Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
PCBway
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Jak się nauczyć lutowania?

24 Cze 2016 23:04 2100 15
  • Poziom 7  
    Witam. Ktoś mi powie jak szybko i bezpiecznie nauczyć się lutowania? Zawsze gdy próbowałem wylutowywać części ze starych urządzeń to je psułem a gdy próbowałem łączyć cyną elementy na płytkach uniwersalnych to mi się zdarzyło uszkodzić te miedzianie otwory i zostawić zimne luty. Ktoś mi powie jak nauczyć się profesjonalnych technik lutowania? Jakiego sprzętu do tego potrzebuję? Używałem do tej pory zardzewiałej lutownicy z bazarku za kilka-kilkanaście zł. Chodzę do szkoły specjalnej, więc tam na pewno nie nauczą mnie lutowania a nie ma szans bym poszedł do technikum elektronicznego.
  • PCBway
  • PCBway
  • Poziom 35  
    Proponuję zlutować kratkę o wymiarach 10x10 cm z 20 drucików o długości 10 cm i średnicy około 0,5 mm. "Skok" kratki powinien być 1 cm. Da to 100 lutów do wykonania.
    Taką kratkę trzeba było zlutować w ramach nauki lutowania w zasadniczej szkole zawodowej o profilu "radiomonter" w roku 1958.
    Poprawne i w miarę estetyczne wykonanie tego zadania zajmowało około tygodnia zajęć warsztatowych. Po zaliczeniu tej kratki z reguly nie było problemu z lutowaniem. Trening czyni mistrza.

