Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Relpol przekaźniki
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Co zrobić gdy strary i zabytkowy sprzęt na 220V podłączamy obecnie do sieci?

24 Maj 2016 01:17 3057 35
  • Poziom 10  
    Jak poradzić sobie z sytuacją, kiedy dość stary i zabytkowy ale też nierzadko kosztowny sprzęt audio wyprodukowany w latach minionych na 220V włączamy do obecnej sieci w Polsce? Odpowiedzi jest kilka. Jeśli jest przełącznik napięć 220-240V to wybieramy odpowiednio wyższą wartość i sprawdzamy co się dzieje.
    Kiedy urządzenie jest dość nowoczesne - z lat 80' lub 90' ub. stulecia i posiada przetwornicę elektroniczną - to zmieniamy jedynie kondensator elektrolityczny o ile jego napięcie robocze wynosi mniej niż 350V. Jeśli jest na 400V to dajemy sobie spokój.
    Natomiast często spotykamy sytuację taką, że np. stare zabytkowe radio lampowe było produkowane jedynie na napięcie nominalne 220V jakie w latach ub wieku panowało prawie wszędzie w Europie - oprócz Polski - bo wtedy do rzadkości należało aby w naszej rodzimej sieci było więcej niż 210V, a 220V gościło jedynie teoretycznie...
    Obecnie zaś jest o 180stopni odwrotnie! Nasi elektrycy najczęściej na transformatorach sieci zasilającej nasze domostwa podnoszą napięcie do granic wytrzymałości urządzeń AGD. Te starsze już dawno wskutek tego manewru odfrunęły w niebyt i zdobią jedynie sterty śmieci. Na większości transformatorów osiedlowych ustawia się napięcie zbliżone do prawie 250V, tak aby na krańcowych najodleglejszych punktach zasilania występowało "unijne" napięcie 230V. Skutek jest taki, że jeśli przykładowe urządzenie miało transformator wykonany na średnią wartość napięcia 210V otrzymuje obecnie 245 lub nawet 250V po stronie pierwotnej to przenosi tę zwyżkę napięcia dokładnie proporcjonalnie na wtórną stronę czyli napięcia żarzenia lamp i napięcie anodowe!
    Wtedy dla lampowych urządzeń stworzone są warunki do rychłej śmierci technicznej - niestety. Podobnie jest gdy urządzenia tranzystorowe nie posiadają stopni stabilizacji napięcia zasilania - zwyżka napięcia powoduje puchnięcie kondensatorów elektrolitycznych i często wylewanie elektrolitu.
    Ale jest na to dość prosty i pewny sposób aby zaradzić uszkodzeniu układu.
    Otóż jak wiadomo z teorii napięcia - zarówno stałe jak i zmienne można do siebie dodawać ale też i ODEJMOWAĆ!
    Wystarczy, że np. do starego wzmacniacza lampowego zainstalujemy niewielki transformator pomocniczy, którego wtórne uzwojenie włączymy szeregowo z napięciem sieci.
    Możliwe są wtedy dwa przypadki ; przy fazie zgodnej obydwu napięć nastąpi zsumowanie napięcia sieci i napięcia wtórnego uzwojenia transformatora pomocniczego, albo gdy fazy będą przeciwne nastąpi odjęcie napięcia wtórnego transformatora pomocniczego od napięcia sieci - I TO JEST TO O CO CHODZI!
    Teraz kwestia wyboru wielkości trafa pomocniczego; - ponieważ uzwojenie wtórne transformatora pomocniczego pracuje po stronie pierwotnej trafa sieci więc jego moc będzie proporcjonalnie mniejsza do mocy jaką przenosić ma trafo pomocnicze aby obniżyć napięcie pierwotne np. z 245 do 220V czyli o 25V przy średnim prądzie uzwojenia pierwotnego który możemy zmierzyć - ale dla przykładu możemy odczytać z tabliczki znamionowej lub ostatecznie sugerując się wartością bezpiecznika sieciowego pomniejszoną o 25% - przykładowo 500mA to pomnożone 25Vx0,5A dało by 12,5W - ale jako że pracujemy na napięciach zmiennych będzie to w okolicach zaledwie 15Watt, A więc jest to całkiem niewielki transformatorek! Ja w kultowym wzmacniaczu W600 produkcji naszej rodzimej Foniki zastosowałem 20 watowe trfko na 30V i uzyskałem doskonałe rezultaty bez zbędnego "przesilania" żarzenia lamp i napięć anodowych!
    To samo dotyczyło kilkunastu starych odbiorników lampowych i radiol.
    Co ciekawe problem zawyżania napięcia sieci dotyczy również niektórych starszych odtwarzaczy CD! - ale o tym w innym poście.
  • Relpol przekaźniki
  • Admin grupy audio
    Marian Marduła napisał:
    Otóż jak wiadomo z teorii napięcia - zarówno stałe jak i zmienne można do siebie dodawać ale też i ODEJMOWAĆ!
    Wystarczy, że np. do starego wzmacniacza lampowego zainstalujemy niewielki transformator pomocniczy, którego wtórne uzwojenie włączymy szeregowo z napięciem sieci.
    Możliwe są wtedy dwa przypadki ; przy fazie zgodnej obydwu napięć nastąpi zsumowanie napięcia sieci i napięcia wtórnego uzwojenia transformatora pomocniczego, albo gdy fazy będą przeciwne nastąpi odjęcie napięcia wtórnego transformatora pomocniczego od napięcia sieci - I TO JEST TO O CO CHODZI!

    A co robimy z uzwojeniem pierwotnym? Jeśli miałoby pozostać niepodłączone (a tak można wywnioskować z Twojego postu), to nic się nie doda ani nie odejmie, ot będzie zwykła cewka włączona szeregowo.
    Jeśli zaś mielibyśmy je podłączyć do 230V, to istotnym parametrem jest wartość napięcia po stronie wtórnej. Nie można sobie wziąć dowolnego transformatorka, tylko taki który będzie miał napięcie wtórne ok 10-12V o czym nie wspominasz.
    Nie ma znaczenia to czy w sieci było 210V, czy 220V. Nominalnie powinno być 220 +/-10% i dla takiego napięcia projektowane były urządzenia w tym transformatory. Współcześnie mamy 230V +/-10%, czyli o 10V więcej i o taką wartość należałoby zmniejszyć napięcie sieci.

    W sensowność takiego rozwiązania nie wnikam, nie spotkałem się nigdy by napięcie sieci było wyższe niż 240V, a taka wartość mieści się w zakresie tolerancji +/-10% dla napięcia 220V.
  • Relpol przekaźniki
  • Poziom 43  
    Artur k. napisał:
    A co robimy z uzwojeniem pierwotnym?
    Kolega @Marian Marduła miał na myśli stworzenie z takiego transformatora AUTOTRANSFORMATORA i to ma sens, bo nawet kilkunastowatowy transformator, poradzi sobie z kilkudziesięciowatowym obciążeniem.
  • Admin grupy audio
    Krzysztof Kamienski napisał:
    Kolega @Marian Marduła miał na myśli stworzenie z takiego transformatora AUTOTRANSFORMATORA i to ma sens, bo nawet kilkunastowatowy transformator, poradzi sobie z kilkudziesięciowatowym obciążeniem.

