Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Kupno samochodu z silnikiem diesla do 20tys.

Morsartt 08 Paź 2016 22:20 5718 101
  • #91 08 Paź 2016 22:20
    andrzej lukaszewicz
    Poziom 38  

    I tak wszystko kończy sie na golfie. Współczuję...

  • #92 09 Paź 2016 06:07
    wichurewicz
    Poziom 24  

    A bo to jeden temat w tym dziale skończył się Golfem/Audi A4/Passatem? Chcącemu nie dzieje się krzywda.

    oktawian89 napisał:
    Prawda jest taka, że co by się nie kupiło, trzeba kupić sprawdzony i zadbany samochód. Nieważne czy jest to łada, mercedes, fiat opel itp. itd.

    Używany zawsze jest niepewny, a naprawdę zadbanych jest niewiele i są droższe niż średnia dla danego modelu. Komisiarz to chociaż posprząta i wypucuje, bo z tego żyje, a jeszcze jak jest w miarę przyzwoity to nawet coś tam wymieni żeby nie hałasowało. Najczęściej na tanich chińskich zamiennikach, ale jednak. Osoba prywatna nosząca się od jakiegoś czasu z zamiarem sprzedaży nie robi nic, dopóki samochód jedzie do przodu i nie odpadają mu koła. Chlew w środku to też niemal standard, przecież wie pan, he he, jeździ się a nie podziwia.

    oktawian89 napisał:
    Miernik lakieru to podstawa, co by się przy wypadku nie zdziwić, że przód jedzie do rowu a tył został na drodze ... :v, potem zostaje już "tylko mechanika" do sprawdzenia. Bezpieczniej dla naszego portfela będzie dogadanie się ze sprzedającym co do podstawowych zasad:

    Podstawa to stan techniczny, bo nie jeździ się lakierem, a na samochodzie używanym, starszym niż 10 lat (bo takie przeważnie się dostanie do kwoty 20 tysięcy złotych) obcierki lub powtórnie malowane elementy nie są niczym dziwnym. No ale nikomu nie można zabronić zakupu wypolerowanego trupa, bo miernik pokazał dobre wartości. Dziwić się handlarzom, że oferują co oferują. Klient nasz pan.

    oktawian89 napisał:
    - Jedziemy na przegląd, ja płace. Przy wyjściu jakiegoś bubla, który dyskwalifikuje pojazd, zostawiamy sprzedającego z samochodem i rachunkiem do zapłaty za usługę. Jeżeli powie coś z serii "a weź się jeb*** " , wiemy, że nie musimy już marnować czasu na dany samochód.

    Nie zgodziłbym się na to sprzedając swój samochód, bo "jakimś bublem" może zostać wszystko, odpadające pióro wycieraczki chociażby. Sprawdzenie samochodu leży po stronie kupującego, bo to jest w jego najlepszym interesie. Laweciarz może poczekać na następnego chętnego, choć jeśli wierzyć opowieściom z tej branży, to złota era już minęła i teraz niełatwo ożenić byle zwłoki. To w sumie dobrze, stan techniczny tego, co jeździ po drogach ma szansę się stopniowo poprawić, a społeczeństwo dojrzewa do rzeczywistości i samochód z przebiegiem powyżej 200k km będzie w końcu można sprzedać bez uprzednich kombinacji.

    oktawian89 napisał:
    Ewentualnie, przed samym przyjazdem rzucić tekstem w stylu "bo ja nerwowy jestem, więc lepiej Pan powiedz przed przyjazdem bo szwagier to jeszcze gorszy"

    O dziwo to działa, jeżeli ktoś się nie boi i jest pewny swojego, można śmiało po taki pojazd jechać i go sprawdzić.

    A na miejscu będzie już kilku kafarów z zaprzyjaźnionej siłowni, tak na wszelki wypadek. Nie róbmy z poszukiwania używanego samochodu za cztery średnie krajowe jakichś azjatyckich pojedynków na pięści i wulgarne słownictwo. Nerwowość nie jest zalecana przy poszukiwaniach, to i tak jest droga przez mękę i nie ma sensu dodatkowo się nakręcać.

    oktawian89 napisał:
    A już hitem przy sprzedawcach "prywatnych" jest tekst na dzień dobry.

    - Witam, dzwonie w sprawie ogłoszenia, aktualne ?

    - tak,słucham ?

    - Pan coś więcej powie o samochodzie. Stan lakier itp.

    - yy ee ? a o który Pan pyta...

