Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

FTLAB FSG-001 - licznik Geigera w postaci przystawki do telefonu komórkowego

pseven 31 Aug 2016 23:58 16455 21
lampy.pl
  • FTLAB FSG-001 - licznik Geigera w postaci przystawki do telefonu komórkowego
    Koreańska firma FTLAB wprowadziła do sprzedaży detektor promieniowania jonizującego (licznik Geigera) w przystawki do telefonu komórkowego o nazwie kodowej FSG-001.

    Detektor podłącza się do gniazda słuchawkowego telefonu. Aplikacja SmartGeiger niezbędna do działania licznika dostępna jest bezpłatnie w wersjach dla systemów Android i iOS.

    Urządzenie umożliwia pomiar promieniowania gamma i promieniowania rentgenowskiego. Zakres pomiarowy wynosi od 0,1 do 200 μSv/h, a błąd pomiarowy poniżej 30%.

    Wymiary i waga przystawki wynoszą odpowiednio: 30 x 10 mm i 6 gramów. Urządzenie może pracować w temperaturach od 10 do 40 °C.

    Detektor nie wymaga zewnętrznego źródła zasilania.

    Cena detektora wynosi niecałe 38 dolarów amerykańskich (150 zł).

    Źródło:
    http://www.rugift.com/geiger-radiation-counter-smart-lab-fsg-001-for-ios-android.php
    https://news.ycombinator.com/item?id=12191456

    Cool? Ranking DIY
    About Author
    pseven
    Translator, editor
    Offline 
    Z wykształcenia - technik elektronik. Pasja - nowe technologie. Dla portalu Elektroda opracowuje informacje produktowe z dziedziny elektroniki, elektroniki przemysłowej.
    Has specialization in: tłumaczenia, copywriting
    pseven wrote 8932 posts with rating 1956, helped 0 times. Been with us since 2009 year.
  • lampy.pl
  • #2
    sebastian123414
    Level 8  
    Ciekawy pomysł, lecz kto to kupi w Polsce? Pozdrawiam
  • #4
    IS
    Level 17  
    Przecież podobne czujniki do telefonów są dostępne na Allegro/ebay. Co w tym jest takiego nowego?
  • #5
    lowdrop
    Level 9  
    max-bit wrote:
    TE liczniki oparte są głównie na diodach (fotodiodach) ich pomiar jest na ogół tyle wart co cena tego urządzenia czyli NIC.


    Dokładnie. I koszt 40 dolarów. W tej cenie rozumiałbym malutką tubę Geigera (z dokładnie określonymi parametrami), niewielką przetwornicę WN i najmniejsze ATtiny. Wtedy można to nazwać "licznikiem Geigera".
  • #6
    max-bit
    Level 29  
    Na jednej Aukcji (nie będę specjalnie reklamował)
    Jest tak:
    Inteligentny czujnik promieniowania SmartGeiger FSG-001 jest to czujnik półprzewodnikowy w doskonałej cenie, który wykrywa promieniowanie jonizujące (gamma, beta X (rentgenowskie) i alfa).

    Tak na pewno Alfa :)
  • lampy.pl
  • #7
    lowdrop
    Level 9  
    Aż dziw, że nie wyczuwa orgonu, eteru i aury astralnej ;)
  • #8
    CMS
    Administrator of HydePark
    Niestety nie wykrywa też głupoty ludzkiej... A to by była bardzo przydatna funkcja.

    Pozdrawiam.
    CMS
  • #11
    RitterX
    Level 39  
    Nie sądzę by było coś więcej. Zrobienie małego detektora Geigera kosztuje i by to się opłaciło musiała by być prowadzona produkcja półseryjna. Kolejnym problemem jest wielkość komory detektora, która ma przełożenie na jego dokładność .
  • #12
    Fimek
    Level 14  
    Cześć,

    Generalnie idea wykorzystania diody PIN jako detektora podczerwieni jest super. Mamy mały detektor, niewymagający zasilania wysokim napięciem, niewrażliwy na wstrząsy. Poza tym, ja nie widzę problemu z wykorzystaniem wejścia mikrofonowego i ADC telefonu. Takie rozwiązanie daje duże możliwości - można np mierzyć energię cząstki, a nie tylko ją rejestrować bez dodatkowych kosztów i poboru prądu.

