Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
HELUPOWER
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Louis Rossmann i prawo do naprawiania sprzętu

ghost666 02 Lip 2016 11:41 14535 69
  • Louis Rossmann i prawo do naprawiania sprzętu
    Na naszym forum, a także i w internecie, coraz częściej słyszy się uwagi, iż coraz trudniej jest naprawiać urządzenia elektroniczne. Nie tylko dlatego, że są coraz bardziej skomplikowane, czy też dlatego, że zaprojektowano je jako trudne do naprawy, ale także dlatego, że wielu producentów po prostu nie chce, abyśmy wiedzieli jak naprawic sprzedawane przez nich urządzeniach. Firmy te stosują różne kroki prawne, aby utrzymać wszelkie informacje potrzebne podczas naprawy - schematy ideowe, montażowe czy inną dokumentację - poza szerokim dostępem.

    Z tego też właśnie powodu Louis Rossmann, niezależny serwisant produktów firmy Apple, mierzy się właśnie z prawnymi atakami, jakie wykonuje na niego firma Apple. Louis jest posiadaczem niezależnego serwisu komputerowego w Nowym Jorku, gdzie zajmuje się m.in. naprawą sprzętu, z którym nie poradzili sobie serwisanci ('Geniusze') oficjalnego serwisu Apple. Naprawy realizowane przez niego daleko wykraczają poza to, co możliwe jest w serwisie Apple, a na domiar złego - są one nagrywane w formie poradników.

    W ostatnim czasie Louis umieścił na YouTube rozemocjonowany film, w którym opowiada on, że z uwagi na problemy prawne może być on zmuszony do zamknięcia swojego kanału na YouTube lub nawet całej swojej firmy. Z powodów formalnych nie może on wskazać o jakie dokładnie problemy prawne chodzi, ale zasugerował, że pewnej firmie i jej działowi prawnemu nie podoba się to co robi - naprawia rzeczy.

    "Czasami zdarza się tak, że pewne osoby nie lubią twórcy filmu, lub nawet jego firmy - z różnych przyczyn i te osoby będą wysyłać zgłoszenia do Youtube. Może uda im się usunąć filmy, może nawet doprowadzić do zamknięcia firmy i utraty źródła dochodu przez daną osobę" mówi Louis w filmie.

    Dla pełni kontekstu - Louis zajmuje się naprawami płyt głównych laptopów Apple na poziomie głębokiego hardware. Nie można tego robić, ani tym bardziej nie można uczyć innych jak to robić, bez posiadania schematów ideowych tego sprzętu, które Louis pokazuje w swoich filmach. Większość firm elektronicznych nie udostępnia schematów produkowanych przez siebie urządzeń, a co za tym idzie publiczna ich prezentacja jest zasadniczo naruszeniem praw autorskich.

    Dodatkowo Louis był gorącym orędownikiem ustawy Prawo do Naprawy, które w zamyśle chronić miało niezależnych serwisantów sprzętu elektronicznego w stanie Nowy Jork, jednakże lobbyiści Apple ubili ustawę, zanim nawet trafiła ona pod głosowanie.

    Oczywiście w filmie nie mówi on o jaką firmę chodzi, ale jeśli znamy jego poprzednie filmy, możemy coś o nim wiedzieć - naprawia głównie sprzęt Apple. I oprócz naprawy tworzy poradniki do nauki naprawy różnych awarii tych sprzętów. Wszyscy mamy nadzieję, że będzie mógł dalej to robić.

    W filmie Louis dziękuje także za wszystkie głosy wsparcia - komentarze i wiadomości - jakie docierają do niego. Wsparcie społeczności motywuje go do dalszego działania, jak sam mówi.

    Tutaj znajduje się omawiane wideo:



    Jakiś czas później Louis zamieścił pewne sprostowanie - okazuje się, że jednak Apple nie chce pozywać YouTubera, a co więcej jest fanem jego filmów i bardzo przyklaskuje jego działalności:



    Czy to realne stanowisko firmy Apple czy tylko zabieg marketingowy okaże się najpewniej w najbliższym czasie.

    http://ifixit.org/blog/8210/rossmann-repair-legal-threat/?utm_content=bufferfc484&utm_medium=social&utm_source=facebook.com&utm_campaign=buffer

    Fajne! Ranking DIY
    O autorze
    Fizyk z wykształcenia. Po zrobieniu doktoratu i dwóch latach pracy na uczelni, przeszedł do sektora prywatnego, gdzie zajmuje się projektowaniem urządzeń elektronicznych i programowaniem. Od 2003 roku na forum Elektroda.pl, od 2008 roku członek zespołu redakcyjnego.
    ghost666 napisał 9210 postów o ocenie 6753, pomógł 157 razy. Mieszka w mieście Warszawa. Jest z nami od 2003 roku.
  • HELUPOWER
  • #2
    RitterX
    Poziom 36  
    Wraz z zakupem sprzętu zostały przyniesione jednostkowe prawa własności. To oznacza, że firma nie ma prawa zakazać ingerencji w sprzęt. Jedyne co może zrobić to unieważnić gwarancję. Własność to własność, to nie jest dzierżawa - leasing. Albo coś jest naszą własnością, a wtedy możemy użytkować to podle własnego uznania albo nie jest.
    Według mnie z tego powodu Jabłko będzie jednocześnie nękało prawnie serwisanta, a jednocześnie mydliło oczy użytkownikom jakie to nie jest układne i czułe na wszelkie nieszczęścia nie wyłączając trudnego losu wszelkiej maści rozhisteryzowanych mniejszości jak i globalnego ocieplenia. Przecież nie powie, że po to oddziałuje drogimi reklamami na konsumentów by nimi pozostali - "przeżuwaczami mielonki", a nie tworzyli potencjalną konkurencję.
  • HELUPOWER
  • #3
    ghost666
    Tłumacz Redaktor
    RitterX napisał:
    Wraz z zakupem sprzętu zostały przyniesione jednostkowe pawa własności. To oznacza, że firma nie ma prawa zakazać ingerencji w sprzęt. Jedyne co może zrobić to unieważnić gwarancję.Własność to własność, to nie jest dzierżawa - leasing. Albo coś jest naszą własnością a wtedy możemy użytkować to podle własnego uznania albo nie jest.
    Według mnie z tego powodu Jabłko będzie jednocześnie nękało prawnie serwisanta a jednocześnie mydliło oczy użytkownikom jakie to nie jest układne i czułe na wszelkie nieszczęścia nie wyłączając trudnego losu wszelkiej maści rozhisteryzowanych mniejszości jak i globalnego ocieplenia. Przecież nie powie, że po to oddziałuje drogimi reklamami na konsumentów by nimi pozostali - "przeżuwaczami mielonki", a nie tworzyli potencjalną konkurencję.


    Czy aby jesteś pewien? Chodzi mi tutaj o sytuację w USA, gdzie już jakiś czas temu były jakieś zakusy producentów samochodów, aby uniemożliwić (prawnie) naprawy poza autoryzowanym serwisem. Nie pamiętam dokładnie jak, ale chodzi o coś z prawami autorskimi właśnie.
  • #4
    Kpc21
    Poziom 24  
    Miejcie na uwadze, że prawo dotyczące ochrony własności intelektualnej w USA jest skonstruowane zupełnie inaczej niż w Europie. Być może rzeczywiście można tam zakazać ingerencji w posiadany sprzęt. Choć wydaje mi się to bardzo dziwne. Niby prawo właśności jest świętością.

    Tu raczej chodzi o to, że zdobył on z jakiegoś bliżej nieokreślonego źródła schematy ideowe . Ciężko mi powiedzieć, czy one rzeczywiście są chronione prawem autorskim (czy schemat budowy jakiegoś urządzenia może być utworem? przecież stworzenie takiego schematu to praca, niejako, odtwórcza), być może u nas nie, a w USA tak, ale to o ich udostępnianie tu raczej chodzi.

    No i zupełnym idiotyzmem jest to, że amerykański parlament przejmuje się losem wielkiej korporacji (która poradzi sobie tak czy inaczej), a ma gdzieś zwykłych ludzi chcących naprawiać swój sprzęt... I środowisko naturalne, bo tym samym promuje wyrzucanie zepsutego sprzętu zamiast naprawiania go. Ale tak już jest we współczesnym świecie. I tak będzie, dopóki zwykli obywatele, wyborcy, nie zaczną się tym przejmować.
  • #5
    ghost666
    Tłumacz Redaktor
    Oprogramowanie w komputerze pokładowym samochodu jest własnością firmy, więc jakakolwiek ingerencja w samochód jest nielegalna - zasadniczo tak wynika z prawa w USA: http://www.infoworld.com/article/2914003/gove...could-make-it-illegal-to-repair-your-car.html
  • #6
    androot
    VIP Zasłużony dla elektroda
    Steve'a Jobs'a uważam za geniusza i wizjonera, ale nie kupuję produktów ze stworzonej przez niego firmy.
    Kiedyś sprzęt służył latami, we wnętrzu obudowy były schematy, potem dołączano je do zakupionego urządzenia osobno. Dzisiaj produkujemy coś, co po okresie gwarancji szybko staje się elektrośmieciem.
  • #7
    Prosectorium
    Poziom 12  
    Jeszcze parę lat w tym promującym ekologię na wszystkie sztuczne i niepraktyczne sposoby świecie i elektrodę trzeba będzie na TORa przenosić :D
  • #8
    RitterX
    Poziom 36  
    ghost666 napisał:
    Czy aby jesteś pewien? Chodzi mi tutaj o sytuację w USA, gdzie już jakiś czas temu były jakieś zakusy producentów samochodów, aby uniemożliwić (prawnie) naprawy poza autoryzowanym serwisem. Nie pamiętam dokładnie jak, ale chodzi o coś z prawami autorskimi właśnie.

    Z powodu przeniesienia jednostkowych praw własności możesz się nie zgodzić, ustawiając odpowiednie opcje, np. w M$ Win10 na aktualizacje. Gdyby to była dzierżawa systemu, tak jak pewnien czas temu planowano, to mogłoby nie być takiej opcji.
    Jeżeli chodzi o samochód. To jeżeli go kupiłeś, jest Twój w całości i możesz z nim robić co chcesz. Lecz jego oprogramowanie jest objęte ochroną własności intelektualnej. Nie ma znaczenia, w USA czy Europie. Bez zgody autora, bez przeniesienia praw własności, bez spełnienia praw zawartych w licencji nie możesz go przerabiać. Jednak jeżeli weźmiesz silnik samochodu, dodasz do niego własny sterownik, do którego wprogramujesz dane dotyczące parametrów pracy zebrane na hamowni, to będzie to w pełni legalna przeróbka obarczona jedynie unieważnieniem praw związanych z gwarancją i rękojmią co skutkuje wygaśnięciem możliwych roszczeń. Czyli nie załapiesz się na np. odszkodowanie od VW a spaliny z silnika posiadającego Twój sterownik będą musiały spełniać określone prawem normy. Twój sterownik także może być objęty tym samym licencjonowaniem, które skutecznie ograniczało przeróbki oryginalnego. Dlatego producent silnika gdyby chciał produkować Twój sterowik będzie musiał kupić oddzielnie sam sterownik, który może być chroniony prawem patentowym - ochrona własności przemysłowej jak i oprogramowanie chronione prawem autorskim.
    To, że zakusy lobby korporacyjnego i prawnego na odebranie własności są i będą podejmowane nie ulega wszelkiej wątpliwości. Jednak prawo własności jest prawem własności i skutkują w przypadku sprzedaży jej przeniesieniem. A to rodzi trudne do przełknięcia dla korporacji konsekwencje.
    Dlatego serwisant jabłek jeszcze nie jest osadzony i nie ma wielomilionowego odszkodowania do spłaty. A, że go nękają to fakt i niestety będą go nękać. Tak działają społecznie wrażliwe korporacje.
  • #9
    mareckii
    Poziom 13  
    ...tak czy siak, jeśli coś kupuję staje się to moją własnością i mogę naprawiać sam lub zlecić to dowolnie wybranemu serwisowi, jeśli jakaś firma chciała by mi to ograniczyć to trzeba ją olać i tyle...
  • #10
    Kamil Monk
    Poziom 10  
    RitterX napisał:
    ghost666 napisał:
    Czy aby jesteś pewien? Chodzi mi tutaj o sytuację w USA, gdzie już jakiś czas temu były jakieś zakusy producentów samochodów, aby uniemożliwić (prawnie) naprawy poza autoryzowanym serwisem. Nie pamiętam dokładnie jak, ale chodzi o coś z prawami autorskimi właśnie.

    Z powodu przeniesienia jednostkowych praw własności możesz się nie zgodzić, ustawiając odpowiednie opcje, np. w M$ Win10 na aktualizacje. Gdyby to była dzierżawa systemu, tak jak pewnien czas temu planowano, to mogłoby nie być takiej opcji.
    Jeżeli chodzi o samochód. To jeżeli go kupiłeś, jest Twój w całości i możesz z nim robić co chcesz. Lecz jego oprogramowanie jest objęte ochroną własności intelektualnej. Nie ma znaczenia, w USA czy Europie. Bez zgody autora, bez przeniesienia praw własności, bez spełnienia praw zawartych w licencji nie możesz go przerabiać. Jednak jeżeli weźmiesz silnik samochodu, dodasz do niego własny sterownik, do którego wprogramujesz dane dotyczące parametrów pracy zebrane na hamowni, to będzie to w pełni legalna przeróbka obarczona jedynie unieważnieniem praw związanych z gwarancją i rękojmią co skutkuje wygaśnięciem możliwych roszczeń. Czyli nie załapiesz się na np. odszkodowanie od VW a spaliny z silnika posiadającego Twój sterownik będą musiały spełniać określone prawem normy. Twój sterownik także może być objęty tym samym licencjonowaniem, które skutecznie ograniczało przeróbki oryginalnego. Dlatego producent silnika gdyby chciał produkować Twój sterowik będzie musiał kupić oddzielnie sam sterownik, który może być chroniony prawem patentowym - ochrona własności przemysłowej jak i oprogramowanie chronione prawem autorskim.
    To, że zakusy lobby korporacyjnego i prawnego na odebranie własności są i będą podejmowane nie ulega wszelkiej wątpliwości. Jednak prawo własności jest prawem własności i skutkują w przypadku sprzedaży jej przeniesieniem. A to rodzi trudne do przełknięcia dla korporacji konsekwencje.
    Dlatego serwisant jabłek jeszcze nie jest osadzony i nie ma wielomilionowego odszkodowania do spłaty. A, że go nękają to fakt i niestety będą go nękać. Tak działają społecznie wrażliwe korporacje.


