Cześć. Mam problem i liczę na waszą pomoc. A mianowicie 24 stycznia 2016 roku zepsuła się moja ''pierwsza'' konsola, którą miałem jakoś dwa lata. Grając jak gdyby nigdy nic obraz zniknął i już się nie pojawił, lecz konsola nie miała niebieskiej linii czy coś, normalnie się włączała nawet dało się ją wyłączyć padem na tak zwanego "czuja" ogólnie niby wszystko ok, tylko brak obrazu więc były konsultacje z Sony (gwarancja już się skończyła), na infolinii Pani powiedziała, że niestety nic nie mogą zrobić jak tylko wziąć konsolę do swojego serwisu i tu usłyszałem cenę 670zł za naprawę tej usterki, więc odmówiłem i dałem sobie spokój na pewnien czas z graniem. Jakoś dwa tygodnie temu znajomy przywiózł mi i pożyczył swoją konsolę, ponieważ wyjeżdżał na dłuższy czas, więc konsole podłączyłem wszystko ok. Aż do teraz. W sobotę wieczorem włączyłem konsolę w tryb spoczynku razem z pobierającym się na niej Uncharted'em 4. Rano wstając zauważyłem, że od konsoli jest odpięty kabel HDMI, więc ok, pewnie brat wziął bo był mu do czegoś potrzebny, więc podpinam kabel spowrotem, odpalam i pustka, ten sam stan konsoli co w tej ze stycznia, włącza się, biała linia, niby ok ale obrazu brak. Odpalałem też za pomocą funkcji remote play na xperi z3 i tam wszystko działa, mogę swobodnie poruszać się po menu i grać w gry ale jeżeli chodzi o obraz na telewizorze/monitorze to cały czas brak sygnału. Sprawdzałem konsolę na 3 różnych telewizorach, w tym 1 monitor, na 3 róźnych kablach, tryb safemode również i nic. Wejście HDMI w kosnoli wygląda ok, nie ma żadnych powyginanych blaszek itp. Nie mam pojęcia czym mogło to zostać spowodowane, a raczej odłączenie kabla HDMI nie mogło z miejsca zepsuć konosli, czy może mogło ?!!?. No i również jestem zdziwiony, że to ten sam problem co w mojej starej konsoli. Przypadek ? Czy może jestem cholernym pechowcem. Jeśli wiecie czy można coś w tej sytuacji zaradzić to licżę na waszą pomoc. Z góry dzięki.