    I co w związku z tym? Nie można sprzedawać dwóch samochodów naraz, swojego i żony? Słaba ta metoda. Zresztą o prywatnych sprzedawcach napisałem wyżej, niczego to nie gwarantuje.

    oktawian89 napisał:
    To jest wersja soft. Wersja hard są takie same lakoniczne odpowiedzi jak i pytania. Wiec trzeba trochę wejść w szczegóły, ale bez naprowadzania na kolor, markę, szczegóły dla danego pojazdu itp. Mój lider wytrzymał 15 minut ! SŁOWNIE 15 min zanim zadał pytanie, Dobra, o który samochód pan pyta...

    O czym można rozmawiać przez 15 minut pytając o samochód, którego nie widziało się na oczy? Czy aktualne, czy papiery w porządku, gdzie i kiedy można obejrzeć, do widzenia. Cenię swój czas i cieszy mnie, gdy inni też go cenią. Resztę i tak trzeba sprawdzić na miejscu, baśnie z mchu i paproci niczego nie zmienią ani magicznie nie naprawią, a przez telefon wszystko będzie cudownie i wspaniale.

  • #93 09 Paź 2016 08:12
    Morsartt
    Poziom 7  

    Kto powiedzial ze konczy sie na golfie? Pytam o silniki benzynowe to nikt nie odpowiedzial w tej kwesti. Ktos wspomniał ze odrzucam fiata, tego tez nie powiedzialem bo bardzo mi sie podoba np. Croma i Bravo. I porownuje je stale do V50 i Ceeda. Narazie wychodzi ze najtaniej wyjdzie mnie Kia. Czesci najtansze. I ubezpieczenie rowniez przyzwoite. Ale musze pojezdzic i pooglądać. Ogladalem volvo i piekne auto, czuc te 136km. Ale jakis troszke ciasnasy w srodku. Jak ogladam na otomoto auta benzynowe to w moich srodkach podoba mi sie Alfa 159 ale kraza opinie ze elektryka straszna. Ale Mazda 3 rowniez ladne autko.

  • #94 09 Paź 2016 08:25
    oktawian89
    Poziom 21  

    Kupuje średnio 20 samochodów rocznie na eksport. To co Ty piszesz to jakieś mrzonki.

    Chyba nie masz pojęcia jacy są "ludzie", albo na takich nie trafiłeś, jeśli tak to tylko pogratulować.
    Czytanie ze zrozumieniem też się kłania. Napisałem wyraźnie:

    - Sprawdzenie pojazdu, zawsze trzeba sprawdzić a i tak nie ma 100% pewności. Z tym, że lepiej sprawdzić dokładnie przed zakupem niż kupić w ciemno. Zazwyczaj podstawy do poprawienia / wymiany wychodzą na podstawowym sprawdzeniu już na stacji diagnostycznej i po podpięciu komputera do samochodu.

    - Miernik lakieru, nikt nie mówi, że jak błotnik był malowany czy tam drzwi to trzeba uciekać w popłochu. Wyraźnie napisałem, że miernik jest po to by sprawdzić typowe "ćwiartkowanie "samochodu oraz szpachle w kilogramach, które jak wiemy zaraz zaczną korodować.

    - Mechanika, lepiej poprawić mechanikę niż babrać się z flaszkowcami lakiernikami, albo płacić miliony monet za profi usługę. Taniej i szybciej ogarnąć zdecydowanie jest mechanikę.

    - Gangsta tyle i kafary, nie będzie bo jeżeli sprzedający po tak konkretnej rozmowie dalej twierdzi, że nie widzi problemu z przyjazdem to znaczy, że mamy już 50/50, że samochód będzie ok.
    I to działa. Nikt też nie mówi, że jak będzie ryska to wyciągamy siekierę z bagażnika. To chyba logiczne. Od groma jest cwaniaków co to sprzedają w ciemno ludziom, silnik nie dymi, sprzęgło nowe, pali od kopa, a przyjeżdżasz na miejsce i okazuje się, że wali z wydechu na siwo szaro koperkowo, sprzęgła już nie ma a silnik jest rozgrzany do czerwoności ... 15 min przed naszym przyjazdem.


    - Dzień dobry ja w sprawie ogłoszenia, ile jest ogłoszeń w których sprzedający zarzekają się, że sprzedają prywatnie swój samochód a okazuje się, że masz 5 umów kupna sprzedaży, rejestracje jakieś z drugiego końca polski a dodatkowo 5 samochodów na podwórku ... ?! Ten tekst jak najbardziej działa i go polecam, jeżeli sprzedający ma coś to ukrycia to szybko go można po tym zweryfikować. Ja zadaje konkretne pytania a jak ktoś gra w przysłowiowego "głupka" na zasadzie sprawne, ja nie wiem się nie znam itp itd. to też już można sobie odpuścić.

    Tyle w temacie.