    Wiem co miał na myśli, ale opisał to jak widać. Żeby to działało, trzeba podłączyć również uzwojenie pierwotne o czym nie ma słowa. Nie może to też być byle jaki transformator byleby moc pasowała, a taki który ma odpowiednie napięcie wtórne (ok. 12V). Inaczej będziemy mieli zwykłą cewkę włączoną w szereg. Nawiasem mówiąc tak też dałoby się to zrobić, tyle że trzeba byłoby dobrać indukcyjność tej cewki. Wówczas nie ma znaczenia kierunek podłączenia, bo nic się nie dodaje ani nie znosi.

    Poza tym jak wspomniałem - mnie się jeszcze nie zdarzyło by napięcie w sieci było wyższe niż 240V (nawet przy stacji trafo), możliwe że gdzieś się tak zdarza. W każdym razie 240V mieści się w tolerancji 10% dla 220V. Jak łatwo policzyć 10% to 22V, a więc max mamy 242V i do takiego napięcia urządzenia na pewno muszą działać prawidłowo.
  • Poziom 10  
    Panie Arturze - jako żywo albo nie czyta pan postu z uwagą albo pańska znajomość elektrotechniki szwankuje... Nic nie robimy z uzwojeniem pierwotnym oprócz tego, że podłączamy je do sieci zasilającej poprzez wtórne uzwojenie trafa pomocniczego!
    Jeśli Pan nie wierzy w skuteczność takiego rozwiązania to niech Pan poczyta o stabilizatorach ciągłych napięcia przemiennego publikowane w Radioelektroniku - w latach 1985-1995. Jak znajdę dokładny numer czasopisma to go opublikuję.
    Mało kto wie lub raczej mało kto pamięta jak w latach "słusznie minionej epoki komunizmu" panowała "gospodarka powszechnego niedoboru" charakteryzująca się zaniżaniem wszelkich norm jakościowych i towarowych! Tak też było z napięciami sieci zasilającej. To wcale nie żarty, że w sieci "gościło" co najwyżej 210V podobnie jak dzisiaj w sieci gości 240V - a ja obecnie mam 252V!!! - zmierzone dwoma miernikami w tym jeden elektroniczny ale drugi wychyłowy o skali dokładności 1,5% LUMEL z lat 60. Poza tym trzeba mieć świadomość założeń projektowych urządzeń elektrycznych w których bardzo często przyjmuje się zaniżone napięcie po stronie pierwotnej (wystarczy sięgnąć do niektórych danych nawojowych i obliczeń uzwojeń transformatorów z lat 1960' i późniejszych, żeby nabrać przekonania, że najczęściej po stronie pierwotnej odejmowało się 5% uzwojenia a na wtórnej dodawało się naddatek również 5% - w ten dość prost sposób w tamtym czasie kompensowało się niedobory napięcia sieci!
    Tak było! Więc tak nawinięty transformator jak dostaje obecnie prawie 250V to nie jest to przyrost w tolerancji +/-10% jak sugeruje Pan moderator.
    Radzę wziąć stare radio lampowe i pomierzyć napięcia i porównać z katalogowymi (najłatwiej jest mierzyć napięcie żarzenia które zwykle dla serii lamp Exx miało wartość nominalną 6,3V a nie na przykład 7,0 jaka wychodziła po załączeniu wzmacniacza W600 do obecnej sieci. Stare zabytkowe transformatory można by przezwoić na nowo na napięcia 240V - ale nie zawsze jest na to miejsce a i to trzeba wiedzieć, że uzwojenie pierwotne najczęściej nawinięte jest jako pierwsze więc aby go przezwoić trzeba odwinąć wszystkie uzwojenia wtórne! A to wcale niełatwe zadanie i koszt spory - a mały dwudziestoparowatowy transformatorek o napięciu wtórnym pomiędzy 15 a 30V to koszt raptem 20zł!
    Radzę tak naprawdę trochę pobawić się w pomiary i dopiero potem oceniać ten post - nawet jeśli jest się moderatorem - a ja mam zaledwie poziom szósty...
    To wcale nic nie oznacza - ani że ja mam nikłe rozeznanie, ani że Pan jako moderator wie wszystko...
    Proszę zauważyć co dzieje się z kondensatorami filtrującymi we wzmacniaczach WS704 Unitry? Mogę zrobić zdjęcia jak górne nacięte kopułki są wybrzuszone!
    Ano od czego? - skoro to przyrost jedynie o 10% w stosunku do wartości nominalnej.
    Poza tym temat powinien być umieszczony w poradach serwisowych. Sam jestem sewisantem RTV od czterdziestu lat z okładem i kiedy zainteresował mnie kultowy sprzęt audio to zetknąłem się dość boleśnie z tym tematem, bo kupiony za niemałe pieniądze W600 łódzkiej Foniki zaczął odfruwać powoli w niebyt.
    Wtedy dopiero zacząłem mierzyć rzeczywiste a nie deklarowane przez Energę, Enion lub innych dostawców napięcia sieci zasilającej - i wtedy włos mi się na głowie zjeżył. Ta sytuacja trwa w najlepsze od ponad 10 lat! Energetycy nic sobie z faktu takiego zawyżania nie robią - bo to woda na ich młyn! Dzięki temu oni więcej zarabiają! Przyrost napięcia jest proporcjonalny w wydzieloną mocą na obciążeniu i dokładnie tyle przyrasta poziom zarobków elektrowni! Czyż nie?

    Dodano po 4 [minuty]:

    I aby była pełna jasność - uzwojenie pierwotne transformatora pomocniczego jest - co samo się rozumie przez siebie - bezpośrednio z napięciem sieci zasilającej 230V.
    Inaczej nie pisał bym słowa transformator tylko indukcyjność lub w najgorszym wypadku cewka.
  • Poziom 10  
    Co zrobić gdy strary i zabytkowy sprzęt na 220V podłączamy obecnie do sieci?

    Schemat układu o którym mowa - obniżającego napięcie sieci - przykładowo z 245 do 220V.
  • Admin grupy audio
    Marian Marduła napisał:
    Panie Arturze - jako żywo albo nie czyta pan postu z uwagą albo pańska znajomość elektrotechniki szwankuje... Nic nie robimy z uzwojeniem pierwotnym oprócz tego, że podłączamy je do sieci zasilającej poprzez wtórne uzwojenie trafa pomocniczego!

    Panie Marianie - o moją znajomość elektroniki proszę się nie martwić. Radziłbym skupić się na tym co chce Pan przekazać, bo ja wiem o co chodzi i jak to trzeba połączyć, ale ktoś inny może nie wiedzieć, gdyż w poście brakuje istotnej informacji.
    Ponadto to, że u Pana w gniazdku jest ponad 250V to nie oznacza, że wszyscy tak mają i tu również brakuje informacji o tym jak dobrać transformator w przypadku innej wartości napięcia.

