosna.


    Kolego tob53, mógłbyś jaśniej napisać?
  • #605
    Xantix
    Poziom 40  
    @101pawel pytam po raz kolejny: na jakiej podstawie twierdzisz, że pobrane na łapu-capu 10 kilo węgla przez kontrolera wiernie odda parametry całej ciężarówki, która leży na placu?
    A jak ów kontroler nabierze z całej hałdy groszku np. porcję z samej góry, która jest suchsza niż to co leży głębiej? Na papierze wyjdzie np. 28 MJ i 20% wilgotności, a w tymczasem głębiej w hałdzie leży masa węgla 25 MJ 35%, bo góra hałdy zdążyła wyschnąć, a spód nie? I co wtedy? Klient nadal oszukany, ale teraz to nawet dowodu na to nie ma, bo sprzedawca ma papier od państwowej jednostki, że wszystko jest w porządku.

    Powiedz mi zatem, dlaczego jak ostatnio wywoziłem zboże do elewatorni to firma kupująca ode mnie to zboże pobierając próby jakościowe robiła to tak, że z różnych punktów na przyczepie pobrano 20 próbek ziarna, następnie to wymieszano ze sobą i wydzielono z tego próbę, która poszła do laboratorium? Dlaczego po prostu kontroler jakości nie pobrał łopatą z brzegu próbki do worka, tylko zadawał sobie tyle trudu żeby przygotować reprezentatywną próbkę materiału do badań? Przecież firma płaciła mi za dostarczony surowiec i w jej interesie było, żeby kupowany przez nich surowiec miał parametry zgodne z zamawianymi. Dlaczego wybrali taką skomplikowaną metodę próbkowania, skoro ty i PAS twierdzicie, że byle jak pobrana pojedyncza próbka materiału niejednorodnego chemicznie i mechanicznie daje wierne wyniki?

    Drugie pytanie: Na jakiej podstawie kilka postów temu twierdziłeś, że "jak żyję nigdy nie udało mi się kupić węgla z parametrami deklarowanymi przez producenta"? Skoro nie masz możliwości sprawdzenia tych parametrów to na jakiej podstawie twierdzisz, że zawsze byłeś oszukiwany na węglu?

    101pawel napisał:
    ale zrozum, ja i chyba reszta populacji, kupujemy gruszki by je normalnie zjeść. Przez całe życie nie przyszło mi do głowy mierzenie ilości w nich cukru.

    To po co interesuje cię zawartość wody w kiełbasie? Przecież kiełbasę kupujesz żeby ją "normalnie zjeść", a nie żeby wyciskać z niej sok - a do celów "zjedzenia" nie ma znaczenia czy kiełbasa będzie miała 50 czy 20% wody. ;) Dlaczego twoim zdaniem ważna jest zawartość wody w kiełbasie, ale już zawartość cukru (czyli pośrednio także suchej masy) w gruszkach już ważna nie jest? Jak widzisz sam stwierdzasz, że niektóre parametry towaru mają znaczenie pierwszorzędne, a inne drugorzędne. Tak samo jest w przypadku węgla. Wartość opałowa jest ściśle powiązana z zawartością popiołu i wilgotnością i oba te czynniki wpływają na wartość opałową - tak więc nie da się kupić węgla o kaloryczności 18 MJ wilgotności 10% i zawartości popiołu 4%, tak jak nie da się także kupić węgla o kaloryczności 31 MJ zawartości popiołu 20% i wilgotności 35%. Po co więc rozmijać się na drobne? Nie lepiej wyznaczyć jasno określone ramy minimalnej wartości opałowej węgla dla każdej frakcji tego paliwa i je po prostu jasno egzekwować?

    101pawel napisał:
    węgiel w składach opałowych służy wyłącznie do spalenia, więc jedyne istotne parametry,

    To jego wartość opałowa. :)

    101pawel napisał:
    Zdajesz sobie sprawę jakie szkody powoduje w energetyce w systemach nawęglania i spalania paliwo o podwyższonej wilgotności?

    I dlatego to paliwo leży na stuhektarowym placu przed elektrownią bez żadnego przykrycia? ;)

    101pawel napisał:
    że sprzedaż suchego węgla przerasta możliwości Państwa z jego instytutami i instytucjami?

    http://biotechnologia.pl/informacje/coraz-gorsza-jakosc-polskiej-zywnosci,5811
    Czy zatem sprzedaż jakości zgodnej z deklarowanymi parametrami "przerasta możliwości Państwa z jego instytutami i instytucjami"? Jak to jest że mając kilka Instytucji kontrolujących co trzeci bochenek chleba jaki kupuje ma oszukane parametry? Zgodnie z nieco nowszymi danymi 20% ogółu żywności jest oszukana. I co? Zwalczenie handlu oszukaną żywnością nie udaje się od wielu lat, więc dlaczego uważasz, że sprzedaż suchego węgla nie "przerasta możliwości państwa z jego Instytutami i Instytucjami", skoro kontrola jakości żywności wyraźnie to państwo przerasta? :)

    101pawel napisał:
    weźcie się poważnie za nasz węgiel

    A czy ja jestem przeciwny normom na węgiel? Nie jestem. Jestem tylko przeciwny "badaniom" jakości w stylu PAS-u bo jeśli tak będą wyglądać kontrole i pobór próbek na składach to się nie zmieni nic, a wały na jakości węgla będą jeszcze usankcjonowane papierem od akredytowanych Instytutów. ;)



    Dodano po 4 [minuty]:

    Sstalone napisał:
    Kolego tob53, mógłbyś jaśniej napisać?
    @tob53 chodzi o to, że węgiel to zło, które jest winowajcą smogu, a wybierając węgiel jako medium grzewcze sam z własnej woli decydujesz się na męki związane z wadami tego paliwa, oraz z własnej woli decydujesz się sponsorować górnicze przywileje.
    No i że kiedyś smogu na Śląsku nie było, więc można dla odpoczynku od smogu przywołać wspomnienia z lat młodzieńczych. To tak w skrócie...
  • #606
    piracik
    Moderator - Systemy Grzewcze
    Zaczyna to wszystko być nie do przebrnięcia.
    Proszę pohamować emocje. Jeśli nadal będzie to tak wyglądało będę musiał zamknąć ten temat.
  • #607
    gaz4
    Poziom 32  
    https://krajowabaza.kobize.pl/docs/male_kotly.pdf

    Zamiast (nomen omen) ciągle lać wodę napiszę o wczorajszej rozmowie z sąsiadem. W ub. roku miał dość szuflowania latem węgla by mieć CWU i zainwestował w PV. Wczoraj troche zmieniłem jego konfigurację i przy okazji pogadaliśmy o wygodnym ogrzewaniu jego domu. W skrócie: na ogrzanie i CWU idzie mu ok. 3 tony węgla + kilka m3 drewna co daje zapotrzebowanie na poziomie ok. 20-25 tys kWh rocznie. Zanim zainwestował w PV latem palił prawie wyłacznie drewnem bezsensowanie emitujac smog, od niemal roku nie musi tego robić czyli po wydaniu 5 tys zł (1.6 kW) przez pół roku niczego nie emituje. Korzystajac z podlinkowanych wskaźników emisji KOBiZE można oszacować spadek emisji z pół tony drewna: ok. 500 g NOx oraz 13 tys g CO (pozostałe składniki na razie pominę). Pozostało ok. 3 tony węgla czyli 6.6 tys g NOx oraz 135 tys g CO + 1 tona drewna czyli 1000 g NOx oraz 26 tys g CO. Ponieważ poziomy bojler nie jest zbyt dobry do CWU z PV zastanawia się nad dołożeniem bufora ciepła. Przy okazji powiedziałem mu o G12as, przy 3 fazach 15 kW mógłby ogrzewać dom do ok. -5 na zewnątrz. Jak będzie zimniej musiałby uruchamiać kocioł ale i tak spokojnie ogrzeje dom zużywajac 1 tonę drewna rocznie.

    A zatem spokojny, rozbity na kilka lat proces inwestycyjny zredukuje emisję z początkowej ok. 8 kg NOx i 170 kg CO do 1 kg NOx + 26 kg CO. PV + bufor oznacza koszt ok. 10 tys zł czyli kwota porównywalna z instalacją gazową. Roczny koszt wytworzenia ciepła z G12as + drewno nie przekroczy 4 tys zł. Gdyby różne akcje antysmogowy były skuteczniejsze i kilka lat temu zmusiły do używania gazu sąsiad nie miałby innego wyjścia jak zapłacić 10 tys zł, zainstalować gaz i spalać ponad 2 tys m3 rocznie. W/g tabel KOBiZE wyemituje się przy tym 3 kg NOx oraz 0.6 kg CO, a za gaz płaciłby ponad 4 tys zł rocznie.

    Po raz kolejny pytam antysmogowych aktywistów: dlaczego chcecie zamiany jednego typu smogu w inny? Na razie pominę takie drobiazgi jak wyższy koszt ogrzewania przy pomocy gazu oraz praktyczną blokadę możliwości dalszych inwestycji w ograniczanie emisji (sąsiad cały czas myśli o pelecie czyli emisja NOx nieco by wzrosła ale CO znacznie spadła). Skąd to parcie na natychmiastową eliminację węgla i przejście na "niskoemisyjne" gaz czy olej opałowy - tak lubicie zapach tlenków azotu o poranku ;)
  • #608
    Xantix
    Poziom 40  
    gaz4 napisał:
    Po raz kolejny pytam antysmogowych aktywistów: dlaczego chcecie zamiany jednego typu smogu w inny?

    Chcąc być uczciwym, to nie do końca mamy tu do czynienia ze zmianą rodzaju smogu. Jeśli ktoś ma na myśli smog londyński to trzymając się definicji u nas tego smogu praktycznie nie ma. Jest to spowodowane tym, że istotą smogu londyńskiego są emisję SOx, które w powietrzu pod wpływem wilgoci tworzą aerozol kwasów siarkowych zmieszanych z cząsteczkami pyłu. Dlatego właśnie smog londyński 1952 roku był tak zabójczy, że ludzie dosłownie umierali na ulicy - oddychali tak naprawdę aerozolem kwasu, co powodowało bardzo silne podrażnienie dróg oddechowych i płuc - dlatego zgony były bezpośrednio a nie pośrednio (jak u nas) spowodowane smogiem. W naszych warunkach nie mamy problemu z aerozolem kwasów siarkowych, gdyż jak wskazują dane GIOŚ w Polsce przekroczenia poziomów SOx praktycznie nie występują. Zatem zjawisko, jakie obecnie nazywamy "smogiem" to sensu stricto jest po prostu silne zapylenie powietrza - dlatego choćby nasz "smog grzewczy" jest znacznie mniej zabójczy do tego londyńskiego.
    Zatem podchodząc do sprawy literalnie to aktywiści smogowi proponują nam zamianę zapylenia powietrza na prawdziwy smog.

    gaz4 napisał:
    Skąd to parcie na natychmiastową eliminację węgla

    To jest podejście dyktowane ideologią. Jak to mówią niektórzy, niektóre rzeczy są "prawilne" a inne nie. Węgiel jest passe, więc należy go zlikwidować, nawet gdyby można go było spalać wyłacznie do CO2 i H2O.

    gaz4 napisał:
    czy olej opałowy

    Myślę, że olej opałowy mimo wszystko i tak nie ma szans na upowszechnienie nawet mimo przymusu rezygnacji z węgla - już teraz kosztuje 2300 PLN/m3 a wzrost popularności mógłby tylko podnieść ceny - w takiej sytuacji już lepiej ogrzewać propanem ze zbiornika, zwłaszcza, że kotły gazowe są wyraźnie tańsze od tych olejowych.
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • #609
    tob53
    Poziom 20  
    Sstalone napisał:

    Kolego tob53, mógłbyś jaśniej napisać?
    @tob53 chodzi o to, że węgiel to zło, które jest winowajcą smogu, a wybierając węgiel jako medium grzewcze sam z własnej woli decydujesz się na męki związane z wadami tego paliwa, oraz z własnej woli decydujesz się sponsorować górnicze przywileje.
    No i że kiedyś smogu na Śląsku nie było, więc można dla odpoczynku od smogu przywołać wspomnienia z lat młodzieńczych. To tak w skrócie...

