Jako, że to mój pierwszy styk z tym forum chciałbym na wstępie powitać wszystkich użytkowników. Mam nadzieję, że znajdzie się jakaś osoba, która pomoże w problemie, jaki wystąpił w moim punciaku. A więc do rzeczy.
W tamtym tygodniu po odpaleniu samochodu wyskoczył mi błąd asr i esp. Po chwili jazdy i naciśnięciu pedału hamulca podczas zatrzymania się wywaliło kontrolkę pomarańczowego trójkąta z wykrzyknikiem i na wyświetlaczu pojawił się komunikat "kontrola świateł stop/pozycyjnych". Gdy ruszyłem z miejsca było kolejne zdziwienie, gdyż samochód po wciśnięciu gazu przez czas 1-2 s miał zwiechę i nie przyspieszał, dopiero po tej chwili wchodził na normalne obroty. Taki stan rzeczy miał miejsce na każdym z 6 biegów. O dziwo w przypadku tej usterki nie wyskakiwał na wyświetlaczu żadem błąd. Po przejechaniu krótkiego odcinka, zatrzymałem się na przystanku i zgasiłem samochód, myśląc, że mu to pomoże jednak po ponownym uruchomieniu silnika błędy nadal były. Sprawdziłem więc światła i się okazało, że przy włączonych światłach mijania, z przodu światła były ok, natomiast z tyłu palił się tylko PRAWY KIERUNKOWSKAZ. Z kolei, jak sprawdzałem działanie kierunkowskazów to lewa strona działała bez zarzutu, natomiast prawa nie paliła się wcale, dodatkowo chodził szybciej odgłos kierunkowskazu. Ogólnie przestały działać też szyby. Tego samego dnia pojechałem do mechanika i po podpięciu pod komputer wyszły takie błędy: czujnik przyspieszenia bocznego, zapłon na pierwszym cylindrze i prawe tylne światła pozycyjne/stop. W końcowym rozrachunku wyszło jednak, że za te wszystkie błędy odpowiedzialne było chyba zbyt małe napięcie. Mechanik po prostu pogrzebał coś przy bezpiecznikach, posprawdzał kable i jak wszystko złożył z powrotem to błędy zniknęły, jednak powiedział, że na dobrą sprawę to nie wie, co było przyczyną tego "wykrzaczenia". Przedwczoraj rano z powrotem zapalił mi się sam błąd ars/esp, jednak po przejechaniu 30km, zgaszeniu fury i ponownemu odpaleniu znikł, ale dzisiaj rano znowu wywaliło wszystkie te same błędy z tym, że już dzisiaj samochód nie mógł wyjechać pod górkę i zgasł ale jak go ściągnąłem do domu i znowu odpaliłem to błędów nie było. Jak dla mnie to coś musi powodować niezłe zwarcie w instalacji, że to wywala, dodam, że dzisiaj było dość wilgotno więc może jakiś podzespół został zalany i dlatego wywaliło te błędy.
Ma ktoś jakiś pomysł co może być nie tak/ gdzie szukać przyczyny? Zdaje sobie sprawę, że dużo tekstu nawaliłem i nie każdemu się chce to czytać, jednak chciałem w miarę przejrzyście opisać problem.
Ps. Dodam, że co jakiś czas, zanim te błędy wyskoczyły to przy hamowaniu wyskakiwał błąd świateł, że "kontrola świateł pozycyjnych", jednak jak sprawdzałem sam czy z pomocą innej osoby (ja naciskałem hamulec a ktoś patrzył czy się coś dzieje ze światłami) to wszystko świeciło dobrze. Jedyne co było podejrzane przy tym błędzie to to, że jak na postoju naciskałem hamulec, to jak go odpuszczałem to silnik schodził delikatnie z obrotów.
W tamtym tygodniu po odpaleniu samochodu wyskoczył mi błąd asr i esp. Po chwili jazdy i naciśnięciu pedału hamulca podczas zatrzymania się wywaliło kontrolkę pomarańczowego trójkąta z wykrzyknikiem i na wyświetlaczu pojawił się komunikat "kontrola świateł stop/pozycyjnych". Gdy ruszyłem z miejsca było kolejne zdziwienie, gdyż samochód po wciśnięciu gazu przez czas 1-2 s miał zwiechę i nie przyspieszał, dopiero po tej chwili wchodził na normalne obroty. Taki stan rzeczy miał miejsce na każdym z 6 biegów. O dziwo w przypadku tej usterki nie wyskakiwał na wyświetlaczu żadem błąd. Po przejechaniu krótkiego odcinka, zatrzymałem się na przystanku i zgasiłem samochód, myśląc, że mu to pomoże jednak po ponownym uruchomieniu silnika błędy nadal były. Sprawdziłem więc światła i się okazało, że przy włączonych światłach mijania, z przodu światła były ok, natomiast z tyłu palił się tylko PRAWY KIERUNKOWSKAZ. Z kolei, jak sprawdzałem działanie kierunkowskazów to lewa strona działała bez zarzutu, natomiast prawa nie paliła się wcale, dodatkowo chodził szybciej odgłos kierunkowskazu. Ogólnie przestały działać też szyby. Tego samego dnia pojechałem do mechanika i po podpięciu pod komputer wyszły takie błędy: czujnik przyspieszenia bocznego, zapłon na pierwszym cylindrze i prawe tylne światła pozycyjne/stop. W końcowym rozrachunku wyszło jednak, że za te wszystkie błędy odpowiedzialne było chyba zbyt małe napięcie. Mechanik po prostu pogrzebał coś przy bezpiecznikach, posprawdzał kable i jak wszystko złożył z powrotem to błędy zniknęły, jednak powiedział, że na dobrą sprawę to nie wie, co było przyczyną tego "wykrzaczenia". Przedwczoraj rano z powrotem zapalił mi się sam błąd ars/esp, jednak po przejechaniu 30km, zgaszeniu fury i ponownemu odpaleniu znikł, ale dzisiaj rano znowu wywaliło wszystkie te same błędy z tym, że już dzisiaj samochód nie mógł wyjechać pod górkę i zgasł ale jak go ściągnąłem do domu i znowu odpaliłem to błędów nie było. Jak dla mnie to coś musi powodować niezłe zwarcie w instalacji, że to wywala, dodam, że dzisiaj było dość wilgotno więc może jakiś podzespół został zalany i dlatego wywaliło te błędy.
Ma ktoś jakiś pomysł co może być nie tak/ gdzie szukać przyczyny? Zdaje sobie sprawę, że dużo tekstu nawaliłem i nie każdemu się chce to czytać, jednak chciałem w miarę przejrzyście opisać problem.
Ps. Dodam, że co jakiś czas, zanim te błędy wyskoczyły to przy hamowaniu wyskakiwał błąd świateł, że "kontrola świateł pozycyjnych", jednak jak sprawdzałem sam czy z pomocą innej osoby (ja naciskałem hamulec a ktoś patrzył czy się coś dzieje ze światłami) to wszystko świeciło dobrze. Jedyne co było podejrzane przy tym błędzie to to, że jak na postoju naciskałem hamulec, to jak go odpuszczałem to silnik schodził delikatnie z obrotów.