Nie mam już sił do gnoja. Po uruchomieniu silnika przez krótki czas idzie równo po czym zaczyna samoczynnie zwiększać prędkość obrotową i zmniejszać z częstotliwością 1 sek, dokładnie tak jakby ktoś się bawił pedałem gazu. Odgłos z tłumika jest podobny do tego, jak by się wyłączało zapłon. Silnik po prostu idzie takimi hopkami.
Jeżeli silnik idzie w ten sposób to wtedy:
-ciśnienie w kolektorze jest 56kPa
-czas wtrysku 7ms
-sonda na 0V
-KWZ skacze od -7 do +17 st
-błąd P0170 dostosowanie mieszanki
Nie rozumiem w jaki sposób przy tym czasie wtrysku sonda stoi na 0, nie rozumiem też jak silnik z zamkniętą przepustnicą ma takie małe podciśnienie w rurze ssącej. Wydech drożny.
Myślę sobie- w porządku, wali w bamus MAP. Podłożone 4 inne. Dalej- zamiast map podstawiłem potencjometr, ustawiłem 40kPa to silnik gasł od razu. Myślę sobie-nie wyrabia pompa. Sterownik zwiększył czas wtrysku aby silnik jakoś szedł.
Jest 3 atmosfery. Pompa odpada. Widzę- urwany kabel od alternatora, może być to, bo MM48P patrzy co się dzieje z obciążeniem alternatora-bez zmian. Odpiąłem stukowy, bo może coś generuje nie tak i dlatego ten zapłon skacze-to samo.
Teraz uwaga- wystarczy lekko nacisnąć gaz, tak aby wskazanie z przepustnicy zeszło z "bieg jałowy" na "poza biegiem jałowym" lub "obciążenie częściowe" (zależy który tester wezmę) i silnik idzie jak bajka i parametry też są wzorcowe.
Wtedy:
-ciśnienie MAP około 33 kPa
-kąt zapłonu stoi jak drut na 4 stopnie
-sonda rusza z buta od 0 do niemal 0,8V
-czas wtrysku 3,4 ms
Puszczenie nogi z gazu i znów lipa.
Macie jakieś pomysły?
Jeżeli silnik idzie w ten sposób to wtedy:
-ciśnienie w kolektorze jest 56kPa
-czas wtrysku 7ms
-sonda na 0V
-KWZ skacze od -7 do +17 st
-błąd P0170 dostosowanie mieszanki
Nie rozumiem w jaki sposób przy tym czasie wtrysku sonda stoi na 0, nie rozumiem też jak silnik z zamkniętą przepustnicą ma takie małe podciśnienie w rurze ssącej. Wydech drożny.
Myślę sobie- w porządku, wali w bamus MAP. Podłożone 4 inne. Dalej- zamiast map podstawiłem potencjometr, ustawiłem 40kPa to silnik gasł od razu. Myślę sobie-nie wyrabia pompa. Sterownik zwiększył czas wtrysku aby silnik jakoś szedł.
Jest 3 atmosfery. Pompa odpada. Widzę- urwany kabel od alternatora, może być to, bo MM48P patrzy co się dzieje z obciążeniem alternatora-bez zmian. Odpiąłem stukowy, bo może coś generuje nie tak i dlatego ten zapłon skacze-to samo.
Teraz uwaga- wystarczy lekko nacisnąć gaz, tak aby wskazanie z przepustnicy zeszło z "bieg jałowy" na "poza biegiem jałowym" lub "obciążenie częściowe" (zależy który tester wezmę) i silnik idzie jak bajka i parametry też są wzorcowe.
Wtedy:
-ciśnienie MAP około 33 kPa
-kąt zapłonu stoi jak drut na 4 stopnie
-sonda rusza z buta od 0 do niemal 0,8V
-czas wtrysku 3,4 ms
Puszczenie nogi z gazu i znów lipa.
Macie jakieś pomysły?