Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
TermopastyTermopasty
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Zasilacz warsztatowy

Kaz K 26 Mar 2016 16:35 9114 15
  • Zasilacz warsztatowy
    Tak jeszcze jeden zasilacz na elektrodzie może troszkę inny niż te co zwykle są prezentowane. Powstał z 2 powodów:
    1.Stary zasilacz miał prawie 25 lat i służył nawet do podładowywania akumulatora w aucie (przeżył kilka upadków, niestety rok temu zawiodły isostaty i ugotował mi atmege).
    Zasilacz warsztatowy
    2. Z braku miejsca posiadanie kilku zasilaczy było dość kłopotliwe podczas uruchamiania układów i powstał ten oto wynalazek ;-).
    Zasilacz warsztatowy Zasilacz warsztatowy Zasilacz warsztatowy
    Środkowe zdjęcie z czasu składania w całość.
    Zasilacz składa się :
    -zasilacz regulowany napięcia symetrycznego (ze strony http://mirley.firlej.org)
    -zasilacz 5V/ ok. 1,5A (na LM350)
    -zasilacz 12V/ ok. 1,5A (na LM350)
    -miernik częstotliwości (kit z AVT)
    -stacja lutownicza na atmega 8 (na razie nieczynna, nie mam czasu napisać wsadu)
    -zasilacz regulowany z Radioelektronika 2/82 - opis poniżej.
    Opiszę tylko zasilacz regulowany gdyż pozostałe elementy są standardowe.
    Zasilacz warsztatowy
    Zasilacz cechuje bardzo prosta konstrukcja (zaledwie 6 tranzystorów) i niezawdodność (nie udało mi sie przez tyle lat uszkodzić elektroniki zasilacza). Transformator posiada 2 uzowjenia: jedno 15V - obciążalność minimum 2A a drugie 15V - 50-100mA. Uruchamianie prawidłowo poskładanego układu wymaga tylko ustawienia napięcia górnego R22 i prądu zabezpieczenia R23.
    Zakres prądowy maxymalny dla 0,4A zależy od rezystora R20 - 7,5Ohm/10W a dla 2A od rezystora R21 -1,5Ohm/10W
    Z orginalnego schematu wyrzuciłem przełączniki typu isostat od zmiany napięcia, prądu zabezpieczenia i zakresu prądowego. Zastosowałem w to miejsce potencjometry i przełacznik dźwigniowy. Potencjometr do regulacji napięcia jest dziesięcioobrotowy a do regulacji prądu zwykły, umożliwiło to płynną regulację parametrów. Dla potencjometru regulacji prądu zabezpieczenia należy wykonać skalę z naniesionymi wartościami przy jakich ma działać zabezpieczenie dla zakresu do 0,4A i 2A . Zakres regulacji napięcia wynosi od 0V - 18V a uzyskany prąd 3A (ponad 4A chwilowo).
    Do wyświetlania wartości napięcia i prądu zastosowałem mierniczki na ICL7107 zasilane z oddzielnego stabilizatora 5V.
    Transormatory załączane są przekaźnikami sterowanymi z 24V a te wyłacznikami na płycie czołowej, uniknąłem w ten sposób prowadzenia 230V po zasilaczu i skróciłem do minimum część niebezpieczną dla życia lub zdrowia ;-)
    Obudowa to kupiona na alle uszkodzona mini wieża i odpowiednio dostosowana do potrzeb, tranformatory to odzysk z UPS i innych urządzeń , oczywiście odpowiednio przewojone.
    Schemat blokowy zasilaczy
    Zasilacz warsztatowy

    Fajne! Ranking DIY
    Potrafisz napisać podobny artykuł? Wyślij do mnie a otrzymasz kartę SD 64GB.
    O autorze
    Kaz K
    Poziom 20  
    Offline 
    Specjalizuje się w: elektronika, instalacje elektryczne, alarmy, domofony
    Kaz K napisał 525 postów o ocenie 131, pomógł 24 razy. Mieszka w mieście Chrzanów. Jest z nami od 2002 roku.
  • TermopastyTermopasty
  • #2
    Freddy
    Poziom 43  
    Kaz K napisał:
    powstał ten oto wynalazek
    No rzeczywiście, - bałagan, niechlujstwo, brak BHP.
    Na razie to można powiedzieć o tym wynalazku.
    Wszechobecne kostki elektryczne. Nie wiadomo gdzie kable zasilające, bo wszystkie są takie same.
  • #3
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • TermopastyTermopasty
  • #4
    PEPE64
    Poziom 16  
    @Freddy, fakt, te kostki elektryczne w sprzęcie elektronicznym też mnie wkurzają. Tak samo jak termoglut.
  • #5
    horik
    Poziom 13  
    somers napisał:
    Wygląda jak z PRL-u a mamy XXI wiek


    Nie ma obowiązku robić "pod siebie" przyrządów tak, by "pasowały do wieku" i wyglądały nowocześnie. Co kto lubi. Przykładowo, wszystkie moje samoróbki są stylizowane na lata 60 ubiegłego wieku - bo po prostu tak lubię, taki mam kaprys.

