Witam serdecznie w moim pierwszym poście na forum
Jak zasygnalizowałem w temacie - mam problem z alarmem.
Samochód: Opel Astra F Classic, silnik X16SZR, alarm Lagenford nie wiem jaki dokładnie ponieważ nie udało mi się dostać do centralki która jest sprytnie zablokowana za bezpiecznikami (trochę powyżej chyba nawet).
Objawy: któregoś ranka samochód po prostu nie odpalił, czerwona dioda obok przełącznika świateł paliła się ciągłym światłem, pilot otwierał i zamykał drzwi ale nic poza tym, brak iskry.
Znalazłem pod kierownicą przycisk - wywnioskowałem że do resetu alarmu, po naciśnięciu (kilkukrotnym...) przy włożonym kluczyku i zapalonych kontrolkach dioda alarmu przestała się palić i od tamtej pory nawet nie mrygnie, również przy naciskaniu przycisków na pilocie, pojawiła się iskra, auto nie odpala, na bezpieczniku nr 2 jest napięcie w trakcie kręcenia rozrusznikiem, nie dałem jednak rady sprawdzić jeszcze czy do samej pompy paliwa również dochodzi.
Centrali alarmu nie wygrzebałem, znalazłem podłączenie do wiązki elektrycznej przy lewym progu:
oraz jakiś przekaźnik - podejrzewam że odpowiedzialny właśnie za odcinanie pompy paliwa?
Grube pomarańczowe kable podłączone są do przeciętego przewodu w kolorze czerwonym z niebieskim paskiem.
Jest jeszcze - zdaje się - moduł do czujników ultradźwiękowych:
No i najważniejsze - co mam zrobić żeby auto odpaliło?
Od czego zacząć lub co jeszcze sprawdzić?
Czy w ogóle bawić się w diagnostykę i odblokowanie tego alarmu?
Za wszelkie porady i wskazówki będę niezmiernie wdzięczny - auto jest stare i wiadomo, wszelkie naprawy warto robić samemu, bo w warsztatach łatwo można zapłacić więcej niż wartość takiego samochodu
I jeszcze zdjęcie pilota:
Jak zasygnalizowałem w temacie - mam problem z alarmem.
Samochód: Opel Astra F Classic, silnik X16SZR, alarm Lagenford nie wiem jaki dokładnie ponieważ nie udało mi się dostać do centralki która jest sprytnie zablokowana za bezpiecznikami (trochę powyżej chyba nawet).
Objawy: któregoś ranka samochód po prostu nie odpalił, czerwona dioda obok przełącznika świateł paliła się ciągłym światłem, pilot otwierał i zamykał drzwi ale nic poza tym, brak iskry.
Znalazłem pod kierownicą przycisk - wywnioskowałem że do resetu alarmu, po naciśnięciu (kilkukrotnym...) przy włożonym kluczyku i zapalonych kontrolkach dioda alarmu przestała się palić i od tamtej pory nawet nie mrygnie, również przy naciskaniu przycisków na pilocie, pojawiła się iskra, auto nie odpala, na bezpieczniku nr 2 jest napięcie w trakcie kręcenia rozrusznikiem, nie dałem jednak rady sprawdzić jeszcze czy do samej pompy paliwa również dochodzi.
Centrali alarmu nie wygrzebałem, znalazłem podłączenie do wiązki elektrycznej przy lewym progu:
oraz jakiś przekaźnik - podejrzewam że odpowiedzialny właśnie za odcinanie pompy paliwa?
Grube pomarańczowe kable podłączone są do przeciętego przewodu w kolorze czerwonym z niebieskim paskiem.
Jest jeszcze - zdaje się - moduł do czujników ultradźwiękowych:
No i najważniejsze - co mam zrobić żeby auto odpaliło?
Od czego zacząć lub co jeszcze sprawdzić?
Czy w ogóle bawić się w diagnostykę i odblokowanie tego alarmu?
Za wszelkie porady i wskazówki będę niezmiernie wdzięczny - auto jest stare i wiadomo, wszelkie naprawy warto robić samemu, bo w warsztatach łatwo można zapłacić więcej niż wartość takiego samochodu
I jeszcze zdjęcie pilota: