Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Woda zamiast płynu Borygo konsekwencje

04 Apr 2016 01:57 7794 24
  • Level 10  
    No właśnie. Rozważanie czysto teoretyczne, bo nie planuję w swoim samochodzie zmieniać chłodziwa, ale...
    Z ciekawości wpisałem w internet. No i wyskoczyło. Że może zatrzeć pompę wody, że może prowadzić do przegrzewania się silnika, nawet na jakimś forum było zdjęcie miski olejowej, w której korbowód powiedział dzień dobry. Że jak się zagotuje, to porozwala węże. Że silnik skoroduje w środku.

    A ja ciągle nie mogę sobie wyobrazić, jak. Nie mogę znaleźć przyczyny, dla której woda miałaby być gorsza od Borygo- powinna być nawet lepsza, bo ma przecież najwyższe ciepło właściwe. I właściwie jedyny jej minus to to, że może zimą zamarznąć.

    Jeśli już się woda zagotuje, co owszem, ma prawo się podczas długiego podjazdu zdarzyć, to przecież jej nadmiar powinien ulecieć przez korek chłodnicy? Jest tam przecież zaworek ciśnieniowy. Właśnie po to, żeby nie uszkodzić węży czy chłodnicy.

    Kamień kotłowy? Owszem, osadzi się, widziałem nie jeden stary silnik, w którym kamień zestukiwało się dłutkiem- o ile wcześniej wody nie przegotujemy. Przegotowana nie powinna stworzyć żadnych problemów.

    Najbardziej zastanawia mnie, czemu u licha miałoby to zniszczyć pompę wody.

    Liczę na to, że ktoś zna jakieś powody i ich racjonalne wytłumaczenia.
    Pozdrawiam
    Jakub
  • Level 9  
    Podstawowym problemem który wyklucza wodę jako chłodziwo silnika jest fakt iż powoduje korozje . Jestem mechanikiem i widziałem wiele silników na których ludzie chcieli zaoszczędzić i nie wyszło im to na dobre koszt 5l płynu to zaledwie 20 zł a korozja to kluczowy ale nie jedyny problem powstający z takiej oszczędności ..

    Dodano po 7 [minuty]:

    Rdza plus odkładający się mimo wszystko kamień skutkuje zapchaniem chłodnicy oraz nagrzewnicy zmniejszeniem odprowadzania ciepła z silnika oraz uszkodzenia uszczelnień pompy a co prowadzi do przegrzania silnika a resztę można sobie samemu dopisać...
  • Level 32  
    filozof97 wrote:
    powinna być nawet lepsza, bo ma przecież najwyższe ciepło właściwe. I właściwie jedyny jej minus to to, że może zimą zamarznąć.
    Woda lepiej chłodzi ale gotuje się w mniejszej temperaturze nisz płyn. W trakcie gotowania w silniku powstają komory gazowe. Gaz słabiej przewodzi ciepło niż woda i dochodzi do miejscowego przegrzania.
    filozof97 wrote:
    Najbardziej zastanawia mnie, czemu u licha miałoby to zniszczyć pompę wody.
    Płyn oprócz dodatków powodujących obniżenie temperatury zamarzania ma też dodatki antykorozyjnie i gdzieś czytałem o dodatkach smarujących pompę wody
  • Level 10  
    Tylko co te dodatki mają smarować, łopaty wirnika? Przecież woda nie ma prawa mieć kontaktu z łożyskami pompy, które wymagają smarowania.

    Kolejna rzecz, tj. temperatura wrzenia. Generalnie, uczono mnie, że jeśli temperatura cieczy chłodzącej przekracza 100 stopni, nie ważne, czy jest to woda, czy Borygo to w silniku puchną tłoki i dochodzi do przycierania; sprawny silnik nie ma prawa zagotować wody, chyba, że podczas długiego podjazdu.
    A korki parowe? Z tego co wiem, kanały wodne są tak zaprojektowane aby uniemożliwić ich powstawanie, poza tym, przepływ wymuszony pompą jest na tyle silny, że zostaną niemal natychmiast porwane w dal.