    Nawiązując do tych Łazisk, tam zetknąłem się ze skalą smogu z jaką już nigdy później nie miałem okazji, ten dzisiejszy jest na pewno dokuczliwy i należy z nim walczyć ale na mnie nie robi wrażenia. Wybrałem węgiel, chcę też jak najmniej szkodzić otoczeniu, staram się spalać jak najlepiej potrafię, ale oczekuję, że poza słusznymi uchwałami i kontrolami dotyczącymi użytkownika kotła ktoś zauważy co się dzieje w handlu węglem,
    1tona piachu niech kosztuje 100zł, wody 8zł, dlaczego ja muszę kupować to w cenie tony węgla, oczywiście nigdy z tym węglem nie było dobrze, ale nikt nie gadał tyle o smogu.
  • #610
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #611
    gaz4
    Poziom 32  
    Xantix napisał:
    gaz4 napisał:
    Po raz kolejny pytam antysmogowych aktywistów: dlaczego chcecie zamiany jednego typu smogu w inny?

    Chcąc być uczciwym, to nie do końca mamy tu do czynienia ze zmianą rodzaju smogu. Jeśli ktoś ma na myśli smog londyński to trzymając się definicji u nas tego smogu praktycznie nie ma. Jest to spowodowane tym, że istotą smogu londyńskiego są emisję SOx, które w powietrzu pod wpływem wilgoci tworzą aerozol kwasów siarkowych zmieszanych z cząsteczkami pyłu. Dlatego właśnie smog londyński 1952 roku był tak zabójczy, że ludzie dosłownie umierali na ulicy - oddychali tak naprawdę aerozolem kwasu, co powodowało bardzo silne podrażnienie dróg oddechowych i płuc - dlatego zgony były bezpośrednio a nie pośrednio (jak u nas) spowodowane smogiem. W naszych warunkach nie mamy problemu z aerozolem kwasów siarkowych, gdyż jak wskazują dane GIOŚ w Polsce przekroczenia poziomów SOx praktycznie nie występują. Zatem zjawisko, jakie obecnie nazywamy "smogiem" to sensu stricto jest po prostu silne zapylenie powietrza - dlatego choćby nasz "smog grzewczy" jest znacznie mniej zabójczy do tego londyńskiego.
    Zatem podchodząc do sprawy literalnie to aktywiści smogowi proponują nam zamianę zapylenia powietrza na prawdziwy smog.


    Literalnie pełna racja ale gdy organoleptycznie porówna się nasz współczesny smog z tym londyńskim to nie ma większej różnicy. Tak samo cuchnący, tak samo nieprzejrzysty... Na nasze szczęście nawet w najbardziej zasmrodzonym miejscu nie jest tak źle jak kiedyś w Londynie.

    Wracając do tematu wątku - chyba za słabo punktujemy tu oszczędnosci związane ze zmianą sposobu palenia. W przypadku domu zużywajacego 4 tony rocznie (w Polsce to niemal standard) można zaoszczędzić ok. pół tony czyli ok. 500 zł rocznie. Po 10 latach mamy na PV by latem nie szuflować węgla dla CWU. Do poprzednich oszczędności dodajemy generowane przez PV i mamy około 1000 zł rocznie co już po 5 latach pozwoli na zakup bufora ciepła (o ile znajdzie się na niego miejsce) lub zmianę starego kotła na naprawdę dobry... Proponowane alternatywy są drogie nawet jak reszta społeczeństwa zrobi zrzutę na dopłaty. W dodatku roczne koszty w najlepszym wypadku są porównywalne do II-giej taryfy ale nie jest powiedziane jak długo. Gdy ok. 10 lat temu na nieistniejącym już forum "Peak Oil" zauważyłem, że cena prądu na II-giej taryfie kiedyś zrówna się z gazem nikt mi nie uwierzył. A stało się tak, że na Mazurach prąd w G12as obecnie jest tańszy od gazu (zużycie <15000 kWh rocznie, przy większym prąd staje się droższy). I to pomimo faktu, że w Energa ceny są najwyższe! Zresztą gaz też mamy najdroższy ale nie do tego stopnia.
  • #612
    Sstalone
    Poziom 28  
    tob53 napisał:
    ktoś zauważy co się dzieje w handlu węglem,
    1tona piachu niech kosztuje 100zł, wody 8zł, dlaczego ja muszę kupować to w cenie tony węgla, oczywiście nigdy z tym węglem nie było dobrze, ale nikt nie gadał tyle o smogu.


    No dobrze, kupowałeś węgiel po 670 zł/t, a ile naprawdę na rynku detalicznym kosztuje tona węgla, w której nie znajdziesz piachu? Moim zdaniem, więcej niż 670 zł.

    Jeżeli był to piach, to raczej nie poszedł w powietrze. Jeżeli był to zmieciony pył, to mógł powędrować.

    A ja mam pytanie do Ciebie, czy w następnym sezonie kupisz węgiel u tego samego dostawcy?
  • #613
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #614
    101pawel
    Poziom 26  
    gaz4 napisał:
    Wracając do tematu wątku - chyba za słabo punktujemy tu oszczędnosci związane ze zmianą sposobu palenia. W przypadku domu zużywajacego 4 tony rocznie (w Polsce to niemal standard) można zaoszczędzić ok. pół tony czyli ok. 500 zł rocznie.
    No teraz dopiero widzę, - nie tylko chcecie dać nam krystaliczne powietrze "za nic", - pozwalając, ba, promując dalsze hajcowanie węglem w smieciuchach, nie tylko nie widzicie absolutnie żadnego problemu w jakości sprzedawanego węgla, ale jest jeszcze drugie wspaniałe dno - macie dla nas sposób wzbogacenia się. I to o cale 5 stów za rok. 5 stów! Gdybym był złośliwy, to napisałbym 5 stów i pylica płuc, ale nie jestem.
    Policzę jednak: parę postów wstecz policzyłem, że przy Waszym, odkrywczym sposobie palenia, palacz spędzi w kotłowni ca 9 dni/sezon tj ca. 200 godzin. Po dość wnikliwym przejrzeniu materiału w necie spuszczam nieco, - do 150 godzin/sezon.
    No to dzielę te Wasze 500 zł przez te nasze 150 godzin. To mi wychodzi nieco ponad 3 zł za godzinę pracy niewiele różniącej się od pracy kominiarza, ładowacza, sprzątacza i jeszcze kilku podobnych zawodów. Jak od tych 500 zł odejmę koszt ubrania roboczego, maski czy też masek, rękawic ochronnych i dodatkowego prysznica, to z 3 zł.na godzinę zrobi się 1,50.
    Za trzy złote na godzinę nie pracuje nikt, bo taka płaca nie mieści w kategoriach wynagrodzeń. Jak teraz jeszcze czytam, że po 10 latach, jak porządnie te zarobione koksy zainwestuję w PV, to będę mógł sobie kupić rower. Niezbyt wypasiony, ale nie o to przecież chodzi.
    I nastanie ogólne szczeście i dostatek: my sobie w zimie poszuflujemy a latem pojeździmy na rowerku (po 10 latach), a Wy dacie nam nowe recepty jak podsuszać węgiel i napiszecie jeszcze z 5 petycji do samego Ministra jak to zrobić by pozostało po staremu.
  • #615
    tob53
    Poziom 20  
    Sstalone napisał:
    tob53 napisał:
    ktoś zauważy co się dzieje w handlu węglem,
    1tona piachu niech kosztuje 100zł, wody 8zł, dlaczego ja muszę kupować to w cenie tony węgla, oczywiście nigdy z tym węglem nie było dobrze, ale nikt nie gadał tyle o smogu.


