Witam kolegów. Przypadkiem przeglądając internety trafiłem na tą stronę:
http://dadrl.pl/mity I w związku z tym jestem ciekaw. Czy to rzeczywiście jest tak, że nakaz jazdy na światłach mijania 24h/365 dni w roku nie przynosi żadnych korzyści ani poprawy bezpieczeństwa? Czy może tezy wysuwane przez autorów tej strony są błędne?
Ja osobiście się z nimi zgadzam. A jakie jest zdanie kolegów na ten temat? Pozdrawiam.
Jestem za jazdą na światłach mijania a nie do jazdy dziennej. Połowie osób mających światła do jazdy dziennej powinno się zabrać dowody rejestracyjne. Nie za montaż tylko za strumień świetlny tych świecidełek. Jazda na światłach pomaga zauważyć samochód jak jedziesz pod słońce oczywiście to tylko moje zdanie.
Mam na sprzedaż:
17.08.2007 ds1923 21.11.2006 DIR1703
Szczerze mówiąc, przed wypowiedzeniem, chciałem się zapoznać z jakimiś argumentami za używaniem takowych świateł. Nawet wpisałem w Google tą frazę i co wejdę gdzieś, to wszyscy są przeciw. Na zasadzie przekory? Szczerze w to wątpię. Po tylu latach obowiązywania ustawy, w statystykach powinny już być ewidentnie widoczne dane, wskazujące na zasadność tej ustawy. Czy potrafi ktoś je wskazać, bo ja nie potrafię (co nie znaczy, że ich nie ma). Ale miło by było wiedzieć, że się postępuje ze zdrowym rozsądkiem.
Sam sobie tak myślę - przecież u nas w Polsce kiedyś z tego co wiem był obowiązek jazdy 24h na światłach mijania w okresie bodaj od końca X do końca III. Poza tym okresem światła te włączało się po zmierzchu i w warunkach słabej widoczności (mgła, opady deszczu, sniegu). I mi się to wydawało rozsądne. No bo tak na mój chłopski rozum - czy w piękny słoneczny letni dzień światła mijania włączone za dnia nam poprawiają widoczność?
Jazda na światłach pomaga zauważyć samochód jak jedziesz pod słońce oczywiście to tylko moje zdanie.
Nie ma znaczenia czy jedziesz pod słońce czy ze słońcem, jeżeli dzień jest słoneczny to każdy samochód dobrze widać. Oczywiście to też tylko moje zdanie. Korzyść z włączonych świateł widzę w innej sytuacji (osobiście tego doświadczyłem) Jadę pod słońce i wjeżdżam w teren dużo słabiej oświetlony np. z otwartej przestrzeni wjeżdżam do wysokiego lasu lub z oświetlonej słońcem ulicy skręcam w ulicę do niej prostopadłą. Dwukrotnie w takiej sytuacji uniknąłem kolizji dzięki włączonym światłom samochodu jadącego z przeciwka.
Jakby wszyscy kierowcy byli rozsądni i "myślący" to nie byłoby problemu...
Choćby po pogorszeniu widoczności (deszcz, mgła itp itd) każdy włączyłby światła to ok. ale tak nie jest
Jestem za światłami dziennymi lub mijania włączonymi cały czas to poprawia widoczność i nie ma co dyskutować....
Ale wkurza mnie na maksa, że w nowoczesnych autach, nawet z ledami, światła dzienne są włączone tylko z przodu (w tych domontowanych też) i z tyłu auto jest mało widoczne ...tak nie powinno być...
czy w piękny słoneczny letni dzień światła mijania włączone za dnia nam poprawiają widoczność?
Pewnie nie ale tu jest pewien problem - kierowcy już się przyzwyczaili do świateł i jeśli na drodze trzeba się rozejrzeć to podświadomie mózg szuka świateł a nie auta. Gdyby znieść obowiązek jazdy na światłach pewnie ilość wypadków by się zwiększyła.
A najlepsze jest to że jeden z moich samochodów to Laguna 3 no i ASO rozłożyło ręce dwa razy nie są w stanie zaktywować świateł do jazdy dziennej (zarówki 21W) i jeżdżę na ksenonach. Próbowali kombinowali i stwierdzili że mają nowe oprogramowanie i ono nie obsługuje starych samochodów (2008)
Mam na sprzedaż:
17.08.2007 ds1923 21.11.2006 DIR1703
Choćby po pogorszeniu widoczności (deszcz, mgła itp itd) każdy włączyłby światła to ok. ale tak nie jest
Bo każdy ocenia pogorszenie widoczności według tego jak on widzi a nie jak jego widzą. Gdy byłem młody nie przeszkadzał mi widok nieoświetlonego pojazdu o zmierzchu bo dobrze go widziałem. Po 30 latach taki widok (sporadycznie ktoś rusza bez świateł) przyprawia mnie o gęsią skórkę.
