Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Arrow Multisolution Day
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Ursus C-360 - Zalety i Wady

Xantix 30 Wrz 2016 08:37 13092 107
  • Pomocny post
    #31 30 Wrz 2016 08:37
    BC109B
    Poziom 31  

    Nie każdy dotarł do tej informacji, ale ciężki ursus ma większy nacisk na glebę i dzięki temu mniejsze uślizgi kół w czasie pracy. Do koszenia trawy nie bardzo się nadaje - wypadałoby użyć ciągnika o mniejszym stosunku masy do mocy jak np. C360 lub C3512. Inną sprawą jest rozłożenie nacisku na osie w zależności od tego czy napędzana jest tylko oś tylna czy obie? Warto o tym poczytać, bo można dojść do bardzo ciekawych wniosków.

  • Arrow Multisolution Day
  • #32 30 Wrz 2016 13:05
    Xantix
    Poziom 39  

    Strumien swiadomosci swia napisał:

    Ale my tu wkłądamy do jednego wora 3 typy ciągników to tak jakby porównać BMW 3 5 7 , , bez sens.

    O tego c 385 pytalem bo widzialem sporo egzemplarzy w cenie c 360.

    Strumien swiadomosci swia napisał:
    Fakt jest jeden oczywisty kupując krajowca , naprawy kosztują grosze.

    Dlatego właśnie chciałem jakiegoś ursusa.

  • #33 08 Paź 2016 19:51
    Xantix
    Poziom 39  

    Dziękuję za wszystkie pomocne odpowiedzi. Chciałbym się jeszcze dowiedzieć od kolegów pewnej rzeczy na temat blokady dyferencjału w starych ursusach c 330 i c 360. Mianowicie czy blokady w nich są przystosowane do długotrwałej pracy np. w trakcie orki czy tylko do doraźnego użycia (np. do wygrzebania się po zakopaniu się kół)? Ewentyualnie jak takie dlugotrwałe użytkowanie może wpłynąć na trwałość całego mechanizmu?

  • #34 08 Paź 2016 20:16
    Waldemar z Kaszub
    Poziom 28  

    Xantix napisał:
    Mianowicie czy blokady w nich są przystosowane do długotrwałej pracy np. w trakcie orki czy tylko do doraźnego użycia (np. do wygrzebania się po zakopaniu się kół)? Ewentyualnie jak takie dlugotrwałe użytkowanie może wpłynąć na trwałość całego mechanizmu?

    Tylko do krótkotrwałego użycia. Właśnie w celu opuszczenia miejsca w którym jedno z kół pędnych straciło przyczepność. Ta blokada polega na zblokowaniu mechanizmu różnicowego i w zasadzie uniemożliwia skręcanie ciągnikiem.
    https://www.youtube.com/watch?v=DyuMiEy-Xps

  • #35 08 Paź 2016 20:49
    Xantix
    Poziom 39  

    Wiem, jak działa blokada dyferencjału. I wiem, że uniemożliwia ona skręcanie/zawracanie. Ale w czasie prac polowych jedzie się zazwyczaj długotrwale w linii prostej więc o skręcaniu nie ma mowy. Dlaczego zadałem to pytanie? Bo na moich glebach zwłaszcza jesienią jest bardzo duży problem z trakcją na niektórych odcinkach pola - wtedy tylko blokada pomaga w normalnej pracy. Czasami muszę jej używać naprawdę długotrwale i dlatego pytam się, czy takie uzywanie nie wpływa aby zbyt negatywnie na jej żywotność?

  • Pomocny post
    #36 08 Paź 2016 21:00
    jarekstryszawa
    Poziom 20  

    Na prostych odcinkach i podłożu umożliwiającym poślizg kół możesz używać na stale bez obaw. Ja miałem w swoim 3P dla wygody sterowanie blokadą dźwignią taką samą jak od hamulca ręcznego.

  • Pomocny post
    #37 08 Paź 2016 21:10
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  

    Xantix napisał:
    Ale w czasie prac polowych jedzie się zazwyczaj długotrwale w linii prostej więc o skręcaniu nie ma mowy. Dlaczego zadałem to pytanie? Bo na moich glebach zwłaszcza jesienią jest bardzo duży problem z trakcją na niektórych odcinkach pola - wtedy tylko blokada pomaga w normalnej pracy. Czasami muszę jej używać naprawdę długotrwale i dlatego pytam się, czy takie uzywanie nie wpływa aby zbyt negatywnie na jej żywotność?