    Kamień- tak jak wspomniałem, jeśli nalejemy wody ze studni to się odłoży, ale przegotowanej, z czajnika?

    Jedyny powód jaki widzę, to ewentualna korozja kanałów wodnych- choć nigdy tego na oczy nie widziałem.

    Czy jest jakiś jeszcze powód?
  • Level 43  
    filozof97 wrote:
    Przecież woda nie ma prawa mieć kontaktu z łożyskami pompy


    Kolego widze że przedszkole się skończyło.

    I się nie wie że uszczelniacze pompy pracują na mokro. Po drugie korozja korozja korozja, uszczelka głowicy, uszczelki tulei wytrącanie się kamienia , bla bla bla.

    Nie warto wlewać wody .

    Po trzecie co cię podkusiło?
  • Level 41  
    Temperatura wrzenia
    temperatura zamarzania
    kawitacja
    brak smarowania
    kamień kotłowy
    rdza

    mało ?
  • Level 10  
    Nic mnie nie podkusiło. Jak napisałem na wstępie, jest to rozważanie czysto teoretyczne. Wiem jednak, że ludzie przez lali wodę i samochodom to nie szkodziło. Jedyne co to zapychało chłodnicę- efekt wody nieprzegotowanej. Zapychało do tego stopnia, że część jej sekcji była zupełnie niedrożna. A pytanie stąd, że jak zacząłem szukać w internecie to wyskoczyły rzeczy, których ni jak nie mogłem zrozumieć, jak np. zacieranie się pompy wody czy uszkodzenia termostatu.
  • Level 31  
    Może w nowoczesnych pseudosamochodach, woda szkodzi pompie.
    W starszych autach kompletnie nie szkodziło niczemu - oprócz rdzy.
  • Level 38  
    Ja stosuje wodę (demineralizowaną) ponieważ najlepiej odprowadza ciepło, więc zmniejsza możliwość przegrzania się silnika. Glikol ma znacząco słabsze parametry. Do tego układ chłodzenie w samochodzie jest ciśnieniowy, więc temperatura może przekroczyć 100 stopni i nie zacznie wrzeć - i oczywiście posiada odpowiedni zawór regulujący to ciśnienie, więc nic się nie rozerwie.
    Do wody dodaję koncentrat (np.: firmy Shell), tak by uzyskać temperaturę zamarzania gwarantującą mi spokojny sen zimą - lecz latem woda jest lepsza.

    Są jeszcze płyny bezwodne z temperaturą wrzenia w okolicach 180 stopni. Fajne na lato do samochodów sportowych, tuningowanych.

    PS: Podstawowym składnikiem płynu do chłodnic jest woda.
  • Level 42  
    Taki wycinek wikipedi....
    Płyny chłodnicze sprzedawane są najczęściej w postaci gotowego roztworu wodnego lub koncentratu do rozcieńczenia (np. w stosunku 1:1) z wodą destylowaną lub zdemineralizowaną. Zawierają domieszki zapobiegające pienieniu się płynu, powstawaniu kamienia kotłowego, korozji, uszkodzeniom gumowych elementów układu chłodniczego itp. Gęstość typowego płynu wynosi około 1,070-1,080 g/cm³, temperatura zamarzania około –35 °C, współczynnik pH około 7,5-8,5, temperatura wrzenia powyżej 106 °C.
    Po co ta dyskusja...
  • Level 32  
    filozof97 wrote:
    A korki parowe? Z tego co wiem, kanały wodne są tak zaprojektowane aby uniemożliwić ich powstawanie, poza tym, przepływ wymuszony pompą jest na tyle silny, że zostaną niemal natychmiast porwane w dal.
    Znam przypadek że jak woda zagotowała się w silniku to ten pękną właściciel twierdzi że to od ciśnienia ja mam inną teorie
    filozof97 wrote:
    A pytanie stąd, że jak zacząłem szukać w internecie to wyskoczyły rzeczy, których ni jak nie mogłem zrozumieć, jak np. zacieranie się pompy wody czy uszkodzenia termostatu.
    Nie wiem jak rdza ale kamień może rozszczelnić pompę wody. Tak samo jak kamień osadzi się na termostacie to ten nie będzie pracował prawidłowo
    autoas wrote:
    Po co ta dyskusja...
    Podałeś jakie dodatki zawiera płyn a dyskusja jest o tym co się dzieje jak ich nie ma.
  • Level 42  
    rafbid wrote:
    Podałeś jakie dodatki zawiera płyn a dyskusja jest o tym co się dzieje jak ich nie ma.

