Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

- STM32 ARM na polskich uczelniach

moonshadow3 03 Dec 2016 22:35 7932 164
IGE-XAO
  • #31
    User removed account
    User removed account  
  • IGE-XAO
  • #32
    tmf
    Moderator of Microcontroller designs
    moonshadow3 wrote:
    Freddie Chopin wrote:
    No właśnie - studia to studia, a nie kurs. Wg waszego podejścia nauka STM32 też jest bezcelowa, bo za 5 czy 10 lat te STM32 będą tak samo przestarzałe (chyba nikt nie liczy na to, że STM32 będą "na topie" przez całą jego karierę zawodową?). Gdyby u kogoś na studiach 10 lat temu wałkowali ARM7TDMI, który obecnie jest "dead", ale wtedy był całkiem OK, to niby co?
    .


    Akurat ARM7TDMI może jest już przestarzały, ale nie aż tak jak '51 no i przecież on był ogromnym sukcesem ARM'a i w zasadzie od tego zaczeło się to co dzieje się teraz. 10 lat temu to byłoby całkiem nie najgorzej na ten procesor. Ale Freddie, jeśli po 15 latach idę na studia podyplomowe licząc że się czegoś nauczę a tu deja vu to chyba coś jednak nie do końca jest dobrze. Nie najeżdzając na kadrę akademicką zakładam, że mają masę innych ważniejszych zajęć popychających polską naukę do przodu.


    Jeśli idziesz na studia podyplomowe, to chyba zadałeś sobie wcześniej trud sprawdzenia np. programu studiów i sylabusuów z głównych przedmiotów? Jeśli tak, to skąd rozczarowanie? Można napisać "widziały gały co brały" :)
    Zapewne zamast pójścia na studia podyplomowe, trzeba było pójść na kilka kursów organizowanych przez producentów elektroniki. Z drugiej strony, jako amator elektroniki byłem kilka razy na kursach/demach organizowanych przez firmy produkujące MCU. I powiem tak... poziom to kompletna żenada. Proste przykłady, oparte na gotowych bibliotekach, a i tak 80% uczestników nie było w stanie tych przykładów zrealizować. Więc o czym my mówimy?
    Poziom na studiach jest jaki jest, bo niestety większość studentów idzie po dyplom i kompletnie nie jest zainteresowana zdobywaniem wiedzy. Systematycznie pojawiają się tu posty takich studentów z prośbami o zrobienie zadań, banalnych, ale im się nie chce, nie wiedzą jak, lub uważają, że są stworzeni do innych celów.
    Poziom nauczania to system naczyń połączonych - potrzebna jest dobra kadra, ale też potrzebni są dobrzy studenci. Z drugiej strony, mamy doskonałe przykłady, że jednak nie jest tak źle - np. systematycznie zajmowane wysokie lokaty w konkursach łazików marsjańskich. Co najmniej trzy polskie reprezentacje są na światowym poziomie. Ponieważ są to drużyny politechnik, to wnioskuję, że jednak da się na studiach poznać FPGA, ARM, i wiele nowoczesnych rozwiązań.
  • IGE-XAO
  • #33
    User removed account
    User removed account  
  • #34
    tmf
    Moderator of Microcontroller designs
    Piotrus_999 wrote:
    tmf wrote:
    potrzebna jest dobra kadra, ale też potrzebni są dobrzy studenci

    To jak za komuny naród kurcze był zły - kadra była dobra. Studenci są ok. Tylko robią to czego ich uczą. A widać że uczą nudnie i przestarzale. Każdy kto ma znajomego pracującego na uczelni wie jak wygląda sprawa etatów np. Każdy ambitniejszy jak się nawet załapie to daje nogę jak najszybciej może.


    Powtarzasz jakieś slogany, zwykle opowiadane przez nieudaczników, którzy zamiast widzieć winę w sobie, uważają, że cały świat się przeciwko nim sprzysiągł.
    Uczą nudno, przestarzale itd. To przejrzyj sobie programy na MIT, czy Berkeley, albo wykłady, które publikują na YT. Nagle okaże się, że jednak to jest porównywalne. Różnica taka, że tam studenci mają 24h/d otwarte, dobrze wyposażone laboratoria i przede wszystkim chcą w nich siedzieć. A chcą bo płacą za to sporą kasę i liczą, że uzysując dobre wyniki, zarobią jeszcze większą. No i na kilkanaście tys. aplikacji przyjmują kilkadziesiąt osób. U nas - na politechnikach przyjmują jak leci.