    Kolego po to właśnie jest blokada, żeby przydusić i orać wtedy wyraźnie jest lepszy uciąg i nie męczysz satelit przekładni.
    Wiesz jak masz pole 600m w jedną stronę to fajna robota , gorzej jak kwadrat 50x50m.

  • #38 09 Paź 2016 08:40
    sewo.k
    Poziom 25  

    W 30-ce fajnie gorzej jak masz 60-kę. Oryginalna blokada tragedia idzie stracić nogę a przez dużą siłę jakiej trzeba użyć szlag trafia kamienie, urywa się cięgno.
    Da się to poprawić.
    W każdym razie blokadę można używać na prostych odcinkach non stop.

  • Arrow Multisolution Day
  • #39 09 Paź 2016 08:48
    Strumien swiadomosci swia
    Poziom 43  

    sewo.k napisał:
    blokada tragedia idzie stracić nogę a przez dużą siłę jakiej trzeba użyć szlag trafia kamienie, urywa się cięgno


    Tak ale jak masz niewyrobione zęby to jak naciśniesz to siłą przeniesienia napędu blokada sama trzyma.

    https://www.youtube.com/watch?v=DyuMiEy-Xpshttps://www.youtube.com/watch?v=DyuMiEy-Xps

  • #40 09 Paź 2016 12:37
    sewo.k
    Poziom 25  

    W 330 ale nie 60-ce. Tam sprzęgło kłowe ma zęby do skosa i im większe obciążenie jednego koła tym większa siła usiłująca ją rozłączyć. Poprawiają to szlifując ścianki sprzęgła kłowego prostopadle do siebie. Dużo pomaga przerobienie blokady na dźwignię od ręcznego działa się o wiele większą dźwignią na samą blokadę ale dalej w tyłek dostają kamienie i cięgno.

  • #41 10 Paź 2016 20:40
    BC109B
    Poziom 31  

    Najlepiej zmienić blokadę razem z ciągnikiem. :)

  • Pomocny post
    #42 17 Paź 2016 19:19
    Tomeczek13
    Poziom 6  

    Mam trzy C360 i na te traktory nie narzekam co mogę powiedzieć to nie pala dużo a remont można za grosze zrobić powiem ci ze Ursus C360 zrobisz więcej niż ta trzydziestka i równe zużycie paliwa jest.

  • #43 17 Paź 2016 22:38
    Xantix
    Poziom 39  

    A jak to jest z tymi silnikami - chodzi mi konkretnie o optymalną prędkość obrotową w trakcie pracy. Jeden z "handlarzy" u którego oglądałem c 360 twierdził, że "te silniki lubią być mocno kręcone - najlepiej do 2000 rpm". Ale czy na pewno? Bo czytałem specyfikację techniczną c 360 i tam obroty maksymalnego momentu to bodaj 1500 rpm. A z tego co się orientuję to ciagła praca powyżej prędkości odpowiadającej maksymalnemu momentowi daje tylko zwiększone zużycie paliwa. Jak jest naprawdę? Lepiej kręcić go wysoko czy jechać w okolicach 1500-1600 rpm? Chodzi oczywiście o prace z dużym/średnim obciążeniem (np. orka).

  • Pomocny post
    #44 17 Paź 2016 23:01
    sewo.k
    Poziom 25  

    A trochę handlarz przesadził. jazda pod mocnym obciążeniem na 1600 obrotów silnika to przesada za niskie ale już 1800 czy gdy ma bardzo ciężko 2000 nic mu nie zrobią. Przegięciem jest brusić na 2200 i więcej.

  • Pomocny post
    #45 18 Paź 2016 08:02
    Waldemar z Kaszub
    Poziom 28  

    Przekraczanie 1,5 tyś obrotów w tych silnikach jest nieuzasadnione. Trzeba wyrobić w sobie odruch trzymania się tej zasady.

  • Pomocny post
    #46 18 Paź 2016 13:37
    bearq
    Poziom 35  

    Dokladnie tak, maksymalny moment to okolo 1500-1600 obr/min a jazda na wyzszych obrotach o ile maszyna tego nie wymaga jest bezuzasadniona. Niestety wiekszosc tego nie rozumie bo priorytetem jest jazda 1km/h wiecej.