    Jak najbardziej się zgadzam, ale nie potrzeba przecież kupować oddzielnego nowego sterownika jeżeli tylko potrafimy napisać własne oprogramowanie na ten obecnie zamontowany, a to że on będzie w dużej mierze podobny do starego wynika z zasady działania takiego urządzenia. Drugi raz koła nie wymyślisz. A gdyby karać za takie działanie każdego programistę dajmy na to, to tylko garstka by miała możliwość programowania, bo w wielu przypadkach kody wyglądają podobnie lub wykorzystują stałe fragmenty, które ktoś już kiedyś wykorzystał w czymś innym. Na dobrą sprawę wszystko zależy do tego kto ma lepszego prawnika albo większe znajomości. Nie da się takiego problemu rozwiązać jednoznacznie z obarczeniem jednej ze stron, a to że ktoś pokazuje jak naprawić sprzęt elektroniczny nie czyni go od razu przestępcą.
  • #11
    avrkwiat
    Poziom 9  
    Witam wszystkich i opowiem z mojego punktu widzenia o co chodzi z tym prawem "autorskim", bo miałem dokładanie ten sam problem przy pewnym projekcie.

    Jakiś rok temu wpadłem na pomysł, aby zrobić urządzenie dzięki któremu będzie można naprawić każde dowolne urządzenie, czyli prosty tester PCB na tanim komputerze Raspberry PI, który będzie dostępny dla wszystkich na zasadach OpenSorce i rozwijany przez społeczność. Projekt skończyłem we wczesnej wersji i można go zobaczyć tu:


    Link


    Każde urządzenie elektroniczne działa tak samo i naprawia się je dokładnie tak samo! Tu nawet nagrałem film o tym jak działają urządzenia:


    Link


    Każde urządzenie jest projektowane tak, aby montaż mogły wykonać niewykwalifikowane osoby podłączając "czarne pudełka", które mówią co trzeba wymienić, albo co jest źle zlutowane, bo w ten sposób płaci się mniej pracownikom i nie wyciekają ważne dokumenty z firmy. Tymi pudełkami są testery PCB.
    Mając notę katalogową urządzenia i schematy można oprogramować tester do danego urządzenia, który będzie nam mówić jakie części zostały uszkodzone.
    Czyli wiedząc jakie napięcia mają się pokazywać w poszczególnych punktach przy określonych sytuacjach, możemy dostać pełen raport o błędach urządzenia i tym samym naprawić dowolne urządzenie i to właśnie ta wiedza jest chroniona prawem

    Ja próbując dokończyć urządzenie próbowałem nawiązać współpracę z kilkoma pomorskimi firmami i nic z tego nie wyszło. Ale nieoficjalnie jeden z leaderów powiedział mi w czym rzecz. tzn Jeśli jakakolwiek nota katalogowa i schematy dostarczana do zakładu wyciekłaby na zewnątrz, to zakład płaci gigantyczne kary i to właśnie uniemożliwia naprawę urządzeń, a nie to że urządzenia są skomplikowane.

    Ta osoba z filmu łamie prawo poprzez udostępnianie chronionych dokumentów i nawet w Polsce byłaby przestępcą. Z tego samego powodu ja nie udostępniłem żadnego produktu, który testowałem, bo byłbym przestępcą. Mądra korporacja dałaby mu ciepłą posadkę w jej firmie bez zbędnego rozgłosu, ale teraz koleś zrobił za dużo szumu, to niestety przegra.
  • #12
    Kpc21
    Poziom 24  
    avrkwiat napisał:
    Ta osoba z filmu łamie prawo poprzez udostępnianie chronionych dokumentów i nawet w Polsce byłaby przestępcą.

    Może w USA tak. Ale z punktu widzenia polskiego/europejskiego prawa nie byłbym taki pewny.

    Przydałby się jakiś specjalista od praw autorskich. Ale nie wydaje mi się, by przedmiotem praw autorskich była wiedza o konstrukcji danego urządzenia (a do tego się to sprowadza). Konstrukcja urządzenia może być najwyżej chroniona patentem, ale patent zabrania, co najwyżej, produkowania takich samych urządzeń i ich sprzedawania bez wniesienia odpowiedniej opłaty właścicielowi patentu.

    Udostępnienie schematu danego urządzenia, układu, przez pracownika firmy może stanowić najwyżej złamanie umowy między firmą a pracownikiem. Czy też naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Co-grozi-za-n...zenie-tajemnicy-przedsiebiorstwa-1239310.html

    Jeśli taki schemat już wycieknie i będzie publicznie dostępny, nie widzę powodu, dla którego wykorzystywanie go np. do naprawiania danego urządzenia miałoby być niedozwolone. Jedynie osoba, która doprowadziła do wycieku, może ponieść karę. A jej wykrycie może być niemożliwe.

    Moim zdaniem obecne prawo jest tu szkodliwe, udostępnianie schematów urządzeń powinno być wręcz obowiązkowe dla producentów. Wtedy byłoby więcej możliwości jeśli chodzi o ich naprawę przez nieautoryzowany serwis (czy we własnym zakresie jeśli ktoś ma takie umiejętności) i mniej urządzeń lądowałoby na śmietniku.
  • #13
    11111olo
    Poziom 43  
    To wszystko ładnie brzmi ale ni jak nie jest na rękę dla producenta. Musiał by zwolnić część personelu, zmniejszyć produkcję itd. a to wszystko przekłada się na mniejszy zysk, a o to w tym wszystkim nie chodzi.
    Po płaszczykiem ekologii produkuje się bezołowiowe elektro śmieci których jest 10x więcej niż przy szkodliwym ołowiu.
  • #14
    mkoniarz
    Poziom 10  
    Nie dają schematów i w pewnym sensie zmuszają do wzrostu ilości śmieci i odpadów wszelkiego rodzaju... A wiecie kto na tym zyskuje? Po pierwsze producenci bo większe obroty mają a po drugie.... zgadniecie? Zakłady przerobu śmieci i recykling - to dopiero góra pieniędzy, na śmieciach jest złoty interes tylko trochę śmierdzi.
  • #15
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  
    avrkwiat napisał:
    Z tego samego powodu ja nie udostępniłem żadnego produktu, który testowałem