    Do "podstawowego" lutowania w elektronice nie potrzebne żadne nowoczesne wymysły, wystarczy lutownica, cyna i kalafonia. W żadnym wypadku nie można stosować ułatwiaczy w postaci kwasu solnego i podobnych, bo to powoduje korozję.
    Poza tym przy demontażu/wylutowywaniu porzebna jest dobra pinceta o mocnym chwycie oraz haczyk do wyciągania elementów. Najlepiej go zrobić z drutu o średnicy np. 3mm odpowiegnio opiłowując i zaginając koniec. Długość tego "narzędzia" powinna być taka aby można było wygodnie używać, około 15÷ 20cm.
  • Poziom 17  
    Główną zasadą jest aby nie topić cyny na grocie tylko na elementach łączonych.
    I nie dawać za dużo cyny.
    Znaczenie ma też temperatura grota, przy wyższych temperaturach łatwiej się lutuje ale łatwiej uszkodzić elementy. Dla początkujących polecam dawać wysoką temperaturę. Ważne jest też zachowanie wysokiej czystości grota. Czarny węgiel tylko przeszkadza.
    Jeżeli masz zardzewiały grot to go przeczyść papierem ściernym (na zimno).
  • Poziom 43  
    tadeusz12345 napisał:
    Dla początkujących polecam dawać wysoką temperaturę.
    W celu ułatwienia odparzenia ścieżek na PCB? Początkujący z natury lutuje dłużej - więc i ryzyko odparzenia ścieżek miedzianych od powierzchni płytki jest znacznie łatwiejsze przy wysokiej temperaturze. Poza tym - za wysoka temperatura i długie lutowanie to utlenianie się ("spalenie") cyny i kalafonii, która ma przecież ułatwić lutowanie; a spalona wręcz przeszkadza w wykonaniu spoiny.
    tadeusz12345 napisał:
    Jeżeli masz zardzewiały grot to go przeczyść papierem ściernym (na zimno).
    Kolejna bzdurna i szkodliwa porada. Czasy grotów wykonanych z niczym nie zabezpieczonej miedzi minęły. Porysowanie warstwy ochronnej papierem ściernym (nie ważne o jakiej gradacji i czy na zimno, czy gorąco) bezpowrotnie uszkadza tę warstwę ochronną i powoduje znacznie szybsze zniszczenia (utlenianie) grota.
    Wybacz Kolego, ale nie mogę pozostawić tych porad bez konsekwencji i zgłaszam Twój post do moderatora jako szkodliwy.
  • Poziom 36  
    Jak chcesz się nauczyć prawidłowo lutować to po co ci jakiś ,,zestaw'', ja mojemu wnukowi lat 5,5 kupiłem w sklepie AVT (są też na Allegro) za 20zł zwykłą (grzałka ceramiczna, grot łatwo wymienny, zapasowy 5zł) lutownicę 230V/40W (najmniejsza jaką polecam to 30W), dostał do tego cynę z kalafonią (tinol), opowiedziałem o podstawach czyli elementy (lutuje tylko druty, elementy z miedzi lub posrebrzone, odpady z mojej działalności) MUSZĄ BYĆ CZYSTE (jeśli końcówki elementów zaśniedziałe czyści papierem ściernym granulacji 200, taki miałem pod ręką), końcówki elementów jeśli to możliwe warto skręcić (choć niekoniecznie), cyny używa jak najmniej za radą dziadka, po zalaniu spoiny lutowiem odsuwa koniec tinolu i grot od elementów lutowanych i czeka (elementy nie mogą się poruszyć w tym czasie) kilka sekund na stężenie lutowia. Grot lutownicy musi być czysty, co jakiś czas warto go przetrzeć nawet zwykłą szmatką bawełnianą, wnuk używa kawałka spranej szmatki bawełnianej (grotu nie czyści się papierem ściernym), też rada z praktyki dziadka, a potem na moment zanurza w roztopionej kalafonii. To wszystko, reszta to praktyka. Wnuk lutuje ludziki z elementów elektronicznych (zobacz temat w necie), niedługo dostanie zbędne dla mnie płytki drukowane to zaczniemy lutować elementy na płytkach. Powodzenia.
  • Poziom 43  
    hubot napisał:
    to w końcu wysoką czy niską temperaturę dawać
    ODPOWIEDNIĄ. Trudno zrozumieć? Za niska lub za wysoka prowadzi do wykonania zimnych lutów (źle jest rozprowadzona cyna i nie zwilża poprawnie miejsca lutowanego) lub pali cynę (gdy za wysoka temperatura) - co również prowadzi do "przegrzania/przepalenia" cyny i w konsekwencji do zimnego lutu, lub (co szczególnie ważne w wypadku amatora i złej techniki lutowania - za długo grzane miejsce połączenia) do odklejenia ścieżek od laminatu.
    hubot napisał:
    papierem ściernym czyścić czy nie czyścić?
    W żadnym wypadku nie należy czyścić grotu papierem ściernym. Taka metoda była dobra 30-40 lat temu, gdy królowały "kolby" z grotem wykonanym z gołej miedzi.
    hubot napisał:
    Co sądzicie o tych zestawach do lutowania
    Podstawa to zapewnienie regulacji i stabilizacji wyregulowanej temperatury grota, oraz dostępność grotów. Lutownice nie mające tej funkcji (jak zwykle na 230V) nadają się (moim zdaniem ) do zabawy - jak Kolega wyżej napisał - dla dzieciaka, który dopiero próbuje lutować.
    Jeśli mogę coś polecić z tanich i dobrych jednocześnie stacji lutowniczych to poleciłbym coś z Solomona. Stacja z dokładną regulacją i stabilizacją temperatury (nie mocy jak w tanich "stacjach"), oraz z dostępnością do szerokiej gamy grotów wymiennych.
    Jeśli myśli się przyszłościowo to zestaw idealny na pierwsze lata - później można pomyśleć o czymś z wyższej półki.
  • Poziom 36  
    Jedno ale: absolutnie nie zgadzam się, że lutownica bez regulacji temperatury jest dla dzieci do zabawy, lata tak lutowałem i było OK a najprostszy sposób ,,regulacji'' temperatury w ,,zwykłej kolbie'' to długość grota. Poza tym bezdyskusyjnie wprawa i tylko wprawa. Lata temu wygrałem zakład: płytka drukowana do Kolibra poważnie popękała od upadku, podjąłem się ,,przerzucenia'' elementów na nowe PCB (kiedyś z zakupem płytek drukowanych do Polskiego sprzętu nie było zazwyczaj kłopotu), kolega stwierdził, że ręcznie nie wykonam tego tak jak fabryka, przyjąłem zakład, że to wykonam, potem kilku kolegów z branży twierdziło, że Koliber (w moim wykonaniu) to fabryczna robota. A wykonałem to zwykłą lutownica 30W z miedzianym grotem z wywierconym centralnie otworem wiertłem 2mm, nie wiem czy dziś ktoś zna tę metodę. Za parę lat jeśli wnuk będzie się chciał dalej bawić lutownicą, dostatnie oczywiście stację lutowniczą z regulacją temperatury ale dobra nie kosztuje, w porównaniu ze zwykłą, mało a dla kogoś lutującego okazjonalnie zwykła jest idealna do prostych zastosowań.
  • Poziom 43  
    cirrostrato napisał:
    absolutnie nie zgadzam się, że lutownica bez regulacji temperatury jest dla dzieci do zabawy
    cirrostrato napisał:
    bezdyskusyjnie wprawa i tylko wprawa.
    No właśne: Wprawa. Ja też zaczynałem od lutownicy kolbowej (60W), ale dziś, gdy sobie przypomnę ile lutów przegrzałem ile ścieżek popaliłem...
    cirrostrato napisał:
    Lata temu wygrałem zakład: płytka drukowana do Kolibra poważnie popękała od upadku, podjąłem się ,,przerzucenia'' elementów na nowe PCB (kiedyś z zakupem płytek drukowanych do Polskiego sprzętu nie było zazwyczaj kłopotu), kolega stwierdził, że ręcznie nie wykonam tego tak jak fabryka, przyjąłem zakład, że to wykonam, potem kilku kolegów z branży twierdziło, że Koliber (w moim wykonaniu) to fabryczna robota.
    I nic dziwnego - na taśmie wówczas używano takich samych kolb jak ta Twoja. Może nawet mocniejszych. Na pewno jednak nie było w nich żadnej regulacji temperatury, a tylko wprawa i lata na taśmie - czyli wprawa właśnie.
    cirrostrato napisał:
    dla kogoś lutującego okazjonalnie zwykła jest idealna do prostych zastosowań.
    Oczywiście. Uznałem tylko, ze jeśli Autor założył temat "Jak się nauczyć lutowania?" nie ma zamiaru polutować dwóch przerwanych kabelków...
  • Poziom 11  
    Taka drobna uwaga. Za 15zł można kupić podstawkę pod lutownicę z miejscem na czyścik, sam czyścik, czyli specjalną gąbkę można kupić za około 5zł (używa się jej po zwilżeniu wodą, wycierając grot za każdym razem jak przylutujemy jakiś element). Jaką wy Panowie flanelę koledze doradzacie i dlaczego? :) To są groszowe sprawy przecież.

