Witam. Wczoraj kończyłem instalację car audio u siebie w wozie. Wzmacniacz to jakiś no-name (Może ktoś pomoże go zidentyfikować?) ale dość solidny, z porządną przetwornicą, końcówka na mosfetach. Mimo wszystko nie wydawało mi się, żeby w mostku przekroczył 250W RMS. Napędzałem nim skrzynię na głośniku JVC CS-G1200 (Wg producenta właśnie 250W RMS) i cóż. Grało bardzo dobrze, na pełnym wysterowaniu żadnego charczenia. Plecy masowało aż miło
Ale po 2 godzinach ciągłego katowania (muzyką, nie generatorem
) Nagle ucichło.. Początkowo myślałem, że wzmacniacz noname nie wytrzymał ale okazało się, że to głośnik poległ. Na 99% odklejona cewka, czuć lekki swąd z otworu wentylacyjnego ale nie spalenizny. Głośnik cicho gra i trzeszczy ale membrana ani drgnie (ale nie jest zapieczona, pod palcem pracuje gładko). No cóż, 2 godzinna przyjemność jego użytkowania zakończyła się niesmakiem i teraz trzeba kupić coś co jednak da rade. Nie znam parametrów wzmacniacza, bo żadnej dokumentacji w necie nie mogę znaleźć. Chcę kupić STX W.30.500.2x2.PP i pytanie czy wytrzyma? Niby 300W AES, ale to nieco zawyżony RMS więc może wyjść na to samo a nie chciał bym znowu usmażyć 200zł.. Co polecacie? Kupić go, czy coś innego w podobnych pieniądzach?
Zdjęcia sprzętu:

Zdjęcia sprzętu: