Każdemu z nas zalegają małe używane akumulatory li-ion ze starych telefonów, itp. Ja przekładam je z kąta w kąt no bo jeszcze dobre i mogą się przydać. Co z nimi zrobić jak każdy jest innego typu. Nie chciałem składać pakietu do power-banku bo i tak go nie będę z sobą nosił, a na półkę jest bez sensu. Ale czasem jednak się przydaje by coś tam podładować.
Skleciłem takie coś i nie wiem jak to nazwać, mini power-bank i lampka. Użyłem chińskich modułów po kilka złotych.
Jeden do ładowania i z funkcją power-banku sygnalizujący stan akumulatora czerwoną diodą led.
Drugi moduł załączany mikrowłącznikiem to przetwornica do step-down (podłączona wewnątrz do wyjścia USB 5V) do sterowania jednowatowej diody led, ustaliłem potencjometrem prąd diody LED na 300mA.
Próby wykazały, że akumulatorek 1130mAh jest jeszcze całkiem żwawy i jednowatowa dioda ostro świeci non stop przez prawie trzy godziny i nawet tak się nie grzeje. Sterownik chroni baterię przed nadmiernym wyładowaniem.
Nie bardzo wiedziałem jak to obudować i ulepiłem gniota z poxiliny, zatopiłem w niej druciane oczko oraz "światłowód" czerwonej diodki z plexi i jest wzbudzający o dziwo, duże zainteresowanie brelok – świecidełko – z możliwością podładowania czegoś tam. Wygląda jak mały kamyk. Waga całości 55gram. Oczywiście traktuję to jako praktyczny żart.
Przybliżony koszt modułów, diody led i 1/2 poxiliny to 16zł.
kilka zdjęć, wyjaśnią prawie wszystko.
Moduły mechanicznie połączono termoglutem.

Fajne? Ranking DIY