    Tak , ale inżynieria wsteczna i zrobienie schematu urządzenia z dostępnego urządzenia to żadne przestępstwo.
    Na jego podstawie można naprawiać .
    Co innego kopiowanie urządzenia,
  • #16
    avrkwiat
    Poziom 9  
    Kpc21 napisał:
    Moim zdaniem obecne prawo jest tu szkodliwe, udostępnianie schematów urządzeń powinno być wręcz obowiązkowe dla producentów. Wtedy byłoby więcej możliwości jeśli chodzi o ich naprawę przez nieautoryzowany serwis (czy we własnym zakresie jeśli ktoś ma takie umiejętności) i mniej urządzeń lądowałoby na śmietniku.


    Oczywiście, że tak powinno być (z punktu widzenia klienta oczywiście). Niestety to jest sprzeczne z polityką większości firm. Gdyby producenci produkowali niezawodny sprzęt, to by zbankrutowali, bo rynek by się nasycił i firma musiałaby się przebranżowić. Autentyczny przykład Mercedes W123 300D, który pierwsze usterki miał po przejechaniu 800tys km i nikt nie musiał kupować część, ani nowych samochodów. Dla rynku konsumpcyjnego ten model jest samobójstwem.

    W większości dużych firm są zespoły inżynierów do tzw "efektu postarzania produktu", które to mają na celu zrobić wszystko tak, aby produkt się zepsuł po określonym czasie.
    Pierwszym przykładem jest to o czym mówi:
    11111olo napisał:
    Po płaszczykiem ekologii produkuje się bezołowiowe elektro śmieci których jest 10x więcej niż przy szkodliwym ołowiu.


    Zastanówmy się co jest bardziej ekologiczne? Farba ołowiana, którą raz pryskasz samochód, a jego karoseria jest wieczna? Czy może "ekologiczne farby", która wytrzyma 2 zimy po czym twój samochód zacznie podżerać rdza i karoseria wyląduje na złomowisku? Dla firm lepszy jest ten drugi przypadek, bo samochód się niszczy i trzeba kupić nowy.

    Drugi przykład to żarówki ;). Nie zastanawialiście się, dlaczego jest w USA taka żarówka, która świeci non stop 100 lat, a producenci nie mogą wyprodukować żarówki, która świeci więcej niż 1000h?
    Polecam film:

    Link


    Trzeci przykład jest właśnie z tego filmu. Nie zastanawialiście się, dlaczego drukarki po prostu przestają drukować? Ja wiem, ponieważ każda ma zaszyty jakiś błąd i nawet na forum elektrody możecie znaleźć rozwiązania do niektóych z nich. Od najprostszych błędów w których napełnia się "pampers", który blokuje drukowanie, do tych bardziej wymyślnych, gdzie programiści w programie ograniczają ilość wydrukowanych kopii. W tym ostatnim przypadku wystarczyło wgrać softa na nowo.

    Czwarty przykład, to samochody BMW, które blokowały się po przejechaniu 100tys km jeśli nie przyjechał on do autoryzowanego serwisu. W kodzie mikroprocesora sterującego silnikiem był if (warunek), który wyłączał silnik. Ten "problem" został szybko wykryty przez rosyjskich klientów i usunięty poprzez wgranie nowego softa do komputerów pokładowych. Ale ślady tego procederu zostały w internecie. God bless the internet.

    11111olo napisał:
    Tak , ale inżynieria wsteczna i zrobienie schematu urządzenia z dostępnego urządzenia to żadne przestępstwo.


    Z tym się w 100% zgadzam i na tym bazują nowe telefon huawei.
    Ale to co zrobił ten facet jest karane. Nie znam jego historii, ale mogę się domyślać. Najprawdopodobniej pracował dla Apple i stąd miał potrzebną wiedzę. Zapewne stwierdził, że może zarobić więcej na naprawie tych urządzeń i jak widać się nie mylił (ale przyniosło mu ten stan rzeczy, który jest teraz). Jeśli osobiście nie pracował w Appel, to musi mieć znajomego, który tam pracuje i udostępnia mu noty katalogowe. Podczas rozprawy będzie musiał podać źródło swojej wiedzy i tu nie wymiga się fake linkami. Bo wszystko w internecie zostawia swój ślad. Obrona w kierunku "Nie wiedziałem, że to jest karane nie zda egzaminu", bo nawet jak nie znasz prawa, to musisz je przestrzegać. W tym momencie firma Appel ukaże osobę przez którą doszło do wycieku i tym samym pokaże jego naśladowcom, gdzie ich miejsce. Co gorsza prawnicy znajdą jakiś precedens, aby ukarać winnego i na tym stanie rzeczy ucierpią wszyscy.