    Marian Marduła napisał:
    Proszę zauważyć co dzieje się z kondensatorami filtrującymi we wzmacniaczach WS704 Unitry? Mogę zrobić zdjęcia jak górne nacięte kopułki są wybrzuszone!

    Warto zastanowić się jaki jest prawdziwy powód, a prawdziwy powód jest prosty - błąd konstrukcyjny - w starszych modelach, zastosowanie kondensatorów na zbyt niskie napięcie (nawet przy założeniu 220V z sieci) oraz ogólna słaba jakość tychże elementów.
    Zgodnie z dokumentacją WS704, napięcie na kondensatorach filtrujących powinno wynosić +/-45V, kondensatory powinny być na 63V. Łatwo policzyć, że napięcie po stronie wtórnej wyniesie ok. 31V przy pierwotnym 220V, przekładnia transformatora to ok. 7:1. Przyjmując określoną w normie tolerancję 10% dla napięcia sieci, wartość max wyniesie 242V co da napięcie wtórne 34.5V zaś po wyprostowaniu i odfiltrowaniu raptem 48V. Współcześnie wartość max napięcia może wynosić 253V, a więc napięcie po stronie wtórnej wyniesie ok. 36V, zaś po wyprostowaniu i odfiltrowaniu ok. 50V. Mamy zatem jeszcze 13V (czyli jakieś 20%) zapasu w kondensatorach, bo te według dokumentacji mają być na 63V, nic złego nie powinno się wydarzyć.
    Dlaczego więc ulegają uszkodzeniu? Ano dlatego, że są po prostu kiepskie.
    W starszych modelach Diora stosowała kondensatory na styk - przy napięciu 37V dawali kondensator na 40V co jest oczywistym błędem konstrukcyjnym gdyż nie ma nawet zapasu na wzrost napięcia sieci jaki przewidziano w normie. Wzrost napięcia sieci o 10% spowoduje przekroczenie napięcia znamionowego kondensatorów.
    Podobnie jest z kondensatorami w obwodach anodowych - tu również nasi krajowi konstruktorzy nie popisali się, ponieważ te kondensatory nagminnie pracowały na granicy swoich możliwości ale to jest błąd konstrukcyjny lub efekt oszczędności (te na wyższe napięcia były droższe).

    Marian Marduła napisał:
    Wtedy dopiero zacząłem mierzyć rzeczywiste a nie deklarowane przez Energę, Enion lub innych dostawców napięcia sieci zasilającej - i wtedy włos mi się na głowie zjeżył. Ta sytuacja trwa w najlepsze od ponad 10 lat! Energetycy nic sobie z faktu takiego zawyżania nie robią - bo to woda na ich młyn!

    Napięcie o wartości 252V jak najbardziej mieści się w tolerancji - jak napisałem, tolerancja według normy to 10%. Łatwo policzyć 10% z 230V i wykonać proste dodawanie.
    Skąd zatem te oskarżenia pod adresem ZE?

    Marian Marduła napisał:
    Dzięki temu oni więcej zarabiają! Przyrost napięcia jest proporcjonalny w wydzieloną mocą na obciążeniu i dokładnie tyle przyrasta poziom zarobków elektrowni! Czyż nie?

    Owszem, tyle że oznacza to również to, że np. grzejnik odda kilka W więcej do otoczenia, wzmacniacz odda kilka W więcej do kolumny, żarówka będzie nieco jaśniej świeciła. Nadal płaci się za to, co się faktycznie zużywa, tylko jakoś zysków po swojej stronie raczy Pan nie dostrzegać.
  • Poziom 10  
    Przeczytałem z uwagą wywody moderatora Pana Artura i wszystko gra!
    Ma Pan wiedzę, doświadczenie i umie Pan liczyć procenty - ja też!
    Ale niech Pan dokładnie jeszcze raz to wszystko co Pan przeanalizował i opisał odniesie do TEMATU GŁÓWNEGO MOJEGO POSTU...
    Odnoszę bowiem wrażenie, że przypina się Pan do mało istotnych z punktu widzenia tematu postu drobiazgów pokazując rzeczywistą wyższość materii i litery nad duchem.
    Ale czy rozważył Pan fakt, że pisałem nie na tematy poruszane przez Pana w odpowiedzi, ale głównie o fakcie i PORADZIE - jak uniknąć przepięć i zniszczeń w starszych zabytkowych i często kultowych i zarazem drogich urządzeń z czasów kiedy napięcia w przyzwoitej części świata miały wartość 220V a u nas obecnie mamy często 250 Volt.
    TYLKO TYLE I AŻ TYLE było moim zamiarem, ale Pan raczył to zamienić w ciąg podejrzliwych skojarzeń co do mojej wiedzy, umiejętności liczenia i ogólnie skierował temat w kilka kierunków rozmywając jego istotę.
    A moim celem nadrzędnym nie była ani dyskusja z Panem, ani Enionem, Energą ani innymi Tauronami...tylko chęć pokazania prostej drogi do osiągnięcia zmiany napięcia na korzystne z punktu widzenia leciwych sprzętów z czasów w których ani Enionom ani innym koncernom nie marzyły się przekręciarskie poczynania aby niszczyć cokolwiek co działało poprawnie i dorabiać wąsy cioci!

    Generalnie działania koncernów energetyki bardziej przypominają działania określaną jako zmowę kartelową aniżeli jakiekolwiek wykazywane dobrodziejstwa.
    Oni zdecydowanie umieją lepiej liczyć - ale pozostawiam to z tyłu...
    Myślę że dołączony po kilku próbach mój odręczny schemat sam wyjaśnia wszystko. A moderator, to nie krytyk ani cenzor - tylko osoba, której powinnością jest między innymi pomoc w tym aby inni mogli lepiej się zrozumieć...
    Tak sugerował by słownik wyrazów obcych. ...
  • Poziom 43  
    Marian Marduła napisał:
    Generalnie działania koncernów energetyki bardziej przypominają działania określaną jako zmowę kartelową aniżeli jakiekolwiek wykazywane dobrodziejstwa.
    No tak, żebyś wiedział - koncerny energetyczne dogadały się z producentami sprzętu AGD, zwiększyły napięcie sieci, by stary sprzęt ,,wykończyć", by ZMUSIĆ Cię do kupna NOWEGO. Doskonała teoria sPiSkowa. hahahaha. :D
  • Poziom 10  
    Panie Krzysztofie - nie wiem ile ma Pan lat, ale jak Pan trochę jeszcze pożyje i zachowa odrobinę krytycyzmu wobec na przykład idiotycznych reklam i całego tego chłamu który nam się obecnie wciska - coraz to nowsze pralki, które nie dożywają do końca gwarancji i wielu innych przykładów zmów kartelowych to zapewne zweryfikuje Pan swój uśmieszek...
    Osobiście życzę Panu wielu lat, zdrowia i dobrego samopoczucia ale równie trzeźwego oglądu tego, co się dzieje na około.

