Witam mam problem z samochodem jak z tematu.
Więc jeśli chodzi o szczegóły, na chwilę obecną, po uruchomieniu, przy zimnym silniku samochód jedzie w porządku, ma moc wszystko jest jak trzeba.
Po przejechaniu ok. 10-15km jest taki objaw, że zupełnie traci moc, przyśpiesza jakby miał 50KM i ledwo wchodzi na obroty. Czasem tą moc odzyskuje, jak się zgasi lub kilkakrotnie przegazuje. Po zgaszeniu i odpaleniu też czasem usterka znika, ale po chwili jakby ktoś wyłączył turbinę.
Błędów na komputerze jak na razie nie ma żadnych.
Kiedy kilkakrotnie, na postoju, na ciepłym silniku przegazujemy, zdarza się, że objaw się uaktywni. Wtedy wolno wkręca się na obroty, kopci intensywnie na czarno i map sensor widzi niskie ciśnienie. Turbina jest wysterowana wtenczas na max ciśnienia, obserwując sztangę, jest w położeniu jak zaraz po odpaleniu np. Więc pomimo wysterowania na max ciśnienie, ono jest faktycznie niskie ponieważ w momencie kiedy to się dzieje, w przewodzie elastycznym ledwo czuć ciśnienie.
Kiedy wszystko jest ok. samochód szybko wkręca się na obroty i widać jak przewód elastyczny, dosłownie puchnie od nadciśnienia.
Kiedy podczas jazdy odepnie się przepływkę jest jakby ok. Ale po kilku km nawet z odpiętą przepłyką potrafi się "zamulić". Przepływka została zmieniona, jest jakby troche lepiej, ale objawy nadal występują.
Czy wszystko wskazuje na padającą turbinę? Zapchany wydech raczej wykluczam, ponieważ na zimnym również usterka była by widoczna, tak jak na ciepłym silniku, chyba? Może ktoś mógłby coś podpowiedzieć.
Więc jeśli chodzi o szczegóły, na chwilę obecną, po uruchomieniu, przy zimnym silniku samochód jedzie w porządku, ma moc wszystko jest jak trzeba.
Po przejechaniu ok. 10-15km jest taki objaw, że zupełnie traci moc, przyśpiesza jakby miał 50KM i ledwo wchodzi na obroty. Czasem tą moc odzyskuje, jak się zgasi lub kilkakrotnie przegazuje. Po zgaszeniu i odpaleniu też czasem usterka znika, ale po chwili jakby ktoś wyłączył turbinę.
Błędów na komputerze jak na razie nie ma żadnych.
Kiedy kilkakrotnie, na postoju, na ciepłym silniku przegazujemy, zdarza się, że objaw się uaktywni. Wtedy wolno wkręca się na obroty, kopci intensywnie na czarno i map sensor widzi niskie ciśnienie. Turbina jest wysterowana wtenczas na max ciśnienia, obserwując sztangę, jest w położeniu jak zaraz po odpaleniu np. Więc pomimo wysterowania na max ciśnienie, ono jest faktycznie niskie ponieważ w momencie kiedy to się dzieje, w przewodzie elastycznym ledwo czuć ciśnienie.
Kiedy wszystko jest ok. samochód szybko wkręca się na obroty i widać jak przewód elastyczny, dosłownie puchnie od nadciśnienia.
Kiedy podczas jazdy odepnie się przepływkę jest jakby ok. Ale po kilku km nawet z odpiętą przepłyką potrafi się "zamulić". Przepływka została zmieniona, jest jakby troche lepiej, ale objawy nadal występują.
Czy wszystko wskazuje na padającą turbinę? Zapchany wydech raczej wykluczam, ponieważ na zimnym również usterka była by widoczna, tak jak na ciepłym silniku, chyba? Może ktoś mógłby coś podpowiedzieć.