    Ps. Z kontekstu mojej wypowiedzi ktoś może błędnie pomyśleć, że jestem przeciwnikiem korporacji, albo jakimś antysystemowcem. Nic bardziej mylnego, ponieważ nie mam pretensji, że wilk zjada owce. Bo wilk taki jest. Jeśli można kogoś winić o ten stan rzeczy, to osoby które przyprowadziły wilki na nasze terytorium i dały im idealne środowisko do rozwoju. W Polskich warunkach stabilne zatrudnienie można dostać tylko w budżetówce lub w korporacjach. O ile praca w budżetówce bez znajomości, to jest minimalna krajowa i ciągłe upokorzenia, to praca w korporacji jest idealna dla osób, które wiedzą jak ten świat działa.
  • #17
    badworm
    Poziom 18  
    avrkwiat napisał:
    Zastanówmy się co jest bardziej ekologiczne? Farba ołowiana, którą raz pryskasz samochód, a jego karoseria jest wieczna? Czy może "ekologiczne farby", która wytrzyma 2 zimy po czym twój samochód zacznie podżerać rdza i karoseria wyląduje na złomowisku? Dla firm lepszy jest ten drugi przypadek, bo samochód się niszczy i trzeba kupić nowy.

    Któregoś pięknego dnia nasza kochana planeta podziękuje nam za takie akcje i świat który znamy, skończy się z hukiem. Dla korporacji liczy się tylko zysk, ale gdyby miały one ponosić faktyczne pełne koszty swojej działalności, to nie wiem czy rachunek byłby dla nich taki korzystny. Aktualnie część kosztów jest eksternalizowana, czyli przerzucana na społeczeństwo. Degradacja środowiska, emisja zanieczyszczeń, góry śmieci? Niech się inni martwią, najlepiej gdzieś w krajach trzeciego świata, a dla nas najważniejsze jest "tu i teraz" czyli bieżące zyski, a nie sytuacja za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat.

    Produkcja trwałych urządzeń ma jeszcze jedną zaletę oprócz tego, że nie rosną (aż tak bardzo) góry elektrośmieci. Zmniejsza się bowiem także tempo wydobycia surowców naturalnych, których zasoby nie są nieskończone. Recykling jest faktem, ale tylko w niewielkim stopniu. Producenci chcą produkować nietrwały szmelc, psujący się miesiąc po zakończeniu gwarancji? Świetnie, ale pod warunkiem, że przy zakupie kolejnego urządzenia, poprzednie musi być przyjęte przez sprzedawcę/producenta i faktycznie poddane odzyskaniu z niego wszystkiego co się da, a nie wysłaniu na wysypisko na koniec świata, gdzie może i prowadzi się odzysk metali szlachetnych czy metali ziem rzadkich, ale w taki sposób, iż dodatkowo zanieczyszcza się przy tym środowisko.
  • #18
    Jamie
    Poziom 20  
    Cytat:
    Któregoś pięknego dnia nasza kochana planeta podziękuje nam za takie akcje i świat który znamy, skończy się z hukiem.


    ...
    I tak się właśnie kończy świat
    Nie hukiem ale skomleniem.


    T. S. Eliot
  • #19
    metalMANiu
    Poziom 16  
    avrkwiat napisał:
    Drugi przykład to żarówki . Nie zastanawialiście się, dlaczego jest w USA taka żarówka, która świeci non stop 100 lat, a producenci nie mogą wyprodukować żarówki, która świeci więcej niż 1000h?

    Tamta żarówka jest zasilana minimalnymi parametrami dalekimi od znamionowych. Jej sprawność jest bardzo niewielka.
    Wiadomo, że strumień świetlny żarówki jest wprost proporcjonalny do potęgi 3,8 napięcia ją zasilającego.
    Im wyższa temperatura żarnika, tym sprawność jest większa.
    Dlatego musimy wybrać między sprawnością a trwałością :)

