Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Jaki samochód kupić od 30000 do 40000 tys. złotych

kolos20 01 Sep 2016 07:01 6024 37
  • #1
    kolos20
    Level 9  
    Witam
    Chciałbym kupić samochód małolitrażowy najlepiej VW , Opel lub Toyotę. Co polecacie disel czy benzynę ,nowy czy używażany. Podkreślę że auto będzie pokonywało max 8000 tys rocznie.
  • #2
    leonov
    Level 42  
    Podaj więcej danych, ile drzwi ? co znaczy małolitrażowy ? do jakiej pojemności ? jazda w mieście czy trasy ?
    Przy takim przebiegu to raczej benzyna.
  • #3
    ShakeAll
    Level 20  
    Małolitrażowy w sensie z silnikiem o małej pojemności, czy mały gabarytowo ?
    Nie wspominasz nic o LPG, jeśli szukasz małego samochodu to raczej diesel, bo zbiornik LPG zabierze ci sporo miejsca.
    Najlepiej gdybyś mógł się przejechać samochodem, bo każdy ma swoje upodobania.
    Ja po trzech kolejnych Volvo, przesiadłem się do Opla i moje odczucie jest takie, że to strasznie drętwy samochód, bez finezji.
    Z wymienionych przez ciebie marek, wybrałbym Toyotę.
  • #4
    wichurewicz
    Level 25  
    8 000 000 kilometrów rocznie to bardzo duży przebieg, ale skoro budżet wynosi 30 000 000 do 40 000 000 złotych, to sugeruję jakąś Scanię czy może MANa.
  • #5
    ShakeAll
    Level 20  
    Myślę, że w tych pieniądzach można się już rozglądać za jakimś Kenworthem, Peterbiltem lub Freightlinerem.
  • #6
    janek1815
    Level 38  
    A widziałeś ciągnik siodłowy za 30000tys zł bo ja bym kupił całe stado Scani czy Manów. Jakieś ferrari czy Lamborghini a wy tylko Toyoty.
  • #7
    andrzej20001
    Level 43  
    W tej kwocie kup nową benzynę. Oblot po salonach a kup u brokera , te samo auto np. a Litwy czy innego kraju jest sporo tańsze. Gwarancje masz i tak fabryczną w każdym salonie danej marki.
  • #8
    kolos20
    Level 9  
    Auto ma służyć na krótkie trasy głownie miasto pojemność po między 1,2 a 1,6 nie mniej niż 90 KM.
  • #9
    leonov
    Level 42  
    Opelek benzyna poj. 1,4 Turbo, moc 140 KM, właśnie szukam takiego ;-)
  • #10
    wichurewicz
    Level 25  
    Ten silnik jest fatalny, pali jak szalony, hałasuje i w ogóle nie jedzie, przynajmniej w opakowaniu Opla Astry. Dwa tygodnie się męczyłem takim wynajętym zbukiem, przebiegu niecałe 5000 km i nawet nie roczny samochód, ale coś okropnego.

    VW od dawna nie potrafi wyprodukować dobrego silnika benzynowego, więc według mnie odpada.

    Zostaje Toyota, ale z braku danych nie wiadomo, czy bliżej będzie Aygo, czy Avensis.
  • #11
    leonov
    Level 42  
    wichurewicz wrote:
    Ten silnik jest fatalny
    A tego nie wiedziałem, w sieci są pozytywne opinie na jego temat.
  • #12
    kolos20
    Level 9  
    Nie napisałem wcześniej ale rozchodzi mi się o auto segmentu B VW polo Toyote Yaris bądź Opla corse.Co do silnika jednostki wysokoprężne mają wysokie przebiegi więc zastanawiam się nad benzyna ale młodszym rocznikiem.
  • #13
    arekb81
    Level 28  
    Fiat Bravo II, a z nowych Punto lub Dacia Sandero, Suzuki Baleno.

    Wszystko z silnikami benzynowymi. Diesel pozornie jest oszczędny, ale przy pierwszej awarii typowej dla silników diesla, cała oszczędność w stosunku do silnika benzynowego z nawiązką leci w kosmos
  • #14
    wichurewicz
    Level 25  
    leonov wrote:
    wichurewicz wrote:
    Ten silnik jest fatalny
    A tego nie wiedziałem, w sieci są pozytywne opinie na jego temat.

