Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Zginęli porażeni prądem. Czy wyciągniemy wnioski z tych tragedii?

retrofood 18 Dec 2021 15:41 97875 1200
Optex
  • Optex
  • #1142
    opornik7
    Electrician specialist
    waski78 wrote:
    Czy to możliwe by końcówka kabla do ładowarki z napięciem 10V lub 20V mogła zabić dziecko?

    Wszystko zależy od budowy zasilacza. Elektronicy udzielą pewnie dokładniejszych informacji.
  • #1143
    zbich70
    Level 43  
    Łukasz-O wrote:
    Ale czy to upoważnia nas do wydawania wyroków? Nie znamy szczegółów tej sytuacji i jak zwykle się o nich nie dowiemy.
    Zgadza się, nie znamy szczegółów, bo to tylko sucha informacja medialna.
    Nie zmienia to faktu, że dziecko zostało porażone.
    Nie zmienia to także mojego zdania, że nie można nieodpowiedzialności rodziców/opiekunów zrzucać na producentów i dystrybutorów badziewnego i niebezpiecznego sprzętu. Stąd też analogia do baterii 9V, która nikogo nie zabiła, bo zabić nie może, ale do przyjemnych to nie należy i dlatego nie dajemy ich dziecku do zabawy.
    Dlatego pytam po raz wtóry - jakim cudem ładowarka znalazła się w buzi dziecka? Nie dlaczego poraziła, nie skąd wzięło się niebezpieczne napięcie, tylko dlaczego znalazła się w zasięgu dziecka.
    Pewnikiem niedługo dojdziemy do absurdu, że niemal na wszystkich produktach będzie umieszczony taki piktogram:
    Zginęli porażeni prądem. Czy wyciągniemy wnioski z tych tragedii?
  • Optex
  • #1144
    Mierzejewski46
    Level 34  
    krzysiek_krm wrote:
    Bzdura bzdurę bzdurą pogania.
    Jak masz małe dziecko to musisz nauczyć się mieć oczy dookoła głowy i musisz tak zorganizować przestrzeń w domu żeby zapewnić dziecku 100 % bezpieczeństwa.
    Jeżeli tego nie potrafisz to nie powinieneś mieć dzieci, ewentualnie stosowna instytucja powinna Ci te dzieci odebrać

    Kolega ma dzieci? Bo chyba nie ma. A jeśli ma to żyje w przeświadczeniu, że 24 godz. na dobę ma dziecko na oku. A to błąd. Dziecko obserwuje dorosłych i bardzo szybko się uczy. Dorosły otwiera okno, ono też, schodzi po schodach, ono też, podłącza ładowarkę, ono też. Rolą dorosłego jest nie dopuścić do niebezpiecznych sytuacji. A co powie kolega na sytuację gdzie rodzice mając okno balkonowe zadbali o bezpieczeństwo pociech i zamontowali klamkę na kluczyk. Kluczyk kładli do szafki i dzieci 2 i 3-latek ten kluczyk znaleźli i otworzyli okno balkonowe. Kto ich tego nauczył? Nikt. One same z obserwacji. Dzieci widzą i słyszą więcej niż nam się wydaje. Pozdrawiam.
  • #1145
    internick
    Level 35  
    Znalazła się, bo 13-sto miesięczne dziecko to nie świeżorodek patrzący w sufit.
    Jedyna blokada jakiej do tej pory nie udało się moim pociechom sforsować to te (niewidoczne od zewnątrz) otwierane magnesem.
    Dziecku w takim wieku szafki i szuflady do wysokości klamki czy włącznika to żadnen problem. Serio.
    Jeżeli nawet była schowana to sobie wyjął, np. gdy mama robiła czwarte tego dnia pranie czy ładowała trzecią suszarkę.
    Nie jestem biegły, ale...mogło być tak, że dotknął bolców ładowarki niedociśniętej do gniazdka, a nie samego przewodu wyjściowego.
  • #1146
    Mierzejewski46
    Level 34  
    Strumien swiadomosc... wrote:
    Nie powinno się sprzedawać i kupować chińskiego badziewia najgorszego sortu.

    100% racji dla Kolegi. Stać na laptopy, Iphony i inne cuda, ale jak trzeba dokupić ładowarkę to już wąż w kieszeni i najtańszy badziew się kupuje. Dziwi mnie takie postępowanie. Markowy sprzęt jest bezpieczny. Nie ma dwóch zdań.
  • #1147
    Łukasz-O
    Admin of electroenergetics
    zbich70 wrote:

    Dlatego pytam po raz wtóry - jakim cudem ładowarka znalazła się w buzi dziecka? Nie dlaczego poraziła, nie skąd wzięło się niebezpieczne napięcie, tylko dlaczego znalazła się w zasięgu dziecka.
    Pewnikiem niedługo dojdziemy do absurdu, że niemal na wszystkich produktach będzie umieszczony taki piktogram:
    Zginęli porażeni prądem. Czy wyciągniemy wnioski z tych tragedii?

    Mogę się jedynie domyślać. Dziecko sobie raczkowało i natrafiło na podłączoną ładowarkę. Niestety to standard w wielu domach.
    Matka mogła być w ubikacji, w drugim pokoju lub rozmawiała z koleżanką przez telefon. Nie dowiesz się już tego. Zawsze robią sensacje, a potem sprawa cichnie.
    Może będzie jak w Ameryce, gdzie społeczeństwo zidiociało totalnie i producent musi informować, czy dana rzecz np. akumulator, nadaje się do spożycia. Inaczej przegra każdą wytoczoną sprawę sądową.
    U nas niestety zaczyna być podobnie.
    Zacząć należy od edukacji. Niestety, program szkolny jest przeładowany bzdetami, które nigdy się nie przydadzą, a nie uczą chociażby podstawowych zasad bezpieczeństwa w życiu, zaradności itd.
  • #1148
    opornik7
    Electrician specialist
    Niekoniecznie wszyscy mamy obecnie wokół siebie małe dzieci ale rzućcie okiem po waszych mieszkaniach czy domach. Nie wierzę, że nie znajdziecie tam ładowarki w gniazdku. Przed nami święta i za chwilę na choince stojącej na podłodze pojawią się światełka. Deska do prasowania a na niej żelazko. Raczkujące dziecko pociąga za sznur i tragedia gotowa. Niestety, wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy z zagrożeń jakie mogą czyhać na każdym kroku na ich pociechy.

    Łukasz-O wrote:
    Zacząć należy od edukacji. Niestety, program szkolny jest przeładowany bzdetami, które nigdy się nie przydadzą, a nie uczą chociażby podstawowych zasad bezpieczeństwa w życiu, zaradności itd.


    Komentarz Łukasza trafia w sedno problemu.
  • #1149
    pol102
    VIP Meritorious for electroda.pl
    krzysiek_krm wrote:
    Jeżeli tego nie potrafisz to nie powinieneś mieć dzieci, ewentualnie stosowna instytucja powinna Ci te dzieci odebrać.

    ..................................... Niepotrzebne usunąłem. Moderator K.R.
    Gdyby przenieść to na grunt techniczny to proszę udowodnić, że każda ładowarka jest z definicji niebezpieczna - oczywiście oczekuję schematów i określenia mechanizmów rażenia przy deklarowanych parametrach ładowarek.

    Ręce opadają. Gdyby zakładać, że wszystko co elektryczne jest zabójcze to należałoby siedzieć z gołym tyłkiem na betonowej posadzce wszak i sweter może zabić jak się dobrze naelektryzuje.

    Dla mnie istotne jest to, jaki mechanizm rażenia był w tym konkretnym przypadku, że doszło do RKO bo zakładamy prąd samouwolnienia w widełkach do 30mA dla 230VAC... a tu napięcie wyprostowane... nawet prąd ustala się po skomunikowaniu się ładowarki z urządzeniem ładowanym...
  • #1150
    Mierzejewski46
    Level 34  
    Jeśli ładowarka od laptopa podłączona do gniazda bez uziemienia to nieszczęscie gotowe.
  • #1151
    Macosmail
    Level 34  
    Nie, ładowarka nie może uleć takiej awarii, a raczej jej konstrukcja powoduje, że jest to skrajnie mało prawdopodobne. Nawet w razie braku styku ochronnego prąd upływu przez pojemności pomiędzy stroną pierwotną, a wtórną dla przenośnej ładowarki nie może być większy niż 750 µA, gdy posiada styk ochronny lub 250 µA, gdy takiego styku nie posiada.
    Pierwsze to w takich przypadkach należy poddać ładowarkę/zasilacz rzetelnej ekspertyzie.

    Zginęli porażeni prądem. Czy wyciągniemy wnioski z tych tragedii?

    Zginęli porażeni prądem. Czy wyciągniemy wnioski z tych tragedii?

    Ładowarki markowe, a niemarkowe to są dwa zupełnie różne światy. W przypadku tej drugiej zdarzyć może się wszystko.
    Każdy średnio zaawansowany elektronik potrafi wskazać rażące (w tym wypadku dosłownie) błędy w takich konstrukcjach.
    Oczywiście wszystkie symbole licznych norm i certyfikatów umieszczone na obudowie nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.
    Ten problem jakoś nie może się przebić do opinii publicznej. A będzie tylko gorzej bo producenci rezygnują z dodawania porządnych ładowarek do urządzeń pod żałosnym pretekstem ekologii.
  • #1152
    pol102
    VIP Meritorious for electroda.pl
    Powtarzasz się, a to może być objaw schizofrenii. Dowiedzieliśmy się już tyle, że jesteś teoretykiem wychowywania dzieci, a do tego plączesz się we własnych pomysłach. Chcesz myśleć szeroko i kreatywnie to staraj się to chociaż robić bez wyjątków i na równym poziomie technicznym.
  • #1153
    kortyleski
    Level 43  
    Jeśli już snuć scenariusze to prędzej bym widział wyrwane z puszki gniazdo i przy sprycie małego zamknięcie obwodu rękami między L i N. Takie wyrwane gniazdo to niestety częsty widok. Ale nie było mnie tam w chwili tragedii ani te kilka minut po. Więc nie wiem.
    Edytowałem [T.M.]
  • #1155
    Mierzejewski46
    Level 34  
    Z ciekawości zrobiłem dziś sekcję ładowarki telefonu Huawey. Wolno ładuje, coś tam brzęczy. W ramacj ciekawostki jak jest zbudowana. Jest nawet osłonka plastikowa gniazda USB jakby ktoś grzebał drucikiem w gnieździe. Wygląda na dobrze wykonany sprzęt.
    Zginęli porażeni prądem. Czy wyciągniemy wnioski z tych tragedii? Zginęli porażeni prądem. Czy wyciągniemy wnioski z tych tragedii?
    Znajdę to wstawię zdjęcie bebechów takiej no name.
  • #1157
    krzysiozak
    Level 38  
    Jestem głupi, ale nie jest mi miło patrzeć na większego przygłupa, zwłaszcza w momencie kiedy traci życie, te filmiki powinni pokazywać w szkołach. Tylko nie wiem czy takiego filmu był by właściwy skutek, (przestroga).
  • #1161
    krzysiozak
    Level 38  
    Mnie trzepło 400 V z aparatu fotograficznego, konkretnie od lampy błyskowej
    I mimo że był naładowany to się nie rozładował od mojego porażenia. Jeden impuls i mi starczyło. Boleśnie to odczułem. Nikomu takiego przeżycia nie życzę.
  • #1162
    Mierzejewski46
    Level 34  
    krzysiozak wrote:
    Mnie trzepło 400 V z aparatu fotograficznego, konkretnie od lampy błyskowej

