Witam. Od około roku jestem użytkownikiem pięcioletniego skutera Meyra Cityliner 412. Przez okres od wiosny do jesieni nie było żadnych problemów. W listopadzie zaczęły się problemy z jazdą dłuższą niż 5 km.Po przejechaniu 5 km, a dokładnie 5,4 km wózek gwałtownie hamował i pojawiał się błąd E55.Po wyłączeniu i włączeniu ponownym stacyjki błąd znikał i wózek jechał dalej ale przejeżdżał odcinek około 50 m po czym znowu się zatrzymywał i ruszał dalej ale po kolejnym wyłączeniu i włączeniu stacyjki. W listopadzie podczas cofania zdarzyła się ta sama historia z tym, że pojawił się błąd E11, który nie chciał zniknąć pomimo włączania i wyłączania stacyjki. Pomogło dopiero rozłączenie na chwilę akumulatorów. Wyświetlacz się zresetował i wózek jechał dalej. Od tego czasu wózek zatrzymywał się po przejechaniu 5,4 km i jechał dalej po 50 m po wyłączeniu i włączeniu stacyjki. Dzisiaj było podobnie z tym, że po którymś razie włączania i wyłączania stacyjki pokazał się błąd E55, który nie chciał zniknąć pomimo stosowania tej samej procedury. Wózek nie chciał jechać.Nie działały też oświetlenie, sygnał i kierunkowskazy czyli zachowywał się tak jakby nie było kluczyka w stacyjce. Pomogło dopiero rozłączenie na chwilę akumulatorów. Każdorazowo wskaźnik naładowania baterii pokazuje naładowanie co najmniej 3/4 pojemności.Zawsze po gwałtownym hamowaniu i pojawieniu się błędu spadała moc silnika. Nie pomogła nawet wymiana akumulatorów Nie znam się ani na elektryce ani elektronice, a wózek i jego niezawodność są dla mnie koniecznością ponieważ jestem po amputacji obydwóch nóg i w przypadku "odmowy posłuszeństwa" przez wózek muszę prosić osoby trzecie o pomoc, a konkretnie o zapchnięcie mnie do domu, bo bez tych cholernych nóg nie mogę nawet zejść z wózka. Będę niezmiernie wdzięczny za wszelkie sugestie dot. przyczyny tych awarii.