Czesc, z gory przepraszam za brak Polskich znakow, ale niestety jestem w pracy i nie dam rady ich uzywac na obecnym systemie.
Potrzebuje tegiej glowy do rozwiazania tego problemu, mianowicie wczoraj wymienilem spalona zarowke H7 od strony akumulatora i bezpiecznikow w moim Clio 2, sprawdzilem i dzialala ale auta nie odpalalem (sprawdzilem bez wkladania kluczyka, przekrecilem tylko swiatla).
Dzis rano chce jechac do pracy i zonk, auto nie odpala, kreci normalnie ale mruga mi kontrolka stop i blad elektryki. Wkladalem kluczyk kilka razy i nic nie pomoglo.
Poszedlem po klucz, odkrecilem "minus" od akumulatora, bardzo szybki reset ( licznik sie skasowal, radio nie zdazylo) i o dziwo wszystko zaskoczylo, 0 bledow, w pamieci, nie pali sie kontrolka "check engine".
Co to moze byc? Czy jak wymienialem zarowke, moglem np zrobic jakies zwarcie dotykajac przekaznikow albo cos podobnego? Nigdy wczesniej nie mialem takiego problemu.
Co prawda pojawilo mi sie 2 razy kontrolka od elektryki i silnik wpadal tryb awaryjny, ale blad byl od przepustnicy, poprawilem wtyczke i mam zamiar przeczyscic przepustnice, ale mimo tego nigdy nie swiecil mi sie czerwony "STOP" na desce.
Nie wiem od czego zaczac sie za sprawdzanie, nie chce tego zostawic samego sobie.
Nowej wiazki do kontroli silnika nie kupie bo kosztuje 600zl, jedynie uzywke, tylko tez, nie chce pakowac sie jak nie wiadomo o co chodzi.
Moze powinienem zamiast wiazki, sprawdzic podlaczenie plytki od bezpiecznikow? Mozliwe, ze wymieniajac zarowke ruszalem niechacy "pudelkiem" i ktorys kabel robil jakies zwarcie?
Z gory dzieki za kazda pomoc
Potrzebuje tegiej glowy do rozwiazania tego problemu, mianowicie wczoraj wymienilem spalona zarowke H7 od strony akumulatora i bezpiecznikow w moim Clio 2, sprawdzilem i dzialala ale auta nie odpalalem (sprawdzilem bez wkladania kluczyka, przekrecilem tylko swiatla).
Dzis rano chce jechac do pracy i zonk, auto nie odpala, kreci normalnie ale mruga mi kontrolka stop i blad elektryki. Wkladalem kluczyk kilka razy i nic nie pomoglo.
Poszedlem po klucz, odkrecilem "minus" od akumulatora, bardzo szybki reset ( licznik sie skasowal, radio nie zdazylo) i o dziwo wszystko zaskoczylo, 0 bledow, w pamieci, nie pali sie kontrolka "check engine".
Co to moze byc? Czy jak wymienialem zarowke, moglem np zrobic jakies zwarcie dotykajac przekaznikow albo cos podobnego? Nigdy wczesniej nie mialem takiego problemu.
Co prawda pojawilo mi sie 2 razy kontrolka od elektryki i silnik wpadal tryb awaryjny, ale blad byl od przepustnicy, poprawilem wtyczke i mam zamiar przeczyscic przepustnice, ale mimo tego nigdy nie swiecil mi sie czerwony "STOP" na desce.
Nie wiem od czego zaczac sie za sprawdzanie, nie chce tego zostawic samego sobie.
Nowej wiazki do kontroli silnika nie kupie bo kosztuje 600zl, jedynie uzywke, tylko tez, nie chce pakowac sie jak nie wiadomo o co chodzi.
Moze powinienem zamiast wiazki, sprawdzic podlaczenie plytki od bezpiecznikow? Mozliwe, ze wymieniajac zarowke ruszalem niechacy "pudelkiem" i ktorys kabel robil jakies zwarcie?
Z gory dzieki za kazda pomoc