  • #95 09 Paź 2016 08:31
    Morsartt
    Poziom 7  

    Znam to z autopsji jak kupowalem kiedys golfa, przez telefon gosciu sprawial wrazenie idealnego sprzedawcy. Wszystko w rozmowie pieknie. A po przyjezdzie okazalo sie ze to komis z matizami, golf po dachowaniu. I nawet pajac nie zdazyl poduszki zamontowac na kierownicy :) Wiem jacy sa ludzie bo nie mam 5 lat. Tylko nie wrzucajmh wszystkich do jednego worka, bo jest mnostwo osob ktore sa uczcciwe i mozna kupic auto ktore ktos sprzedaje z przymusu, albo sie znudzilo a niekoniecznie bylo bite badz sie sypie :) Nie debatujmy nad metodami sprzedazy, tylko prosze o opinie aut ktore wrzucam badz nakierowanie czego nie warto ogladac.

  • #96 09 Paź 2016 15:33
    oktawian89
    Poziom 21  

    pisałem do kol. wichurewicz

  • #97 09 Paź 2016 17:55
    wichurewicz
    Poziom 24  

    oktawian89 napisał:
    Kupuje średnio 20 samochodów rocznie na eksport. To co Ty piszesz to jakieś mrzonki.

    Chyba nie masz pojęcia jacy są "ludzie", albo na takich nie trafiłeś, jeśli tak to tylko pogratulować.

    Jak na tak doświadczonego w branży głosisz kolego zadziwiające rzeczy.

    oktawian89 napisał:
    - Sprawdzenie pojazdu, zawsze trzeba sprawdzić a i tak nie ma 100% pewności. Z tym, że lepiej sprawdzić dokładnie przed zakupem niż kupić w ciemno. Zazwyczaj podstawy do poprawienia / wymiany wychodzą na podstawowym sprawdzeniu już na stacji diagnostycznej i po podpięciu komputera do samochodu.

    Sprawdzenie oczywiście, ale żadne "jak znajdę bubla to nie płacę za badanie", nikt się na to nie zgodzi. Obracasz 20 samochodami rocznie, nie jeździłeś wszystkimi wystarczająco długo, by być ich 100% pewnym - na komputerze wyskoczy błąd przepływomierza i co, zapłacisz oglądającemu za badanie?

    oktawian89 napisał:
    - Miernik lakieru, nikt nie mówi, że jak błotnik był malowany czy tam drzwi to trzeba uciekać w popłochu. Wyraźnie napisałem, że miernik jest po to by sprawdzić typowe "ćwiartkowanie "samochodu oraz szpachle w kilogramach, które jak wiemy zaraz zaczną korodować.

    Napisałeś miernik to podstawa, ludzie się naczytają a potem łażą po komisach, przytykają czujniki i odrzucają te z parkingowymi obcierkami, które były ponownie malowane. Nowy idealny lakier jest na fabrycznie nowych samochodach.
    Ćwiartkowanie sprawdza się na słupkach, racja.

    oktawian89 napisał:
    - Mechanika, lepiej poprawić mechanikę niż babrać się z flaszkowcami lakiernikami, albo płacić miliony monet za profi usługę. Taniej i szybciej ogarnąć zdecydowanie jest mechanikę.

    Fakt, jak buda do niczego to właściwie walka przegrana. Znajomy miał taki przypadek, aż szkoda było mu złomować ale co z tego, że silnik kręcił bezproblemowo w największe mrozy, skoro podłoga w bagażniku już nie istniała?

    oktawian89 napisał:
    - Gangsta tyle i kafary, nie będzie bo jeżeli sprzedający po tak konkretnej rozmowie dalej twierdzi, że nie widzi problemu z przyjazdem to znaczy, że mamy już 50/50, że samochód będzie ok.
    I to działa. Nikt też nie mówi, że jak będzie ryska to wyciągamy siekierę z bagażnika. To chyba logiczne. Od groma jest cwaniaków co to sprzedają w ciemno ludziom, silnik nie dymi, sprzęgło nowe, pali od kopa, a przyjeżdżasz na miejsce i okazuje się, że wali z wydechu na siwo szaro koperkowo, sprzęgła już nie ma a silnik jest rozgrzany do czerwoności ... 15 min przed naszym przyjazdem.