    A mój post nie dotyczył w żadnej mierze teorii spiskowych a próby pokazania prostej drogi jak uratować jeszcze kilka leciwych urządzeń w obecnych warunkach napięć zasilających - i raczej niech Pan się na tym skupi...

    Śmiech to cenny dar, ale ja też umiem przypinać łatki. Tyle tylko że nie o to na tym forum chyba chodzi...
  • Poziom 43  
    Panie Marianie, odpowiem tak - lat mam sporo, i mimo tego nie zgodzę się z Pańską Teorią - oto przykłady - 1. Pralka automatyczna Samsung - 10 lat bez najmniejszej awarii, 2. lodówka tej samej firmy - tak samo. 3.Klimatyzatory także Samsunga, przerdzewiale na zewnatrz, obesrane przez ptaki, 10 lat bezawaryjnie pracują. 4. Telewizor - jeden z pierwszych modeli uzytkowych LCD Sumishi (japonski Orion skladany w Tajlandi), 9 lat bezawaryjnie, nawet ani jednego piksela nie stracil. 5. Brazylijsko -wloski hydrofor Pedrolo, dopiero niedawno wymiana uszczelnień walu pompy - 8 lat. 6. Gazowy nagrzewacz CWU - holenderski Valliant - 10 lat, fakt, już zdycha, ale ma do tego prawo (brudny gaz i twarda woda) 7. Wentylatory pokojowe LasCo (chińskie), też po kilka ładnych lat działają. A to wszystko dzieje się w wyjątkowo niekorzystnym środowisku - full tropik, lasy deszczowe, 5 stopni na północ od równika. I co Pan na to i Panska teoria? Może tylko to, że sprzęt tu dostępny robiony jest na rynek USA ze względu na sieć - kolejna ciekawostka 127/220VAC /60 Hz.
  • Admin grupy audio
    Marian Marduła napisał:
    Ale niech Pan dokładnie jeszcze raz to wszystko co Pan przeanalizował i opisał odniesie do TEMATU GŁÓWNEGO MOJEGO POSTU...
    Odnoszę bowiem wrażenie, że przypina się Pan do mało istotnych z punktu widzenia tematu postu drobiazgów pokazując rzeczywistą wyższość materii i litery nad duchem.

    Z punktu widzenia innych użytkowników forum są to bardzo istotne drobiazgi. Dlaczego? Ano dlatego, że ktoś, kto jest obeznany z elektrotechniką sobie poradzi, na dodatek nie czytając w ogóle Pańskiego tematu. A co zrobi ktoś mniej obeznany (bo przecież dla takich ludzi pisze się poradniki)?
    Przeczyta Pański post, a w nim zdania (zaczerpnięte z innego tematu):
    Marian Marduła napisał:
    Zatem każdy z CD-ków wyposażyłem w niewielki dwuwatowy transformatorek pomocniczy serii TS2/15 lub podobny o napięciu wtórnym od 18 do 24V podłączając jego wtórne uzwojenie szeregowo z siecią 230V. Istotne jest aby sprawdzić rezultat takiej konfiguracji, bowiem istnieją dwa przypadki; jeden - kiedy napięcia sieci i transformatora będą w fazie zgodnej nastąpi zsumowanie napięć lub drugi, kiedy fazy będą przeciwne nastąpi odejmowanie napięć - co w naszym przypadku daje efekt pożądany czyli obniżkę napięcia o 15 do 25V napięcia zasilania które podajemy na uzwojenie pierwotnego transformatora zasilającego odtwarzacz CD lub inne urządzenia.

    I co zrobi? Na pewno pozostawi uzwojenie pierwotne niepodłączone, gdyż o jego podłączeniu nigdzie Pan nie wspomniał.
    Panie Marianie, ja 8 lat moderuję to forum i mam pewne doświadczenie, znam użytkowników i jestem w stanie przewidzieć jak zostanie zinterpretowany taki poradnik.
    Poza tym jesteśmy na forum technicznym, a w technika to nie język polski. Tutaj trzeba wyrażać się dokładnie i jasno, tak by nie pozostawić czytelnikowi żadnych wątpliwości. Nie może być tak, że czytelnik musi się zastanawiać "co autor miał na myśli".
    Gdyby od razu zamieścił Pan schemat, żadnych wątpliwości by nie było. Proszę potraktować swój artykuł jak mini książkę - widział Pan kiedyś książkę techniczną w której nie ma żadnych rysunków objaśniających, czy schematów? W technice jeden dobrze sporządzony schemat/rysunek potrafi zastąpić tysiące słów.

    Marian Marduła napisał:
    Pan raczył to zamienić w ciąg podejrzliwych skojarzeń co do mojej wiedzy, umiejętności liczenia i ogólnie skierował temat w kilka kierunków rozmywając jego istotę.

    W którym miejscu zakwestionowałem Pańską wiedzę? Wykazałem jedynie z pozoru błahe, a w rzeczywistości bardzo istotne braki informacji. Jako elektronik i tym bardziej moderator forum technicznego czuję się do tego zobowiązany.

    Marian Marduła napisał:
    A moderator, to nie krytyk ani cenzor - tylko osoba, której powinnością jest między innymi pomoc w tym aby inni mogli lepiej się zrozumieć...

    No właśnie i swoją rolę którą Pan mi przypisał wypełniłem w 100%, wpłynąłem na to, by inni mogli lepiej zrozumieć. Wskazałem braki, które Pan uzupełnił. Dodał Pan również schemat. Gdyby Pan to zrobił od razu, nie byłoby tej dyskusji.
    Ponadto wykazałem nieprawdziwość twierdzenia jakoby zwiększenie napięcia sieci powodowało uszkodzenia zasilaczy we wzmacniaczach mocy marki Diora. One i bez tego ulegały uszkodzeniu dlatego że zastosowano w nich takie, a nie inne kondensatory.

    Odniosę się do jeszcze jednej Pańskiej wypowiedzi:
    Marian Marduła napisał:
    Radzę wziąć stare radio lampowe i pomierzyć napięcia i porównać z katalogowymi (najłatwiej jest mierzyć napięcie żarzenia które zwykle dla serii lamp Exx miało wartość nominalną 6,3V a nie na przykład 7,0 jaka wychodziła po załączeniu wzmacniacza W600 do obecnej sieci.

    Wartość zmierzona jest prawidłowa - napięcie po stronie pierwotnej wzrosło o nieco ponad 10% w stosunku do 220V na jakie był projektowany transformator, zatem i napięcie po stronie wtórnej musiało wzrosnąć o taką samą wartość. Wszystko się zgadza, ponieważ 6.3V + 10% daje 6.93V, Pan zmierzył 7V, zatem jest to różnica ok. 11%.
    Ten 1% różnicy może wynikać już z samego transformatora - nie da się nawinąć tak, by było idealnie 6.3V, ponadto przyrządy pomiarowe mają zwykle błąd rzędu 2% przy pomiarze napięcia przemiennego.
    Jednak nie bardzo się to zgadza z tym co Pan napisał:
    Marian Marduła napisał:
    najczęściej po stronie pierwotnej odejmowało się 5% uzwojenia a na wtórnej dodawało się naddatek również 5% - w ten dość prost sposób w tamtym czasie kompensowało się niedobory napięcia sieci!