    Powinny natomiast wyglądać starannie. Także w PRL, chociaż dostęp do materiałów był ograniczony, a zamiast drukarki kupowało się "kalkomanię", można było uzyskać schludny efekt: https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3084557-30.html

    I chociaż zgadzam się, z Tobą że:
    Cytat:
    Projekt płyty czołowej wygląda ohydnie.


    zwłaszcza mieszanie polskich i angielskich napisów, to co to ma do "wieku"? Można zrobić archaicznie wyglądające urządzenie, a estetycznie.

    Cytat:
    Pomysł na obudowę co najmniej dziwny. Po co do tego mieszać ten pomiar częstotliwości i lutownicę ? Żeby coś polutować będziesz ciągał za sobą 10 kg klocka ?


    Jeśli ktoś lutuje "mobilnie", to sobie kupi małą lutownicę z uniwersalnym zasilaniem 12/24/230V albo lutownicę gazową. Albo użyje transformatorówki. Jak ktoś lutuje na warsztacie i tylko tam, albo ma dodatkowo osobną mobilną lutownicę, to nie widzę problemu, by była częścią zestawu. Widocznie Autor zrobił taki zestaw, jaki mu jest potrzebny. Inaczej dawno by go rozebrał, odesłał do wszystkich diabłów i zrobił/kupił coś bardziej odpowiedniego do potrzeb.

    Cytat:
    Widać przepaść, jaka dzieli polskich hobbystów od reszty Świata.


    Oj, Kolego, bardzo krzywdząca uwaga w stosunku do ogółu elektrodowiczów piszących w tym dziale, choćby obecnego tu Freddyego. To, że pojedynczy ktoś zrobił coś raczej niechlujnie nie oznacza, że "polscy hobbyści" odstają od "reszty Świata".

    Na forach "reszty Świata" można znaleźć nierzadko płytki stykowe z plątaniną przewodów, karton i krzywo "dorąbane" (bo nawet nie docięte) deseczki służące za "chassis" czy obudowę.

    Projekt mi się nie podoba, BHP leży to fakt. Do kostek mam sentyment i stosuję (chociaż zawsze przykręcam do obudowy + podkładka izolacyjna pod metalowe chassis), więc pominę milczeniem.
  • #6
    bobo
    Poziom 29  
    Pytanie do ludzi obrażonych, na kostki elektryczne :D
    Na fotografii:
    Zasilacz warsztatowy
    widać trafo z wyprowadzeniami drutem.
    Jak zakończyć te wyprowadzenia: tanio, szybko, mało pracochłonnie i skutecznie?
  • #7
    horik
    Poziom 13  
    bobo napisał:
    Pytanie do ludzi obrażonych, na kostki elektryczne :D
    Na fotografii:
    Zasilacz warsztatowy
    widać trafo z wyprowadzeniami drutem.
    Jak zakończyć te wyprowadzenia: tanio, szybko, mało pracochłonnie i skutecznie?


    Dolutować krótkie, o odpowiednim przekroju przewody. Przewody powinny być różnokolorowe dla różnych napięć.

    Miejsce lutowania i sam drut nawojowy aż po karkas zabezpieczyć cieniutką rurką termokurczliwą. Przewody "poszyć" w wiązki - osobno napięcie sieciowe, osobno wysokie napięcia i niskie napięcie wtórne.

    Przewody te dolutować do małej płytki drukowanej, np. uniwersalnej (są takie małe płyteczki w handlu).

    Na płytce wlutować odpowiednie złącza - goldpiny dla małych mocy, złącza ARK dla większych, ewentualnie konektory "wsuwki", itd. Po przykręceniu płytki do obudowy mamy stabilne połączenie, które nie grozi zwarciem ani urwaniem przewodu nawojowego.

    Ewentualnie, jeśli konstrukcja transformatora pozwala, to przykręcić do niego taką płytkę albo ostatecznie nawet przykleić odpornym na temperaturę (!) klejem. Wtedy płytka z konektorami i transformator będą stanowić jeden monolit.
  • #8
    Freddy
    Poziom 43  
    bobo napisał:
    Jak zakończyć te wyprowadzenia: tanio, szybko, mało pracochłonnie i skutecznie
    Przylutować odpowiednie przewody - np. linki o odpowiednim przekroju.
    Przynajmniej styk będzie pewny.
  • #9
    bobo
    Poziom 29  
    horik napisał:


    Dolutować krótkie, o odpowiednim przekroju przewody. Przewody powinny być różnokolorowe dla różnych napięć.

    Miejsce lutowania i sam drut nawojowy aż po karkas zabezpieczyć cieniutką rurką termokurczliwą. Przewody "poszyć" w wiązki - osobno napięcie sieciowe, osobno wysokie napięcia i niskie napięcie wtórne.

    Przewody te dolutować do małej płytki drukowanej, np. uniwersalnej (są takie małe płyteczki w handlu).

    Na płytce wlutować odpowiednie złącza - goldpiny dla małych mocy, złącza ARK dla większych, ewentualnie konektory "wsuwki", itd. Po przykręceniu płytki do obudowy mamy stabilne połączenie, które nie grozi zwarciem ani urwaniem przewodu nawojowego.

    Ewentualnie, jeśli konstrukcja transformatora pozwala, to przykręcić do niego taką płytkę albo ostatecznie nawet przykleić odpornym na temperaturę (!) klejem. Wtedy płytka z konektorami i transformator będą stanowić jeden monolit.

    Bardzo dobre pomysły ale w jakim stopniu przeszkadza i czemu szkodzi połączenie na kostkę elektryczną, tylko proszę nie pisać o estetyce - wyglądzie,?:D

    Freddy napisał:

    Przynajmniej styk będzie pewny

    Janusz nie osłabiaj mnie, błagam. :D
  • #10
    horik
    Poziom 13  
    bobo napisał:
    Bardzo dobre pomysły ale w jakim stopniu przeszkadza i czemu szkodzi połączenie na kostkę elektryczną, tylko proszę nie pisać o estetyce - wyglądzie,?:D


    Jak mówiłem, sam stosuję kostki, więc... :)

    Ale mają jedną paskudną wadę - często śrubki mają ostre zakończenia. Ile to już razy uciąłem drut nawojowy śrubką w kostce... Poza tym zwykle musiałem pogrubiać dodatkowo cyną drut nawojowy, by dobrze się trzymał w zacisku kostki, przeznaczonej jednak do dużo większych przekrojów. Trwałość drutu nawojowego jest tu krytyczna - kilka ruchów kostką, zbyt mocne dokręcenie śruby i po nim. Trzeba zdjąć emalię i lutować coraz bliżej karkasu, o ile drut się nie urwie przy samym uzwojeniu... Poza tym drut nawojowy, choć emaliowany, to jednak ta izolacja nie jest pewna, a tu od kostki do uzwojenia - zero izolacji.

    Dlatego właśnie zacząłem lutować przewody, izolować "termokurczami", które dodatkowo usztywniają połączenie (dawniej nakładano koszulki olejowe) i stosować płytki do połączeń. Zawsze boję się, że manipulowanie obciążonym kostką wyprowadzeniem transformatora skończy się źle.

    Bezpieczeństwo też swoje robi - nietrudno przewidzieć co się stanie, jeśli drut nawojowy strony pierwotnej zostanie ucięty przez śrubę w kostce i wydostanie się i dotknie czegoś, z czym ma kontakt użytkownik...
  • #11
    waleryfw
    Poziom 13  
    Fajny bo prosty. Pomocny i praktyczny. Jeżeli tak opisuje autor to on sam wie że zrobił sobie fajny zasilacz. Brawo, tak trzymać. A ja mam pytanie: czy autor może napisać coś więcej na temat tego częstotliwościomierza.
  • #12
    katakrowa
    Poziom 20  
    Piękne to to nie jest. Ja przy takich kolorach nie mógł bym się skupić jednak dramatycznych błędów nie widzę. Jeśli działa i służy autorowi to super. Wątpię także, że urządzenie kiedykolwiek posłuży komuś innemu niż autor więc nie ma się co czepiać. Brak zachowania kolorystyki kabli będzie problemem jedynie dla autora jeśli za kilka lat będzie musiał coś naprawiać.
    Osobiście nie jestem przeciwnikiem takich projektów - nie wszystko musi wyglądać jak "fabryczne".
    Sam także nie jestem elektronikiem profesjonalistą więc popieram takie projekty jak ten. Zagrożenia dla życia nie ma, działa i cieszy autora czyli jest OK. Natomiast tym, którzy krytykują daję wyzwanie - proszę pokażcie mi swoje strony internetowe wówczas zobaczymy czy jesteście tacy profesjonalni i "BHP" ...
  • #13
    Kaz K
    Poziom 20  
    Spokojnie BHP jest zachowane aż do bólu wszystkie zasilania są lutowane linkami,zabezpieczone termokurczliwymi i dodatkowo osłonkami . Prowadzone są osobno najkrótszą drogą do puszki, w której także schowane są przekaźniki.
    Zasilacz warsztatowy

    Na kostkach są wyprowadzenia tylko i wyłącznie uzwojeń wtórnych, a tam najcieńszy drut ok 0,85 złożony 2-krotnie i pocynowany .
    No i napisałem że zdjęcie w trakcie składania! a docelowo przewody zostały powiązkowane.
    Dlaczego taka obudowa było też pytanie - bo mój warsztat to kuchnia (jak żonka zwolni na 2 -3 godz. to wyciągam swoje zabawki ;-) i walczę ;-) .
    Kol. waleryfw
    Częstotliwościomierz to kit J-201 + preskaler kit J-200 , w/g opisu zakres mierzonych f=0,01Hz do 50MHz a z preskalerem do 1 GHz , pomiar okresu 20ns-100sek.
  • #16
    Freddy
    Poziom 43  
    Kaz K napisał:
    No i napisałem że zdjęcie w trakcie składania! a docelowo przewody zostały powiązkowane.
    To poprosimy o zdjęcia tych powiązanych przewodów, a nie makaronu :).