    Piotrus_999 wrote:
    tmf wrote:
    Ponieważ są to drużyny politechnik, to wnioskuję, że jednak da się na studiach poznać FPGA, ARM, i wiele nowoczesnych rozwiązań

    To są pasjonaci - podejrzewam że wiedza własnym sumptem zdobyta. Uczelnia dorzuciła troche grosza żeby się później pysznić.


    To może zamiast podejrzewać byś sobie zadał trud sprawdzenia? Dowiedziałbyś się, że projekty te są tworzone w ramach kół naukowych, pod kierunkiem opiekunów - a jakże - pracowników uczelni. Zapewne są to pasjonaci, a może raczej nieliczna część ekipy, która poszła na studia, aby studiować i się czegoś nauczyć.
  • #35
    User removed account
    User removed account  
  • #36
    moonshadow3
    Level 10  
    Freddie Chopin wrote:
    Jeśli idziesz na studia podyplomowe, to chyba zadałeś sobie wcześniej trud sprawdzenia np. programu studiów i sylabusuów z głównych przedmiotów? Jeśli tak, to skąd rozczarowanie? Można napisać "widziały gały co brały" :)

    No niestety program nie jest szczegółowy.

    Freddie Chopin wrote:
    Zapewne zamast pójścia na studia podyplomowe, trzeba było pójść na kilka kursów organizowanych przez producentów elektroniki. Z drugiej strony, jako amator elektroniki byłem kilka razy na kursach/demach organizowanych przez firmy produkujące MCU. I powiem tak... poziom to kompletna żenada. Proste przykłady, oparte na gotowych bibliotekach, a i tak 80% uczestników nie było w stanie tych przykładów zrealizować. Więc o czym my mówimy?

    Też byłem na takich demach firm produkujących MCU i może szału nie ma, ale weźmy pod uwagę, że takie demo/szkolenie jest przewidziane na jeden dzień, więc cudów się nie można spodziewać. Z drugiej strony przygotowane materiały hands-on dają łatwiejsze wejście w temat i te aż tak bardzo nie rozczarowują - taka formuła. Oczywiście będąc na poziomie eksperckim, jaki reprezentujesz, takie dema nie wnoszą większej wartości merytorycznej. Ot, takie spotkanie handlowe, bo taki ostatecznie jest cel firmy organizującej.

    Freddie Chopin wrote:

    Poziom na studiach jest jaki jest, bo niestety większość studentów idzie po dyplom i kompletnie nie jest zainteresowana zdobywaniem wiedzy. Systematycznie pojawiają się tu posty takich studentów z prośbami o zrobienie zadań, banalnych, ale im się nie chce, nie wiedzą jak, lub uważają, że są stworzeni do innych celów.

    Zgadzam się 100%. Tylko potem przychodzą do firm i nagle zdają sobie sprawę, że w zasadzie niewiele wiedzą.

    Freddie Chopin wrote:

    Poziom nauczania to system naczyń połączonych - potrzebna jest dobra kadra, ale też potrzebni są dobrzy studenci. Z drugiej strony, mamy doskonałe przykłady, że jednak nie jest tak źle - np. systematycznie zajmowane wysokie lokaty w konkursach łazików marsjańskich. Co najmniej trzy polskie reprezentacje są na światowym poziomie. Ponieważ są to drużyny politechnik, to wnioskuję, że jednak da się na studiach poznać FPGA, ARM, i wiele nowoczesnych rozwiązań.

    Aż tak źle nie jest. Weźmy np. http://www.integra.agh.edu.pl/ więc są miejsca gdzie chce się i kadrze i studentom. Jednak zauważmy - po godzinach... Na MiT każdy rozwija projekt przez kilka lat w ramach studiów. Temat rzeka...
  • #37
    tmf
    Moderator of Microcontroller designs
    @Piotrus_999
    O, i powoli dochodzimy do sedna. Jeśli 70% czasu to praca własna (a przypuszczam, że znacznie więcej), to znaczy, że student sam się uczy, korzystając z różnych źródeł, od czasu do czasu chodząc do opiekuna z jakimś większym problemem. Czyli to głównie od studenta zależy co robi i jak będą wyglądać jego studia. Przypuszczam, że osoby, które brały udział w zawodach łazików marsjańskich raczej nie uważają, że ich studia są nudne, a kadra beznadziejna, w przeciwieństwie do swoich kolegów, którzy w czasie studiów w żadnym projekcie nie uczestniczyli, bo woleli w tym czasie robić coś innego. Ale jak przypuszczam, głównie ci drudzy będą narzekać na beznadziejne studia, niski poziom, nudę itd.
    Tematy prac magisterskich na naszych politechnikach i na MIT możesz sobie porównać, są publicznie dostępne. Różnica jest wyłącznie w odsetku osób, które wybierają tematy ambitne i trudne.
  • #38
    tzok
    Moderator of Cars
    Piotrus_999 wrote:
    A możesz mi zdradzić po co uczyć sie asemblera 8080 a później 8086 - to są pokrewne procesory generalnie.
    Oczywiście, że mogę zdradzić dlaczego. Otóż dlatego, że są stare i proste, a 3/4 studentów i tak nie jest tego w stanie opanować. Jeśli zrozumiesz architekturę 8080 to będziesz w stanie zrozumieć (jaż samodzielnie) architekturę każdego innego procesora. Nie możesz uczyć rachunku macierzowego kogoś kto nie rozumie co to jest dodawanie. Studia pokazują pewne idee, jeśli któraś Cię zainteresuje to już własnymi siłami musisz zgłębiać temat. Zawsze daję przykład - można się nauczyć C# czy tam Javy, jakiegoś konkretnego IDE, frameworka, ale to będzie rzemiosło, zmieni się technologia i jesteś w lesie, a można poznać teorię programowania i wtedy opanujesz dowolny język programowania w kilka tygodni. Studia to nie jest kurs zawodowy.
    Kadra jest kadrą naukową, nie zajmuje się praktyką tylko teorią, chcesz się nauczyć rzemiosła to idź do zawodówki. Z punktu widzenia teorii informatyki szczegóły architektury nie mają większego znaczenia. Jest chyba jeden ośrodek w Polsce, który na poważnie (naukowo) zajmuje się architekturami procesorów i językami programowania (i jest to AGH)... ale ilu potrzeba specjalistów-teoretyków od opracowywania architektur CPU, czy tworzenia języków programowania? Studia mają Ci "otworzyć oczy" i dać pewne narzędzia - a co Ty z tym dalej zrobisz zależy tylko od Ciebie.