    To już chyba lepiej powiedzieć/okłamać, że się jedzie z daleka (300+ km) i lepiej oszczędźmy sobie nerwów na miejscu rozmawiając otwarcie jak mężczyźni. Choć i to mi nie zadziałało, przez telefon wszystko cudownie, przejechałem 220 km w jedną stronę tylko po to, żeby na miejscu obejrzeć jakieś zwłoki.
    Rozgrzewanie samochodu przed sprzedażą - z tym można zdążyć zawsze, o ile kupujący nie mieszka na tej samej ulicy i o ile nie zjawia się niezapowiedziany jak kontrola ze skarbówki.

    oktawian89 napisał:
    - Dzień dobry ja w sprawie ogłoszenia, ile jest ogłoszeń w których sprzedający zarzekają się, że sprzedają prywatnie swój samochód a okazuje się, że masz 5 umów kupna sprzedaży, rejestracje jakieś z drugiego końca polski a dodatkowo 5 samochodów na podwórku ... ?! Ten tekst jak najbardziej działa i go polecam, jeżeli sprzedający ma coś to ukrycia to szybko go można po tym zweryfikować. Ja zadaje konkretne pytania a jak ktoś gra w przysłowiowego "głupka" na zasadzie sprawne, ja nie wiem się nie znam itp itd. to też już można sobie odpuścić.

    Ale znów - co złego jest w sprzedawaniu kilku samochodów naraz, zakładając że są one w porządku pod względem technicznym i prawnym? I odwrotnie - prywatny sprzedawca zbywający swój samochód może mieć w papierach tak nawalone, że niejeden Turek spod Berlina by się wystraszył. Nieciągłości umów, brak OC, brak przeglądu, jakieś komornicze zastawy, współwłaściciel nieobecny, a więc po sprzedaży może twierdzić, że była to kradzież bo nie wyraził zgody. To dopiero są kłopoty.

  • #98 09 Paź 2016 17:58
    oktawian89
    Poziom 21  

    Ja chyba nie piszę po Polsku.

  • #99 16 Paź 2016 21:38
    boch
    Poziom 13  

    Morsartt napisał:
    A co powiecie na takie zestawienie: Volvo S40 2.0D, Fiat Croma 1.9JTD, Bravo 1.9MJET 2007 rok wersja sport, Seat Altea XL 1.9TDI?

    Bravo 1.9 Multijet najlepiej w wersji 120KM czyli bez klap wirowych. Z tego co kojarzę egzemplarze sprzedawane w Polsce nie posiadały DPF, także kolejny plus. Auto wygląda bardzo dobrze, rzekłbym ponadczasowo. Problemy może sprawiać EGR wrażliwy na dziadkową jazdę. Oczywiście podczas zakupu warto sprawdzić na słuch dwumas, pod diagnoskopem korekty wtrysków oraz doładowanie. Silniki Multijet jak i jego poprzednik JTD cieszą się uznaniem wśród mechaników i speców z branży motoryzacyjnej.

  • #100 16 Paź 2016 21:42
    Morsartt
    Poziom 7  

    Wlasnie jesli juz fiat to bardziej praktyczna wydaje mi sie croma. Jednak bardziej rodzinna :D Choc wnetrze bravo bije na glowe inne :)

  • #101 26 Sty 2017 15:23
    pawlik118
    Poziom 25  

    I jaka decyzja padła co do zakupu auta?

  • #102 26 Sty 2017 16:16
    cirrostrato
    Poziom 36  

    Okazje zdarzają się, syn złomował w zeszłym roku Mazdę 323C (skończyła 21 lat, w rodzinie 11.......) i trzeba było coś kupić, chciał najchętniej diesela. Kolega syna, naprawdę mocno starszy pan (i nie Niemiec...), dbający perfekcyjnie o autko (kupione w kraju, jest pełna dokumentacja serwisowa) sprzedawał Dacię Dustera, autko dostałem do obwąchania na dzień (tylko tyle bo ciągle w drodze), mój serwisant podniósł autko na podnośniku, wleźliśmy obaj pod spód, po godzinie wiedziałem gdzie było delikatnie puknięte w prawy tylny błotnik (bez widocznego śladu po naprawie, zresztą sprzedający tego wcześniej nie ukrywał), co trzeba wymienić po kupnie itd itd. Diesel 1,6 trochę dla mnie za mały ale prowadzenie Dustera okazało się całkiem miłe, nic nie puka, tapicerka skromna ale nie trzeszczy (pamiętam starą rumuńską Dacię kolegi z lat 80-tych...), autko nie ściąga, silnik brudnawy ale suchutki. Decyzja moja i porada mojego serwisanta (a dobry jest) KUPIĆ, rocznik 2012, przebieg wtedy 135tys, cena 20tys. zł, dodatkowo 1,8tys.(z robocizną) wymiana amortyzatorów tył, klocki/tarcze przód, rozrząd z dodatkami i coś tam jeszcze. Od pół roku zero problemów poza, niedawno, jednym, syn stwierdził, że nie psika spryskiwacz szyb, spytałem kiedy (i czy) dolewał płyn......