    Gdyby tak było, to zmierzone przez Pana napięcie po stronie wtórnej przy napięciu sieci rzędu 245V musiałoby być znacznie wyższe - bliskie raczej 8-9V, niż 7V.
    Pańskie pomiary świadczą moim zdaniem jednoznacznie o tym, że transformator został obliczony i nawinięty na ówczesną nominalną wartość napięcia sieci - 220V (a może nawet nieco więcej - trzeba byłoby policzyć, ale nie mam na to ochoty), a nie jak Pan twierdzi - tu ktoś odjął 5%, a tam dodał.
  • Poziom 10  
    Moja ostatnia odpowiedź dla moderatora - została usunięta przez innego moderatora, bo pokazałam gdzie się delikatnie mijał z prawdą.
    Zadziałała solidarność zawodowa moderatorów...

    Pst... nie odzywam się - regulamin; pkt1 - moderator ma zawsze rację.
    pkt2- w wypadkach wątpliwych - patrz pkt1!

    Na władzę - nie poradzę...
  • Poziom 41  
    @Marian Marduła przeczytaj uważnie co napisano na stronie 826 i 827 Poradnika UKF.
  • Admin grupy audio
    Marian Marduła napisał:
    Moja ostatnia odpowiedź dla moderatora - została usunięta przez innego moderatora, bo pokazałam gdzie się delikatnie mijał z prawdą.
    Zadziałała solidarność zawodowa moderatorów...

    Nic tu nie zadziałało, nawet nie wiedziałem że Kolega trymer usunął posta.
    Słusznie postąpił, ponieważ niestety to Pański post mija się z prawdą, a na dodatek powołuje się Pan na coś, co jest zupełnie wyrwane z kontekstu. Proszę sobie w w/w poradniku przeczytać to, co jest napisane nad zależnością 6.17, zacytuję:
    Zdzisław Bieńkowski napisał:
    Dla skompensowania spadku napięcia na rezystancjach uzwojeń należy dodać pewną liczbę zwojów po stronie wtórnej i odjąć po stronie pierwotnej

    Dla jasności, zamieszczam kopię wspomnianych stron 826 i 827:
    Co zrobić gdy strary i zabytkowy sprzęt na 220V podłączamy obecnie do sieci?
    Pan Bieńkowski wyraźnie napisał w jakim celu się tak robi i bynajmniej nie chodzi o tolerancję napięcia sieci, co tak usilnie Pan, Panie Marianie próbuje tutaj "przemycić".
    Marian Marduła w usuniętej wiadomości napisał:
    Mogę odszukać taż inne poważniejsze pozycje i przytoczyć odnośnik - że to o czym piszę jest prawdą a nie wydumanym problemem.

    Ależ bardzo proszę. Nikt nie twierdzi, że podniesienie napięcia sieci nie wpływa na pracę urządzeń, jednak z teoriami dotyczącymi uszkodzeń zasilaczy, czy lamp zgodzić się nie można. Wykazałem, że już przy górnej granicy tolerancji dla napięcia 220V, wartość napięcia żarzenia lamp również jest przekroczona. Powód jest prosty - tolerancja żarników lamp to +/-5%, a dopuszczalna normą zmiana napięcia to +/-10%. Nie wiem dlaczego nie chce Pan tego zrozumieć. Problem istniał od zawsze, tylko dawniej się tym nie przejmowano, albo stosowano stabilizatory napięcia sieci (zresztą dziś też takie urządzenia są w sprzedaży). Pan po prostu ten problem wyolbrzymia.
    Marian Marduła napisał:
    Nie mam teraz czasu, ale znajdę odpowiedzi na pańskie cytaty i równie dokładnie wykażę że również i Pan czasem mija się z prawdą...

    Również bardzo proszę - ja nie twierdzę, że nigdzie nie mijam się z prawdą. Każdy się czasem myli, Pan jednak mimo iż się myli - nie chce przyjąć tego faktu do wiadomości.

    Wykazałem wielokrotnie, że Pańskie wypowiedzi są nieprecyzyjne, lub po prostu błędne. W obronie swoich racji powołuje się Pan na literaturę, której treści albo Pan nie zrozumiał, albo liczy na to, iż ktoś inny nie zrozumie. Nie wiem jaki Pan ma w tym cel...
  • Poziom 10  
    Uznaję zatem pańską wyższość i kończę dyskusję w tym obszarze.

    Nie jest moim najwyższym zamiarem udowadnianie mojej wyższości , racji itp.
    Moim nadrzędnym celem była publikacja prostego i reletywnie najskuteczniejszego sposobu odwrócenia przyrostu napięcia sieci ponad normę szkodliwą dla starych urządzeń. Pan odrobił zadanie - cacy - gratuluję, ale inni moderatorzy nadużywają swojej władzy szermując uwagi i opinie z pogranicza "dobrego smaku" - pełne nonszalancji i dezynwoltury.
    W istocie nie zmierzam do tego aby moje musiało być na wierzchu, wydaje mi się że potrafię sformułować poprawnie opis jakiejś koncepcji tymczasem wkrada się do tekstu jedna nieścisłość, która poprzez niechęć lub nadgorliwość rodzi podejrzenia o rzekome braki wiedzy i zamiast pozytywnej wymiany zdań rodzi się "kołomyjka" z rosnącą niechęcią, agresją i ocieraniem się o inwektywy.

    Według mnie a myślę, że wielu czytelników i forumowiczów zgodzi się z tym, że moderowanie jakiegoś tematu polega na pomocy w redagowaniu myśli, podpowiadaniu jeśli wkrada się jakaś nieścisłość, a nie jedynie na wskazywaniu mielizn czy wręcz cenzurowaniu.

    Jak czytam niektóre stawiane na forach elektrody pytania to niech mi to forumowicze wybaczą - ale poziom prymitywizmu jaki można osiągnąć jest zatrważający, a mimo to problem - temat jest nadal eksploatowany na elektrodzie.

    Jak bowiem odnieść się do jednego z tematów i zawartego w temacie pytania;
    "kupiłem samochód, czy muszę go przerejestrować?" zastanawiam się czy gościu kpi, czy o drogę pyta... - a mimo to temat jest nadal ciągnięty - at mortam defecatam...
    Więc gdzie i komu właściwie jest moderator potrzebny?
  • Admin grupy audio
    Marian Marduła napisał:
    Według mnie a myślę, że wielu czytelników i forumowiczów zgodzi się z tym, że moderowanie jakiegoś tematu polega na pomocy w redagowaniu myśli, podpowiadaniu jeśli wkrada się jakaś nieścisłość, a nie jedynie na wskazywaniu mielizn czy wręcz cenzurowaniu.

