Witam forumowiczów. Projekt wrzucam do poczekalni, ponieważ jest jeszcze nie ukończony, ale na dniach powinien już być gotowy. Wykonanie garażowe, część elementów wystarczyło wygrzebać z szuflad.
Po remoncie i liftingu pokoju postanowiłem dorzucić do niego jakiś własny, osobiście sklecony akcent.
Padło na lampkę nocną, wybrałem się zatem do najbliższego sklepu metalowego i zakupiłem następujące elementy:
Łuk miedziany Φ 15, 5 sztuk
trójnik miedziany Φ 15, 1 sztuka
rura miedziana Φ 15, 1 metr
pozostałe elementy:
żarówka dekoracyjna 60 W
oprawka z wkładką porcelanową
włącznik dotykowy ze ściemniaczem
cyna
pasta lutownicza
neonówka
Do rzeczy:
Rurki dociąłem i zlutowałem używając palnika,wcześniej usuwając ostre krawędzie pilnikiem i papierem ściernym, to proces którego raczej nie trzeba tłumaczyć..
Zanim jednak połączyłem dłuższe sekcje z krótszymi, przeciągnąłem przez środek cienki drut stalowy, inaczej raczej nie przepchnąłbym giętkiego przewodu przez tyle zakrętów.
Oprawka to znaleziona w garażu, prawdopodobnie przemysłowa oprawa z porcelanową wkładką, z zewnątrz pokryta grubą warstwą ocynku. Otwór na górze miał średnicę pasującą do rurki. Śruba pewnie trzyma się w nawierconym w miedzi otworze.
Kwestie elektryczne:
rozmontowałem znaleziony włącznik, jeśli się nie mylę to jasność regulowana jest poprzez zmianę natężenia prądu bramki na tyrystorach, poprawcie mnie jeśli jestem w błędzie. W każdym razie odpowiada za to pewien potencjometr. Wylutowałem go, przedłużyłem przewody i wlutowałem w element trzymający oprawkę. Mamy zatem oprawkę z pokrętłem regulującym ilość światła, całkiem jak w lampie naftowej.
Włącznik jest dotykowy, widać go w centrum zdjęcia, by zapalić światło wystarczyło dotknąć przewodzącej prąd płytki ze stali. Styk fabrycznie dotykający płytki zostanie przylutowany do miedzianej rurki. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, lampkę włączać się będzie dotykając którejkolwiek jej części (poza żarówką).
Podstawa będzie wykonana z drewna orzecha włoskiego, od spodu zostaną ukryte elementy takie jak płytka z układem i cewka, obecność napięcia sygnalizować będzie neonówka.
Projekt jest jeszcze w budowie, nie robiłem żadnych testów elektrycznych poza sprawdzeniem czy nie ma przebicia/przetarcia izolacji między rurką a przewodami, zatem pierwsze uruchomienie będzie poprzez różnicówkę i bezpiecznik o małym prądzie.
Docelowo planuję także wprawienie w podstawę amperomierza analogowego dla dodania klimatu.
Rurki najpierw wypoleruję z większych rys a potem albo spatynuję albo pokryję lakierem do drewna. Zasilana będzie poprzez przewód w oplocie tekstylnym, jak w starych żelazkach.
Na chwilę obecną lampka prezentuje się tak:
Jak mówiłem, dojdzie podstawa, neonówka a z czasem może i amperomierz.
Liczę na konstruktywną krytykę, szczególnie istotne jest dla mnie poprawne działanie tego układu. Zastanawiam się też jakie mogą być dla ściemniacza skutki pomylenia fazy z zerem. A o to nie trudno jeśli jest to urządzenie na wtyczce, nie montowane trwale.
Pozdrawiam:)
Po remoncie i liftingu pokoju postanowiłem dorzucić do niego jakiś własny, osobiście sklecony akcent.
Padło na lampkę nocną, wybrałem się zatem do najbliższego sklepu metalowego i zakupiłem następujące elementy:
Łuk miedziany Φ 15, 5 sztuk
trójnik miedziany Φ 15, 1 sztuka
rura miedziana Φ 15, 1 metr
pozostałe elementy:
żarówka dekoracyjna 60 W
oprawka z wkładką porcelanową
włącznik dotykowy ze ściemniaczem
cyna
pasta lutownicza
neonówka
Do rzeczy:
Rurki dociąłem i zlutowałem używając palnika,wcześniej usuwając ostre krawędzie pilnikiem i papierem ściernym, to proces którego raczej nie trzeba tłumaczyć..
Zanim jednak połączyłem dłuższe sekcje z krótszymi, przeciągnąłem przez środek cienki drut stalowy, inaczej raczej nie przepchnąłbym giętkiego przewodu przez tyle zakrętów.

Oprawka to znaleziona w garażu, prawdopodobnie przemysłowa oprawa z porcelanową wkładką, z zewnątrz pokryta grubą warstwą ocynku. Otwór na górze miał średnicę pasującą do rurki. Śruba pewnie trzyma się w nawierconym w miedzi otworze.
Kwestie elektryczne:
rozmontowałem znaleziony włącznik, jeśli się nie mylę to jasność regulowana jest poprzez zmianę natężenia prądu bramki na tyrystorach, poprawcie mnie jeśli jestem w błędzie. W każdym razie odpowiada za to pewien potencjometr. Wylutowałem go, przedłużyłem przewody i wlutowałem w element trzymający oprawkę. Mamy zatem oprawkę z pokrętłem regulującym ilość światła, całkiem jak w lampie naftowej.

Włącznik jest dotykowy, widać go w centrum zdjęcia, by zapalić światło wystarczyło dotknąć przewodzącej prąd płytki ze stali. Styk fabrycznie dotykający płytki zostanie przylutowany do miedzianej rurki. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, lampkę włączać się będzie dotykając którejkolwiek jej części (poza żarówką).
Podstawa będzie wykonana z drewna orzecha włoskiego, od spodu zostaną ukryte elementy takie jak płytka z układem i cewka, obecność napięcia sygnalizować będzie neonówka.
Projekt jest jeszcze w budowie, nie robiłem żadnych testów elektrycznych poza sprawdzeniem czy nie ma przebicia/przetarcia izolacji między rurką a przewodami, zatem pierwsze uruchomienie będzie poprzez różnicówkę i bezpiecznik o małym prądzie.
Docelowo planuję także wprawienie w podstawę amperomierza analogowego dla dodania klimatu.
Rurki najpierw wypoleruję z większych rys a potem albo spatynuję albo pokryję lakierem do drewna. Zasilana będzie poprzez przewód w oplocie tekstylnym, jak w starych żelazkach.
Na chwilę obecną lampka prezentuje się tak:

Jak mówiłem, dojdzie podstawa, neonówka a z czasem może i amperomierz.
Liczę na konstruktywną krytykę, szczególnie istotne jest dla mnie poprawne działanie tego układu. Zastanawiam się też jakie mogą być dla ściemniacza skutki pomylenia fazy z zerem. A o to nie trudno jeśli jest to urządzenie na wtyczce, nie montowane trwale.
Pozdrawiam:)
Cool? Ranking DIY