Temat https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3210154.html oraz konieczność wykorzystania urlopu zachęciły mnie do porządków w laboratorium. Pośród śmieci znalazł się popsuty 'naświetlacz led 10W'. Elektronika padnięta, COB nie działa. Okazało się, że mam stare, porysowane oprawki z soczewkami (światło jest rozproszone), LEDy na 'gwiazdach', popsute latarki, inne elementy, które zostały mi po modernizacji oświetlenia 44 mikroskopów Carl-Zeiss JENA. Kawałki przewodów także się znalazły. Największy problem to kontaktron - który mi podarowano - oraz radiator. Przeczytałem, że małe 'drivery' LED w latarkach wykorzystują akumulator 18650 jako radiator. Z tego powodu musiałem skorzystać z tokarki i takowy 'radiator' dolutować do płytki. Akumulatory 1AH 3,7V Li-Poly miałem i leżakowały kilka lat ale udało się je uruchomić. Ładowarki automatyczne także znalazłem w śmieciach ale były popsute, więc tutaj zaznaczę, że koszt wzrósł do ok 5pln. Element trzymający LED z oprawką oraz LEDy czerwony (oznaczający ładowanie) oraz niebieski (oznaczający koniec ładowania) wydrukowałem z ABS. Gniazdo micro-USB wyrwałem z płytki popsutego telefonu komórkowego i umieściłem w obciętej probówce z PE - po ta aby 'lampka' była (w miarę) wodoodporna. Widoczne krążki z napisem ON i OFF zrobiłem ze stali martenzytycznej z zawartością chromu na poziomie 18% - często używałem tej stali na stoliki do mikroskopu sił atomowych. Napisy wybiłem. Całość, po zlutowaniu została zalana lejną, dwuskładnikową masą silikonową MoldStar16. Po ok 40 minutach w wiadrze z wodą lampa nadal działa. Zapewne na większych głębokościach lub w środowisku znacząco ruchomym zaczęła by przeciekać, ale jestem przekonany, ze jak zostawię ją na balkonie to wilgoć jej nie uszkodzi.
Odnośnie do LED - nie mam pojęcia jaka jest moc, ale myślę, że ok 3W (jeżeli mnie pamięć nie myli takie właśnie kupowałem z Niemiec do budowy oświetlaczy).
Na koniec zaznaczam, że to jest 'paździerz roku' zrobiona szybko, bezkosztowo, ze śmieci. Dla niektórych jednak może to być wskazówka jak dać kolejne życie halogenowi-naświetlaczowi.
Lampka daje bardzo dużo światła - nie wiem jak pomierzyć albo zrobić odpowiednią fotografię. Lampkę ładuje się ok 5h. Świeci ok 3. Niestety driver ma kilka opcji mocy świecenia oraz miganie i sos, co jest dosyć denerwujące.
Przód lampki:
Uszczelnienie obciętej probówki polietylenowej (gniazdo ładowania) - zwykły silikon:
Wytoczony radiator:
Zamontowany power-LED z LEDami sygnalizacyjnymi (ładowanie, naładowano) w wydrukowanej obejmie:
Całość bebechów podczas składania:
Całość złożona:
Gniazdo ładowania:
ON i OFF, czyli wyłącznik lampy:
Całość (nie wliczając czasu przejścia na warsztat i wiązania masy silikonowej) zajęła jakieś 4h zabawy. Koszt to ok 5 PLN. Reszta elementów to śmiecie.
Jeżeli ktoś uważa, że udało by się taniej i szybciej to proszę o konstruktywną krytykę.
Fajne? Ranking DIY