    Podejście "że na studiach czegoś Cię nauczą" jest błędem, na studiach to Ty sam możesz się czegoś nauczyć. Jeśli nie wykażesz własnej inicjatywy to jest to zmarnowane 5 lat życia.
  • #39
    moonshadow3
    Level 10  
    Oczywiście jak studentowi się nic nie chce to jest na to rada - oblać go! Zgadza się, że musi się chcieć żeby coś osiągnąć i to w każdej dziedzinie. 70% jak piszesz zależy od studenta i to jest święta racja a ci, którym się nie chce nie powinni w ogóle trafiać na uczelnie, bo po co? A co z kadrą, której się też nie chce ? Może im się czasem nie chce, bo nie bardzo mają dla kogo to robić i uciekają w koła zainteresowań wraz ze studentami, którym się chce :). Nie wiem, ale temat się już chyba wyczerpał :)
  • #40
    tzok
    Moderator of Cars
    Jest gorzej niż sobie wyobrażasz... 75% nie jest w stanie zrozumieć działania przerzutnika, a finansowanie uczelni jest "na studenta" - wyrzucisz studenta to wyrzucisz pieniądze. Dlatego teraz można powtarzać przedmioty na 1-szym roku (i to 2, bo 1 było za mało) i są artyści co na ostatnim semestrze studiów, wciąż powtarzają jakiś przedmiot z 1-szego roku (po raz 3-ci). Nie ma egzaminów wstępnych, a przyjmuje się każdego kto umie wypełnić formularz zgłoszeniowy. Jak kadrze ma się chcieć, skoro muszą ciągle powtarzać podstawy. Koła zainteresowań... zaryzykuje stwierdzenie, że ponad połowa (optymistycznie) ludzi na nie chodzących, chodzi tam tylko dlatego, że mają zwolnienie z egzaminu. Np. w naszym zakładzie nie dajemy zwolnień za samo uczestnictwo w kole, to albo nikt się nie zapisuje albo są to 2-3 osoby.
  • #41
    moonshadow3
    Level 10  
    tzok wrote:
    Jest gorzej niż sobie wyobrażasz... 75% nie jest w stanie zrozumieć działania przerzutnika, a finansowanie uczelni jest "na studenta" - wyrzucisz studenta to wyrzucisz pieniądze. Dlatego teraz można powtarzać przedmioty na 1-szym roku (i to 2, bo 1 było za mało) i są artyści co na ostatnim semestrze studiów, wciąż powtarzają jakiś przedmiot z 1-szego roku (po raz 3-ci). Nie ma egzaminów wstępnych, a przyjmuje się każdego kto umie wypełnić formularz zgłoszeniowy. Jak kadrze ma się chcieć, skoro muszą ciągle powtarzać podstawy. Koła zainteresowań... zaryzykuje stwierdzenie, że ponad połowa (optymistycznie) ludzi na nie chodzących, chodzi tam tylko dlatego, że mają zwolnienie z egzaminu. Np. w naszym zakładzie nie dajemy zwolnień za samo uczestnictwo w kole, to albo nikt się nie zapisuje albo są to 2-3 osoby.


    To już jest bardzo niepokojące a wręcz smutne, bo widzę że info z pierwszej ręki.
  • #42
    User removed account
    User removed account  
  • #43
    grko
    Level 33  
    Piotrus_999 wrote:
    Jest - na wielu kierunkach dostajesz uprawnienia zawodowe, i założenie jest takie że jesteś w stanie pracować w swoim zawodzie a nie dopiero się go uczyć. Twój post przypomniał mi zresztą taką generalną opinię o absolwentach uczelni z Polski, że dużo umieją ale nic nie potrafią (czyli mają nawbijane do głów rożnego niepotrzebnego balastu, ale nikt ich nie nauczył jak z niego korzystać). Generalnie polscy inżynierowie są cenieni ale jacyś z doświadczeniem i mogący pokazać jakieś wyniki.


    Nie wiem skąd masz te opinie o absolwentach. Podejrzewam, że wyssałeś je z palca. Gdy kończyłem studia (2009) to nikt nie miał żadnego problemu ze znalezieniem pracy. Zatrudniały te osoby również zagraniczne firmy, które z tego co wiem to mają bardzo dobrą opinię o Polakach. Zresztą, pracowałem w firmie z UK i zapewniam Cię, że nie jesteśmy od nich w niczym gorsi. Na chwilę obecną, mieście w którym mieszkam jest takie ssanie a inżynierów embedded, że wystarczy się wykazać podstawową wiedzą aby dostać pracę.