    No dobrze, kupowałeś węgiel po 670 zł/t, a ile naprawdę na rynku detalicznym kosztuje tona węgla, w której nie znajdziesz piachu? Moim zdaniem, więcej niż 670 zł.

    Jeżeli był to piach, to raczej nie poszedł w powietrze. Jeżeli był to zmieciony pył, to mógł powędrować.

    A ja mam pytanie do Ciebie, czy w następnym sezonie kupisz węgiel u tego samego dostawcy?


    To był szajs nie wart takiej ceny, po przesianiu całkiem dobry, ale ile dodatkowej pracy, w poprzednim sezonie diametralnie lepszej jakości kupowałem po 650zł/t, ostatnio dokupiłem dwie tony, regularny oII, czysty, w miarę suchy, tyle, że w porównaniu do wcześniejszych dostaw wyraźnie słabszy, ale już po 750zł/t. Oczywiście, że u tego samego, inni wcale nie dają więcej pewności, próbowałem, to jest ruletka. Twardziele walczą, przesiewają, każą odsiane zabierać i dostarczyć tyle samo prawdziwego "czarnego złota", ja do kotła i wyrzucam z popiołem, sprawność i czystość w maliny, trudno.
  • #616
    Xantix
    Poziom 40  
    gaz4 napisał:
    W przypadku domu zużywajacego 4 tony rocznie (w Polsce to niemal standard) można zaoszczędzić ok. pół tony czyli ok. 500 zł rocznie.

    Ja bym powiedział, że sporo więcej się da oszczędzić. W wątku o ekonomicznym spalaniu węgla na forum muratora czytałem o przypadkach ludzi, którzy oszczędzali 1/4 a nawet 1/3 opału. (Był nawet przypadek człowieka, który w 150 m2 domu spalił przez zimę blisko 11 ton węgla - kocioł górno-dolny z nadmuchem i niedużym wymiennikiem - kumaci wiedzą co to oznacza :) - jakie oszczędności mógłby uzyskać paląc poprawnie w kotle). Dodatkowo uzyskujemy oszczędność jakichś 100 godzin pracy rocznie (palenie od góry jest wszak duużo mniej pracochłonne).
    Ja sam za czasów kotła z górnym spalaniem (teraz mam dolniaka) przed zmianą sposobu palenia spalałem około 3,5 tony węgla plus drewno rozpałkowe. Po zmianie sposobu palenia oszczędzałem prawie tonę paliwa rocznie. Do tego dochodziła oszczędność 100 h pracy rocznie (tak wyszło mi kiedyś z moich pobieżnych szacunków) - zatem można przyjąć, że łącznie moja oszczędność wynosiła 800 + 1000 =1800 PLN rocznie - jeśli uwzględniać wartość pracy. Nawet z samych oszczędności na węglu w niespełna 4 sezony uzbierałem na lepszej klasy kocioł. Teraz zbiera się kasa na docieplenie kluczowych elementów budynku - myślę, że za 2 lata rozpocznę nad tym prace.

    Już nie mówię o wzroście komfortu związanego z tym, że mimo niższego zużycia opału w domu jest stale ciepło, a i kocioł wyczyścić znacznie łatwiej.

    Christophorus napisał:
    Pomimo, że mam zamontowany prosty sterownik z nadmuchem to nie używam go. Uważam, że z wymuszonym nadmuchem w trakcie palenia sporo ciepła idzie w komin

    Nadmuch to zło w każdym kotle zasypowym (z wyjątkiem miałowców bo one go potrzebują do normalnej pracy) - nie dość, że wentylator wieje zero-jedynkowo, co powoduje duże straty niedopalonych gazów (w momencie, gdy nadmuch się wyłączy opał nadal się "kisi", ale z powodu braku powietrza powstające palne gazy uciekają kominem) to często jeszcze dochodzi do "fukania" kotła po załączeniu wentylatora, gdy nagromadzone nad zasypem gazy gwałtownie się zapalają co powoduje właśnie efekt "fuknięcia". Do tego zazwyczaj dmuchawa wieje zbyt mocno robiąc porządny przeciąg przez kocioł co jak podkreśla @Christophorus powoduje niepotrzebną ucieczkę ciepła kominem.
    Analogowy miarkownik ciągu radzi sobie w takiej sytuacji znacznie lepiej.

    Sstalone napisał:
    No dobrze, kupowałeś węgiel po 670 zł/t, a ile naprawdę na rynku detalicznym kosztuje tona węgla, w której nie znajdziesz piachu? Moim zdaniem, więcej niż 670 zł.

    Miały opałowe kosztują ponad 500 PLN/t więc trudno się spodziewać, że za 670 PLN/t kupi się dobry węgiel grubszego sortymentu (no, chyba że fuksem trafi się na dobry towar z importu - to wtedy taka cena jest możliwa i robimy świetny interes). W zeszłym roku tona bardzo dobrego węgla z KWK Piast kosztowała u mnie blisko 880 PLN/t.

    tob53 napisał:
    w poprzednim sezonie diametralnie lepszej jakości kupowałem po 650zł/t

    Możliwe, że to był import - w zeszłym roku na jednym ze składów pod Lublinem widziałem ekogroszek ze Wschodu w cenie 690 PLN/t - niestety nie wiem jakiej jakości był ten wynalazek.
  • #617
    Phaeton
    Poziom 16  
    Christophorus napisał:
    Proszę spojrzeć jak to się robi we Francji, gdzie wzdłuż ruchliwych ulic sadzi się drzewa pochłaniające nadmiar CO2 u źródła.

