Witam, posiadam VW Polo Classic 1,4 APQ z 1999r. w którym gaśnie silnik po wjechaniu prawym, przednim kołem w kałużę. Co ciekawe, gdy jadę szybciej, tzn. min. 70 km/h, kałuże mu nie przeszkadzają. Tylko w mieście, przy mniejszych prędkościach (30-50 km/h), już tak. Silnik gaśnie, muszę trochę odstać na poboczu, by po chwili można go było uruchomić. Początkowo nie pracują wszystkie cylindry, w miarę osuszania zaczynają. Lecz i tak silnik nie wchodzi na obroty, tylko się dusi. Sukcesywnie, w miarę upływu czasu uzyskuję coraz wyższe obroty, by po 20-30 min. móc odjechać. Żaden ze znanych mi elektryków samochodowych nie potrafi pomóc. A wymienione już zostało: przewody wysokiego napięcia (2 razy, pierwszym razem na Sentech, za drugim na NGK), cewka zapłonowa, najpierw kopułka aparatu zapłonowego, a później cały aparat (obecnie jest Bosch).
Zastanawiające jest to, że dzieje się to zaraz po wjechaniu prawym przednim kołem (tylko i wyłącznie), nikt nie potrafi skojarzyć, dlaczego? Jeśli możliwe, poproszę o podpowiedź, co może to powodować, jaki element ma wpływ na takie zachowanie silnika? Na co chlapie woda z prawego koła, powodując taką reakcję? Dodam, że autko kupione w Polsce nie posiada fartucha pod silnikiem. Będę wdzięczny za pomoc, pozdrawiam
Zastanawiające jest to, że dzieje się to zaraz po wjechaniu prawym przednim kołem (tylko i wyłącznie), nikt nie potrafi skojarzyć, dlaczego? Jeśli możliwe, poproszę o podpowiedź, co może to powodować, jaki element ma wpływ na takie zachowanie silnika? Na co chlapie woda z prawego koła, powodując taką reakcję? Dodam, że autko kupione w Polsce nie posiada fartucha pod silnikiem. Będę wdzięczny za pomoc, pozdrawiam