Praktycznie do każdego Kasprzaka, czy to deck lewoskrętny, czy radiomagnetofon podchodzi większość 9V silniczków tego typu jak na zdjęciu:
Jeżeli radiomagnetofon miał linię zasilania silnika w okolicy 6-7,5V to szukamy wersji silniczków na 6V. Najczęściej były wersje 6, 9 i 12V.
Wersje 2 pinowe mają podkóweczkę regulacji obrotów wbudowaną w środku - oczywiście od razu z elektroniką pełniącą rolę stabilizatora obrotów (chyba, że jest to wersja bez regulacji wtedy nie ma podkówki dostępnej przez otwór regulacyjny, zdarzają się też wersje 2-pinowe bez stabilizatora, wtedy na piny wyprowadzone są bezpośrednio szczotki silniczka, te się nie nadadzą do naszych celów, przed zakupem trzeba więc pytać czy dany silnik ma regulowany stabilizator obrotów).
Są też wersje 4 pinowe - stosowane w popularnych w latach 80/90 radiomagnetofonach "jamnikach" dwukasetowych, gdzie można było kopiować kasety na podwójnej prędkości względem standardowego przesuwu 4,76cm/sek. Stąd układ miał wyprowadzone (oprócz podstawowych dwóch nóżek zasilania: plus i minus) dodatkowo dwie nóżki na zewnętrzne rezystory ustalające prędkości NORMAL/HIGH, bo wbudowana podkówka z wersji 2 pinowej nie umożliwiała skokowej zmiany prędkości. Czyli w wersji 4-pin podkówki regulacyjnej nie ma w środku, jest ona "wyprowadzana" na zewnątrz przez dodatkowe 2 nóżki, aby kombinacją wypadkowej rezystancji zewnętrznej podkówki i dołączanych do niej rezystorów - przez przełącznik zmiany prędkości - można błyskawicznie zmieniać, kształtować prędkość podstawową na podwyższoną - łącznie z zatrzymaniem silnika gdy zajdzie taka potrzeba przez podanie masy na dedykowaną nóżkę (silników 4 pinowych jest w obiegu kilka wersji i mają różnie powyprowadzane co do kolejności i oznaczeń te linie zasilania i regulacji - więc każdy silnik traktować indywidualnie żeby dymu nie narobić

). Teoretycznie wersja 4 pinowa umożliwia nam w szerszym zakresie kształtowanie obrotów silnika - gdy dobieramy go jako zamiennik do naszego magnetofonu - względem wersji 2-nóżkowej, która może mieć węższy zakres regulacji, bo na wbudowanej płytce stabilizatora podkówka ma założony "kaganiec" rezystancyjny (a 4 pinowy możemy regulować prawie od zera obrotów do max). Oczywiście jak przesadzimy w 4 pinowcu ze skrajnymi obrotami (czyli np. nabędziemy wersję bardzo "szybką" i będziemy ją przesadnie ściągać w dół z prędkością, aby uzyskać to co miał nasz "wolniejszy" oryginał lub też w drugą stronę ciągnąć ostro w górę) względem tych, na jakie został skonstruowany jako jego optymalne - to silnik traci moc, spada moment obrotowy. Więc dobrze dla zamiennika celować w podobne znamionowe prędkości jakie miał silniczek, który chcemy wymienić. Do decka z serii M9115 wstawiałem wersję 4 pinową, dobierałem wartość dolutowywanej zewnętrznej podkówki i potem już przez wiele miesięcy chodziło bezawaryjnie. Dobierałem tak, że podkówka była niewielkiej wartości rezystancji, aby w niewielkim zakresie regulować prędkość (góra +/-15%), obsadzona była więc ona rezystorem stałym, dobranym tak aby regulacja przebiegała w pobliżu znamionowego 4,76cm/sek. Mały zakres zapewniał większą precyzję regulacji i mniejsze pływanie od zmian rezystancji podkówki.
Trzeba tylko ustalić w jakim kierunku wiruje wirnik oryginalnego silnika.
Silniki z oznaczeniem na końcu "L", "LWS" lub "LWSK" (co producent to inne oznaczenie) mają ośkę-wirnik wirujący w lewo jak patrzymy na niego od strony, z której wirnik wystaje z silnika (od czoła). W radiomagnetofonach najczęściej były silniki prawoskrętne. Lewe to głównie decki Kasprzaka ZRK z serii Mxxxx.
Wskazany na zdjęciu silniczek jest wielkości samego "wkładu" silniczka Silmy (montowanego w gumowych pierścieniach dopiero we właściwej większej obudowie ze stabilizatorem obrotów). Odpada w związku z tym problem sparciałych gumowych pierścieni-kielichów stabilizujących wkład. Tutaj w małej obudowie otrzymujemy już wszystko w komplecie (gumowe kielichy utylizujemy) i w miejscu dużej kobyłki montujemy teraz na jej starych śrubkach nowy, dużo mniejszy, solidniejszy silniczek. Te silmowskie silniczki to był wyrób niestety niskiej jakości - końcówki szczotek (podobna końcówka do kulistego ślizgacza suwaka potencjometru - taki jakby resor, kompletnie coś innego niż rozważane zamienniki, których szczotki-blaszki nacięte jako wąskie równoległe omiatające komutatory wąsiki-paseczki) szybko ulegały ukruszeniu, wytarciu, traciły moc, potrafiło nadpalić wydrukowane na laminacie komutatory, zacierały się ośki na łożyskach. Po wymianie na nowy taki sam silmowski, już po kilku miesiącach obroty zaczynały od nowa pływać - gdy intensywnie eksploatowało się magnetofon. Samo rozbieranie czyszczenie komutatorów i szczotek, przesmarowanie łożysk ślizgowych olejem wrzecionowym pomagało na kilka tygodni grania i defekt nawracał. Dopiero wstawienie takiego chińczyka jak ręką odjął.
Tu parametry silniczków "wkładów" silmy z rodziny PRM stosowanych w polskich magnetofonach, deckach i gramofonach: