Mamy 11 niewielkich (0,12 - 0,18kW) wentylatorów, które obecnie sterowane są 11 falownikami. Falowniki mają już ponad 10 lat i obawiam się, że długo nie pociągną (patrz temat T-verter E2-2P5-H1F Startuje, ale rozruch trwa kilka minut. Zastanawiam się nad rozwiązaniem, w którym wentylatory będą połączone w grupy, które mogą być sterowane w ten sam sposób (równe prędkości), po kilka (maks. 4) podłączone do jednego falownika. Oczywiście wiem, że takie rozwiązania są stosowane, tyle że dla każdego silnika należy wówczas zastosować osobne zabezpieczenie termiczne. Na to nie mam miejsca a po części i ochoty. Dlatego zastanawiam się nad zabezpieczeniem nadprądowym własnej roboty:

Edytuj
W torach zasilania silników byłyby włączone proste czujniki przekroczenia dozwolonej wartości prądu. Ich wyjścia (kolektory transoptorów) byłyby podłączone przez prosty filtr RC do stopnia odwracającego na tranzystorze a jego wyjście na wejście sterujące falownika sygnalizujące stan awaryjny i wymuszające wyłączenie.
Filtr ma na celu eliminację sygnałów zakłócających od szpilek prądu a także krótkich impulsów przekraczających dozwoloną wartość. Nie wiem czy ograniczyć się do takiego prostego filtru czy rozbudować tę część układu nawet dać uC zawiadujący ewentualnymi próbami ponownego uruchomienia falownika po pewnym czasie czy też np. odłączenia wadliwego silnika i włączenia reszty etc. etc. To można dopracować o ile sam pomysł ma sens.
Jak sądzicie - sprawdzi się takie rozwiązanie? Czy ktoś ma może jakieś doświadczenia z podobnym rozwiązaniem? W ilu torach (2 czy wszystkich 3) zasilania danego silnika należy dokonywać pomiaru?
Edytuj
W torach zasilania silników byłyby włączone proste czujniki przekroczenia dozwolonej wartości prądu. Ich wyjścia (kolektory transoptorów) byłyby podłączone przez prosty filtr RC do stopnia odwracającego na tranzystorze a jego wyjście na wejście sterujące falownika sygnalizujące stan awaryjny i wymuszające wyłączenie.
Filtr ma na celu eliminację sygnałów zakłócających od szpilek prądu a także krótkich impulsów przekraczających dozwoloną wartość. Nie wiem czy ograniczyć się do takiego prostego filtru czy rozbudować tę część układu nawet dać uC zawiadujący ewentualnymi próbami ponownego uruchomienia falownika po pewnym czasie czy też np. odłączenia wadliwego silnika i włączenia reszty etc. etc. To można dopracować o ile sam pomysł ma sens.
Jak sądzicie - sprawdzi się takie rozwiązanie? Czy ktoś ma może jakieś doświadczenia z podobnym rozwiązaniem? W ilu torach (2 czy wszystkich 3) zasilania danego silnika należy dokonywać pomiaru?