    trochę informacji na ten temat jest tutaj
    http://pdfserv.maximintegrated.com/en/an/AN2236.pdf

    tu jest też ciekawy dokument
    http://inin.gob.mx/mini_sitios/documentos/MRNI-508D0.pdf

    Jest na sieci strona, na której autor opisuje czułość takiej diody w funkcji energii fotonu, mając do dyspozycji lampę rentgenowską i mogąc precyzyjnie kontrolować energię. Niestety - nie mogę znaleźć adresu. Z jego pomiarów wynika, że dioda krzemowa nie widzi cząstek o energii poniżej około (jak pamiętam) 25 keV, czyli np gamma z rozpadu radu nie zobaczy. Kłóci mi się to z filmami, na których taki bazujący na diodzie PIN detektor widzi gammę z rozpadu radu, który jest składnikiem farby wywołującej świecenie wskazówek w starym zegarku. Może ktoś to wyjaśni? Stosowali może też inne farby niż radowe?

    Pozdrawiam,
    Maciek
  • #13
    PiotrPitucha
    Level 33  
    Witam

    Quote:
    Zrobienie małego detektora Geigera kosztuje i by to się opłaciło musiała by być prowadzona produkcja półseryjna


    Liczniki Geigera są z natury tanie i dość prymitywne.
    Robi się je dla wojska, ale jak jest jakieś BUM na poligonach lub przypadkowe BUM w elektrowniach to nagle wzrasta zapotrzebowanie przez cywili.
    Cena i dostępność jest funkcją odległości od granicy byłego Związku Radzieckiego.
    Kiedyś kupiłem kilka sztuk przenośnych liczników na rynku w Rzeszowie po 50zł.
    Konstrukcja solidna z filtrami na różne rodzaje promieniowania, wyświetlacz o ile pamiętam 4 cyfrowy, przełączniki zakresów itd.
    Całość zasilana z baterii 9V i jak to bywało w radzieckich konstrukcjach dołączone świadectwo kalibracji i schemat.
    Niestety przy okazji różnych wiadomości w TV o nagłym wzroście promieniowania znajomi pozbawili mnie tego wynalazku, uchował się tylko jeden :(.
    Jeśli ktoś zarobił na tym ( liczniki nowe zapakowane fabrycznie ) to obala tezę że licznik musi kosztować.
    Pozdrawiam
  • #14
    RitterX
    Level 39  
    W zegarkach wskazówki były pokrywane nie farbą radową lecz trytową. Dokładniej mieszaniną trytowo-fosforową. Tryt stanowił źródło pormieniowania β a fosfor zamieniał je na promieniowanie widzialne.
    Jako źródło wzorcowe do badania licznika DIY może posłużyć np. wolframowa elektroda "czerwona" spawalnicza TIG, która zawiera Thor i będzie niezłym źródłem promieniowania α.

