Witam. Nie mam już sił do elektryki w mojej alfie. Czy ktoś pomoże mi zdiagnozować co jest nie tak?
Otóż od jakiegoś roku z moją alfa dzieją się dziwne rzeczy. Zaczęło się od tego, że np gdy włączał się ASR albo ABS to wyłączało się radio, później doszła magia w postaci takiej iż gdy wyłącze silnik to tak jakby cała elektryka się odcina. Gasną wszystkie lampy wewnątrz, radio wyłącza się (nie powinno, bo ma stałe +12 od aku, nie od stacyjki) centralny zamek przestaje działać. Jakieś napięcie jest, bo podswietlenie tarcz i zegara próbuje lekko świecic, ale przygasa. Żeby wszystko ruszyło, to muszę przekręcic ponownie kluczyk w stacyjce na przedostatni poziom przed rozruchem, wyłączyć i wtedy wszystko znowu jest OK. Faktem jest, że aku ma już swoje lata i napięcie na nim jest na granicy sugerującej jego koniec, ale z rozruchem nie ma najmniejszego problemu. Dziś zauważyłem, że gdy miałem telefon w ładowarce samochodowej, to z każdym wcisnięciem pedału hamulca, napięcie spadało na tyle, że wyłączało się ładowanie tel. Jechałem w korku i za każdym razem przy wcisnieciu hamulca to samo. Poczysciłbym połączenia do masy, ale po ostatnim odłączeniu aku musiałem wybulić za ponowne programowanie komputera silnika, bo jakims cudem się rozkodował. Dziwi mnie to, że dzieją się te cuda przy włączonym silniku gdy alternator pracuje. Co innego gdyby tylko na wyłączonym to wtedy pewnie wymiana aku by pomogła, no ale nie pasuje mi to.
Poradzicie cos?
Otóż od jakiegoś roku z moją alfa dzieją się dziwne rzeczy. Zaczęło się od tego, że np gdy włączał się ASR albo ABS to wyłączało się radio, później doszła magia w postaci takiej iż gdy wyłącze silnik to tak jakby cała elektryka się odcina. Gasną wszystkie lampy wewnątrz, radio wyłącza się (nie powinno, bo ma stałe +12 od aku, nie od stacyjki) centralny zamek przestaje działać. Jakieś napięcie jest, bo podswietlenie tarcz i zegara próbuje lekko świecic, ale przygasa. Żeby wszystko ruszyło, to muszę przekręcic ponownie kluczyk w stacyjce na przedostatni poziom przed rozruchem, wyłączyć i wtedy wszystko znowu jest OK. Faktem jest, że aku ma już swoje lata i napięcie na nim jest na granicy sugerującej jego koniec, ale z rozruchem nie ma najmniejszego problemu. Dziś zauważyłem, że gdy miałem telefon w ładowarce samochodowej, to z każdym wcisnięciem pedału hamulca, napięcie spadało na tyle, że wyłączało się ładowanie tel. Jechałem w korku i za każdym razem przy wcisnieciu hamulca to samo. Poczysciłbym połączenia do masy, ale po ostatnim odłączeniu aku musiałem wybulić za ponowne programowanie komputera silnika, bo jakims cudem się rozkodował. Dziwi mnie to, że dzieją się te cuda przy włączonym silniku gdy alternator pracuje. Co innego gdyby tylko na wyłączonym to wtedy pewnie wymiana aku by pomogła, no ale nie pasuje mi to.
Poradzicie cos?