  • #47 18 Paź 2016 23:31
    sewo.k
    Poziom 25  

    No pewnie i w krótkim czasie w ciężkiej robocie jeżdżąc na tych obrotach będziesz remontował silnik.
    W 60-ce koło zamachowe i całe sprzęgło jest wielkie i ciężkie lepiej dla silnika jeździć na około 1800 obrotów a zmagazynowany w kole zamachowym moment obrotowy pomaga przeskoczyć chwilowe obciążenia przekraczające moc silnika oszczędzając go i to sporo.
    Sam wykończyłem w 4011 silnik takim właśnie jeżdżeniem na 1500. Poszły tłoki i zowalizowało główki w korbowodach.
    Maksymalny moment obrotowy większość ciągników ma tak nisko a max moc już wyżej. Dla przykładu spróbuj 3P sobie tak popyrkać. Nie dość że nigdzie nie zajedziesz to za chwile rozleci się silnik.

  • #48 19 Paź 2016 06:46
    bearq
    Poziom 35  

    3p ma calkiem inna charakterystyke pracy mimo tego ze maksymalny moment obrotowy osiaga wczesniej od c360 czyli juz od jakis 1400obr/min jak mnie pamiec nie myli. Silnik o ile zwawo wchodzi na obroty podczas pracy z maksymalnym monentem nie jest w zadnym stopniu przeciazony. Problemem jest jazda w ktorym ciagnik nie reaguje na gaz albo robi to w bardzo malym zakresie o lokomotywie z tlumika juz nie wspominam.

  • #49 19 Paź 2016 07:08
    sewo.k
    Poziom 25  

    Dla tego na samym początku napisałem że jazda na niskich obrotach pod dużym obciążeniem przyśpieszy jego zużycie.
    Przy lekkiej robocie rotacyjna, siewni, lekka brona można mulić na 1500 ale przy ciężkiej szkoda silnika.
    3P jest innym silnikiem zdecydowanie to fakt chodziło mi o to że wyższe obroty wcale nie szkodzą jak to się wydaje. Oczywiście w zakresie rozsądku 1600, 1800 czy nawet 2000 w 60-ce krzywdy krzywdy nie zrobią. Jak wspomniałem wykorzystujesz w w czasie chwilowego obciążenia masę rozpędzonego koła zamachowego a oszczędzasz sam układ korbowy.

  • Pomocny post
    #50 21 Paź 2016 09:00
    BC109B
    Poziom 31  

    Obroty dobierasz do obciążenia silnika - moc dostarczana ma być wystarczająca do pracy. Nieprzeciążony silnik nie kopci! Jeśli komuś chce się obserwować barwę spalin, to zauważy, że można czarny dym uzyskać np. jeżdżąc 3 biegiem przy obrotach silnika ok. 1200. Nie jest on tak czarny, jak przy wysokich obrotach i dużym obciążeniu jednak świadczy o braku mocy. Zwiększenie obrotów powoduje zanik "kopcia". Z kolei maszyny napędzane przez WOM mogą wymuszać zwiększenie obrotów silnika do 2 tys., gdyż wówczas WOM osiąga nominalne obroty.
    Silnik Perkinsa przy wzroście obciążenia szybko obniża obroty. Przy 1300 - 1400 obr./min nie da się traktorem wykonać orki głębokiej pługiem dwuskibowym (2x35 cm), gdyż cały traktor mocno się trzęsie i sprawia wrażenie, jakby miał się rozlecieć. 1800 obr./min to minimum przy takim obciążeniu (jazda 2 biegiem bez reduktora).

  • #51 28 Lis 2016 10:34
    Xantix
    Poziom 39  

    Dziękuje za wszystkie odpowiedzi. Mam nadzieję, że nie "przynudzam zbytnio" ale proszę kolegów o rozjaśnienie mi pewnej kwestii. Otóż w nowo zakupionym ciągniku dokonałem wymiany instalacji elektrycznej (stara była niekompletna i nosiła znamiona kilkukrotnego "łatania" - nawiasem mówiąc nieudolnego zresztą). Oprócz kabli i przełączników musiałem wymienic także reflektory, gdyż ich elementy optyczne nie przypominały już zwierciadła. Zakupiłem zatem nowe reflektory przeznaczone do c 360. I tutaj sprawa "rozbija się" o żarówki - otóż wiem, że fabrycznie były montowane tam żarówki R2 Pt45 - jednak mają one mały strumień świetlny i niemalże żółtą barwę światła - świecą więc dość kiepsko.
    I tak dowiedziałem się od kolegi ze sklepu motoryzacyjnego, że są dwa typy żarówek R2 - zwykłe próżniowe i halogenowe.Podobno mają tą samą moc tylko, że te halogenowe mają bielsze światło i mocniej świecą. Czy któryś z kolegów mógłby potwierdzić tą informację? Jeśli tak to jak odróżnic żarówkę R2 próżniową od halogenowej?
    I jeszcze jedna kwestia... są jeszcze żarówki H4 z mocowaniem Pt45 - mechanicznie pasują do tych reflektorów - tylko że mają 60W/55W a R2 - tylko 45W/40. Czy takie większe żarówki nie wykończą szybko nowych odbłyśników? A wpływ większego poboru mocy na instalację? Dodam, że przewody dałem o takich samych przekrojach jak w dokumentacji fabrycznej ciągnika - więc instalacja powinna być solidna. Zapewne najgorzej cierpieć będą na tym styki stacyjki - w końcu 30 W więcej to o ponad 2 A większy przepływ prądu przez instalację.

  • #52 28 Lis 2016 10:49
    Waldemar z Kaszub
    Poziom 28  

    Xantix napisał:
    Czy takie większe żarówki nie wykończą szybko nowych odbłyśników?

    Wątpliwe aby szybko. Używałem tych żarówek i nie zauważyłem zmian odbłyśników. Może w bardzo długim czasie ?
    Natomiast polecałbym R2 halogenowe. W C 360 w zupełności wystarczą.

  • Pomocny post
    #53 28 Lis 2016 11:35
    bizon_126
    Poziom 28  

    U ojca w cc 700 też fabrycznie były r2 obecnie h4 z cokołem r2 Philipsa
    Światła świecą nie naturalnie jasno[ wcześniej jak większości cc świeciły na żółto]
    Natomiast w c 330 było mało i na dach powędrowały 2 halogeny robocze z żarówką h3 55W i one robią robotę
    Podłaczone bezpośrednio z aku przez bezpiecznik i przekaźnik

  • #54 28 Lis 2016 11:46
    Xantix
    Poziom 39  

    Dziękuje za odpowiedzi. Jak zatem odróżnić te R2 halogenowe od zwykłych? Mają jakieś specjalne oznaczenie?

  • #56 03 Kwi 2017 22:36
    Xantix
    Poziom 39  

    Witam ponownie. Przepraszam, że odgrzebuję stary temat, ale nie chce zakładać nowego. Otóż mam pytanie dotyczące instalacji pneumatycznej. Nie korzystam z hamulców pneumatycznych i nie planuję tego robić. Sprężarki używam tylko czasem, jak chcę np. napompować koło od przyczepy itp. I mam pytanie czy do tego aby wykorzystywać sprężarkę jako kompresor do pompowania niezbędny jest regulator ciśnienia powietrza (ten podłączony do odolejacza)? Bo jak kupowałem ciągnik to tego regulatora nie było i się zastanawiam, czy mogę korzystać ze sprężarki bez niego.

  • #57 03 Kwi 2017 22:43
    sewo.k
    Poziom 25  

    Możesz korzystać bez regulatora. Odolejacz od strony silnika powinien mieć zawór bezpieczeństwa sprawdź go czy jest sprawny. Powietrze uchodzi przez wylot z odolejacza lub przez wąż gdy jest zakręcony ale gdyby się zagiął czy zatkał zadziałać ma ten zaworek.

  • Pomocny post
    #60 18 Sty 2018 17:21
    Superpempek
    Poziom 5  

    Witajcie,

    do tej pory byłem raczej czytelnikiem tego forum, teraz przyszedł czas na pisanie. 3 lata temu nabyłem Ursusa 355 w stanie wizualnym standardowym dla ciągnika który od kilku lat stał w stodole a do tego czasu obrabiał 2 hektarowe gospodarstwo. Zero modyfikacji, raczej utrzymywanie przy życiu czyli tylko przymusowe naprawy.

