Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Zginęli porażeni prądem. Czy wyciągniemy wnioski z tych tragedii?

retrofood 06 Dec 2016 11:09 98214 1200
Optex
  • #271
    vodiczka
    Level 43  
    Krzysztof Reszka wrote:
    Jedno jest pewne nie sprawdzono braku napięcia ale to też ci mogę wytłumaczyć tego sprzętu zawsze jest brak na dole kopalni .

    To ma być wytłumaczenie? Gdy dochodzi do tragedii, to górnicy krzyczą, że to lub tamto było nieprawidłowo ale na co dzień nie dbają o własne życie? Rutyna ich zabija?
    Czym różnią się od budowlańca, który nie włoży kasku lub nie przypnie się do rusztowania bo ... niewygodnie pracować.
  • Optex
  • #272
    zbich70
    Level 43  
    Wracając do początku
    jann111 wrote:
    ciekaw jestem czy przegląd rozdzielni elektryk mógł robić pojedynczo? Bo gdyby był drugi to by go uratował.

    Wobec dalszych informacji, można odpowiedzieć - gdyby był drugi, zginęli by obaj.
    Przyczyną śmierci jest burd*l na kopalni, o ile nie w całym górnictwie.
    Brak wskaźników napięcia jest nie do pomyślenia w energetyce nie-górniczej. Wskaźnik jest ważniejszy niż uziemiacz i od niego dużo tańszy. Zaraz po wskaźniku są kłódki (lub inne urządzenia) blokujące napędy łączników, potem długo nic i dopiero reszta sprzętu BHP.

    Jeżeli w górnictwie kilkadziesiąt, kilkaset złotych na wskaźnik jest ważniejsze niż ludzkie życie, to ja już nie mam nic do powiedzenia... :|
  • #274
    vodiczka
    Level 43  
    zbich70 wrote:
    Brak wskaźników napięcia jest nie do pomyślenia w energetyce nie-górniczej.
    Porażenia w energetyce nie-górniczej "napięciem którego nie powinno być" też się zdarzają, może częściej niż w górnictwie.

    http://archiwum.wadowice24.pl/sport/inne/2936-elektryk-w-pracy-porazony-pradem
    Ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że przy maszynie znajdowało się dwóch pracowników. Urządzenie miało być odłączone od prądu, ale mimo to poszkodowany, gdy dotknął kabli uległ ciężkiemu porażeniu prądem.

    https://www.pip.gov.pl/pl/pod-inspektorska-lu...prz-d-nie-oszczz-dzic-speca-od-elektryki.html
    Poszkodowany miał zająć się wyłączoną linią PKP-1. Jednak, w wyniku pomyłki, wszedł na słup podtrzymujący czynną linię PKP-2, która znajdowała się po drugiej stronie torów. Do tego nie sprawdził czy linia jest pod napięciem. W efekcie został porażony prądem
  • #275
    zbich70
    Level 43  
    vodiczka wrote:
    Porażenia w energetyce nie-górniczej "napięciem którego nie powinno być" też się zdarzają, może częściej niż w górnictwie.

    Źle się wyraziłem - ogólnie nie-zakładowej, czyli w energetyce przesyłowej i dystrybucyjnej.
    Choć tu także bywają wypadki porażeniowe wynikające z niesprawdzenia braku napięcia. Ale nie dociera do mnie aby monter nie mógł SBN, bo nie miał czym, ponieważ wskaźniki leżą w magazynku i czekają na okazanie kontrolującym.
  • #276
    mychaj
    Level 33  
    Specyfika pracy - znamy to co w protokole napisał OUG, a jak było naprawdę? Może wskaźnik był jeden albo dwa , a uziemiali w 3 miejscach, brygada się znała i rejon doskonale , zaufanie do brygadzisty typu :
    -Józek wyłączyłeś?
    -Jaaa!!! -
    -To zakładam uziemiacz! i duup.
    Sam miałem przypadek że w czwórkę spięliśmy 3 trafo w pętle po stronie 6kV a zasilanie zostało luzem (dobrze że końce były zabezpieczone) ale mieliśmy obiecany wcześniejszy wyjazd jak się wyrobimy.
  • #277
    Krzysztof Reszka
    Moderator of Electrical engineering
    Krzysztof Kamienski wrote:
    @Krzysztof Reszka Szanowny Imienniku, nie jestem elektrykiem ,,średnio i wysokonapięciowcem", ale mam pytanie. Czy w kopalniach i innych zakładach gdzie znajdują się rozdzielnie SN i WN, personel nie jest wyposażony we wskaźniki obecności napięcia ??