    Oczywiście jestem świadomy istnienia spisku "żarówkowego". Cudzysłów, bo dotyczy nie tylko żarówek.
  • #20
    Kpc21
    Poziom 24  
    Być może nawet akurat żarówek on wcale nie dotyczy (zresztą żarówki i tak wychodzą już z użytku, poza zastosowaniami specjalistycznymi, a tam jednak o długowieczność urządzeń dba się dużo bardziej niż w urządzeniach do zastosowań amatorskich - nawet te żarówki "nie do oświetlania mieszkań", które producent i tak wie do czego ludzie będą używać, produkowane są jako "wstrząsoodporne"), ale takie zjawisko rzeczywiście ma miejsce. Producenci nie dbają o długowieczność produkowanych urządzeń, a często wręcz założeniem projektowym jest sprawne działanie przez dwa lata (w wersjach na rynki inne niż europejski być może nawet rok - w Europie mamy i tak to szczęście, że jest dwuletnia rękojmia). A np. tusze do drukarek zaopatruje się w układy uniemożliwiające drukowanie po wydrukowaniu n stron, nawet jeśli w zbiorniku jest jeszcze tusz. Nawet Brother, będący przez lata jedynym producentem który tego nie robił, parę lat temu to wprowadził.
  • #21
    11111olo
    Poziom 43  
    Jako że co nieco wiem o elektronice i potrafię sam naprawić kilka miesięcy temu zająłem się świetlówką kompaktową o mocy 65W (niby świeci jak 325W zwykła żarówka). Sama żarówka świeciła ale jakoś słabo i do tego był widoczny efekt stroboskopowy.
    Po jej otwarciu okazało się że powstał bardzo ładny zimny lut oraz do wymiany był kondensator 15uF/400V.
    Po naprawie która była bardzo tania i prosta wszystko wróciło do normy.
    Przeciętny Kowalski by kupił kolejną świetlówkę kompaktową bo wie że ewentualna naprawa przekroczy wartość nowej.
    Teraz najlepsze! Wg producenta miała wytrzymać 8 lat. Awaria nastąpiła po około 3 latach. Kosztowała 49zł a oszczędności na prądzie nie zamortyzowały różnicy w cenie (zakładając że bym uzywał żarówki 325W).
    Morał z tego jest taki że to tylko pozorna oszczędność robiona pod płaszczykiem ekologii.
    Zwykła żarówka jak się rozszczelni to po prostu jest uszkodzona a świetlówka kompaktowa po rozszczelnieniu wydziela szkodliwe substancje (szczególnie związki rtęci) które nie są obojętne dla zdrowia. Jej utylizacja kosztuje więcej niż produkcja.
    Suma sumarum oszczędności w używaniu energooszczędnych świetlówek są iluzoryczne.
  • #22
    tzok
    Moderator Samochody
    Schematy serwisowe są dostępne wyłącznie dla autoryzowanych serwisów producenta, to tajne dokumenty, nierozsądnie jest chwalić się ich posiadaniem, a tym bardziej korzystaniem z nich w swojej działalności. Nie jest więc problemem sama napraw lecz wykorzystywanie do niej nielegalnie uzyskanej dokumentacji.
  • #23
    sanfran
    Poziom 38  
    Kiedy rozmowa schodzi na temat ekologii samochodow zabieram glos twierdzac ze moj samochod jest bardziej ekologiczny niz ta ich cala zbieranina. Najpierw ludkowie dookola sie brechtaja z gry slow (ekologiczny="green") a posiadam UAZ'a 469b malowanego na zielono.
    Potem zaczynam ich punktowac:
    - moje auto ma 30 lat i mam nadzieje ze jeszcze drugie tyle pojezdzi;
    - auto zostalo zaprojektowane w gospodarce niedoborow. Gdyby ktos zaprojektowal tam planowe zuzycie mechanizmow to najprawdopodniej dostal by kulke za sabotaz;
    - nikt w was nie ma samochodu wyprodukowanego przed rokiem 86 i nikt z was nie pamieta kiedy ostatnio takim jezdzilo;
    - W tym czasie zakonczylo zywot kilka pokolen zwyklych samochodow. Nawet uzywanych "w niedziele wolno do kosciola".
    - gdy moje auto bedzie gotowe do ostatniej podrozy to udzial elementow nienadajcych sie do recyklingu jest ulamkiem takiego samego udzialu w "ekologicznych" samochodach.
  • #24
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  
    Wiecie cała cywilizowany świat mówi '' Oszczędzajcie'' a cały żydowski wprost co innego ''' Zarabiajcie''.
    I teraz widzicie drodzy koledzy jak to działa i kto tak na prawdę korzysta z pustych sloganów.
    Oszczędzanie to jawna głupota. Oszczędzanie pieniędzy to nabijanie kasy innym i tak ze wszystkim.
  • #25
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #26
    Serwis Rybian
    Poziom 9  
    Witam.
    Jak można to wtrącę swoich kilka groszy. Prowadzę serwis a dokładnie Pogotowie komputerowo-elektroniczne Rybian i opowiem troszkę o tym co jest głównym nurtem tego wątku czyli o dostępności schematów. 19 lat zajmuję się serwisowaniem różnego rodzaju sprzętu komputerowego, elektronicznego, agd i inne. To co tutaj ujrzałem trochę mnie zdziwiło i wyjaśniam dla czego.

    Wszelkie dokumentacje są dostępne u producenta danego sprzętu elektronicznego a z pozyskaniem schematu nie ma najmniejszego problemu. Ze względu na opisany tutaj problem z dostępnością czy legalnością schematów to bzdura i bajka. Problem w tym jest inny i zaraz mam nadzieję, że wyjaśnię i rozwieję wszelkie wątpliwości. Postaram się to wytłumaczyć w kilku krokach jak to wygląda u mnie.

    1. Ja schemat pozyskuję prosto od producenta. Producent bezproblemowo udostępnia schemat. Wystarczy napisać maila z prośbą o udostępnienie schematu danego urządzenia z taką czy inną rewizją płyty. Wysłanie maila na ich suport z pełnymi danymi ( imię nazwisko itp ) lub rejestracja konta u nich w witrynie ( nie trzeba mieć firmy czy autoryzowanego serwisu).