    MASKA:

    Gdy przywieźliśmy go na podwórko to w przeciągu 2 godzin był goły wiadomo rozbieranie idzie szybko. Później mycie i szorowanie i szorowanie i mycie. Wymiany i mycie i szorowanie:) (był ulepiony). No i w tym momencie się zawiesiłem bo ciągle nie wiedziałem jak go robić. Czyli czy pod siebie czy do sprzedaży - czyli brak modyfikacji a wymiany i naprawy. Wiedziałem że potrzebuję traktoru z turem i przednim napędem. Wiedziałem że musi być wspomaganie kierownicy. Ciągle jednak nie wiedziałem czy to będzie ten traktor czy jednak będę szukał czegoś innego. Kupiłem już nawet zestaw maskę i błotniki takie standardowe jak to miała sześćdziesiątka. Jak zobaczyłem jak to jest wykonane i z jakiej blachy to wiedziałem że nie mogę robić takiej fuszerki. Wychodzę z założenia, że należy robić wszystko najlepiej jak się potrafi. Sprzedałem więc ten zestaw ze stratą i po wielu analizach kupiłem maskę metalową produkowaną w firmie "Dziekan". Nie chciałem maski plastikowej bo traktor jednak musi realizować różne zadania i czasem łatwo o uszkodzenia. Dodatkowo maska od Dziekana jest sporo tańsza od plastikowych - czyli lepiej i taniej (według mnie). Jeśli chodzi o jakość wykonania maski Dziekan to jest bardzo dobrze - gruba blacha i jeszcze grubsze pozostałe elementy. Naprawdę wszystko masywne i wystarczająco dobrze spasowane. Oczywiście znalazłem rzeczy które można było lepiej zaprojektować a skoro je znalazłem to postanowiłem zmienić ale o tym w dalszej części. Dodam jedynie, że mój szwagier także kupił tą maskę - właściwie nie miał potrzeby bo jego oryginalna maska jest w dobrej kondycji. Kupił bo stwierdził że konkret i wygoda.

    WSPOMAGANIE:

    Musiałem mieć wspomaganie - traktor bez wspomagania w dzisiejszych czasach to nieporozumienie. Tak czułem gdy stałem przed decyzją czy montować a teraz to po prostu wiem. Miałem dwa wyjścia, kupić gotowy zestaw lub wykonać część elementów po swojemu. Oczywiście postanowiłem zrobić to po swojemu. Uznałem że można lepiej ustawić kąt i położenie kierownicy niż za pomocą gotowego uchwytu który swoją drogą moim zdaniem był zbyt delikatny (kierownica powinna być zamocowana tak, że nie drgnie). Udało mi się kupić małą kierownicę i stwierdziłem że powinna być bliżej kierowcy i wyżej. Siłownik według mnie powinien być tak zamontowany żeby nie zawadzał o pierwsze lepsze przeszkody (np w lesie) oraz nie zasłaniał silnika (tak jest często zamontowany w tych gotowych zestawach). Dzięki mojemu rozwiązaniu mogłem przesunąć pedał sprzęgła bliżej skrzyni biegów zwiększając ilość miejsca na podeście przy zajmowaniu pozycji na traktorze. Podczas procesu pozyskiwania informacji o wspomaganiu w Ursusie dowiedziałem się że lepiej gdy pompa hydrauliczna jest napędzana z koła pasowego niż z rozrządu. Powodem jest lepsza wydajność na biegu jałowym czyli przy niskich obrotach silnika. Podobno gdy pompa jest zasilana z rozrządu to na wolnych obrotach kierownica stawia spore opory - niestety nie miałem okazji sprawdzić ale takie informacje znalazłem w kilku źródłach.





    Wspomaganie własnej roboty to jeszcze jeden plus - przewody hydrauliczne poprowadzone tak jak chcę oraz takiej długości jak potrzeba. Nic nie wisi i nie przeszkadza.

    DŹWIGNIA ZMIANY BIEGÓW:

    Nigdy nie lubiłem sposobu zmiany biegów w Ursusach serii C355 i podobnych. Zawsze wydawało mi się to mało precyzyjne i wygodne - ta wajcha daleko, trzeba się schylać do niej. Oczywiście wiem że jest wielu zwolenników takiego sposobu, ja jednak do nich nie należę. Okazało się że i tu można w prosty sposób wprowadzić zmianę. Było to możliwe głównie dzięki masce która miejsce na zegary ma zlokalizowane za kierownicą a nie przed. Dzięki temu między nogami i kierownicą jest więcej miejsca a z kolei dzięki temu z łatwością można tam zamontować dźwignię zmiany biegów która będzie działać jak w Zetorze lub C330 i nadal będzie miejsce na zajmowanie pozycji za kierownicą. Przystawka kosztowała chyba 100 zł - pochodzi z Ostrówka. Oczywiście można samemu taką zrobić ale potrzebne są wymiary.

