Mnie najbardziej frapuje pytanie dlaczego coraz młodsze samochody są coraz bardziej skomplikowane i zawodne, mam Mazdę 626 2.0D, przyznaję, że są w nich problemy z korozją tylnych nadkoli (na razie nie u mnie, zalałem wymyślonym samodzielnie ,,koncentratem antykorozyjnym'' tylne nadkola i nie tylko i na razie mam spokój, autko z końcówki po lifcie czyli 2001r) ale reszta nie sprawia (jak na ten rocznik) problemów, wymiana kompletu amortyzatorów w okolicach 200tys. (zaczęły ,,rosić'') to chyba normalka, dwumasa spokojna, wtryski działają, akumulator jeszcze z poprzedniej Mazdy dobija dziesięciu lat (można go spokojnie odłączyć i nic się nie zawiesi po powtórnym podłączeniu), odpala bez problemów a pije 6,5l ON, silnik od 6-ciu lat nie myty i suchy itd itd. Dlaczego nie można kontynuować dobrej sprawdzonej konstrukcji montując tylko w nową karoserię. Też się chciałem za jakiś czas przesiąść do szóstki, teraz mam poważne wątpliwości.