Witaj miałem kiedyś taki przypadek
Jadąc za samochodem miarki nieznanej nie posiadał świateł hamowania doszło do tego że w kolesia przymlucilem aż miło moim zdaniem człowiek jest przyzwyczajony do oświetlenia pojazdu myślę, że wszystko jest pod względem psychologicznym (nabyte lub wrodzone umiejętności)
Organoleptycznie stwierdziłem, że jednak samochód z włączonymi światłami mijania prędzej da radę zauważyć.
Możliwe, tylko czy przez to nie postrzegamy mniej tych co nie mają świateł a są najbardziej bezbronni - piesi i rowerzyści.
Inna sprawa, jeżdżąc trochę po Niemczech, jakoś nie miałem problemu dostrzec samochodu bez świateł
Ale wkurza mnie na maksa, że w nowoczesnych autach, nawet z ledami, światła dzienne są włączone tylko z przodu (w tych domontowanych też) i z tyłu auto jest mało widoczne ...tak nie powinno być...
Z tego co pamiętam i o ile przepisu się nie zmienił to tak ma być światła do jady dziennej mają się świecić tylko z przodu bez żadnych innych a po włączeniu świateł mijania a nawet już świateł pozycyjnych światła do jazdy dziennej mają gasnąć.
A co do jazdy z czy bez świateł to jasne że jestem za może to już kwestia przyzwyczajenia ale jeżeli widzę jadący samochód bez żadnego oświetlenia to mnie normalnie trzepie niech się świeci chociaż cokolwiek albo światła do jazdy dziennej albo mijania przynajmniej wiadomo że w teorii samochód jedzie a nie stoi gdzieś z jakiegoś powodu w dziwnym miejscu. Inna kwestia że przez to szybciej się żarówki zużywają no ale coś za coś pojazd oświetlony jest dużo lepiej widoczny.
Jazda ze światłami mijania w naszych warunkach drogowych jest wskazana i polepsza widoczność - szybciej dostrzegamy kierującego na przeciwnym pasie ruchu - to jest moje zdanie - przejechałem autami około miliona km.
Nie rozwodzę się tu, że w Polsce nie ma warunków, wymijanie na 3 -go, a w Niemczech są autostrady i inna kultura jazdy - nie jesteśmy gorszymi kierowcami - mogę stwierdzić, że po za wyjątkami jesteśmy sprawnymi i doświadczonymi użytkownikami dróg, omijanie, wymijanie , wyprzedzanie na wąskich drogach jakimi jesteśmy posiadaczami zrobiło z nas twardych użytkowników szos. Pozdrawiam,
No bo tak na mój chłopski rozum - czy w piękny słoneczny letni dzień światła mijania włączone za dnia nam poprawiają widoczność?
Poprawiają zwłaszcza przy jeździe pod słońce gdy słońce jest tuż nad horyzontem i promienie się odbijają od drogi i jadącego z przeciwka auta i wogóle tego samochodu nie widać.
vodiczka napisał:
Nie ma znaczenia czy jedziesz pod słońce czy ze słońcem, jeżeli dzień jest słoneczny to każdy samochód dobrze widać.
Miałem wiele sytuacji że gdyby nie światła to wyprzedzałbym na czołówkę, pewnie bym zauważył nadjeżdżający samochód w ostatnie chwili i byłoby "gorąco" dla mnie i dla tego z naprzeciwka, a tak nikt się nie "pocił"
vodiczka napisał:
Korzyść z włączonych świateł widzę w innej sytuacji (osobiście tego doświadczyłem) Jadę pod słońce i wjeżdżam w teren dużo słabiej oświetlony np. z otwartej przestrzeni wjeżdżam do wysokiego lasu lub z oświetlonej słońcem ulicy skręcam w ulicę do niej prostopadłą. Dwukrotnie w takiej sytuacji uniknąłem kolizji dzięki włączonym światłom samochodu jadącego z przeciwka.
Takich i wiele innych, można by wyliczać bez liku.
