Witam, posiadam duży problem z Moja Laguna 2 z silnikiem 1.6 16V zasilany benzyna jak i gazem, z Autem nie miałem żadnych problemów wcześniej jeśli chodzi o silnik, jednak około 7 dni temu, jadąc spokojnie poczułem jak by samochód stracił trochę mocy, ponieważ pod górkę jakąkolwiek nie chciał przyśpieszać, i to nie zależnie od biegu, a na prostej jak by do 3000 obr/m przyspieszał tak jak by go zalewało nieco większa dawka paliwa, po tem już troche lepiej, zaznaczam ze zaczełem to po prostu nagle odczuwać, nie było żadnego szarpnięcia czy jakiegokoliwke innego objawu, gdy zgasiłem silnik, a następnie po zaledwie kilku minutach chciałem go uruchomić ponownie, okazało się że silnik kręci ale nie chce uruchomić, po poruszaniu przekaźnikami pod maska, oraz poruszaniu różnimi kostami ?(od cewek, oraz przepływomierza) silnik odpalił, z tym ze na benzynie bo na gazie dalej był problem, dodatkowo gdy odpalił na gazie to falował na niskich obrotach aż wkońcu zgasł, dopieru po właczeniu gazu i przejechaniu na nim choćby 10 sekund praca silnika na wolnych obrotach sie normowała, o dziwno gdy silnik ostygł samochód odpalił normalnie.
Jednak na drugi dzień miałem i problem z odpaleniem zimnego silnika, kręcił ale nie chciał zapalić, a wiec znowu poruszałem wszystkim czym mogłem pod maska i znowu ładnie i szybko odpalił. Pojechałem tego dnia na kanał aby sprawdzić to co jestem w stanie sam sprawdzić, a więc sprawdziłem cewki i świece, przeczysciłem świece bo nie są w złym stanie, cewki są ok, wziełem sprawdziłem reakcje silnika na odłączenie przepływomierza, i po odłaczeniu wskoczył on na 2100 obr/m i na tych orbotach falował, po podłaczeniu wrócił do normalnej pracy, a wiec stwierdziłem że jest ok, sprawdzięłm jeszcze stan sondy lambda, niestety miernik mi sie zepsuł a wiec sprawdziłem tylko stan kabli ponieważ sonda była kiedys wymienia i było kable lutowane ale z nimi wszystko było ok, sama sonda też wyglądała dobrze. Dla świętego spokoju wziełem ją przeczyściłem i przedmuchałem, niestety moje sprawdzenia nic nie wykazały a samochód dalej chodził tak samo, z braku czasu i zamieniego auto pozostało mi poczekać z głębsza jego diagnozą, jednak na drugi dzień auto zostało uziemione, po prostu nie zobaczyłem dziury w drodze, nie była ona wyrwą, ale była na tyle duża że autem zatrzesło wyraźnie, po przejechaniu przez nią auto po prostu zgasło i chociaz probowąłem odrazu odpalić na pycha ponieważ to było z dużej góry to nawet po przejchaniu około 150 metrów w ten sposob auto nie odpaliło, znowu sprawdziłem wszystkie przekaźniki oraz cewki, i połoczenie kolektora ssącego, natomiast auto chociaż kręci nie odpala od tego czasu, jedyny pomysł który przyszedł mi do głowy i w którym zostałem utwierdzony po przeczytaniu tematów z internetu to uszkodzony lub zabrudzony czujnik położenia wału korbowego, dla tego też i go wykręciłem, okazało się że było na nim kilka opiłków metalu, oraz sadza z tarczy sprzęgła, dla świętego spokoju czujke wziełem wyczyściłem i przemyłem w ultradzwiękach, po kilku godzinach po wysuszeniu zamntowałem spowrotem i w sumie samochód jak by mial jeszcze większy problem, no czasami nawet nie chciał zakręcił, jak by bendiks doskakiwał ale rozruszknik nie kręcił, od 3 dni nie miałęm czasu się zabrac za samochód, dzisiaj wkońcu sprobowałem ponownie, wziełem odłaczyłem akumulator na chwile, oraz sprawdziłem zamocowanie tego czujnika połozenia wału korbowego, sprawdziłem bezpieczniki i czujniki, sprawdzięłm kontroli oraz zrobiłem test zegarów aby sprawdzić czy pokazuje się tam jakiś bład, nic nie znalazłem, ale za to samochód znowy kręcił normalnie z tym że nie odpalił, wkońcu padł mi akumulator a wiec teraz go ładuje, niestety nie mam kumputera, a do warszatu będe mógł samochód zacholować dopieru w wtorek, chociaz licze ze tego uniknę, zastanawiam się czy wymienić ten czujnik położenia wału krobowego, bo on by mi pasowął najbardziej pod tą awarie, z tym ze nie chce wyrzucać pieniedzy w błoto, dla tego bardzo prosze o Rade, moze ktoś z was miał podobny problem, i zna jego rozwiązanie??
Będe bardzo wdzięczny, dodam tylko ze na samochodach się znam, dla tego też i nie mam problemu zeby samemu chociażby rozebrać cały silnik ale wolałbym uniknąc rozbierania całego auto.
Mam nadzieje że cały problem opisałem na tyle jasno ktoś szybko dojrzy problem z moim samochodem.
Jednak na drugi dzień miałem i problem z odpaleniem zimnego silnika, kręcił ale nie chciał zapalić, a wiec znowu poruszałem wszystkim czym mogłem pod maska i znowu ładnie i szybko odpalił. Pojechałem tego dnia na kanał aby sprawdzić to co jestem w stanie sam sprawdzić, a więc sprawdziłem cewki i świece, przeczysciłem świece bo nie są w złym stanie, cewki są ok, wziełem sprawdziłem reakcje silnika na odłączenie przepływomierza, i po odłaczeniu wskoczył on na 2100 obr/m i na tych orbotach falował, po podłaczeniu wrócił do normalnej pracy, a wiec stwierdziłem że jest ok, sprawdzięłm jeszcze stan sondy lambda, niestety miernik mi sie zepsuł a wiec sprawdziłem tylko stan kabli ponieważ sonda była kiedys wymienia i było kable lutowane ale z nimi wszystko było ok, sama sonda też wyglądała dobrze. Dla świętego spokoju wziełem ją przeczyściłem i przedmuchałem, niestety moje sprawdzenia nic nie wykazały a samochód dalej chodził tak samo, z braku czasu i zamieniego auto pozostało mi poczekać z głębsza jego diagnozą, jednak na drugi dzień auto zostało uziemione, po prostu nie zobaczyłem dziury w drodze, nie była ona wyrwą, ale była na tyle duża że autem zatrzesło wyraźnie, po przejechaniu przez nią auto po prostu zgasło i chociaz probowąłem odrazu odpalić na pycha ponieważ to było z dużej góry to nawet po przejchaniu około 150 metrów w ten sposob auto nie odpaliło, znowu sprawdziłem wszystkie przekaźniki oraz cewki, i połoczenie kolektora ssącego, natomiast auto chociaż kręci nie odpala od tego czasu, jedyny pomysł który przyszedł mi do głowy i w którym zostałem utwierdzony po przeczytaniu tematów z internetu to uszkodzony lub zabrudzony czujnik położenia wału korbowego, dla tego też i go wykręciłem, okazało się że było na nim kilka opiłków metalu, oraz sadza z tarczy sprzęgła, dla świętego spokoju czujke wziełem wyczyściłem i przemyłem w ultradzwiękach, po kilku godzinach po wysuszeniu zamntowałem spowrotem i w sumie samochód jak by mial jeszcze większy problem, no czasami nawet nie chciał zakręcił, jak by bendiks doskakiwał ale rozruszknik nie kręcił, od 3 dni nie miałęm czasu się zabrac za samochód, dzisiaj wkońcu sprobowałem ponownie, wziełem odłaczyłem akumulator na chwile, oraz sprawdziłem zamocowanie tego czujnika połozenia wału korbowego, sprawdziłem bezpieczniki i czujniki, sprawdzięłm kontroli oraz zrobiłem test zegarów aby sprawdzić czy pokazuje się tam jakiś bład, nic nie znalazłem, ale za to samochód znowy kręcił normalnie z tym że nie odpalił, wkońcu padł mi akumulator a wiec teraz go ładuje, niestety nie mam kumputera, a do warszatu będe mógł samochód zacholować dopieru w wtorek, chociaz licze ze tego uniknę, zastanawiam się czy wymienić ten czujnik położenia wału krobowego, bo on by mi pasowął najbardziej pod tą awarie, z tym ze nie chce wyrzucać pieniedzy w błoto, dla tego bardzo prosze o Rade, moze ktoś z was miał podobny problem, i zna jego rozwiązanie??
Będe bardzo wdzięczny, dodam tylko ze na samochodach się znam, dla tego też i nie mam problemu zeby samemu chociażby rozebrać cały silnik ale wolałbym uniknąc rozbierania całego auto.
Mam nadzieje że cały problem opisałem na tyle jasno ktoś szybko dojrzy problem z moim samochodem.