    Teraz biegi zmienia się wygodnie z większą precyzją. Gdy sytuacja tego wymaga mogę użyć lewej ręki do zmiany biegu a tak często się dzieje gdy np prawa operuje podnośnikiem. Podobnie będzie gdy w traktorze byłby zamontowany tur.

    Muszę dodać że jestem mile zaskoczony przełożeniami w Ursusie. Z 15 lat temu pożegnaliśmy 3P na rzecz pierwszego Zetora a potem drugiego a także inne traktory. Zetor nigdy mi nie pasował i zawsze myślałem że to przez tą kabinę. Siedzi się wysoko i jakoś tak człowiek jest odseparowany od ciągnika - nie czuje się go w pełni. Oczywiście rozumiem że to wynik tego że kabina jest zamontowana na poduszkach i dzięki temu nie trzęsie i jest ciszej. Ale jakoś tak mi to przeszkadzało. Teraz wiem, że to nie tylko kabina ale także przełożenia. W Zetorze biegi są jakoś za szybkie dla mnie, w Ursusie w sam raz - to moje odczucia, nic więcej.

    DESKA ROZDZIELCZA:

    Drugą rzeczą której nie lubiłem w Ursusie to sposób informowania o parametrach pracy silnika i pozostałych podzespołów. Dlatego postanowiłem zaprojektować własną deskę rozdzielczą.

    Odpalanie realizowane jest z kluczyka za pomocą stacyjki z Fergusona. Instalacja jest przygotowana na wypadek potrzeby zamontowania świecy płomieniowej (kontrolka i kable czekają).

    Zarządzanie światłami drogowymi i sygnałem dźwiękowym odbywa się za pomocą przełącznika także z Fergusona - wszystko w jednym miejscu, tanio i skutecznie.

    Obroty wskazuje zegar z Ursusa ale ciśnienie oleju i temperaturę cieczy chłodzącej wskazują osobne zegary z Zetora. Uznałem że dobrze jest widzieć ciśnienie oleju by łatwiej ocenić sytuację, sama kontrolka jest dobra ale dla mnie nie wystarczająca.

    Poziom paliwa realizuje wskaźnik i sonda z Fergusona.

    A napięcie akumulatora wskazuje cyfrowy, wodoszczelny, malutki wskaźnik - zawsze jestem zwolennikiem cyfrowych wskaźników a ten jest świetny bo tani i całkowicie wodoszczelny a przy tym mały i nadal super czytelny.

    Kontrolki znajdują się w jednym miejscu. Według mnie tak jest lepiej bo kierowca zawsze wie gdzie czego ma szukać - kontrolki tu, zegary tam. Jedną z kontrolek której mi zawsze brakowało w Ursusie to kontrolka informująca o zaciągniętym hamulcu ręcznym. Często w ferworze działań zdarzają się sytuacje gdy zapominamy o zdjęciu hamulca ręcznego. Zastanawiam się czy nie dołożyć sygnału dźwiękowego informującego o zaciągniętym hamulcu ręcznym i drugiego o niskim ciśnieniu oleju. Czasem w słońcu i w pośpiechu możemy czegoś nie dojrzeć.

    Teraz gdybym zabierał się za projektowanie deski rozdzielczej to zamiast zegarów i kontrolek użyłbym komputer pokładowy UKP Polskiej firmy. Na jednym małym wyświetlaczu miałbym obroty, ciśnienia, temperatury, napięcia i wszystkie inne potrzebne dane. Lubie gdy wszystko widać jak na dłoni.

    OŚWIETLENIE:

    Jeśli chodzi o oświetlenie to od początku wiedziałem że musi być ono nawet przesadne, czyli w nocy ma być jasno na tyle żeby noc nie utrudniała pracy. Czasem tak jest, że nawet jeśli nie planujemy działań w nocy to właśnie w nocy je kończymy bo wszystko się przeciągnęło. Często właśnie przez złe oświetlenie trzeba było zjeżdżać do domu a brakowało raptem 30 minut działań.

    Uprawiamy ekologiczne truskawki i opryski emami oraz innymi dopuszczonymi środkami wykonujemy nocą najlepiej po deszczu lub w deszcz. Teraz to jest przyjemność bo zwyczajnie wszystko widać. Łącznie zamontowałem 7 halogenów. Trzy z tyłu czyli dwa na błotnikach nad lampami - w taki sposób aby dało się je kierować w różne miejsca oraz jeden za siedzeniem kierowcy. Doszedłem do wniosku że bez tego środkowego źródła światła dalej będę mało widział bo boczne halogeny mocno oświetlą maszynę i okolicę ale nie da się ich skierować tak by dobrze oświetlały okolicę dolnego zaczepu. Jest to bardzo ważne przy podczepianiu maszyn ale także podczas uprawy - to dzięki temu halogenowi widać co się dzieje z elementami roboczymi i ziemią.