Napewno jest dużo bezpieczniej bez dwóch zdań, to moja opinia.
Z życia wiem że testy są tylko testami, teoria tylko teorią a praktyka jest praktyką i często mija się z teorią i to bardzo.
Zostawmy teorię naukowcom a my jeździmy po drogach i bezpieczeństwo wszystkich na drogach jest najważniejsze.
Nie zapominajmy że po drogach jeździmy wszyscy czy to młodzi jak i starsi, kobiety i mężczyźni, początkujący i starzy wyjadacze i wszyscy mamy różną percepcję na zaistniałe warunki i sytuacje.
Dodano po 5 [minuty]:
Dla mnie artykuł na tej stronie
http://dadrl.pl/mity pisał kompletny laik, bez komentarza...
Dodano po 51 [sekundy]:
Życzę wszystkim szerokości na drodze i rozsądku...
Dodano po 11 [minuty]:
Oto cytat z powyższej strony:
"Są również sytuacje, w których obiekt z włączonymi światłami jest widoczny z mniejszej odległości, czego dowiodły testy wykonywane przez armię amerykańską."
A fakty same mówią za siebie, oto zdjęcie z google maps z Los Angeles czasu lokalnego 12:12 środa 6.01.2016 Wygląda że tam nie mają obowiązku jazdy na światłach...
Zadałem sobie trud przeczytania dokładnie wszystkich argumentów na podanej stronie. I jak rzadko przy takiej ilości argumentów, ŻADEN nie budzi moich wątpliwości! Bardzo dobrze dobrany i sensownie udokumentowany bezsens nakazu całodobowej jazdy na światłach! Kupiona ustawa, jak zwykle w Polsce, generująca niepotrzebne koszty i zwiększająca zatrucie środowiska. Koledzy podają swoje spostrzeżenia za nakazem, moje są zdecydowanie negatywne... Miałem kilka niebezpiecznych sytuacji, związanych z włączaniem się do ruchu, gdy zbytnio zwracałem uwagę na światła nadjeżdżających pojazdów, niestety, umykali mi rowerzyści i piesi...
Z całym szacunkiem do kolegi, ale który argument na tej stronie jest poparty rzetelnym źródłem? W tym momencie całość jest utrzymana w tonie propagandy rodem z Korei Północnej. Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, że dane procentowe podane bez rzetelnego źródła mogą pochodzić z wyobraźni autora lub ankiety w pobliskiej podstawówce.
Osobiście, pomimo że jestem przeciwnikiem jazdy w dzień na światłach mijania jestem za utrzymaniem nakazu ponieważ eliminuje czynnik ludzki który ma zdecydować kiedy powinno się światła zapalić, z czym wiele ludzi ma problem. Najlepszym wyjściem są światła do jazdy w dzień, pobierające mniej prądu, nie degradujące kloszy i odbłyśników świateł mijania a jednak spełniające funkcję sygnalizacyjną. Mam na myśli oczywiście światła do jazdy dziennej montowane fabrycznie lub dokładane przez osoby wykwalifikowane, nie najtańsze LED`y spod szyldu "zostań bohaterem w swoim aucie".
Pozdrawiam
Światła do jazdy dziennej.
Dla mnie, przy obecnym przestrzeganiu prawa i kodeksu drogowego - sprawa zbędna.
Nie poprawiło to bezpieczeństwa na drodze wcale - jak ginęło na drodze 20 osób dziennie tak nadal ginie. Kpienie sobie z przepisów o montowaniu takich świateł w autach nie wyposażonych w nie seryjnie - każdy robi jak uważa - nie ma na to żadnych badan i testów - przegląd można kupić za 50 zł więcej łapówki.
Za to powinny być mandaty po 500 zł - bo zamiast świateł do jazdy dziennej (z atestem i homologacją), to jakieś popierdółki z allegro ludzie kupują i montują.
Przepisy wykonawcze czarno na białym powinny określać: co, jak, gdzie, ile tego ma być, jakiej mocy, w którym miejscu i wysokości itd. - a nie cyrk i radosna twórczość każdego kierowcy co to montuje - "a dam to 2 cm od ziemi, czaderska to wygląda nie Walduś".
O testach drogowych tego rozwiązania w Polsce nawet nie wspominam - bo testy na torze w Holandii niczego nie wniosą.
Światła mijania.
Obowiązkowo wszyscy i wszędzie o każdej porze dnia i nocy.