    No właśnie.....podałem co się dzieje jak ich nie ma, wnioski są logiczne...
    A ta "ciekawa" dyskusja to techniczna indolencja i ignorancja....o wyższości wody nad płynem....tak samo jak niektórzy twierdzą, że nie trzeba oleju wymienić w silniku....
    The End...
  • Level 10  
    Nie powiedziałbym, żeby to była dyskusja o wyższości wody nad płynem, lecz o powodach jej niższości.
    Co do pęknięcia bloku po zagotowanej wodzie- spotkałem się z podobnym przypadkiem, ale wynikał on z tego, że do silnika, z którego uciekła woda poprzez nieszczelny wąż nagrzewnicy a jej resztki się zagotowały dolano zimnej wody.
  • Level 33  
    filozof97 wrote:
    iekła woda poprzez nieszczelny wąż nagrzewnicy a jej resztki się zagotowały dolano zimnej wod




    A to już szok termiczny, całkowicie co innego. Spróbuj sobie gorący talerz, słoik polać zimną wodą z kranu, pęknie od razu w większości przypadków. Podobne naprężenia w tym przypadku się pojawią.
  • Level 32  
    Jak się spodziewam to ten ktoś po zagotowaniu wody zgasił silnik i na żywca wlał zimną wodę do układu.To naprawdę dobra recepta by mieć kłopoty.A wracając do tematu, starsze typy silników np. w ciągnikach rolniczych c-330 lub c- 360 dają sobie doskonale radę z wodą w układzie chłodzenia i nie ma z tym większych problemów, ale współczesne jednostki żle znoszą wodę tak w ciągnikach jak i w samochodach osobowych i ciężarowych. Woda w tych jednostkach robi naprawdę poważny problem, to już inna technologia i inne materiały.
  • Level 43  
    darfur5 wrote:
    . w ciągnikach rolniczych c-330 lub c- 360 dają sobie doskonale radę z wodą w układzie chłodzenia i


    A skąd , po 4 latach chłodnica do wymiany bo nie oddaje ciepła przy orce czy innych ciężkich pracach.
  • Level 32  
    No to chyba pech. Mój ciapek (c-330) to rocznik 1977 i cały czas na wodzie,chciałem go zalać glisantinem , ale zrezygnowałem bo chcę go remontować, a po remoncie zalać płynem ,teraz nie ma sensu.Ja jednak preferuję płyn w układzie chłodzenia.
  • Level 38  
    Kiedyś odpalałem silnik od C330 po remoncie, nie miałem chłodnicy więc wsadziłem wąż w kolektor wodny odkręciłem wodę która się lała i tak odpalałem silnik. Silnik się trząsł a woda chlapała na silnik, dwa dni później zdjąłem górę oraz dół silnika i wyciągłem tłok w częściach, ten bliżej kolektora wodnego częściowo był w misce olejowej, drugi cały popękał. Woda nie była jakaś zimna bo było lato ale prawdopodobnie to chlapanie wody na głowicę doprowadziło tłoki do agonii.
    Koncentrat do rozrobienia jest na tyle tani że w tych czasach nie opłaca się jeździć na wodzie.
  • Level 43  
    filozof97 wrote:
    No właśnie. Rozważanie czysto teoretyczne, bo nie planuję w swoim samochodzie zmieniać chłodziwa, ale...