    Co do palenia się ścieżek, to jak ktoś doradzał nie przykładaj cyny do lutownicy i dopiero do padu i elementu, a przyłóż lutownicę do padu i elementu na około 1s i cynę np. do padu. Spowoduje to dość ładny i trwały lut. Całość operacji nie powinna ci zająć więcej jak 2 sekundy przy odrobinie wprawy. Dłuższe grzanie, szczególnie bardzo gorącym grotem spowoduje odklejenie się ścieżek z laminatu, a także często uszkodzenie samego elementu elektronicznego.

    Taka kolejna uwaga jeszcze, w celu lepszego lutowania warto pocynować wcześniej pady i ścieżki albo pomalować stronę płytki od strony lutowania, kalafonią rozpuszczoną w spirytusie. Miedź ma tendencje do szybkiego utleniania się, więc takie pociemniałe utlenione pady tylko sprzyjają powstawaniu zimnych lutów. Pady to te pola do jakich lutujesz element.

    Temat samej lutownicy. Polecam zakupić przynajmniej jakąś stację lutowniczą z serii 936 za około 100zł, bez żadnych wyświetlaczy i innych bajerów, do tego kilka różnych grotów dodatkowo albo przynajmniej jakąś lutownicę kolbową z regulacją temperatury. Dla początkującego będzie to na pewno pomocne. Szczególnie, że elementy mają różną wielkość i wyższą temperaturę używa się na przykład przy lutowaniu przewodów, inną przy lutowaniu stabilizatorów napięcia, czy tranzystorów mocy, a jeszcze inną przy lutowaniu rezystorów, zworek, czy przelotek. Jeszcze innej pewnie użyjesz lutując smd w obudowach 0805 lub jeszcze mniejszych.