Ale walić mandatami po 500 zł za "jedno oko" - nie ma tłumaczenia, że lampa 800 zł kosztuje i dlatego nie wymienił - mandat 500 to kalkulacja od razu prostsza będzie, czy płacić 500 zł mandatu, czy 800 zł za lampę - auto ma być sprawne technicznie i bezpieczne na drodze.
Zabierać dowody rejestracyjne i prawo jazdy za niesprawne auto - "walić mandatami aż będzie gwizdać" - bo tylko taką drogę Polak rozumie - przez własny portfel - przepalona żarówka w tablicy rozdzielczej - 100 zł mandatu - karać, karać i karać - albo w końcu Polacy zadbają o stan techniczny swoich aut, albo niech dalej płacą za głupotę.
W przytoczonym artykule - część argumentów autora to bulshit - dobranych odpowiednio pod daną tezę - nikt nigdy nie zrobił żadnych badań w tym kierunku - ale badań drogowych w Polsce, a nie na torze w Holandii, gdzie kultura jazdy i drogi inne niż w tym grajdole.
Adoptujemy na nasz polski grunt wszelkie pierdoły - które mogą stanowić sposób represji i nękania ludzi - ale po 26 latach naszej marnej demokracji nadal nie możemy się zbliżyć do 50% średniej unijnej w zarobkach (bo nam ciągle uciekają) - to co dobre nie da rady wcielić w życie bo nie ma do tego warunków - ale to na czym można zarobić, złoić tyłek obywatelowi w 24 godz w Sejmie przechodzi.
Moja Ukochana Żono Agniesiu (in memoriam 25 04 1974 - 19 06 2022) Kocham Cię i tęsknię.
Gdy byłem młody nie przeszkadzał mi widok nieoświetlonego pojazdu o zmierzchu bo dobrze go widziałem. Po 30 latach taki widok (sporadycznie ktoś rusza bez świateł) przyprawia mnie o gęsią skórkę.
Ciekawe. Ja mam odczucia wrecz przeciwne. Bardzo przeszkadza mi na drodze zbyt duzo swiatla, szczegolnie zle wyregulowane swiatla mijania lub ledowe swiatla dzienne i ledowe
swiatla tylne.
Tak na marginesie, uwazam, ze ogolnie rzecz biorac, swiatla samochodow sa zbyt silne. Powoduje to duzy kontrast miedzy strefa oswietlona i nie oswietlona. Oko przystosowuje sie do ogolnej iloscii swiatla i strefa oswietlona nie jest lepiej widoczna, jesli jest wiecej swiatla (w pewnych granicach, oczywiscie), natomiast strefa nieoswietlona staje sie praktycznie niewidoczna. I to jest dla mnie niebezpieczne. Bedzie mniej swiatla - oko sie dostosuje i widoczna bedzie zarowno strefa oswietlona (bardzo dobrze) i nieoswietlona (znosnie).
Dyskusja na temat na jakich swiatlach nalezy jezdzic trwa od co najmniej 40 lat. Osobiscie zawsze mialem takie samo zdanie - nie wazne na jakich, wazne, aby wszyscy mieli takie same. Jesli "sasiad" na drodze bedzie mial silniejsze swiatla, twoje oko dostosyje sie do jego oswietlenia i twoje swiatlo bedzie niedostateczne. Stad chyba bierze sie wyscig, niebezpieczny, do coraz mocniejszych lamp.
To samo dotyczy swiatel dziennych, szczegolnie tych na LED-ach. Nie wiem, czy tylko ja mam takie odczucie, ale na drodze swiatla te przyciagaja wzrok i zamiast obserwowac droge przed soba, ciagle oczy przyciagane sa przez pojazdy nadjezdzajace z przeciwka, mniej istotne, bo jadace po innej czesci drogi lub wrecz po innej jezdni. Uwazam to za dosc niewezpieczne zjawisko.
W konkluzji, jestem zdecydowanym przeciwnikiem swiatel dziennych i LED-ow w ich obecnej formie (bezposrednio widoczne silne punktowe zrodlo swiatla).