    Sadzenie drzew z tego powodu jest krótko mówiąc bez sensu. Drzewa są potrzebne w takich miejscach w mieście z wielu innych powodów, ale węgiel wprowadzony do obiegu biologicznego nie zniknie z niego jak na krótki czas będzie przechowany w tkankach drzewa. No chyba, że bedziemy wrzucać te drzewa do kopalń i zalewać, co brzmi jak marnotrawstwo.
  • #618
    gaz4
    Poziom 32  
    101pawel napisał:
    gaz4 napisał:
    Wracając do tematu wątku - chyba za słabo punktujemy tu oszczędnosci związane ze zmianą sposobu palenia. W przypadku domu zużywajacego 4 tony rocznie (w Polsce to niemal standard) można zaoszczędzić ok. pół tony czyli ok. 500 zł rocznie.
    No teraz dopiero widzę, - nie tylko chcecie dać nam krystaliczne powietrze "za nic", - pozwalając, ba, promując dalsze hajcowanie węglem w smieciuchach, nie tylko nie widzicie absolutnie żadnego problemu w jakości sprzedawanego węgla, ale jest jeszcze drugie wspaniałe dno - macie dla nas sposób wzbogacenia się. I to o cale 5 stów za rok. 5 stów! Gdybym był złośliwy, to napisałbym 5 stów i pylica płuc, ale nie jestem.


    Znowu próbujesz trolować ale dziwnym trafem zawsze odpisujesz tylko tam gdzie jest wygodniej. Może odnieś się do posta kolegi Christophorus. Najwyraźniej nie doczytałeś także tego co napisałem w cytowanym poście: te śmieszne 5 stów po kilku latach może zamienić się w absolutne zero smogu i pracy przez pół roku. Po zamontowaniu PV w kilka kolejnych lat możemy oszczędzić na bufor i wejść w tryb niemal bezobsługowy. Większość domów przy temp. powyzej zera przy 3 fazach 15 kW i 1 m3 wody da radę na G12as. W przykładzie jaki przedstawiłem węgiel lub drewno będzie używane max. 1/3 sezonu grzewczego czyli jakieś 2 miesiace. Pozostałe 10 miesięcy zero pyłu, tlenków azotu i innych zanieczyszczeń z niskiej emisji. A jak wygląda porównanie w/w domu po max 15 latach od rozpoczęcia oszczędzania z olejem opałowym można zobaczyć tutaj:

    http://instalreporter.pl/ogolna/porownanie-em...ych-wg-raportu-ipts-dla-komisji-europejskiej/

    Jak widać emisja pyłów w przeliczeniu na kWh dla oleju opałowego jest na poziomie kotła na pelet. W przypadku drewna w kawałkach (a bufor daje możliwość ogrzania domu tym paliwem nawet w największe mrozy - na Mazurach jest b. tanie więc to będzie podstawowe paliwo) emisja jest 3x większa. I teraz proszę policzyć emisję pyłów dla domu opalanego drewnem przez 1/3 sezonu oraz tego samego domu opalanego olejem przez cały sezon + CWU okrągły rok. A jak weźmiemy poprawkę na pellet to nawet gaz ziemny można uznać za pylący w prównywalnym stopniu. Kto tu lobbuje za nieustannym truciem?
  • #619
    101pawel
    Poziom 26  
    tob53 napisał:
    ...ale oczekuję, że poza słusznymi uchwałami i kontrolami dotyczącymi użytkownika kotła ktoś zauważy co się dzieje w handlu węglem,
    1tona piachu niech kosztuje 100zł, wody 8zł, dlaczego ja muszę kupować to w cenie tony węgla, oczywiście nigdy z tym węglem nie było dobrze, ale nikt nie gadał tyle o smogu.
    Nie czytasz tego wątku to jesteś niedoinformowany. Ty kupiłeś węgiel z piachem i wodą, a Twój sąsiad suchy jak pieprz, bezdomieszkowy, klinicznie czysty antracyt - oczywiście z tej samej kupki. W sumie się powinno uśrednić. Miałeś niestety pecha, bo Twój zakup pobrany został z innego miejsca kupki, a ściana węglowa z której pochodzi ta kupka miała właśnie w tym miejscu niejednorodność, o czym świadczy piach. Tak twierdzą siedzący tu znawcy. Co do wody to przecież jest ona w węglu po to by ją w domu wysuszyć - nie wiedziałeś? Taka już uroda węgla, co wyjaśniają miesiącami siedząca tu w tym wątku grupa entuzjastów niezmieniania niczego, poza rozpalaniem kotłów na opak. Wszystko gra i buczy, a ww. mają na to eleganckie Normy.
  • #620
    Xantix
    Poziom 40  
    101pawel napisał:
    a Twój sąsiad suchy jak pieprz, bezdomieszkowy, klinicznie czysty antracyt

    W Polsce niestety nie wydobywa się antracytu. Jedyne udokumentowane złoża były eksploatowane na Dolnym Śląsku w latach 90 - obecnie kopalnia antracytu została zamknięta, a antracyt skreślony z listy zasobów Polski. Tak więc kupno antracytu polskiej produkcji nie jest możliwe.

    101pawel napisał:
    a ww. mają na to eleganckie Normy.

    Jakie normy? Przecież żadnych norm na węgiel nie ma.

    Dodano po 12 [minuty]:

    101pawel napisał:
    siedząca tu w tym wątku grupa entuzjastów niezmieniania niczego,

    Powtórzę jeszcze raz, jak krowie na rowie - nie jestem za niezmienianiem niczego. Ale pytam się, co komu dadzą wyśrubowane normy na węgiel? W czym pomoże ustalenie minimalnej wartości opałowej węgla w handlu na 26 MJ, popiołu na 5% a siarki na 0,4%? Co to da, oprócz drastycznego wzrostu cen węgla opałowego? Czy o to ci chodzi, żeby ludzie zaczęli palić granulatem z opon czy innym asfaltytem?
    System certyfikacji węgla jest niezbędny, ale nie ma on żadnego związku z poziomem norm na węgiel. System kontroli jest potrzebny do egzekwowania norm i co do tego nie ma wątpliwości. Wątpliwości nasuwają tylko proponowane przez rozporządzenie minimalne parametry węgla wprowadzonego do obrotu.