    Kolega Mychaj już odpowiedział widać pracował na dole , i jest to straszne że ludzie są zmuszani pracować w takich warunkach.
    Kolego Vodiczka górnicy nic nie krzyczą na temat wypadku bo dyrekcja wraz z związkami zawodowymi otoczy opieką takich krzykaczy . Jak będziesz podnosił głos "mafia " spowoduje że zostaniesz usunięty z pracy . Wytłumaczą ci że dobro zakładu jest ważniejsze bo mogą zamknąć ich kopalnię. Sprawa Halemby czy Wujka to odosobniony wypadek , sprawa się rypła bo zginęli pracownicy firmy obcej i tylko dlatego .
    Opowiem wam inny przypadek z raportu też WUG , gdzie "zamordowano "pracownika obcej firmy i tylko dlatego tak dużo o tym wiemy .
    W pewnej kopalni organ urabiający węgiel ( 3m) zabrał ze sobą pracownika firmy wymieniającej noże w tym kombajnie . Co by napisali w notatce że pracownik taki a taki wszedł do pracującego kombajnu i zginął. Ale na szczęście nieboszczyka a nieszczęście kopalni na miejscu byli jeszcze inni pracownicy firmy . Na dole odbyła się regularna niemal bitwa na pięści bo pracownicy kopalni chcieli usunąć wszelkie ślady mogące świadczyć o ich winie. I dlatego jest to jedyny przypadek w polskim górnictwie od wojny udowodniony jak pracują tam na dole. A było tak . Wszystkie zabezpieczenia ,bariery ochronne , przyciski bezpieczeństwa ,urządzenia do wyłączenia sieci IT podczas zwarcia doziemnego zostały zablokowane. Zraszacze wody i sygnalizacja pojawienia się metanu też . Kombajn ruszał na wyłącznik główny i tylko na niego . Taki jest obraz dzisiejszego górnictwa.
  • Optex
  • #278
    Krzysztof Kamienski
    Level 43  
    @Krzysztof Reszka Wierzyć się nie chce, tak zwyczajnie i po prostu. Takie przypadki zdarzają się tutaj ale tylko w chińskich fabrykach. Niedawno w zakładzie produkującym bramy, ogrodzenia i inną metaloplastykę, nagrzewacz indukcyjny zabił Chińczyka na skutek braku PE - podłączenie maszyny trójfazowej kablem trzyżylowym, bez PE. Ponieważ niedawno przyjechał z Chin i był samotny, owinęli gościa w folie plastikową i zakopali w dżungli. W np. Suralco (surinamsko - amerykanska huta aluminium), nie wejdziesz za bramę bez odzieży roboczej, kasku, butow ochronnych etc. W Statoilu (rafineria surinamsko - holenderska) podobnie. Nawet Indianie, gdy polują z dmuchawek zatrutymi strzałami na ptaki i drobna zwierzynę (a stosują jakiś narkotyk, który tylko oszałamia zwierzaki,a nie zabija), też przestrzegają BHP i to rygorystycznie.Specjalny kołczan, strzałki zamaczane w narkotyku dopiero przed samym wystrzeleniem, a pojemnik podaje druga osoba)
  • #279
    zbich70
    Level 43  
    Krzysztof Reszka wrote:
    Taki jest obraz dzisiejszego górnictwa.

    Krzysiek, nie chcę być złośliwy...
    Link
    Czy któryś z tych ustrojonych w piuropusze poinformował Panią Premier o tym, że górnicy nawet wskaźników napiecia nie mają ?
  • #280
    mychaj
    Level 33  
    Tak , pracowałem ( 15 lat temu). Normalne było to że np. po uzbrojeniu ściany i próbach ruchowych po ,,odebraniu" montowało się magiczne skrzyneczki z miniaturowymi wyłącznikami mostkującymi różne zabezpieczenia a to wyłączniki bezpieczeństwa na przenośnikach, czasami metanometrię ( jak były niskie stężenia) czasami kombajn itd... , oficjalnie do diagnostyki sterowania a w praktyce po to że nie było czasu na usunięcie awarii tylko trzeba było ,,dojechać do szychty" bo za każdy postój kombajnu od razu zadymę robił dyspozytor że stoi, Zresztą dyspozytora też się czasem mostkowało (jak się za dobrze węgiel sypał) norma miała być, Jak mieli za dużo skrawów to się zostawiało dla innych zmian bo o awarie nie trudno a wtedy wtopa, a tak bilans na zero.
    Na szkoleniach z wyłączników kopalnianych i sterowań najpierw poznałem jak i co pominąć a dopiero potem jak i gdzie szukać awarii.
    Na dole wtedy nie było dopuszczonych żadnych multimetrów ( mieliśmy ale nielegalnie bo nie miały ex) tylko mieliśmy tzw. oczka : z baterii 9V, opornika i tranzystorka, pokazywało przejście, zresztą doprosić się o wskaźnik neonowy to był cud.
    Teraz czasami tez zjeżdżam i widzę że urządzenia się zmieniły , doszła automatyka bardzo zaawansowana ale elektrycy dalej latają ze swoimi multimetrami....
  • #281
    Krzysztof Reszka
    Moderator of Electrical engineering
    zbich70 wrote:
    Krzysiek, nie chcę być złośliwy...

    Nie jesteś , to jest fasada to co roku robi się by grupa ludzi blisko koryta ( związkowcy dyrekcja , zarządy ) mogły się zabawić , popić, powiesić medale i wręczyć sobie premie . Górnik dostaje Barbórkę ( dodatkowa wypłata) i zegarek po 25 latach takiego harowania i narażania się .
    Ze mną współpracuje inna firma w niej jest dużo emerytów górniczych . Jest tam jeden między nimi co zabił swojego kolegę w pracy . On był sztygarem ( taki brygadzista ) ten drugi jego podwładnym . Nie pozwolił temu elektrykowi wyłączyć zasilania podczas podłączania silnika, dlaczego to kolega mychaj pisał. Zabezpieczeniem było tylko "PKO " ( przełącznik kierunku obrotów) podszedł inny górnik załączył ten PKO bo nie wiedział że kilkaset metrów dalej pracuje elektryk . I tamten zginął . Wina oczywiście nieboszczyka , nikt mu przecież nie kazał a wręczę przeciwnie . Jeśli chcecie to mogę czasami dawać takie informacje z wypadków porażenia bo mam trochę tam znajomości .
    Żeby nie było to tu wypadek elektryka z firmy .
  • #282
    SQ9MEM
    Level 29  
    Panowie papierologia przy pracach niebezpiecznych niewiele pomaga. Kluczem jest zdrowy rozsądek wszystkich osób wykonujących pracę. Sam z własnego doświadczenia wymienię trzy sytuacje - wymiana baterii akumulatorów AGM 200Ah/12V. Po całym dniu pracy coś mnie zamroczyło i spiąłem ze sobą na zwarcie dwa piętra stojaka. Efektem był huk, dym, upalona linka 70mm2 i czarna plama na ścianie. Miałem niesamowicie dużo szczęścia, że skończyło się to dla mnie niewielkimi poparzeniami. Druga sytuacja - rutynowe prace przełączeniowe na 15kV, w sumie wszystko w normie, godzina prac mi tylko nie odpowiadała (6 rano), byłem niewyspany (zresztą nie tylko ja). Będąc zapewnionym przez kierownika, że wszyscy opuścili komory w stacjach transformatorowych załączyłem w rozdzielni SN zasilanie transformatorów. Okazało się, że w międzyczasie kierownik (chociaż to ja kierowałem pracami) wysłał dwóch pracowników do wymiany żarówki w komorze trafo. Jak tylko usłyszeli buczenie transformatora to wyskoczyli ze komory. Na całe szczęście nikomu nic się nie stało. Trzecia sytuacja (niestety spowodowana moją wyjątkową głupotą) - czyszczenie głowic, izolatorów w stacjach trafo. Sobota, śpieszyło mi się na grilla, zostawiłem niezbyt rozgarniętego kolegę, aby zakończył manewry. Miał jedynie ściągnąć uziemiacz i załączyć transformator. Niewiele brakło, a zapomniałby ściągnąć uziemiacza. W ostatniej chwili przed załączeniem transformatora coś go tknęło i przypomniał sobie o uziemiaczu.
    Z tych sytuacji wyciągnąłem następujące wnioski: trzeba być bezwzględnie wypoczętym, już nie biorę się za jakiekolwiek prace niebezpiecznie będąc zmęczonym; pośpiech jest fatalnym doradcą i może kosztować kogoś życie, choćby przełożony darł mi się za uchem że trzeba już kończyć nie poddaje się jego sugestiom. Niezwykle ważne jest wyznaczenie jednej osoby odpowiedzialnej (i nieulegającej presji czasu i kierownictwa) do nadzorowania wszelkich niebezpiecznych prac. Nasze przepisy w tej kwestii są dosyć dobre, ale sporo osób posiadających uprawnienia nie rozróżnia koordynującego od kierującego pracami itd. Osobiście wypracowałem sobie swój system pracy przy obwodach SN. Prawdopodobnie nie sprawdziłby się na dużych obiektach, ale na moje potrzeby wystarcza. Klucze od rozdzielni SN są przypięte na czas prac do ostatniego założonego uziemiacza, klucze od komór trafo do uziemiaczy w poprzednich komorach SN. Dopóki nie zdejmie się uziemiacza w jednej komorze niemożliwe jest wejście do drugiej. Przed podaniem napięcia ma być obecny cały zespół wykonujący prace; uziemiacze są komisyjnie liczone. Osobiście kontroluje każdą komorę aby upewnić się, że nikt tam nie pracuje, a uziemiacze są zdjęte. Wychodzę również z założenia, że każdy sprzęt może zawieść dlatego podstawowym zestawem sprzętu jest wskaźnik, drążek, rękawice i półbuty. Zwracam szczególną uwagę na przenoszenie sprzętu do kontroli obecności napięcia (niestety widziałem niejednokrotnie przenoszenie drążka bez futerału w deszczu). Nie wykonuję również prac PPN mimo presji kierownictwa. Wiem, że w obecnych czasach to standard, ale uważam że brakuje mi doświadczenia w tym zakresie, a i dostępność sprzętu do tych prac ze względów finansowych jest ograniczona.
  • #285
    Tommy82
    Level 41  
    Mało szczegółów ale wygląda na to że był to wypadek przy pracy. Co więcej wydaje się że można domniemywać że ofiara była osobą posiadającą konieczne uprawnienia a może i nawet doświadczenie ze względu na wiek a zarządca budynku dbał o regularne przeglądy instalacji.
    A jednak coś poszło nie tak.
  • #286
    Strumien swiadomosci swia
    Level 43  
    Tommy82 wrote:
    A jednak coś poszło nie tak.

    To jest meritum słowa , wypadek, choćbyś miał przerobione 10000 h i wiedział wszystko na temat zawsze coś pójdzie niespodziewanie i klops.
  • #287
    BANANvanDYK
    Level 40  
    Parę chwil temu chciałem sprawdzić nowe radyjko z unikalnym jak na obecne czasy pasmem LW czy w ogóle działa, byłem rozczarowany że nic nie odbierało. No tak, słyszałem dzisiaj o wypadku w radiu, w pierwszej chwili pomyślałem że kolejna osoba spadła z Trzeciewca. Właśnie sprawdziłem na swoim odbiorniku, niestety 225 kHz milczy...
  • #288
    retrofood
    VIP Meritorious for electroda.pl
    Strumien swiadomosci swia wrote:
    Tommy82 wrote:
    A jednak coś poszło nie tak.

    To jest meritum słowa , wypadek, choćbyś miał przerobione 10000 h i wiedział wszystko na temat zawsze coś pójdzie niespodziewanie i klops.

    Na pierwszej szkolnej praktyce, w dużym zakładzie przemysłowym uczono nas już podczas wstępnego przeszkolenia bhp, że wypadkom ulegają najczęściej ludzie lekceważący zagrożenie z powodu swojego dyletanctwa, a zaraz po nich są pracownicy z pewnym stażem, przeceniający swoją znajomość tematu. Zagrożenia teoretycznie znają, ale podświadomie uważają się za znawców i gubi ich nonszalancja nie spotykana u starych wyjadaczy. Starzy wiedzą już, że chojractwo nie popłaca i są o wiele bardziej pokorni niż elektrycy z kilkuletnim stażem. Dlaczego tak się dzieje, nie wyjaśniali, twierdzili tylko, że takie są dane statystyczne.
  • #289
    vodiczka
    Level 43  
    retrofood wrote:
    Zagrożenia teoretycznie znają, ale podświadomie uważają się za znawców i gubi ich nonszalancja nie spotykana u starych wyjadaczy
    Starych wyjadaczy najczęściej gubi alkohol. Pamiętam wypadek oświetleniowca, który na planie filmowym spadł z podestu o wysokości ok.3,5m. Pozornie nic mu się nie stało.
    Chciano go zabrać do szpitala a on (przez ten alkohol) szybko zmył się z planu i pojechał do domu. Rano już nie żył.
  • #290
    retrofood
    VIP Meritorious for electroda.pl
    vodiczka wrote:
    retrofood wrote:
    Zagrożenia teoretycznie znają, ale podświadomie uważają się za znawców i gubi ich nonszalancja nie spotykana u starych wyjadaczy
    Starych wyjadaczy najczęściej gubi alkohol. Pamiętam wypadek oświetleniowca, który na planie filmowym spadł z podestu o wysokości ok.3,5m. Pozornie nic mu się nie stało.
    Chciano go zabrać do szpitala a on (przez ten alkohol) szybko zmył się z planu i pojechał do domu. Rano już nie żył.