Pozdrawiam,
Patrząc z perspektywy motocyklisty,a nim jestem to jazda na światłach mijania wszelkimi pojazdami wyposażonymi w takie światła jest jak najbardziej zalecana i ustawa ta nie była wprowadzona bezpodstawnie.Mnie jeszcze inne zjawisko drażni i takim pseudokierowcom nie zmieniam świateł drogowych na mijania w trakcie jazdy nocnej,mam tu na myśli gamoni którzy jezdżą w trakcie dobrej przejrzystości powietrza w nocy na światłach przednich przeciwmgielnych.Ten nawyk trzeba tępić u niedoszkolonych kierowców.A co do chińskich ledów i świateł dziennych to Policja już ma na ten wiejski tuning urządzenie i zaczyna karać za te przeróbki bez żadnych atestów.Czytam komentarze i to prawda,że często tak jest że nawet światła mijania oślepiają w nocy.Oślepiają bo kierowca nawet nie wie,że ma na desce rozdzielczej pokrętło do regulacji świateł w zależności od obciążenia pojazdu i taki furman jedzie i jest wielce zdziwiony dlaczego jadący z nad przeciwka mrugaja mu światłami drogowymi.
Zgadzam się z przedmówcą w kwestii świateł przeciwmgielnych w normalnych warunkach pogodowych to jest cios poniżej pasa.
Nie mają pojęcia że w taki oto sposób zagrażają sobie jak i innym w ruchu drogowym.
Jestem za jazdą na światłach mijania a nie do jazdy dziennej. Połowie osób mających światła do jazdy dziennej powinno się zabrać dowody rejestracyjne. Nie za montaż tylko za strumień świetlny tych świecidełek. Jazda na światłach pomaga zauważyć samochód jak jedziesz pod słońce oczywiście to tylko moje zdanie.
Też mnie denerwuje jak ludzie jeżdżą na światłach do jazdy dziennej cały dzień. Już prawie noc zapada, latarnie się świecą a on bez tylnych świateł jedzie. Ile razy w deszczu lub we mgle takiego można spotkać.
Bardzo często przechodząc przez przejście człowiek roztargniony może nie zauważyć samochodu ze światłami do jazdy dziennej. Jak są już światła mijania ten strumień o wiele łatwiej zauważyć. Wydawałoby się że jego w dzień nie widać, jednak oczy ludzie to zauważają.
Nie poprawiło to bezpieczeństwa na drodze wcale - jak ginęło na drodze 20 osób dziennie tak nadal ginie. Kpienie sobie z przepisów o montowaniu takich świateł w autach nie wyposażonych w nie seryjnie - każdy robi jak uważa - nie ma na to żadnych badan i testów - przegląd można kupić za 50 zł więcej łapówki.
Za to powinny być mandaty po 500 zł - bo zamiast świateł do jazdy dziennej (z atestem i homologacją), to jakieś popierdółki z allegro ludzie kupują i montują.
Przepisy wykonawcze czarno na białym powinny określać: co, jak, gdzie, ile tego ma być, jakiej mocy, w którym miejscu i wysokości itd. - a nie cyrk i radosna twórczość każdego kierowcy co to montuje - "a dam to 2 cm od ziemi, czaderska to wygląda nie Walduś".
Ale przecież przepisy czarno na białym określają gdzie można założyć światła dzienne i jakiej mogą być mocy, problem jest w egzekwowaniu tego przepisu.
Analogiczna sytuacja to kolorowe pozycje z przodu, jedzie taki świecąc na zielono, a patrol to ignoruje.
Ja jestem za jazdą na światłach, bo generalnie przynosi to więcej pożytku niż szkody.
Zgadzam się z przedmówcą w kwestii świateł przeciwmgielnych w normalnych warunkach pogodowych to jest cios poniżej pasa.
Nie mają pojęcia że w taki oto sposób zagrażają sobie jak i innym w ruchu drogowym.
Pomimo że na motocyklistów od pewnego czasu "mam z górki " to zgadzam się z Wami. A na takich buraków którzy nadużywają swiateł przeciwmgielnych mam sposób. Jeżeli w pogodny wieczór jadę za takim to włączam moją dodatkową "jednostkę oświetleniową " czyli około 1200W i siadam mu na kufer. Na ogół efekt jest natychmiastowy. Podobnie robię kiedy ktoś ma źle wyregulowane światła i mnie oslepia jadąc z przeciwka. Jedno mignięcie na ogół załatwia sprawę, a jeżeli nie załatwia to włączam je ponownie na dłużej. Na chama trzeba chama. A w temacie jazdy w dzień z włączonymi światłami to jest mi to całkowicie obojętne. Może nie do końca gdyż zużywa się więcej paliwa, ale to problem fiskusa a nie mój.