    Kolejne dwa halogeny umieściłem w okolicach zbiornika paliwa. To jest miejsce które często jest pomijane a przez brak oświetlenia w tym miejscu praktycznie nic nie widać - nie wiadomo czy dobrze jedziemy bo nie widać co mamy pod kołami. Gdy orałem lub podczas oprysku w truskawkach to oświetlenie było bardzo pomocne i właściwie bez niego stwierdziłbym że trzeba wracać do domu bo ciemno - testowałem to wyłączając poszczególne sekcje. Ostatnia para zlokalizowana jest z przodu i jej zadaniem jest doświetlić to co z przodu, właściwie poszerzyć pole widzenia. Każdy rząd halogenów (tylne, środkowe i przednie) uruchamiany jest osobnym przełącznikiem który jest hermetyczny i podświetlany. Dzięki temu nie trzeba było stosować dodatkowych kontrolek a wiadomo im mniej elementów tym lepiej.

    Halogeny można odpalić po przekręceniu kluczyka czyli nie trzeba uruchamiać świateł drogowych - szczerze mówiąc to dziwie się że często tak to jest realizowane. Po co mam obciążać akumulator światłami postojowymi jeśli na postoju chcę jedynie oświetlić miejsce działań które np zlokalizowane jest za traktorem.

    INSTALACJA ELEKTRYCZNA:

    Oczywiście na początku kupiłem gotową ale gdy zobaczyłem jak jest wykonana oraz wiedząc, że jednak będę wprowadzał spore modyfikacje postanowiłem ją sprzedać i zakupić elementy aby wykonać instalacje samemu. Dzięki temu kable są o większym przekroju a także tak poprowadzone aby nie przeszkadzały. Dodatkowo zastosowałem inną skrzynkę bezpieczników na tak zwane bezpieczniki płytkowe.

    GNIAZDA I PRZYŁĄCZA:

    Wydaje mi się że warte uwagi także jest rozmieszczenie i zastosowanie gniazd w tym Ursusie.

    Pierwsze z nich to szybkozłączka pneumatyczna. Uznałem że nie potrzebuje układu hamulców pneumatycznych w tym traktorze - nie mam urządzeń które posiadają takie hamulce i nie zapowiada się. Z tego powodu uznałem że niema sensu tego wozić. Pomyślałem że dobrze jednak mieć wygodny sposób podpinania węża do pompowania powietrza. Udało się to zrealizować bardzo łatwo, za pomocą elementów zakupionych w Castoramie. Teraz łatwo i szybko wpinam standardowe przewody pneumatyczne. Oczywiście stary sposób wkręcania węża też jest.

    Drugie to szybkozłącza hydrauliczne. W mojej ocenie udało się je dobrze zlokalizować. Jest dobry dostęp z każdej strony a dodatkowo łatwo je wypinać i wpinać dzięki temu że jest odpowiednia odległość oraz odstęp od płaskownika ustalającego (można całą ręką objąć uchwyt a ruch nie jest ograniczony przez zbyt blisko umieszczoną ściankę).

    Gniazdo elektryczne przyczepy to także traktowany element po macoszemu w Ursusie - umieszczony w mało ergonomiczny sposób. W tym egzemplarzu udało się to zmienić. Teraz jest zawsze dostępne niezależnie z której strony podchodzisz.

    Gniazdo zapalniczki - pomyślałem że warto mieć skoro jest miejsce. Czasem mało baterii w telefonie a trzeba jechać na kilka godzin podziałać. Teraz to nie problem, wystarczy zabrać ładowarkę.

    ERGONOMIA:

    To było jedno z najważniejszych założeń. Ten traktor miał być wygodny w używaniu. Począwszy od napraw, przeglądów po zajmowanie pozycji za kierownicą i samo użytkowanie.

    To dlatego musiałem wykonać układ wspomagania po swojemu (pozycja kierownicy, mniej bałaganu w przewodach hydraulicznych, siłownik w miejscu które z niczym nie koliduje), przerobić deskę rozdzielczą na bardziej czytelną, przerobić maskę aby otwieranie odbywało się jak w samochodzie a po otwarciu maska nie opadała na dół a przy okazji siłowniki nie utrudniały dostępu do silnika, i na koniec przerobić podesty i stopnie po których wchodzimy na traktor.