    Czyli uważa Pan, że mój post:

    Artur k. napisał:
    A co robimy z uzwojeniem pierwotnym? Jeśli miałoby pozostać niepodłączone (a tak można wywnioskować z Twojego postu), to nic się nie doda ani nie odejmie, ot będzie zwykła cewka włączona szeregowo.
    Jeśli zaś mielibyśmy je podłączyć do 230V, to istotnym parametrem jest wartość napięcia po stronie wtórnej. Nie można sobie wziąć dowolnego transformatorka, tylko taki który będzie miał napięcie wtórne ok 10-12V o czym nie wspominasz.
    Nie ma znaczenia to czy w sieci było 210V, czy 220V. Nominalnie powinno być 220 +/-10% i dla takiego napięcia projektowane były urządzenia w tym transformatory. Współcześnie mamy 230V +/-10%, czyli o 10V więcej i o taką wartość należałoby zmniejszyć napięcie sieci.

    jest cenzurowaniem? Nie wiem co o tym myśleć, naprawdę...
    Wykazałem braki informacji i podpowiedziałem, co Pan sobie przełożył na wytykanie braku wiedzy. Skąd takie przełożenie, doprawdy nie pojmuję.
    To Pan mnie zarzucił brak wiedzy:
    Marian Marduła napisał:
    Panie Arturze - jako żywo albo nie czyta pan postu z uwagą albo pańska znajomość elektrotechniki szwankuje...

    a teraz próbuje Pan odwrócić sytuację, jakobym ja Panu cokolwiek zarzucił. Jedyne co Panu zarzuciłem to nieścisłość w opisie, czyli brak kilku istotnych informacji.

    Marian Marduła napisał:
    Jak bowiem odnieść się do jednego z tematów i zawartego w temacie pytania;
    "kupiłem samochód, czy muszę go przerejestrować?" zastanawiam się czy gościu kpi, czy o drogę pyta... - a mimo to temat jest nadal ciągnięty - at mortam defecatam...
    Więc gdzie i komu właściwie jest moderator potrzebny?

    Problem wydaje się błahy, ale dzięki naszemu systemowi prawnemu wcale takim nie jest. Otóż bardzo dużo ludzi po zakupie samochodu jeździ na numerach rejestracyjnych poprzedniego właściciela wykorzystując jego OC. A dlaczego? Dlatego, że ten ktoś to OC zapłacił i w przypadku sprzedaży auta wcale nie jest tak prosto dostać zwrot, zaś nowy właściciel po przerejestrowaniu musi zapłacić OC za siebie.
    Co prawda przepisy są w tej kwestii dość jasne, jednak wiele osób próbuje owe przepisy obejść i z drugiej strony trudno się temu dziwić.
    Panie Marianie, trzeba spoglądać na zagadnienie od różnych stron, a nie tylko ze swojej własnej i często niepotrzebnie krytykować.
    Moderatorzy tego forum to ludzie dorośli, możliwe że niektórzy nawet starsi od Pana (kiedyś liczyłem średnią wieku - wyszło mi jak dobrze pamiętam lekko ponad 40 lat), jeśli jakiś temat jest na forum dłuższy czas, to znaczy że jest jakiś ku temu powód. Proszę napisać do administratora danej sekcji zapytanie, zapewne pozna Pan powody.
  • Poziom 33  
    Z małego problemu wygenerowaliście wspólnie bicie piany. Zabrakło w pierwszym poście zdania że pierwotne uzwojenie łączymy równolegle z siecią - co dla mnie było oczywiste-lecz nie musiało być dla każdego. Marian się poprawił wstawiając schemat i powinno być po krzyku. Tymczasem gdzie 2 Polaków tam 3 zdania...to przykre. Krytyka schematu przez p. Krzysztofa też zabrzmiała jak policzek. Pewnie że to tylko zwykły autotransformator jednak na pomysł trzeba wpaść.

    To że niektóre kupione przez p. Krzysztofa urządzenia działają 10 lat nie oznacza że są poprawnie wykonane. Oznacza że ma Pan wyjątkowe szczęście. W/g dzisiejszych norm każde z tych urządzeń należało zutylizoawać 5 lat temu a najlepiej zaraz po upływie gwarancji.Poprawnie wykonane sprzęty AGD działają ponad 30 lat. I to powinno być standardem. Postarzanie nie jest niczym nowym i nie jest nawet teorią spiskową tylko faktem, do którego przyznają się sprzedawcy jak i producenci. Dziś brak przesłanek technicznych do tego by nie dało się zbudować sprawnie działającą pralkę czy lodówkę nawet przez 50 lat. Brak jest tylko odważnego producenta.
  • Admin grupy audio
    jaszczur1111 napisał:
    Zabrakło w pierwszym poście zdania że pierwotne uzwojenie łączymy równolegle z siecią - co dla mnie było oczywiste-lecz nie musiało być dla każdego.

    Oczywiste jest również to, że do takiego poradnika powinno się dodać schemat, albo porządnie opisać. Dla mnie też jest oczywiste jak to należy zrobić, ale jak sam stwierdziłeś - nie dla każdego może być oczywiste.
    jaszczur1111 napisał:
    Marian się poprawił wstawiając schemat i powinno być po krzyku.

    Pan Marian wstawił schemat, owszem ale ile się po drodze nagadał (i na dodatek kilka nieprawdziwych informacji zamieścił) przy okazji zarzucając mnie niewiedzę to już jak rozumiem zupełnie nieistotne. To Pan Marian jest "pokrzywdzony" bo ktoś śmiał mu zwrócić uwagę iż opis należy uzupełnić i jeszcze wypisuje bzdury odnośnie tej sytuacji w innych tematach na forum:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=15701062#15701062
    Marian Marduła napisał:
    począłem mieć kłopoty z moderatorem tych tematów, bo sugerowano mi braki w wykształceniu itp. zamiast dookreślić "brakującego ogniwa" w moim opisie.

    Do tej pory nie doczekałem się od Pana Mariana informacji w którym miejscu zarzuciłem mu braki w wykształceniu, mimo iż prosiłem by moją wypowiedź przytoczył. Widocznie wyjątkowo niewygodne pytanie zadałem, ponieważ Pan Marian poszedł sobie z tego tematu do innego i dalej wygłasza niczym nieuzasadnione teorie.

    jaszczur1111 napisał:
    Dziś brak przesłanek technicznych do tego by nie dało się zbudować sprawnie działającą pralkę czy lodówkę nawet przez 50 lat. Brak jest tylko odważnego producenta.

    Owszem nie ma problemu by uzyskać trwałość nawet i 100 lat. Problem jest w tym, że takiego urządzenia nikt nie kupi ze względu na jego cenę.
  • Poziom 33  
    Cena wcale nie musiałaby być wygórowana. Można np. w pralce zrezygnować z wielu zbędnych gadżetów na korzyść niezawodności.

    Rozumiem że domagasz się czegoś w rodzaju przeprosin. P.Marian rzeczywiście niepotrzebnie wdał się w wątek osobisty. Może podajcie sobie ręce mimo wszystko? Nie chcę tu bronić żadnej ze stron, lecz jak na to patrzę to mi trochę żal, że tyle pary idzie w gwizdek.
  • Admin grupy audio
    jaszczur1111 napisał:
    Cena wcale nie musiałaby być wygórowana. Można np. w pralce zrezygnować z wielu zbędnych gadżetów na korzyść niezawodności.

    Mylisz się, trwałość to przede wszystkim użyte elementy, a dobrej jakości elementy nie są tanie. Natomiast jeśli chodzi o bajery - cóż ludzie łykają różne bajery jak świeże bułeczki, producenci więc wychodzą naprzeciw oczekiwaniom i prześcigają się w tym kto da ich więcej. Przecież pralek na rynku jest w brud, da się kupić również te najprostsze, bez bajerów, dlaczego więc mało jest ich w sklepach? Dlatego, że się słabo sprzedają. Ludzie nie chcą bez bajerów. Ja sam mam pralkę która ma ze 20 lat i niewiele przy niej robiłem, bo i nie bardzo jest co się tam popsuć. Żadnej z bajerami nigdy nie kupię, chyba że będę musiał (bo inne znikną z rynku).

    jaszczur1111 napisał:
    Rozumiem że domagasz się czegoś w rodzaju przeprosin. P.Marian rzeczywiście niepotrzebnie wdał się w wątek osobisty. Może podajcie sobie ręce mimo wszystko? Nie chcę tu bronić żadnej ze stron, lecz jak na to patrzę to mi trochę żal, że tyle pary idzie w gwizdek.

    Ja nie oczekuję żadnych przeprosin, co mi po przeprosinach? Niech sobie każdy myśli na mój temat co mu się podoba, nie rusza mnie to zupełnie. Jednakże na pisanie nieprawdy przyzwolenia nie będzie. Oczekuję że człowiek który uważa się za poważną osobę z doświadczeniem i mającą swoje lata na karku, po prostu przestanie głosić teorie wyssane z palca. Nie chodzi tylko o samą moderację, ale również o kwestie techniczne. Póki co, w każdym poście Pana Mariana jest jakaś nieprawdziwość, a próby prostowania kończą się oskarżeniami pod moim adresem. Cóż, od człowieka mającego podobno 59 lat i 40 lat doświadczenia w branży oczekuję po prostu pewnego poziomu - ot to wszystko.
  • Poziom 10  
    PRZEPRASZAM PANA ARTURA - MODERATORA!!!
    MARIAN ALEK MARDUŁA.

    To aby nie było żadnej niejasności.

    Wszystko zaczęło się od tego, że chciałem trochę dozbierać punktów aby tym samym móc ściągnąć kilka potrzebnych schematów do swoich opracowań więc opisałem coś co było moją "słodką tajemnicą" - ze skarbczyka własnych doświadczeń zawodowych - czyli najprostszy sposób ratowania starych urządzeń przed niszczącym wpływem podniesionej wartości napięcia sieciowego. Kiedy zaczęto podnosić napięci sieci do 230V wielu moich znajomych z Podhala skarżyło się na spalone żarówki i urządzenia AGD. Pierwszym klientem który począł narzekać był proboszcz z Małego Cichego któremu rzutnik slajdów palił permanentnie żarówki halogenowe 24V/250W. Zmieniłem termistor przeciwudarowy w pierwotnym uzwojeniu trafa 220/24V i sądziłem, że wszystko się uspokoi. Niestety nie dawało to gwarancji zwiększającej żywotność żarówek na więcej niż 2 tygodnie. Kiedy pojechałem na miejsce okazało się że w kościółku położonym nieomal obok stacji trafo napięcie sieci jest zbliżone do 250V - i żaden sposób zwiększania wartości oporu początkowego i mocy termistora przeciwudarowego nie dawał gwarancji należytego startu żarówek. Nie jest to żadną odkrywcza wiedzą, że włókna żarówek w stanie zimnym mają prawie pięciokrotnie mniejszą oporność (rezystancję) w stosunku do wartości oporu włókna rozżarzonego - czyli w czasie świecenia. Wtedy użyłem transformatora sieciowego 230V/24V, 1,5A i podłączyłem tak aby wtórne uzwojenie odejmowało napięcie 24V od napięcia sieci i przywróciłem tym samym rzutnikowi - a generalnie układowi trafo/lampa halogenowa pierwotne i właściwe warunki miękkiego startu/zapłonu i tyle...
    Potem podobne układy wykonywałem do radioodbiorników lampowych, a nawet okazało się, że starsze CD'ki AKAI z lat 80' i 90' mają problem z pracą przy napięciu 240V. Zwrócił mi na to uwagę jeden z moich klientów.
    Okazało się że po okresie 1 miesiąca pracy CD pod napięciem 240V padły układy sterowania serworegulacją optyki ... Kiedy prześledziłem schematy zauważyłem, że stopnie końcowe serworegulatorów na tranzystorach lub układach scalonych zasilane są napięciami niestabilizowanymi. Więc napięcia na nich wzrastały proporcjonalnie do przyrostu napięć sieci dając efekt zwiększonej emisji strat w postaci ciepła, a jako że nie były fabrycznie wyposażone w radiatorki poczęły się nagrzewać to temperatur niebezpiecznie wysokich! Parzyły palce aż miło!
    Kiedy zastosowałem podobne rozwiązanie z trafem odwracającym używając małego trafa TS2/15 uzyskałem pozytywny efekt obniżki napięcia i poprawnej pracy CD. ITO BYŁO MOJĄ SŁODKĄ TAJEMNICĄ DO CZASU PUBLIKACJI TEGO TEMATU W POŚCIE!
    Napisałem w sumie trzy posty o zbliżonej tematyce napięć.
    Ale miałem problem z wklejeniem obrazka schematu więc go opisałem - wydawało mi się poprawnie - ale jak się okazało z niewielkim niedomówieniem dotyczącym pierwotnego uzwojenia trafa pomocniczego - i z tego zrodziła się niepotrzebna przepychanka...
    Każdy fachowiec mający za sobą kilkadziesiąt lat praktyki ma swój czuły obszar - punkt.
    I w taką cienką strunę uderzył jeden z moderatorów (z Płońska) potem zupełnie niepotrzebnie przeniosło się to na wszystkich moderatorów.

    Jestem góralem z pochodzenia - mieszkam i pracuję na Podhalu. Mam też z racji pochodzenia swój "góralski charakter"- łatwo mnie wkurzyć - ale nade wszystko mam rozum i pewien dystans do samego siebie - i umiem przyznać się do błędu.
    Dlatego jak na początku - przepraszam wszystkich których mogłem urazić!
  • Admin grupy audio
    No i sprawa z głowy. Przy okazji mamy temat w którym coś sensownego zostało dla potomnych, a temat został praktycznie wyczerpany.

    Ze swojej strony dodam, że rozwiązanie wcale nie jest nowe, sam kiedyś na podobny pomysł wpadłem w nieco innym kontekście - przystosowania urządzeń z USA do sieci 230V.