    Spoiwo. Absolutnie stop ołowiowy z topnikiem o średnicy 0,56mm do drobniejszych elementów i 0,7mm do większych. Dla początkującego są to jak sądzę optymalne wielkości.

    cirrostrato, to że ty lutowałeś nie znaczy, że inni też muszą. Moje pierwsze lutowania były robione ojca transformatorówką jeszcze za czasów komuny, bo nic innego nie miałem i raczej nic innego nie można było dostać. Dzisiaj można kupić naprawdę dobry sprzęt dla amatora za niewielkie pieniądze. Ci co mają kasę mogą postarać się o jakiegoś solomona za 400zł np. ci co nie mają zhaoxin za 100zł, którym także polutują co mają polutować. Czasem na all.. można upolować tanio lepszy, używany sprzęt. Możliwości jest wiele. Można na alliexpress z chin kupić jakąś stację za 1/3 ceny co w Polsce. Jak mówię możliwości jest wiele.
  • Poziom 43  
    gielo33 - > Czy to nie Ty Kolego jesteś Autorem tematu z linku z 2 postu?
  • Poziom 17  
    Oczywiście jak da 400-500°C to pady i ścieżki popali. Ale młodym jednak cierpliwości zwykle brakuje, więc elementy lutowane temperatury odpowiedniej nie złapią i powychodzą gluty.

    Czy grot czyścić czy też nie?
    Aby go dobrze wykorzystać to dobrze jest mieć grot oczyszczony > lepsze przewodzenia ciepła i mniej tłustej powierzchni.

    Ale też jak to się mówi "częste mycie skraca życie" lecz same groty też drogie nie są.

    Myślę że i tak najlepszą opcją będzie, żeby kolega zaczął lutować to i wprawy nabierze.
  • Poziom 24  
    Autorze tematu zainwestuj parę groszy w sprzęt tj:
    -Jakaś prosta stacja lutownicza np. Zhaoxin, WEP, Repro itd jeżeli nie dysponujesz takimi pieniędzmi to kup zwykłą lutownicę kolbową z cienkim grotem (jakieś 20zł) Z tym że stacją jest o tyle fajniejsza że można regulować temperaturę grotu a to sporo ułatwia.
    -podstawka do lutownicy z gąbką do czyszczenia grotu.
    -cynę z topnikiem, koniecznie ołowiową, średnica ok 1mm może być mniejsza jak kto woli.
    -odsysacz (ok 10zł) bardzo pomocny sprzęt przy demontażu elementów z PCB
    -tzw "trzecia ręką"przydaję się do przytrzymywania rożnych rzeczy, nic nie lata więc lutowanie staje się prostsze. Koszt ok 12zł za podstawowy model
    -przyda się również kalafonia, obcinaczki, koszulki termokurczliwe, no i jakiś prosty multimetr bo lutowanie "na pałę" jest bez sensu

    Musisz sporo ćwiczyć bo samo nic nie przyjdzie. Lutowanie jest proste gdy już załapiemy o co chodzi. Nie ma się też co zniechęcać jak nie wychodzi. Grunt to zaparcie i cierpliwość
  • Poziom 23  
    hubot napisał:
    Eee, to w końcu wysoką czy niską temperaturę dawać i papierem ściernym czyścić czy nie czyścić?
    Temperatura ma być WŁAŚCIWA. Ważny jest wygląd lutu. Ma być BŁYSZCZĄCY. Lutuję już podobnie jak Cirrostrato, kilkadziesiąt lat. Choć jestem tylko amatorem. Nie mam żadnej stacji lutowniczej, lecz kilka lutownic transformatorowych (dobrych jakościowo polskich i rosyjskich) oraz różne oporowe, starego typu. Grot lutownicy ma być czysty. Jedne czyści się gąbką(nowsze) drugie papierem ściernym, lub nawet pilniczkiem(starsze, z grotami z miedzi). Najlepiej lutuje mi się lutownicą transformatorową. Ma ona tą zaletę, że można regulować jakby temperaturę grota, poprzez naciskanie, lub zwalnianie przycisku. Jest to tylko kwestia wprawy. A jak zaczniesz lutować, to na pewno się nauczysz. Ja się tego uczyłem, bez żadnych książek. Spróbuj, to wcale nie jest takie trudne. Wspomaganie typu regulacja i wskazywanie temperatury, to tylko wspomaganie. Praktyki, nie zastąpi nic