    101pawel napisał:
    poza rozpalaniem kotłów na opak

    Nikt nigdy nie twierdził, że wszystko ma się sprowadzać do rozpalania kotła od góry - to ma być tylko pierwszy środek w dążeniu do celu, prowadzony równolegle do innych, bardziej systemowych działań. Każda metoda, która może choć trochę pomóc w okresie przejściowym jest warta wdrożenia.
  • #621
    tob53
    Poziom 20  
    101pawel napisał:
    Nie czytasz tego wątku to jesteś niedoinformowany


    Czytam, nawet regularnie, podziwiam zacięcie polemiczne, sam nie umiem w żaden sposób wykrzesać w sobie tyle zapału aby oddać się tak tytanicznej pracy publicystycznej którą obserwuję po obu stronach zwarcia, .
    Bo to tylko palenie jest, a tego czego już się nawdychałem nikt mi nie odbierze, mam dystans do każdej religii, nie żebym oddawał pole bez walki, próbuję zrozumieć omawiany problem na własny sposób, obserwuję i eksperymentuję z eksploatowanym przez siebie kotłem, przyglądam się okolicy i poznaję opinię osób z którymi mam bliski kontakt a które też są poddawane presji narodowej walki ze smogiem. Ostrożnie powiem, bo mogę sobie wykrakać obowiązek stosowania tej metody, poza sobą nie zetknąłem się z kimś, kto podjął wyzwanie i był później negatywnie nastawiony do tego sposobu, mógłbym nawet mówić o formie wprost entuzjastycznego podejścia i wyrażania głębokiego żalu, że tak późno poznali ideę.
    Jednej z znajomych osób sąsiedzi zaglądali już do kotłowni czyniąc wyrzuty, że produkując tyle dymu musi spalać śmieci, i trach, minut 5 nauki i wszyscy na ulicy oddychają pełną piersią, być może nie podejrzewają, że to wcale nie musi być tak ewidentnie czyste spalanie, vide kontestowane badania instytutów, itp. itd, ale spokój znajomego bezcenny, pozostali palą gazem więc tutaj nie zaglądają.
  • #622
    Sstalone
    Poziom 28  
    Palenie ciągłe a palenie cykliczne i zanieczyszczenie środowiska

    Dziś był słoneczny dzień. Rano było lekko poniżej zera, przez cały dzień świeciło słońce i temperatura na zewnątrz oscylowała wokół zera.

    Kocioł zasypowy CO wygaszony. Około 9 temperatura w domu wynosiła 20,7 stopnia Celsjusza. Około 14 temperatura w domu wzrosła do 21,2 stopnia, dzięki promieniowaniu słonecznemu docierającemu przez okna oraz nagrzewaniu się ścian. Mimo że temperatura rosła, to w pomieszczeniach od strony północnej, temperatura ścian spadała. Po obliczeniach wyszło mi, że w tym czasie potrzebna moc do ogrzewania wynosiła 0,5 kW. Przy 0 stopni na zewnątrz bez nasłonecznienia potrzebna moc do ogrzewania domu wynosi 4,2 kW. Jak zauważyliście, dzięki dzisiejszemu nasłonecznieniu, w dzień wynosiło ono tylko 0,5 kW, o 16 około 1,8 kW i o godz. 17 - 3 kW, zakładam że w nocy temperatura spadnie do -6 stopni, czyli zapotrzebowanie na moc wzrośnie do 4,9 kW.

    O godzinie 15 rozpalono kocioł CO, i będzie się w nim paliło około 4 godziny, co ma dać około 70 kWh, przy czym około 25 kWh pozostanie po wygaszeniu kotła w instalacji, która będzie stygnąć przez około 4-5 godzin.

    Zacząłem się zastanawiać, czy zamontowanie najmniejszego kotła podajnikowego o mocy 12 kW, a minimalnej 3 kW zmniejszyłoby emisję zanieczyszczeń i poprawiłoby komfort cieplny. Moim zdaniem, dziś nie. Dlaczego? No bo te 70 kWh kocioł podajnikowy powinien dostarczać równomiernie przez 24h przy mocy minimalnej. Oznaczałoby to, że temperatura w domu wzrosłaby w godzinach przedpołudniowych, kiedy nie ma domowników, za to po godzinie 17 zaczęłaby już spadać. Przy kotle zasypowym rozpalonym tak jak w/w, temperatura będzie rosła do godziny 20. Oczywiście można sobie wyobrazić sterowanie kotłem podajnikowym tak, aby w godzinach przedpołudniowych pracował w podtrzymaniu, czy jednak to nie zwiększa emisji?
  • #623
    Xantix
    Poziom 40  
    Sstalone napisał:
    Oczywiście można sobie wyobrazić sterowanie kotłem podajnikowym tak, aby w godzinach przedpołudniowych pracował w podtrzymaniu, czy jednak to nie zwiększa emisji?

    Przy tak niskim zapotrzebowaniu na moc grzewczą każda praca jakiegokolwiek kotła stałopalnego w reżimie ciągłym będzie potęgować niską emisję. Aż się prosi w takim układzie o jakiś spory zbiornik akumulacyjny i porządnego zasypowca.
    Albo kocioł na pellet - ten ma zdolność włączania się i wyłączania, więc może pracować w reżimie pracy przerywanej z zachowaniem wysokiej sprawności i niskiej emisji. Tylko z paliwem loteria...
  • #624
    101pawel
    Poziom 26  
    gaz4 napisał:
    Znowu próbujesz trolować ale dziwnym trafem zawsze odpisujesz tylko tam gdzie jest wygodniej. Może odnieś się do posta kolegi Christophorus.
    Szanowny kolego, jeśli moją pasją byłoby science fiction, to szukałbym innego forum. Hołubiony tu przez Wasz trust Christophorus pisze po Waszej myśli; co prawda niewiele trzyma się to kupy, ale jeśli Wy, wybawcy kraju od smogu metodą absolutnie bezkosztową, aczkolwiek nie uznaną przez naukę, każecie mi odnosić się do jego beletrystyki, to nie mam wyjścia.
    Christophorus napisał:
    Dom mam duży, ocieplony teraz dokładnie nie pamiętam ale będzie nieco ponad 200 m². Przed chwilą policzyłem zużycie węgla (kupiłem w workach 25 kg) więc łatwo policzyć ile zużyłem. Wyszło mi od połowy października do dnia dzisiejszego 1350 kg węgla i około 6-7 m³ drewna...
    Na razie nic nie zapowiada sensacji, allle:
    Christophorus napisał:
    ...które głównie jest używane do rozpalania lub dokładania do pieca, gdy nie chcę od nowa rozpalać pieca od góry.

    No, to już Panowie specjaliści (lepsi od docentów z IChPW) wszystko się zgadza oprócz jakby sensu. Wychodzi mi z tabliczki mnożenia, że nasz kolega 2x więcej energii zużył, - w prawie całym sezonie grzewczym, na rozpalanie ognia niż na sam proces palenia:
    1350 kg węgla x 26 MJ/kg = 9750 kWh
    7 m³drewna x 11 GJ/m³ ≈ 21000 kWh (dobre suche drewno dębowe lub bukowe)
    Może taki wynik mieści się w Waszym modelu ratowania kraju od smogu i coś w tym musi być, bo albo ta nieszczęsna tona węgla zakupiona została z miejsca, gdzie ściana węglowa miała przerost z łupku wapiennego, albo została zakupiona w miesiącu niezalecanym przez specjalistów, co mogło skutkować wilgotnością bliską 100%. Jakby nie było, - to tłumaczy powód zużycia 7 m³ drewna rozpałkowego na 1,3 tony węgla.
    W związku powyższym i konkluzją:
    Christophorus napisał:
    Myślę, że tak niskie zużycie węgla wynika z rozpalania pieca od góry i ocieplenia domu.

    mam genialny pomysł: zrezygnuj w następnym sezonie całkowicie z węgla i dokup drewna, - wtedy sukces będzie jeszcze większy, suflowany tu sposób palenia "od góry" przyniesie efekt całkowitej eliminacji węgla. Wtedy już na pewno wszyscy przekonają się do tej metody.
  • #625
    Xantix
    Poziom 40  
    101pawel napisał:
    Wtedy już na pewno wszyscy przekonają się do tej metody.

    Odnieś się do tego:

    http://forum.muratordom.pl/showthread.php?100...a-kamiennego&p=3815610&viewfull=1#post3815610

    http://forum.muratordom.pl/showthread.php?100...a-kamiennego&p=3832835&viewfull=1#post3832835

    http://forum.muratordom.pl/showthread.php?100...a-kamiennego&p=3853185&viewfull=1#post3853185

    http://forum.muratordom.pl/showthread.php?100...a-kamiennego&p=5114905&viewfull=1#post5114905

    http://forum.muratordom.pl/showthread.php?100...a-kamiennego&p=5626803&viewfull=1#post5626803

    http://forum.muratordom.pl/showthread.php?100...a-kamiennego&p=5731295&viewfull=1#post5731295

    To oczywiście także są wymysły tych ludzi co to napisali, tak?

    Dodano po 2 [minuty]:

    Christophorus napisał:
    Wcześniej jednak gdy paliłem jak większość od dołu zużycie węgla było około dwie tony plus drewno na sezon grzewczy.

    Ile tego drewna zużywałeś rocznie paląc od dołu?
  • #626
    Sstalone
    Poziom 28  
    Xantix napisał:
    Sstalone napisał:
    Oczywiście można sobie wyobrazić sterowanie kotłem podajnikowym tak, aby w godzinach przedpołudniowych pracował w podtrzymaniu, czy jednak to nie zwiększa emisji?

    Przy tak niskim zapotrzebowaniu na moc grzewczą każda praca jakiegokolwiek kotła stałopalnego w reżimie ciągłym będzie potęgować niską emisję. Aż się prosi w takim układzie o jakiś spory zbiornik akumulacyjny i porządnego zasypowca.
    Albo kocioł na pellet - ten ma zdolność włączania się i wyłączania, więc może pracować w reżimie pracy przerywanej z zachowaniem wysokiej sprawności i niskiej emisji. Tylko z paliwem loteria...


    Ale ja mam porządnego zasypowca..., chciałem zwrócić jednak uwagę na to, że wymiana kotłów na podajnikowce, może nie przyczynić się do poprawy efektywności energetycznej i zmniejszenia zanieczyszczenia...

    101pawel napisał:

    No, to już Panowie specjaliści (lepsi od docentów z IChPW) wszystko się zgadza oprócz jakby sensu. Wychodzi mi z tabliczki mnożenia, że nasz kolega 2x więcej energii zużył, - w prawie całym sezonie grzewczym, na rozpalanie ognia niż na sam proces palenia:
    1350 kg węgla x 26 MJ/kg = 9750 kWh
    7 m³drewna x 11 GJ/m³ ≈ 21000 kWh (dobre suche drewno dębowe lub bukowe)
    Może taki wynik mieści się w Waszym modelu ratowania kraju od smogu i coś w tym musi być, bo albo ta nieszczęsna tona węgla zakupiona została z miejsca, gdzie ściana węglowa miała przerost z łupku wapiennego, albo została zakupiona w miesiącu niezalecanym przez specjalistów, co mogło skutkować wilgotnością bliską 100%. Jakby nie było, - to tłumaczy powód zużycia 7 m³ drewna rozpałkowego na 1,3 tony węgla.


    Szanowny kolego, plus że zaczynasz używać argumentów, minus za czepianie się każdego słowa.

    Pozwoliłem sobie obliczyć sprawność spalania, przy czym przyjąłem wartość pomiędzy 6 i 7, oraz wartość energetyczną drewna niższą, bo ta 11 GJ/m3 dotyczy zerowej wilgotności. Zapotrzebowanie energii oszacowałem na podstawie własnego modelu, u mnie wyszło ono 15 tys. KWh, ponieważ u kolegi była większa powierzchnia, to zwiększyłem je o około 13%.

    Petycja do Ministra Środowiska - jak palić bez dymu

    Jeżeli kolega @Christophorus , poda dane bardziej szczegółowe dotyczące ocieplenia budynku i temperatury utrzymywanej, można będzie ten rachunek zweryfikować, z dotychczasowych wyliczeń wychodzi, że są jeszcze rezerwy zmniejszenia zużycia opału.
  • #627
    jack63
    Poziom 42  
    Xantix napisał:
    W zeszłym roku tona bardzo dobrego węgla z KWK Piast kosztowała u mnie blisko 880 PLN/t.

    Uważasz, że węgiel z tej kopalni jest BARDZO DOBRY ???
    Może się coś zmieniło i mam stare informacje, tzn sprzed dziesięciu lat, ale ten węgiel był tragedią. Mocno zasiarczony. Palił się fatalnie i to tylko przy dużej ilości powietrza. W naszym kotle DS bardzo trudny do opanowania. Dużo popiołu. Cena była wyraźnie niższa niż węgli tzw. mysłowickich (np. Wieczorek).
    Także jestem bardzo zdziwiony...
  • #628
    Xantix
    Poziom 40  
    Sstalone napisał:
    Jeżeli kolega @Christophorus , poda dane bardziej szczegółowe dotyczące ocieplenia budynku i temperatury utrzymywanej, można będzie ten rachunek zweryfikować, z dotychczasowych wyliczeń wychodzi, że są jeszcze rezerwy zmniejszenia zużycia opału.

    Tu nie chodzi o istniejące rezerwy, ale o porównanie ze stanem poprzednim - przy rozpalaniu od dołu. A tego nie da się zrobić do końca, jeśli @Christophorus nie poda zużycia drewna dla palenia od dołu.
    Innymi słowy przez niepełne podanie danych kolega @Christophorus dał pożywkę naszemu spadkobiercy Kopernika 101pawel.
  • #629
    gaz4
    Poziom 32  
    101pawel napisał:
    gaz4 napisał:
    Znowu próbujesz trolować ale dziwnym trafem zawsze odpisujesz tylko tam gdzie jest wygodniej. Może odnieś się do posta kolegi Christophorus.
    Szanowny kolego, jeśli moją pasją byłoby science fiction, to szukałbym innego forum. Hołubiony tu przez Wasz trust Christophorus pisze po Waszej myśli; co prawda niewiele trzyma się to kupy, ale jeśli Wy, wybawcy kraju od smogu metodą absolutnie bezkosztową, aczkolwiek nie uznaną przez naukę, każecie mi odnosić się do jego beletrystyki, to nie mam wyjścia.


    Jak zwykle udowodniłeś, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. Dlatego litościwie nie wejdę w polemikę na ten temat podlinkowując to co niedawno wykrakałem nt. gazu:

    http://peakoil.com/forums/viewtopic.php?p=1392078

    Informacje o fatalnym stanie europejskich magazynów gazu na razie słabo się przebijają do polskich mediów. Poza krótką informacją na WNP sprzed ok. 2 tygodni nic nie zauważyłem. A stan w takich państwach jak Francja czy Belgia już jest katastrofalny: do końca tygodnia będą puste. Niemieckie może wytrzymają ale pod warunkiem, że obecne mrozy ustąpią do końca marca, jak nie także opustoszeją. A trzeba pamiętać, że w/w państwa mają duże magazyny - ich stan wystarcza na zaspokojenie średniego zapotrzebowania przez 3 miesiace. W podlinkowanym forum jest link do Bloomberga gdzie pokazano wykres prezentujacy rekordowe dostawy z Rosji - to było w lutym czyli dawno i nieprawda. Ich magazyny też są puste więc nie są w stanie fizycznie utrzymać dostaw i w jakimś tekście mignęła mi informacja o niemal 20% obcięciu dziennych dostaw wzgledem końca lutego. A nasi aktywiści chcą skopiować ich model przy magazynach na 2 miesiące i surowszym klimacie. No nic, koszulka z napisem "a nie mówiłem" już zamówiona ;)

    Wczoraj po raz pierwszy w tym roku zrezygnowałem z rozpalania w kominku. Co prawda ustawienie okien nie jest optymalne bo tylko 1/4 wychodzi na południe, a połowa na wschód lecz też trochę przez nie ogrzewało. Ale doskonale spisała się fotowoltaika, przy montażu pod kątem 60 stopni i mroźnym powietrzu właśnie teraz pracuje najwydajniej. W efekcie dostarczyła kilkanaście kWh energii co wystarczyło do ogrzania wody i dogrzewania mieszkania. Przy obecnych temperaturach potrzebuję ok. 30 kWh energii więc 1 kW akumulacyjnego pracujący na II-giej taryfie (12h) oraz 1 kW paneli IR włączony w popołudniowej doline (13-16) wystarczyło do utrzymania temp. na poziomie 19-21 stopni. Brakujące kWh pochodziły z PV, czyli w 100% bezemisyjne. Jeżeli wczoraj w Polsce był jakiś smog to ja jako osoba używajaca paliw stałych nic do tego nie dołożyłem ;)
  • #630
    Xantix
    Poziom 40  
    jack63 napisał:
    Uważasz, że węgiel z tej kopalni jest BARDZO DOBRY

    Jak najbardziej. Przecież "słynny" ekogroszek "Retopal" robią właśnie z węgla wydobywanego w KWK Piast.

    jack63 napisał:
    Mocno zasiarczony

    Nie wiem po czym poznajecie czy węgiel jest zasiarczony czy nie, ale zawartość siarki nie ma raczej wpływu na jakość spalania się węgla.

    jack63 napisał:
    Palił się fatalnie i to tylko przy dużej ilości powietrza.

    Przecież Piast to węgiel typ 31.2 a więc jeden z najniższych typów. Twój opis pasuje bardziej do typu 33, ale takiego węgla w Piaście nie wydobywano. Ten opis bardziej pasuje do Szczygłowic niż Piasta.

    jack63 napisał:
    W naszym kotle DS bardzo trudny do opanowania

    W dolniaku, każdy węgiel powyżej 31.2 zaczyna sprawiać kłopoty, a spalenie 32.2 albo 33 to już jest często skrajna trudność.
    Natomiast dobry górniak da radę nawet z węglem 33.2, choć wymaga to więcej roboty, ze względu na konieczność walki ze spiekami zasypu.

    jack63 napisał:
    Cena była wyraźnie niższa niż węgli tzw. mysłowickich (np. Wieczorek).
    Także jestem bardzo zdziwiony...

    Ktoś cię musiał wprowadzić w błąd co do pochodzenia tego opisywanego przez Ciebie węgla. Węgiel z Piasta to jeden z lepszych w Polsce węgli opałowych i oczywiście, że Wieczorek bije go zawartością popiołu i siarki, ale parametry spiekalności (mocno decydujące o jakości spalania) to Piast ma jedne z najniższych - dlatego robią z niego ekogroszek, bo dobrze spala się nawet w retortach starszej generacji.