tmf napisał: Zapewne są to pasjonaci, a może raczej nieliczna część ekipy, która poszła na studia, aby studiować i się czegoś nauczyć.
Tak, potwierdzam, są to pasjonaci, którym starcza czasu między wkuwaniem na zaliczenia a samymi zaliczeniami na robienie czegoś innego.
tzok napisał: Otóż dlatego, że są stare i proste, a 3/4 studentów i tak nie jest tego w stanie opanować.
Może dlatego, że zaczyna się przekazywanie wiedzy od nie tej strony co trzeba? Zauważmy, że na uczelnię idą w 95% osoby po LICEUM, a nie zawodówkach/technikach. Są to osoby, które wcześniej nie widziały rezystora/tranzystora ani oscyloskopu na oczy. Pasjonaci / osoby po szkołach innych niż LO to maleńki odsetek. I teraz taki człowiek na pierwszych zajęciach z elektroniki dostaje... równanie i zasadę działania tranzystora... i zadaje sobie pytanie: "a co to u licha jest ten tranzystor i gdzie się go stosuje?"
Ja swego czasu prowadziłem kursy programowania uC dla totalnie zielonych osób. I co? Wychodząc od uC ludzie sami z zaciekawieniem pytali: "a co jest w środku procesora, a jak to działa" No i dochodziłem z nimi do tranzystora, ale z ich inicjatywy i z ich zaciekawieniem.
tzok napisał: 75% nie jest w stanie zrozumieć działania przerzutnika, a finansowanie uczelni jest "na studenta"
To jest błąd - lepiej było by kształcić 20 osób prawie indywidualnie, niż 200 w sposób masowy.
kemot55 napisał: Okazało się, że żarówkę podłączył równolegle do styków przekaźnika z pominięciem zasilania tego obwodu. I może wszystko byłoby OK, gdyby ten człowiek nie miał już tytułu inżyniera .
No właśnie, więc po co ten tytuł?
Moim zdaniem: technik - osoba, która umie zmontować, zaprogramować układ wsadem, sprawdzić działanie, zrobić pomiary, raport.
Inżynier - osoba potrafiąca zaprojektować urządzenie, przeprowadzić symulacje, skorzystać z oprogramowania wspomagającego programowanie
Magister i wyżej - osoby posiadające bardziej rozbudowaną wiedzę, na poziomie niższym niż inżynier.
---
A najgorsze jest to, że obecnie prowadzę na uczelni pewien projekt, związany m. in. z uC STM32. Coś konkretnego robi kilka osób, reszta zrezygnowała, bo... nie ma czasu. Ponieważ (sam wiem, jak to wyglądało) trzeba robić sprawozdania z labolatoriów, wkuwać na pamięć wzorki opisujące to czy tamto, umieć liczyć na kartce wszystko bez kalkulatora ani tablic wzorów. Więc student nie ma czasu na samodzielne rozwijanie pasji, bo musi studiować (znaczy zaliczyć semestr) - paranoja...
Inny aspekt to brak dostępu do sprzętu. Nie każdy ma czas ale i miejsce/pieniądze na zbudowanie w domu / na stancji / w akademiku własnego mini laboratorium. Nie każdy ma dostęp do oscyloskopu, lutownicy, takiego czy innego programatora.
Brakuje też zachęty ze strony prowadzących - nikt nie powie: kupcie sobie Państwo zamiast książki taki czy inny eval-board do 100zł, a ja daję możliwość zaliczenia przedmiotu w formie zaprezentowania własnego projektu.
---
Jakie są przykładowe pytania wstępne na studia mgr (a więc jaki powinien być materiał znany przez inżyniera):
http://www.iet.agh.edu.pl/files/8214/7565/7619/Pytania_2016_kandydaci.pdf
I to wszystko bez tablic i kalkulatora