    Skoro firmy nadal chcą otwierać w Polsce swoje oddziały i zatrudniać absolwentów to chyba nie jest tak źle z systemem edukacji. Oczywiście mogłoby być lepiej jednak zamiana studiów w kurs zawodowy byłaby nieporozumieniem.
  • #44
    kemot55
    Level 31  
    Niestety koledzy mają rację co do poziomu absolwenta. Przychodząc do firmy (np. na praktyki) nie wiedzą, w którą stronę się śrubę odkręca :-).
    Mało tego, kiedyś dałem kandydatowi do zrobienia prosty układ (jeden przekaźnik + żarówka+ przyciski). Chodziło o zrobienie "automatyki" z podtrzymaniem (jeden przycisk załącza żarówkę, drugi wyłącza). Efekt był taki, że po godzinie delikwent przylazł z radosnym "nie da się, bo żarówka upalona". Okazało się, że żarówkę podłączył równolegle do styków przekaźnika :-) z pominięciem zasilania tego obwodu. I może wszystko byłoby OK, gdyby ten człowiek nie miał już tytułu inżyniera :?: .
    Najważniejsze jest kucie na pamięć wykładów. Nie rozumiem dlaczego wszyscy muszą kończąc studia dostać tytuł. Po co ten cyrk z (praktycznie) w 100% zdawalnym egzaminem dyplomowym?
    Po 20 razy podchodzą do zaliczeń - na zasadzie "zaraz zaczną się powtarzać zadania" albo "zrobię zdjęcie zadań i wyślę to mi rozwiążą i zaliczę". No i "życzeniowość" przekraczająca wszelkie granice przyzwoitości -> "ja nie bede studiował bo ja tu przyszłem po to żebyśta to wy mnie nauczyli".

    A wracając do tematu - 8051 jest przestarzałym urządzeniem. Asembler dostosowany był do pisania programu przez człowieka a nie do kompilatora. I myślę, że to właśnie sprawia, że nadal "żyje". Chociaż równie skutecznie można byłoby to samo robić np. na STM8 (to również jest procesor, w którym instrukcje są projektowane pod programistę).
    Ostatnio wróciłem (po 10 latach) do swojego starego urządzenia na '51. Nadal działa :-))). Z tym, że drobne poprawki kosztowały mnie 2 dni odgrzebywania i dostosowywania narzędzi, żeby to zaprogramować ;-))
  • #45
    User removed account
    User removed account  
  • #46
    grko
    Level 33  
    Piotrus_999 wrote:

    Nie pisałem że gorsi tylko, tylko że absolwenci mało się nadają bez ulepienia do pracy. A wina leży w skostniałym systemie szkolnictwa wyższego.


    Skąd posiadasz taką wiedzę? Skończyłeś studia w Polsce? Pracujesz w zawodzie? Czy może zatrudniasz absolwentów?
  • #47
    tzok
    Moderator of Cars
    Co do samej '51 to wciąż cała masa mikrokontrolerów zawiera ten rdzeń... ale nie o to tu chodzi. Na jego przykładzie łatwo pokazać czym jest assembler i jak się nim posługiwać (ogólnie). Wchodzenie w konkretne zastosowania nie ma większego sensu, bo nie wiadomo z czym Ci ludzie będą pracować, w o ogóle uczenie konkretnej technologii to ryzykowana sprawa, bo nim ludzie skończą studia to technologia może umrzeć. Tak było np. z Windows CE. Najważniejsze to nauczyć się teorii - ogólnych zasad programowania, struktur danych, algorytmów. Implementacja dla konkretnej technologii i w konkretnym języku programowania to już jest szczegół.

    Piotrus_999 wrote:
    Nie pisałem że gorsi tylko, tylko że absolwenci mało się nadają bez ulepienia do pracy. A wina leży w skostniałym systemie szkolnictwa wyższego.
    Z tym się nie zgodzę. Zadaniem wyższych uczelni nie jest tworzenie robotników - niewolników konkretnych technologii. Absolwent ma być przede wszystkim elastyczny i ma posiadać łatwość uczenia się nowych rzeczy. Konkretnej technologii nauczy się już w firmie do której pójdzie pracować po ukończeniu studiów. "Hodowanie" ludzi pod konkretnego pracodawcę to wyrządzanie im ogromnej krzywdy. Później staną się niewolnikami korporacji (w UK czy USA dodatkowo z potężnym kredytem do spłacenia). Sztandarowym przykładem są koledże w USA - te szkoły przyuczają ludzi do pracy w konkretnej korporacji na konkretnym stanowisku, oczywiście szkoły są płatne i bardzo drogie, a student musi potem spłacać ten kredyt pracując dla owej "wspaniałomyślnej" korporacji, która sfinansowała jego "edukację"... to ja już podziękuję za taki model edukacji. Już wolę rodzimą "patologię". Swoją drogą jakieś 75% naszych studentów studiów dziennych na ostatnim roku już pracuje (przez co często zaniedbuje studia i nie broni pracy).