    Rozważanie praktyczne:
    1. BMW E39 525 kolegi, jak dobrze pamiętam, w lecie skończyło się na zagotowaniu i wywaleniu płynu podczas jazdy w mieście. Pamiętaj że wrzenie to nie tylko temperatura wrzenia - jeśli w układzie jest ciśnienie wyższe od atmosferycznego to woda zagotuje się, powiedzmy, przy 115° C, ale jak wywali przez korek i ciśnienie spadnie, to będzie wrzeć gwałtownie dopóki temperatura nie spadnie do punktu wrzenia (tak jakbyś wstrząsnął butelką z napojem gazowanym i otworzył). I może wrzeć w całym układzie. Jak wtedy schłodzisz silnik po zatrzymaniu? Jak to w innym przypadkach wygląda w praktyce to poczytaj sobie o awariach utraty chłodziwa w reaktorach jądrowych chłodzonych wodą pod ciśnieniem. Jak już zacznie wrzeć to ciężko opanować sytuację. Dlatego mile widziana jest jednak temperatura wrzenia wyższa niż ta, przy której zaczynają puchnąć tłoki.
    2. Ursus C 360 4-cylindrowiec, Zetor 7211, Ursus C 330 chłodzone wodą. Im cięższa praca tym układ szybciej się zakamienia. W C 360 właściciel zignorował przegrzewanie i gotowanie wody. Na szczęście tylko pierścienie poszły. W Zetorze, za którymś razem, trochę wody zostało w układzie po spuszczeniu (zima). Tam jest nagrzewnica kabiny (ma ogrzewanie i wentylację jak w samochodzie) - została woda i rozsadziło. "Trzydziestka" skończyła z w zasadzie nienaprawialnymi uszkodzeniami silnika. Udało się uruchomić jeden cylinder, który konsekwentnie nie chciał palić, daje się pracować tym ciągnikiem ale spalanie oleju, dymienie i spalanie paliwa oraz osiągi pozostawiają wiele do życzenia. Nie wiem na 100 % co było przyczyną (plotki idą że korozja) ale bezpośrednio od mechanika słyszałem że woda go załatwiła. Tylko tak się robi po prostu - leje wodę a co jakiś czas remont maszyny. Ale to nie znaczy że czysta woda jest lepszym chłodziwem niż odpowiedni płyn.

    Z wody jest tyle dobrego, że w sytuacji awaryjnej, jak nie mamy wyjścia, to można jej użyć (poczekać tylko aż temperatura silnika trochę spadnie, żeby nie zalać gorącego układu zimną wodą). Na krótki okres nie wyrządzi szkód (poza temperaturą wrzenia - nie forsować silnika, szczególnie w mieście). Pamiętaj że dawniej auta nie miały tyle elektryki (pobór prądu obciąża silnik mechanicznie - obciążony alternator stawia dużo większy opór niż w sytuacji gdzie ciągnie dajmy na to tylko zapłon) a klimatyzacja (bezpośrednie obciążenie mechaniczne, pośrednie elektryczne - choćby wentylator) była luksusowym dodatkiem. Współczesnym samochodem bardzo łatwo osiągnąć sporo ponad 100° C przez krótką chwilę. Ta chwila nie zabije silnika ale może przeważyć o wystąpieniu gwałtownego wrzenia.
  • Level 43  
    Kolego w klimatyzacji parownik bardzo silnie ogrzewa chłodnicę wody i to jest straszne i potrzebne wentylatory mocy setek watów robiące przeciąg pod maską.

    Aż przy wysiadaniu czujesz że na nogi leci żar.
  • Level 43  
    Właśnie o to chodzi - dzisiaj silnik, poza samym napędem samochodu, ładowaniem akumulatora (dawniej nie było obowiązku jazdy na światłach w dzień, więc przy naładowanym aku, na bieżąco był obciążony jedynie zapłonem i radiem) i wspomaganiem hamowania ma sporo więcej do roboty. A to oznacza również więcej ciepła, które trzeba wydajniej odprowadzić oraz zapobiegać wrzeniu przy krótkotrwałych skokach temperatury. Tam gdzie dawniej czysta woda wystarczała, dzisiaj to za mało.
  • Level 32  
    Wiele samochodów nie ma nawet wskaźnika temperatury. Jak widać że temperatura przekracza 90 stopni to można wspomagać chłodzenie silnika przez ogrzewanie w samochodzie a tak to nie wiadomo co się dzieje.