Witajcie. Rozpocząłem budowę urządzenia do przepychania głowic, głównie w epsonach. Zestaw składa sie z wanienki ultradźwiękowej BK-9050, płynu Cleanser Strong, do tego mam jeszcze obieg cieczy (w wanience) który składa się z pompki do spryskiwaczy samochodowych (nowa, VDO, pewnie z jakiegoś niemca), papierowego filtru (od benzyny), zestawu trójników i wężyków. Po pierwszym uruchomieniu wanienka działa, z głowicy wylatują śmieci, udrażniacz jest tłoczony przez głowicę przez kilka minut, potem głowica nagle się zatyka. Ku mojemu zdziwieniu wystarczy na chwile odciągnąć ciecz w drugą stroną (przez głowicę do krócców), następnie przez chwile można z powrotem tłoczyć udrażniacz pompką przez głowicę. Podejrzewam, że w środku w głowicy jest masa potłuczonego zaschniętego tuszu, który układa się wraz z przepływającą cieczą i potem ją zatyka. Zmiana kierunku przepływu na chwile układa te fragmenty inaczej, po czym te śmieci znowu blokują przepływ. Moje pytania:
1) czy mam racje co do mojej teorii?
2) czy jeżeli wyposażę się w pompę, która będzie tłoczyła ciecz raz w tą raz w tamtą stronę i do tego jeszcze cały czas będzie pracować wanienka ultradźwiękowa, to czy te śmieci w końcu znikną?
1) czy mam racje co do mojej teorii?
2) czy jeżeli wyposażę się w pompę, która będzie tłoczyła ciecz raz w tą raz w tamtą stronę i do tego jeszcze cały czas będzie pracować wanienka ultradźwiękowa, to czy te śmieci w końcu znikną?