    Wielkość ładunku z kondensatora. Nie do pozazdroszczenia. Wyjątkowe uczucie.
  • #1165
    zbich70
    Level 43  
    kkas12 wrote:
    Kolejny
    Link
    Mi tych głupców w ogóle nie jest żal. Potwierdza się tylko darwinowska teoria doboru naturalnego.
    Szkoda mi tylko czasu straconego z powodu niesprawności sieci (opóźnienia pociągów) i pracy ludzi, którzy musieli to ogarnąć (posprzątać) pod dyktando prokuratora i odblokować szlak.
    Choćby tylko opuszczenie z wysokości spalonych zwłok (o ile same nie spadną, czasem w wielu kawałkach) i potem ich pozbieranie do worka, raczej nie należy do czynności przyjemnych.
  • #1166
    oldking
    Level 32  
    Sposób może brutalny, ale skuteczny, jak byłem małym dzieckiem abym trzymał się z daleka od urządzeń elektrycznych pokazał mi jak działa prąd elektryczny doświadczalnie na mnie osobiście. Potrzebne jest źródło prądu na przykład bateria 4-6 V, oraz transformatorek sieciowy, podłącz baterie do uzwojenia pierwotnego transformatora a następnie otwórz obwód prądu trzymając końce rozwieranych przewodów w rękach. Już wiesz jak działa prąd elektryczny na człowieka, zabić nie zabije, ale efekt jest.
  • #1167
    gimak
    Level 40  
    To ja jako kilkuletni bajtel (może 3 letni), miałem trochę podobne doświadczenie i z niego pamiętam tylko finał, że przeleciałem przez łóżko. W mieszkaniu w gniazdkach były dwa bezpieczniki lamelkowe i któryś się przepalił. Mama zdjęła pokrywkę, żeby go wymienić, a ja ciekawski wsadziłem tam dwa palce, na szczęście tylko jednej ręki, finał już znacie - tak się zaczęła moja przygoda z prądem. Nie raz kopnął mnie prąd i nie było to dla mnie żadnym szokiem, jak wiedziałem, że jest napięcie i może być kopnięcie. Ale jak kopnięcie było z zaskoczenia, to się to pamiętało, jak ten pierwszy kontakt z prądem, a miałem dwa takie przypadki. Pierwszy - jak palcem zwarłem dwa styki w trafo będąc przekonany, że jest tam tylko 6 V, a było 110 V, palec, a właściwie cała dłoń bolała mnie ze dwa dni, a w drugim rypło mnie 290 V (przewodowe w sieci 500V), nic mi się nie stało, poza tym, że cały dzień byłem wewnętrznie rozdygotany, muszę przyznać - miałem szczęście.
  • #1168
    zbich70
    Level 43  
    oldking wrote:
    jak byłem małym dzieckiem...
    gimak wrote:
    To ja jako kilkuletni bajtel...
    Będziemy się tu prześcigać we wspominkach kto i co odwalił w wieku dziecięcym? Któż nie sprawdzał jak szczypią w język styki baterii 9V?
    Jest w tym celu osobny temat -> https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3774044.html
    Ale tutaj założyciel tematu (Kolega Staszek) miał raczej inny zamiar, nadając bardzo znamienny tytuł "Zginęli porażeni prądem. Czy wyciągniemy wnioski z tych tragedii?"
    Więc tu raczej zamieszczamy poważne przypadki, a nie opowieści o dziecięcych zabawach z bateryjką.
  • #1169
    kortyleski
    Level 43  
    zbich70 wrote:
    ? Któż nie sprawdzał jak szczypią w język styki baterii 9V?


    Ee tam bateria. Jako bardzo małolat bywałem u ojca w pracy na centrali telefonicznej starego typu , takiej z wtykami podobnymi do dużego Jacka. Uwierzcie że próba ( udana) wsadzenia takiego wtyku do dzioba to niezapomniane przeżycia. 60VDC
  • #1170
    krzysiozak
    Level 38  
    Pracowałem na centrali telefonicznej (uważano że prąd 75 V AC jest niebezpieczny śmiertelnie, a to nie dlatego że zabija, tylko dlatego że monterowi siedzącemu na słupie, może spowodować taki odruch, że spadnie ze słupa i się zabije). A ja nie raz odczułem podczas pracy Te 75 V AC z podkładem 48 V DC, ale się przyzwyczaiłem, a kolega nigdy nie był rażony, ale jak widział mój odruch podczas rażenia, panicznie się bał dotykania urządzeń. I nie zapomnę jak instalując linię telefoniczną w bloku na osiedlu Retkinia, dotknąłem czołem do obudowy szafki z instalacją telefoniczną, w oczach miałem niebieski przebłysk, czyli poczułem 2% tego co na krześle elektrycznym odczuwali skazańcy w stanach Ameryki Północnej.