    Opinie to jedno, a odczucia z użytkowania to drugie. Przymierz się i sam sprawdź, może tobie będzie odpowiadała jego charakterystyka. Nieraz już się paskudnie naciąłem na wspaniały wedle opinii silnik, który mi za nic nie pasował lub odwrotnie, jakaś powszechnie pogardzana jednostka, którą jeździło się bardzo dobrze.
    No i mimo wszystko odradzam taki mały silnik w tak ciężkiej budzie jak Astra, ważąca coś około 1600 kg.
  • #15
    andrzej20001
    Level 43  
    Peugeot 301 ,Fiat Tipo. oczywiście nowy z salonu.
  • #16
    cirrostrato
    Level 37  
    arekb81 wrote:
    Diesel pozornie jest oszczędny, ale przy pierwszej awarii typowej dla silników diesla, cała oszczędność w stosunku do silnika benzynowego z nawiązką leci w kosmos
    Nie przesadzaj, mam Mazdę 626 2.0D z 2001r (kupiona w 2010r za 12,5tys zł) z przebiegiem na dziś 256tys. i NIC się nie dzieje, naprawy bieżące w zamiennikach miło taniutkie (do tak starego autka coraz tańsze, każdy chce się pozbyć zalegających części) poprzednią (sedan) sprzedałem ze stanem licznika prawie 300tys. tylko dlatego, że wciśnięto mi tę a chciałem mieć kombi. Tylko trzeba kupować autko gdzie rzeczywisty przebieg to nie 400-500tys. km. Przed ew. zakupem koniecznie przejedź się, ,,posmakuj'' autko bo np. Primera syna kompletnie mi nie pasuje.
  • #17
    mariuszp19
    Level 34  
    Tylko, że kolega chce kupić autko w kwocie 30 - 40 tys. zł. W tej cenie kupi autko już wiele nowsze, a przy tym, z tymi wszystkimi "bajerami" o których mowa wyżej. I tu już nie jest tak różowo z naprawami.
  • #18
    Krnlmgr
    Level 17  
    Dobra inwestycja to malczak, kredens czy poldzak z początków prodakszyn we włoskiej budzie.
  • #19
    piwko
    Level 25  
    mariuszp19 wrote:
    Tylko, że kolega chce kupić autko w kwocie 30 - 40 tyś zł. W tej cenie kupi autko już wiele nowsze, a przy tym, z tymi wszystkimi "bajerami" o których mowa wyżej. I tu już nie jest tak różowo z naprawami.

    30-40 "tyśęcy"?
  • #20
    wichurewicz
    Level 25  
    Tyle odpowiedzi, a co jedna to bardziej absurdalna i mniej rzeczowa. To jest jeszcze forum techniczne czy budka z piwem? Pośmialiśmy się, ale może wystarczy.

    cirrostrato wrote:
    arekb81 wrote:
    Diesel pozornie jest oszczędny, ale przy pierwszej awarii typowej dla silników diesla, cała oszczędność w stosunku do silnika benzynowego z nawiązką leci w kosmos
    Nie przesadzaj, mam Mazdę 626 2.0D z 2001r (kupiona w 2010r za 12,5tys zł) z przebiegiem na dziś 256tys. i NIC się nie dzieje, naprawy bieżące w zamiennikach miło taniutkie (do tak starego autka coraz tańsze, każdy chce się pozbyć zalegających części) poprzednią (sedan) sprzedałem ze stanem licznika prawie 300tys. tylko dlatego, że wciśnięto mi tę a chciałem mieć kombi. Tylko trzeba kupować autko gdzie rzeczywisty przebieg to nie 400-500tys. km. Przed ew. zakupem koniecznie przejedź się, ,,posmakuj'' autko bo np. Primera syna kompletnie mi nie pasuje.

    Tak, na pewno bez trudu znajdzie kilkunastoletniego diesla z potwierdzonym przebiegiem poniżej 400 tysięcy km, nie mówiąc o bezsensie użytkowania takiego silnika w mieście. No i 2.0D z oszałamiającą mocą 75 KM oraz pięcioma częściami ruchomymi to jednak kompletnie inna epoka niż 2.0 TDI na Common Railu i z kłopotliwym osprzętem, a o takich mowa w kontekście kosztownych napraw.
    Co wszyscy z tym przebiegiem wyświetlanym na zegarach w używanym samochodzie. Przecież to nic nie znaczy, jakieś tam losowe cyferki do ustawienia w dziesięć minut. Trup będzie trupem, nieważne czy pokazuje 140, czy 440 tysięcy kilometrów przebiegu.

    mariuszp19 wrote:
    Tylko, że kolega chce kupić autko w kwocie 30 - 40 tys. zł. W tej cenie kupi autko już wiele nowsze, a przy tym, z tymi wszystkimi "bajerami" o których mowa wyżej. I tu już nie jest tak różowo z naprawami.

    I jakie to niby kosztowne w naprawie bajery znajdzie w miejskim maluchu typu Yaris, Corsa lub Polo? Wspomaganie kierownicy? Automatyczną klimatyzację? No, straszliwie awaryjne elementy, mnóstwo się słyszy, rzeczywiście dyskwalifikują pojazd z miejsca. Trzymajmy się Golfa II, który miał z wyposażenia koła i kierownicę, więc nic się tam nie psuło.
    Bez przesady z tym lękiem przed nowoczesnością.

    Krnlmgr wrote:
    Dobra inwestycja to malczak, kredens czy poldzak z początków prodakszyn we włoskiej budzie.

    Ale o ile zauważyłem autor nie chce wywalać pieniędzy na kupę złomu, tylko szuka samochodu użytkowego do jazdy na co dzień.



    Yaris powinien mieć rozrząd silnika benzynowego na łańcuchu (bezobsługowy dopóki nie hałasuje, byle wymian oleju pilnować na czas) i generalnie to sprawdzona konstrukcja, jednak przed zakupem upewnij się, że nie jeździli tym przedstawiciele handlowi, piłując bez litości. Karta pojazdu powinna zawierać listę wcześniejszych właścicieli. Egzemplarze sprowadzone to już tradycyjnie wielka niewiadoma.
    Corsa - cóż, to tylko Opel, szału nie robi, dodatkowo tak samo popularny wśród firm.
    Jest jeszcze Fiat Bravo z dobrymi benzyniakami, Hyundai i20/Kia Rio (tu nie każdemu pasuje wygląd), jak nie przeszkadza jakość plastików we wnętrzu to Dacia Sandero (lepiej wygląda w wersji Stepway) z całkiem znośnym 1.2 75 KM lub oszczędnym 0.9T 90 KM. Od Polo trzymałbym się z daleka, silniki T(F)SI to jeden z większych bubli ostatniej dekady.
    Takich samochodów bym w założonym budżecie szukał na miasto dla siebie.
  • #21
    Strumien swiadomosci swia
    Level 43  
    Ja bym się rozglądnął za reno peugeot citroen, ładne w środku silniki benzynowe udane, z zewnątrz też niczego sobie , za 3 dychy kupisz ładne.
  • #22
    Krnlmgr
    Level 17  
    wichurewicz wrote:
    Krnlmgr wrote:
    Dobra inwestycja to malczak, kredens czy poldzak z początków prodakszyn we włoskiej budzie.
    Ale o ile zauważyłem autor nie chce wywalać pieniędzy na kupę złomu, tylko szuka samochodu użytkowego do jazdy na co dzień.