    2. Producent zastrzega sobie prawo do tego aby dany schemat w całości nie był przeze mnie udostępniany osobą trzecim ani publikowany poza moim serwisem. W przypadku złamania umowy ( postanowienia ) będę pociągnięty do odpowiedzialności karnej z powodu ... i tu jest kilka:

    * Prawo własności intelektualnej firmy.
    * Prawo autorskie pojedynczej osoby lub zespołu opracowującego schemat lub daną dokumentację..
    * Prawa patentowe na dane urządzenie.

    Podałem kilka z kilkunastu punktów ważniejszych z mojego punktu widzenia. W przypadku tego kolesia z filmiku łamie on wszystko co wyżej napisałem więc nie ma się co dziwić, że firma jakakolwiek rościłaby sobie prawa do pociągnięcia tego Pana do odpowiedzialności karnej za udostępnianie schematów na jego serwisie.

    Pozdrawiam Pogotowie komputerowo-elektroniczne Rybian
  • #27
    11111olo
    Poziom 43  
    Serwis Rybian napisał:
    W przypadku tego kolesia z filmiku łamie on wszystko co wyżej napisałem


    Ładnie to napisałeś ale to zwykły bełkot którego większość nie rozumie.
    Serwis Rybian napisał:
    Prawo własności intelektualnej firmy

    Czyli co dokładnie? To tak szerokie pojęcie że mona pod to podpiąć praktycznie wszystko, łącznie z napisane WC wykonanym przez pracownika danej firmy. Idąc Twoim rozumowaniem udostępnienie czegokolwiek łamie Prawo własności intelektualnej firmy.
    Jeśli nie można zrobić zdjęcia schematu i go udostępnić to tak samo nie wolno zrobić zdjęcia samochodu, TV czy innego sprzętu bo łamie Prawo własności intelektualnej firmy.

    Serwis Rybian napisał:
    Prawo autorskie pojedynczej osoby lub zespołu opracowującego schemat lub daną dokumentację.

    Ktoś się podpisuje pod dokumentacją (albo i nie) jednak na takiej dokumentacji bardzo rzadko brakuje nazwy firmy. Na stronie ELEKTRODA.PL są tysiące schematów (także nowych) i jakoś nie słyszałem aby byli za to ciągani po sądach. Sugerujesz że forum to siedlisko samych nielegalnych schematów?

    Serwis Rybian napisał:
    Prawa patentowe na dane urządzenie

    Prawo patentowe jest łamane kiedy podmiot zaczyna wykorzystywać część lub całość dokumentacji w celach produkcyjnych. Naprawa nie jest działalnością produkcyjną.
    Jeśli tak by było to po złapaniu kapcia w samochodzie nie można by było wymienić opony.
  • #28
    Toffifik
    Poziom 12  
    Mnie zastanawia jedna rzecz - dla czego teraz nie daje się schematów.
    Kiedyś dostawało się instrukcję obsługi + schemat ideowy do nowo zakupionego sprzętu...

    A teraz tylko instrukcję obsługi.
    Czasami nawet zlokalizowanie uszkodzonego elementu nic nie da, bo po prostu nie można go kupić. I przez to całe urządzenie leci na śmietnik...

    Każdy konsument powinien mieć prawo naprawy sprzętu i pełną dokumentacje do jej wykonania.
  • #29
    Serwis Rybian
    Poziom 9  
    Nie będę wdawał się w polemikę i tłumaczenia. Napisz emaila do firmy z prośbą o schemat serwisowy np: laptopa dell, ibm itp i zobaczysz co przyjdzie tobie najpierw w załączniku i w mailu. Wiem co piszę bo nie mówię tu o zamieszczonych schematach serwisowych na tym portalu czy innych, bez zgody firmy nie powinno się udostępniać takich schematów. Ja wytłumaczyłem jak po prostu mieć legalne schematy, skąd je pobrać i niemieć z tego żadnych problemów jeśli się przestrzega umowy.

    Pozdrawiam Pogotowie komputerowo-elektroniczne Rybian

    Dodano po 2 [minuty]:

    Toffifik napisał:
    Mnie zastanawia jedna rzecz - dla czego teraz nie daje się schematów.
    Kiedyś dostawało się instrukcję obsługi + schemat ideowy do nowo zakupionego sprzętu...

    A teraz tylko instrukcję obsługi.
    Czasami nawet zlokalizowanie uszkodzonego elementu nic nie da, bo po prostu nie można go kupić. I przez to całe urządzenie leci na śmietnik...

    Każdy konsument powinien mieć prawo naprawy sprzętu i pełną dokumentacje do jej wykonania.


    Już odpowiadam. Schematów nie dają ponieważ oszczędność jest bardzo duża w papierze. Wolą udostępnić maila niż drukować tony papieru.
  • #30
    sanfran
    Poziom 38  
    Toffifik napisał:
    Mnie zastanawia jedna rzecz - dla czego teraz nie daje się schematów.
    Kiedyś dostawało się instrukcję obsługi + schemat ideowy do nowo zakupionego sprzętu...

    A teraz tylko instrukcję obsługi.


    Teraz to sie dostaje kod QR na pudelku.