    Natomiast w tym przypadku mimo wszystko radziłbym być ostrożnym z doborem napięcia wtórnego transformatora. Napięcie sieci podniesiono tylko o 10V, a więc nie powinniśmy go obniżać o więcej niż 15V. Dlaczego? Ano dlatego, że u kogoś może być blisko 250V, a 3 domy dalej będzie już 235V i wówczas obniżenie napięcia o aż 24V spowoduje pracę urządzenia blisko dolnej granicy napięć zasilających.
    Dla przykładu u mnie w domu napięcie potrafi wahać się od ok 218V do przeciętnie 238V (240V nie przekracza). Gdybym sobie zamontował transformator o napięciu wtórnym 24V, miałbym raz 214V, a innym razem 194V co jest napięciem zbyt niskim.
    W przypadku zastosowania transformatora o napięciu wtórnym 10-12V i nie przekraczającym 15V, bez względu na wartość napięcia sieci, mieścimy się w tolerancji dopuszczalnej dla 220V i takie rozwiązanie będzie działało tak samo dobrze u kogoś kto ma w sieci 250V jak i u kogoś, kto ma 210V. Po prostu jest uniwersalnie. 253V (czyli max dopuszczalne normą) po obniżeniu o 12V da nam 241V (dla 220V wartość max to 242V), a jak ktoś ma 210V to będzie miał 198V (czyli w zasadzie wartość minimalna dla 220V).

    Odnośnie żarówek 250W/24V i innych niskonapięciowych o dużych mocach - częstą przyczyną uszkodzeń tychże żarówek jest uszkodzenie oprawki. Prąd płynący przez oprawkę w przypadku takich mocy to jak łatwo policzyć ok. 10A. Nadmiernie rozgięte lub lekko zaśniedziałe styki oprawki (inaczej mówiąc - podwyższona rezystancja styku) powodują nagrzewanie się styków, a z czasem iskrzenie co prowadzi do uszkodzenia żarówki. Nie zawsze to widać na wyprowadzeniach żarówki, dlatego jeśli żarówka podejrzanie często się przepala, należy profilaktycznie wymienić oprawkę.
    Odrębna sprawa o której należy wspomnieć to żywotność takich żarówek, która do wysokich nie należy. Przykładowo Osram dla żarówki HLX 64657 podaje trwałość 300h, ale np. HLX 64655 ma trwałość już tylko 50h.
    Trzeba patrzeć na parametry żarówki, którą się kupuje a już na pewno nie kupować najtańszych. Nie raz spotkałem się z przypadkami klientów narzekających że tego typu żarówki się strasznie szybko przepalają. Rzut oka na opakowanie i wszystko jasne - 50h. Informuję klienta w czym problem i co słyszę? "Panie ale te drugie są 2x droższe" - no są, ale 6x dłużej świecą...
    Osram podaje żywotność na opakowaniu, ale tania chińszczyzna typu np. Omnilux nie, a są to żarówki najczęściej 50h.
    Takie przypadki są częste właśnie w kościołach, czy w szkołach, przedszkolach itp. Tam się kupuje najtańsze, bo wiecznie nie ma pieniędzy, nie ma też ludzi którzy rozumieją różnice pomiędzy jedną, a drugą żarówką.
  • Poziom 33  
    Mam przez przypadek 5 szt rzutników. Wszystkie firmy Prexer. W najstarszym zastosowano transformator z odczepem. Daje on chyba 1,5V bo żarówka się lekko żarzy po włączeniu do sieci a świeci normalnie jak się włączy przycisk. Drugim przyciskiem można dopalić słabsze slajdy dodając to 1,5V do tego co tam jest. Nowsze rzutniki nie mają tego patentu. Nigdy nie wymieniałem tej żarówki ale też nigdy nie wymieniałem żarówek w pozostałych 2 z 5 rzutnikach z których korzystam. W sumie nie przepracowały moim zdaniem więcej niż 100h. Uważam jednak że patent z podgrzewaniem wstępnym jest super.
  • Admin grupy audio
    Podgrzewanie wstępne znacząco przedłuża żywotność lamp, ponieważ redukuje udar prądowy jakiego doznaje żarówka podczas włączenia do zasilania. W profesjonalnych sterownikach oświetlenia takie rozwiązania są w standardzie, inaczej nikt by nie zarobił na żarówki do reflektorów (a są żarówki, które nie kosztują 20zł, tylko 200zł).
  • Poziom 43  
    jaszczur1111 napisał:
    Uważam jednak że patent z podgrzewaniem wstępnym jest super.
    Wiesz, jak się kiedyś oszczędzało żarówki ? Łączyło się szeregowo z żarówką termistor. Termistor się nagrzewał, rezystancja mu malała, a żarówka się powoli ,,rozpędzała" do pełnego blasku. :D
  • Admin grupy audio
    Krzysztof Kamienski napisał:
    Wiesz, jak się kiedyś oszczędzało żarówki ? Łączyło się szeregowo z żarówką termistor. Termistor się nagrzewał, rezystancja mu malała, a żarówka się powoli ,,rozpędzała" do pełnego blasku. :D

    Ja do dziś tego "patentu" używam w układach lampowych.
  • Poziom 33  
    W moim garażu jest 10 punktów świetlnych z żarówkami 200W. Cały zestaw zasilam przez prosty układ powodujący płynne rozjaśnianie z początkowych 20% do 98%. Od chwili załączenia napięcia trwa to 3 sekundy. Układ jest zbudowany na triaku. Bez tego miałem częste wymiany którejś żarówki. Teraz palą się w/g mnie 10x rzadziej. Dodatkowo takie załączanie powodowało wyraźny krótkotrwały spadek napięcia w domu i załączał się UPS od kompa. Aż dziw bierze że mi się nie sklejał wyłącznik.

    Mogę napisać na koniec że taki stan rzeczy w zasadzie należy częściowo do przeszłości, gdyż część żarówek zastąpiłem wkręcanymi w oprawki, własnoręcznie wykonanymi zestawami z diod 4x10W + mały wentylatorek i zasilacz impulsowy.

    Takie diody wychodzą po 11zł/szt i świecą przy 60% prądu znamionowego mniej więcej jak 160W żarowe.

    Patent z termistorem nie wypala przy takiej mocy.

    Cytat:
    a żarówka się powoli ,,rozpędzała" do pełnego blasku. :D


    Uściślijmy: do pełnego blasku bardzo dużo jej brakowało. Taki patent zrobiłem sobie 30 lat temu ale miał żarówki zasilane przez mostek prostowniczy, filtr na elektrolitach i dławiku a jak już termistor się rozgrzał do powiedzmy 50% jasności żarówek to przekaźnik go zwierał. Na żarówkach miałem 260V i zmieniałem je stosunkowo rzadko. Były zasilane prądem stałym bez tętnięć , co akurat moim zdaniem miało znikomy lub żaden wpływ na trwałość, za to za młodu widziałem tętnienia 40W żarówek na prądzie przemiennym i wkurzało mnie to. Stąd pomysł. A przewoltowanie zmieniało nieco widmo w kierunku bardziej białego światła. Całość funkcjonowała przynajmniej 8 lat.