Witam serdecznie,
od razu zaznaczam, że problem dotyczy silnika DC sterowanego przez przekształtnik tyrystorowy więc proszę ewentualnie o zmianę działu dla tego tematu jeśli będzie to wymagane.
Problem polega na tym, że cały układ nagle (po kilkunastu latach dobrej pracy) stracił jakby moc. Układ napędowy składa się z szeregowo połączonych wyłącznika głównego, bezpieczników, stycznika na wejściu, filtra i trafia na zaciski AC przekształtnika tyrystorowego sterującego silnikiem o mocy ok. 75kW. Jest więc to dość typowy układ współczesnych aplikacji DC. Zasilanie wzbudzenia poprzez zewnętrzny transformator 400/200V AC również przez bezpieczniki trafia na zaciski tego przekształtnika, a on sam już steruje odpowiednio napięciem wzbudzenia, aby utrzymać zadany prąd.
Sam przekształtnik to zlepek conajmniej dwóch zasilaczy (nie znam dokładnej historii z jakich modeli - miał kiedyś usterkę i był w ten sposób naprawiany), częściowo konfigurowany analogowo, częściowo cyfrowo, na bazie modelu 590DC firmy Eurotherm.
Problem objawia się w tym, że podczas uruchamiania silnika "zasilacz" dość długo utrzymuje prąd 200A na twornik (słychać również charakterystyczny przydźwięk na elementach mocy w szafie) po czym spada do ok. 10A. Maszyna to prasa wielooperacyjna, z osobno sterowanym sprzęgłem (najpierw startuje silnik, a później można dołączać sprzęgło), o dość ciężkim rozruchu. Przy dołączaniu sprzęgła prąd ponownie skacze do wartości 200A i utrzymuje się dość długo, a obroty wyraźnie spadają w dół (czego przedtem nie było aż w takim stopniu). Silnik był w przeglądzie, podobno wszystko z nim jest OK. Wzbudzenie z tabliczki znamionowej to 3,2A (mierzone kleszczami, a później szeregowym podpięciem miernika). Zasilacz nie potrafi dać więcej niż 184V i prąd 2,7 A. Niestety, w modelu tym nie ma też podglądu wartości prądu i porównania ze wskazaniem miernika czy zasilacz "widzi" że daje odpowiedni prąd wzbudzenia. Brak jakichkolwiek alarmów przeciążenia czy czegoś w tym stylu, usterka mechaniczna (blokowanie) również raczej wykluczona (prąd utrzymuje się tylko chwilę, później wraca do normy, nie jestem pewny czy była próba ze zrzuceniem pasów i uruchomieniem samego silnika).
Moje pytanie: co może być winne? Czy to, że silnikowi teoretycznie brakuje 0,5 A wzbudzenia mogłoby mieć aż takie znaczenie? Planowana jest próba podłączenia zewnętrznego zasilania wzbudzenia, tak, aby można było uzwojenie zasilić znamionowo (220V, 3,2A), ale pytanie czy jest szansa, że z tego powodu silnik miałby aż tak obniżoną moc? Wcześniej prąd przy rozruchu również osiągał 200A, ale trwało to znacznie krócej i nie było problemów podczas pracy ze stabilnością obrotów.
od razu zaznaczam, że problem dotyczy silnika DC sterowanego przez przekształtnik tyrystorowy więc proszę ewentualnie o zmianę działu dla tego tematu jeśli będzie to wymagane.
Problem polega na tym, że cały układ nagle (po kilkunastu latach dobrej pracy) stracił jakby moc. Układ napędowy składa się z szeregowo połączonych wyłącznika głównego, bezpieczników, stycznika na wejściu, filtra i trafia na zaciski AC przekształtnika tyrystorowego sterującego silnikiem o mocy ok. 75kW. Jest więc to dość typowy układ współczesnych aplikacji DC. Zasilanie wzbudzenia poprzez zewnętrzny transformator 400/200V AC również przez bezpieczniki trafia na zaciski tego przekształtnika, a on sam już steruje odpowiednio napięciem wzbudzenia, aby utrzymać zadany prąd.
Sam przekształtnik to zlepek conajmniej dwóch zasilaczy (nie znam dokładnej historii z jakich modeli - miał kiedyś usterkę i był w ten sposób naprawiany), częściowo konfigurowany analogowo, częściowo cyfrowo, na bazie modelu 590DC firmy Eurotherm.
Problem objawia się w tym, że podczas uruchamiania silnika "zasilacz" dość długo utrzymuje prąd 200A na twornik (słychać również charakterystyczny przydźwięk na elementach mocy w szafie) po czym spada do ok. 10A. Maszyna to prasa wielooperacyjna, z osobno sterowanym sprzęgłem (najpierw startuje silnik, a później można dołączać sprzęgło), o dość ciężkim rozruchu. Przy dołączaniu sprzęgła prąd ponownie skacze do wartości 200A i utrzymuje się dość długo, a obroty wyraźnie spadają w dół (czego przedtem nie było aż w takim stopniu). Silnik był w przeglądzie, podobno wszystko z nim jest OK. Wzbudzenie z tabliczki znamionowej to 3,2A (mierzone kleszczami, a później szeregowym podpięciem miernika). Zasilacz nie potrafi dać więcej niż 184V i prąd 2,7 A. Niestety, w modelu tym nie ma też podglądu wartości prądu i porównania ze wskazaniem miernika czy zasilacz "widzi" że daje odpowiedni prąd wzbudzenia. Brak jakichkolwiek alarmów przeciążenia czy czegoś w tym stylu, usterka mechaniczna (blokowanie) również raczej wykluczona (prąd utrzymuje się tylko chwilę, później wraca do normy, nie jestem pewny czy była próba ze zrzuceniem pasów i uruchomieniem samego silnika).
Moje pytanie: co może być winne? Czy to, że silnikowi teoretycznie brakuje 0,5 A wzbudzenia mogłoby mieć aż takie znaczenie? Planowana jest próba podłączenia zewnętrznego zasilania wzbudzenia, tak, aby można było uzwojenie zasilić znamionowo (220V, 3,2A), ale pytanie czy jest szansa, że z tego powodu silnik miałby aż tak obniżoną moc? Wcześniej prąd przy rozruchu również osiągał 200A, ale trwało to znacznie krócej i nie było problemów podczas pracy ze stabilnością obrotów.