    Czujniki w ZSRR były produkowane w setkach tysięcy sztuk. To pokłosie Zimnej Wojny i ogólnej chęci do obrzucania się atomówkami. Doszło jeszcze pokłosie Czarnobyla, które spowodowało kolejne zamówienia po ileś tam dziesiątek tysiecy sztuk czyli była to produkcja wielkoseryjna bardzo istonie wpływająca na obniżenie ceny elementów.
    To co można było kupić przy wschodniej granicy to typowa wystawka, "wyprzedaż po pożarze" czyli tym bardziej nie miało to nic wspólnego z realną wartością sprzętu. Detektory, o które były oparte dozymetry zza wschodniej granicy w najprostszej postaci miały kształt ołówka i długości rzędu 10cm np. seria STS. Były też znacznie mniej popularne i znacznie droższe liczniki scyntylacyjne.
    Jako źródło wzorcowe do badania licznika DIY może posłużyć np. wolframowa elektroda "czerwona" spawalnicza TIG, która zawiera Thor i będzie niezłym źródłem promieniowania
  • #15
    Szymon Tarnowski
    Level 27  
    Czy mógłby ktoś naświetlić zasadę działania tego detektora?
    Czy jest to jakiś prymitywny rodzaj detektora scyntylacyjnego, gdzie struktua krzemowa jest zarówno scytylatorem jak i detektorem. Wyobrażam sobie że cząstka powoduje zmianę ilości elektronów w strukturze krzemowej, która później jest odczytywana jako zmiana pojemności albo ładunku.
    Czy może to działa jako detektor pola EM?
  • #16
    PiotrPitucha
    Level 33  
    Witam
    Radzieckie liczniki mają klasyczną budowę. Przetwornica wysokiego napięcia i rura Geigera.
    O ile pamiętam to ZSRR miało ponad 200 milionów obywateli. Jeśli nawet 2 procent obywateli miałoby dostęp do liczników to daje 4 miliony rur Geigera i tłumaczy niską cenę przy produkcji równie masowej jak bułki w piekarni.
  • #17
    RitterX
    Level 39  
    To jest detektor zbiliżony zasadą działania do scyntylatora. W scyntylatorze zachodzi zjawisko konwersji energii przekazywanej warstwie detekcyjnej wykonanej z określonego materiału radioczułego gdzie dochodzi do kolejnego zjawiska generacji kwantu światła - rozbłysku, który jest dalej zliczany.
    Dioda ma spolaryzowane złącze w kierunku zaporowym czyli w strukturze kryształu na granicy domieszki powstaje warstwa zaporowa. Gdy przez złącze przejdzie naładowana cząstka to naruszy równowagę warstwy dostarczając energii elekrtonom, pewnej ich liczbie. To spowoduje impulsowy przepływ prądu, impuls do policzenia.
    Dlatego budując detektor oparty o fotodiodę należy zadbać o to by znajdowała się w obudowie nie przepuszczającej fali światła do długościach, które leżą w przedziale jej czułości. Drugi problem polega na tym, żeby zadbać o odpowiedni materiał przesłony. Tak by nie wprowadzić tłumienia dla promieniowania radioaktywnego. Dlatego rurka obudowy nie powinna być z ołowiu a gdy jest z plastiku to o cienkich ściankach.
  • #18
    marycyś
    Level 12  
    Czyli jeśli zrobię "odbiornik" ze schematu podanego przez RitterX:

    FTLAB FSG-001 - licznik Geigera w postaci przystawki do telefonu komórkowego

    to będzie odpowiednik FSG-001, czy jednak musi mieć lepszy wzmacniacz ?
  • #19
    RitterX
    Level 39  
    A jaki jest wzmacniacz w FSG-001 ;) ? Zrób i przetestuj porównując do licznika zbudowanego na lampie. Jak nie masz czegoś takiego to sprawdź swój detektor na promieniowaniu tła. Mniej więcej powinien być 1 impuls na 2 sekundy.
  • #20
    E8600
    Level 40  
    Witam odświeżę troszkę temacik. Na wstępie zapytam czy ktoś sprawdzał zamieszczony schemacik. Teraz do sedna sprawy jako, że obecne telefony mają OTG to można by się pokusić zbudowanie przystawki na lampie zasilanej z gniazda telefonu 5V 500mA oraz podłączenie wszystkiego pod jacka 3,5 w telefonie aby wykorzystać aplikację do zliczania impulsów. Sprzęt na pewno był by bardziej dokładny niż fotodioda. Trzeba by zrobić separację galwaniczną od telefonu żeby przetwornica wysokiego niepięcia nic nie uszkodziła. Co sądzicie o takim rozwiązaniu. Przychodzi wam na myśl jakiś prosty schemacik zasilania lampy/tuby Geigera, który można by zaadaptować?
    Wpadłem na takie rozwiązanie bo od dłuższego czasu rozglądam się za dozymetrem ale te cyfrowe mają zaporowe ceny jak dla amatora.
  • #21
    RitterX
    Level 39  
    Zmierzyłeś wielośc typowego, dostępnego detektora? Od strony aplikacji na telefon to nie jest żaden problem. Końcowa wielkość i kształt przystawki będzi narażała gniazdo USB telefonu na uszkodzenie mechaniczne. Gniazdo słuchawkowe jest pomyślane tak by wytrzymało spore obciążenia mechaniczne. Nie ma żadnej korzyści wynikającej z dwustronnej komunikacji z przystawką.