    Widocznie to nie był jeszcze stary wyjadacz. I już nim nie będzie.
  • #291
    vodiczka
    Level 43  
    Kwestia definicji "starego wyjadacza". Prąd nigdy nie zrobił mu krzywdy, upadek z wysokości nie był spowodowany porażeniem. Jako oświetleniowiec przepracował ponad 20 lat.
  • #292
    User removed account
    User removed account  
  • #293
    rafbid
    Level 33  
    Nie zawsze po człowieku jest widać że jest pod wpływem alkoholu. Pracowałem z gościem który potrafił wypić 0,5 litra wódki i nić nie było po nim widać, ale ogółem wszyscy wiedzieli że lubi pić.
  • #294
    mawerix123
    Level 39  
    rafbid wrote:
    Nie zawsze po człowieku jest widać że jest pod wpływem alkoholu. Pracowałem z gościem który potrafił wypić 0,5 litra wódki i nić nie było po nim widać, ale ogółem wszyscy wiedzieli że lubi pić.


    Ja znam gościa który na alkomacie w pracy przed południem wydmuchał ponad 4 promile a tego dnia nic jeszcze nie pił. Nikt nawet nie podejrzewał że może cokolwiek wydmuchać a może nikt od dawna nie widział go trzeźwego.
  • #295
    Strumien swiadomosci swia
    Level 43  
    mawerix123 wrote:
    Ja znam gościa który na alkomacie w pracy przed południem wydmuchał ponad 4 promile

    80% Polaków w wieku produkcyjnym nadużywa alkoholu więc co się dziwić, że jest się na fazie w pracy.
    Mnóstwo firm na wejściu ma alkomat , podobnie duże budowy.
    Na Polmosie na wejściu i na wyjściu jest alkomat nawet dla podwykonawców i kierowców TIR.
  • #296
    Xantix
    Level 40  
    Strumien swiadomosci swia wrote:
    80% Polaków w wieku produkcyjnym nadużywa alkoholu

    Skąd takie informacje?

    Strumien swiadomosci swia wrote:
    Na Polmosie na wejściu i na wyjściu jest alkomat nawet dla podwykonawców i kierowców TIR.

    Dziwisz się? Toż to jaskinia lwa jest...
  • #297
    mawerix123
    Level 39  
    Xantix wrote:
    Strumien swiadomosci swia napisał:
    80% Polaków w wieku produkcyjnym nadużywa alkoholu

    Skąd takie informacje?


    Też jestem ciekaw :?: w sumie zależy co kolega rozumie przez słowo "nadużywa" czy jedno piwo dziennie też się do tego zalicza.
  • #298
    kasprzyk
    Electrician specialist
    heh, miałem kiedyś pod sobą pracownika, młody energiczny chłopak, szybko wszystko wykonywał, może zdarzało się nie raz, że za szybko ;) , nigdy nie wypił nic w pracy, chyba, że po, kiedy już wracaliśmy wieczorami.
    Jakież było moje zdziwienie, kiedy raz poprosił mnie o wstawienie się za niego, bo chcą mu dziecko odebrać. W MOPS-ie dowiedziałem się, że należy do grupy AA ! Patrzyłem na kobiety z niedowierzaniem, przecież jeździ ze mną, nigdy nie wyczułem od niego alkoholu, nigdy w ciągu dnia nic nie wypił.
    Po jakimś czasie skojarzyłem fakty, że często nie było go w poniedziałki w pracy - jak załapywał w piątki po pracy, tak trzeźwiał do poniedziałku.
  • #299
    wlocek369
    Level 9  
    No i najważniejsze: poprawna definicja określenia kto jest pijany, a kto tylko po "syropie na kaszel" czy jabłku. Trzeba zauważyć że u nas praca z wynikiem 0,21 promila jest już co najmniej wykroczeniem. Podczas gdy w innych krajach granica wynosi nawet 0,8 promila.