    Dla jednego kupa złomu dla drugiego skarb, bo ceny zadbanych egzemplarzy coś tam z czasem rosną a niżeli aut użytkowych z dziadowskiego segmentu, które tracą na wartości 1/3-więcej uśredniając na okres 5 lat użytkowania, gdyż co tyle średnio zmienia się.
    Z lewarków tylko konkretne modele i żadnych lafrancuskich diesli z adblue.
  • #23
    kolos20
    Level 9  
    Witam widzę że od mojego ostatniego postu napłynęło wiele propozycji. Tak jak wspominałem auto ma mi służyć do miasta, być ekonomiczne, a zarazem zwine .Rozglądajać się przeszukałem kilka marek i modeli, ale po ponad półrocznym szukaniu wymarzonego auta spotkałem się z większości z nie uczciwymi handlowcami.Dlatego też na chwilę obecną dysponując takim budżetem nie jest mi łatwo odszukać auto używane, które będzie godne mojego zainteresowania.Jesli chodzi o nowe już kiedyś taki samochód miałem prosto z salonu i wiem doskonale ile się traci wyjeżdżając. Poza tym wyposażenie daje wiele do życzenia.Zatem jakie są wasze propozycje ładować kasę w używany z niewiadoma historią auta czy też kupić używany ale z polskiego rynku?
  • #25
    MARCIN.SLASK
    Home appliances specialist
    Myślałeś o małych samochodach typu Daihatsu Sirion lub Subaru Justy? 5-6 latki za 10000-15000zł kupisz.
  • #26
    wichurewicz
    Level 25  
    kolos20 wrote:
    Witam widzę że od mojego ostatniego postu napłynęło wiele propozycji. Tak jak wspominałem auto ma mi służyć do miasta, być ekonomiczne, a zarazem zwine .Rozglądajać się przeszukałem kilka marek i modeli, ale po ponad półrocznym szukaniu wymarzonego auta spotkałem się z większości z nie uczciwymi handlowcami.Dlatego też na chwilę obecną dysponując takim budżetem nie jest mi łatwo odszukać auto używane, które będzie godne mojego zainteresowania.Jesli chodzi o nowe już kiedyś taki samochód miałem prosto z salonu i wiem doskonale ile się traci wyjeżdżając. Poza tym wyposażenie daje wiele do życzenia.Zatem jakie są wasze propozycje ładować kasę w używany z niewiadoma historią auta czy też kupić używany ale z polskiego rynku?

    Na nowym aucie z salonu przede wszystkim zyskuje się święty spokój przez kilka lat, chyba że się uprzesz na jakiś niemiecki bubel. Traci się owszem, kasę przy odsprzedaży, ale tu trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie ile wart jest mój komfort psychiczny.

    Niestety w tej cenie fabrycznie nowe to chyba tylko Suzuki Celerio, Fiat Panda lub jakaś goła Dacia, więc faktycznie trochę słabo jeśli chodzi o szał na dzielnicy czy bajery z wyposażenia. No ale rozwalone i grzebane raczej nie będzie, a to już coś.

    Kupować używany samochód trzeba przede wszystkim pod kątem stanu technicznego i porządku w papierach (ciągłość OC i umów), dopiero potem takie drobiazgi jak kolor albo rocznik. Nie ma większego znaczenia w komisie czy od osoby prywatnej, niczego to nie gwarantuje. Ktoś jeżdżący X lat jednym samochodem może doprowadzić go do ruiny i nawet tego nie zauważyć. W komisie też się zdarzają przyzwoite egzemplarze, ale niestety większość to naprędce uzdatniane trupy kupione na wagę od Turka i to rzutuje na obraz całości. No i cena - te wszystkie igiełki, laleczki, perełki i kosy są tańsze w komisie po odpicowaniu niż takie same modele jeszcze w Niemczech czy Francji. To też powinno dać do myślenia.
  • #27
    Strumien swiadomosci swia
    Level 43  
    Wiem znajomy sprowadza z zagranicy auta ale już na wstępie trzeba dać tyle co stoją w komisach lub więcej, dopiero wtedy można mówić że się coś ma.
  • #28
    wichurewicz
    Level 25  
    O tym mowa, sprowadzony samochód w przyzwoitym stanie będzie droższy niż te wszystkie "okazje" po dziadku-lekarzu. Transport swoje kosztuje, komis też musi zarobić bo to nie instytucja charytatywna.
  • #29
    Krnlmgr
    Level 17  
    Nawet od dziadka. lekarza i etc... może trafić sie dobry, współcześnie nawet nowy samochód nie daje pewności co do jego rzeczywistej nowości.
  • #30
    kolos20
    Level 9  
    To znaczy że nie mam pewności co do tego że trafię pełnowartościowy samochód?Ryzyko czy tak?.Orientuje się że samochody z zagranicy są o wiele droższe w całości niż te trupy w Polsce, ale jednak taka suma nie jest dla mnie mała, nie wszystkich ludzi stać na nowy egzemplarz auta.Więc jak można trafić okazję czy jednak nie istnieją takie okazję.Muszę podkreślić że spotkałem się z autami, które nie miały książki serwisowej w dodatku były z jednym kluczykiem czytałem że takie auta powinny być ze złomowanie a jednak trafiają do Polski.Wiec może jakieś podpowiedzi na co zwracać uwagę kupując auto z góry dziękuję za wcześniejsze wypowiedzi.