    Pedały sprzęgła i hamulców zostały przesunięte bliżej skrzyni biegów (pedał hamulca jedynie zwężony) dzięki czemu na podestach jest więcej miejsca przy wchodzeniu. Stopnie zostały umieszczone pod skosem co jest bardzo wygodne przy wchodzeniu i schodzeniu. Ale nie byłoby tak wygodnie gdyby nie obcięte rogi podestów. Dopiero dzięki temu zabiegowi wszystko jest tak jak być powinno.

    PRZEDNI NAPĘD:

    Według mnie koła przednie w traktorze muszą być skręcane za pomocą wspomagania, dodatkowo traktor powinien mieć albo przedni napęd albo miękki przód. Długo zastanawiałem się nad zamontowaniem przedniego napędu ale uznałem że to za duży koszt. Nie byłem też pewien czy modyfikacje tego typu będą działać bezproblemowo. Jednak chyba najważniejszym powodem niemontowania przedniego napędu była świadomość, że traktor nadal nie będzie posiadał bardzo ważnego dla mnie parametru, czyli różnych prędkości wałka. Stwierdziłem, że lepiej będzie kupić inny gotowy traktor który będzie lżejszy (lepszy przy uprawie truskawek), będzie wyposażony w przedni napęd (wiosną i jesienią mamy problem z wjechaniem na plantacje), będzie posiadał możliwość zmiany prędkości obrotowej wałka (przydatne przy glebogryzarce).

    Czyli w tym traktorze nie ma przedniego napędu ale jest miękki przód i muszę powiedzieć, że dziwie się ludziom którzy zmieniają miękki przód na sztywny w ursusie. Przecież komfort jest nie do porównania, traktor płynie a nie podskakuje tak, że ciężko na nim wysiedzieć.

    BELKI PODNOŚNIKA I ZAWLECZKI:

    W tym przypadku zawsze mnie wkurzały jakieś łańcuszki i inne sposoby mające na celu unieruchomienie belek podnośnika żeby te nie uderzały o protektor tylnej opony podczas jazdy. A wystarczyło w odpowiednim miejscu zamontować sprężyny, czyli od górnego zaczepu do ramion regulowanych (u mnie są dwa). Teraz niezależnie czy podnośnik jest podniesiony czy na dole to belki zawsze są trzymane żeby nie zbliżały się do koła.

    Drugim takim ułatwieniem są przygotowane miejsca na zawleczki używane do zapinania maszyn. Od zawsze wiedziałem że w moim traktorze muszą mieć przygotowane miejsce w okolicach belek w taki sposób żeby podczas podpinania i odpinania maszyn rolniczych mieć pod ręką zawleczki albo możliwość ich odłożenia.

    Pozostało jeszcze wykonać miejsca na odkładanie bolców od górnego i dolnego zaczepu. Gdy podpięty jest wałek to bolec z dolnego zaczepu musi być wyjęty. Z górnym jest podobnie gdy używamy cięgła. Zaplanowałem że bolce będą odkładane w gniazda umieszczone w okolicach dolnego zaczepu - bliżej korpusu skrzyni.

    CO BYM JESZCZE ZAMONTOWAŁ:

    Przede wszystkim cyfrowe sterowanie podnośnikiem. Można takie kupić za około 1000 zł na allegro. Nie wiem czy zestaw ma funkcję którą chciałbym mieć, mianowicie po jej uruchomieniu i włączeniu wstecznego biegu podnośnik idzie do góry. Łatwo to zrobić bo wystarczy zamontować czujnik wstecznego w deklu skrzyni i wykorzystać ten sygnał do sterowania podnośnikiem. Gdy cofasz z pługami podczas orki nie musisz machać ręką by podnieść pług, podobnie w przypadku uprawy truskawek. A gdy musisz tak jeździć kilka godzin to liczy się każda czynność której nie musisz wykonywać ty. Tak mają traktorki japońskie i bardzo mi się to spodobało.



    Zapraszam do obejrzenia zdjęć traktora po modyfikacjach. Bardzo ciekaw jestem waszych opinii tym bardziej, że robiłem to pierwszy raz, czyli nie mam doświadczenia w remontach traktorów a dodatkowo moje doświadczenie w pracach polowych jest raczej nieduże.

    Ursus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i WadyUrsus C-360 - Zalety i Wady