    Studia inżynierskie mają nauczyć studenta samodzielnego opanowania obsługi samodzielnie wybranych narzędzi do rozwiązania postawionego przed nimi problemu. Studia magisterskie mają zaś nauczyć go samodzielnego opracowania lub dostosowania istniejących narzędzi do rozwiązywania problemów, które wcześniej nie były opisane i nie istnieją gotowe narzędzia do ich rozwiązania.

    Oczywiście tzw. biznesmeni chcieli by dostać za darmo gotowe "roboty", które się wstawia na stanowisko i od razu mogą efektywnie pracować. Niestety ale pracodawca musi na własny przeszkolić nowego pracownika do pracy (szkolenie stanowiskowe), być może państwo powinno dawać takiemu pracodawcy jakieś ulgi na wyszkolenie nowego pracownika, ale na pewno nie powinno tego robić za niego.
  • #48
    Aroni525
    Level 9  
    Ale dywagacje - każdy może podejść do tego inaczej wiec i ja coś od siebie dodam :> Powiem Ci jak jest aktualnie na Politechnice Wrocławskiej, bo kończę mechatronikę na wydziale elektroniki mikrosystemów i fotoniki.

    Studia dają Ci wędkę i trochę poduczą łowić, ale resztę musisz zrobić sam. To czego uczą w aspekcie mikrokontrolerów to raczej podstawy podstaw. U nas mieliśmy zajęcia z Assemblera na AVR, oraz przerabialiśmy jakieś Kinetisy od NXP. Jednak był to pierwszy kontakt w ogóle z prockami i niewiele osób rozumiało co się dzieje.

    Ten kto chciał, zainteresował się w domu rozwinięciem tematu - chociaż była to garstka osób, które teraz zostały na studiach, 80% nie dotrwało do inż. I taka jest droga na każdej uczelni pewnie. Wybierając nie patrz krytycznie jakie architektury będziecie tam poznawać, bo i tak większość to Twoja prywatna praca. Jak napisałem, to co ja na zajęciach zrobiłem to śmiech na sali, dopiero w domu opanowałem architektury AVR, ARM, teraz zaczynam robić PICi i chcę ogarnąć MSP'ki, dodatkowo bawię się FPGA i CPLD itp itd. Wiedza, którą mam zrodziła się głównie podczas realizacji własnych projektów czy projektów na koła naukowe - polecam.

    A co warto rozwijać a czego nie... rób co lubisz, poznawaj różne architektury i próbuj zrozumieć jak działają. Jak pójdziesz do pracy to i tak prawdopodobnie narzucą Ci stosowanie jakiejś rodziny uC, jak poznasz ich kilka to łatwo przyswoisz i się wyszkolisz w tej konkretnej.

    Co do assemblera, warto wiedzieć jak działa i czym jest. Czy warto szkolić się w nim na specjalistę i pisać nie wiadomo jakie programy... patrząc przez pryzmat dzisiejszego rozwoju techniki i spadku cen, jest to przerost formy nad treścią. Jak to napisał F_C, uprawianie ekwilibrystyki dla zaoszczędzenia kilku bajtów i przyspieszenia procka o kilka taktów ma dziś wątłe uzasadnienie.

    Na studiach są 2 rodzaje ludzi (no pewnie więcej, ale w rozpatrywanym kontekście podzielmy ich na 2 typy). Większość to ci, którzy poszli tam for fun; bo nie wiedzieli co zrobić, bo im się nazwa spodobała, bo niby kasa dobra po kierunku itp. Można zdziwić się ile jest takich ludzi. A tylko garsta robi to z pasji, i tacy po studiach już mają za sobą interesujące projekty, doświadczenie zawodowe i przede wszystkim sporo umiejętności. Jeśli należysz do tej drugiej grupy, to nie ważne na jaką uczelnię się pójdzie, poradzisz sobie.
  • #49
    piotrva
    VIP Meritorious for electroda.pl
    tmf wrote:
    Zapewne są to pasjonaci, a może raczej nieliczna część ekipy, która poszła na studia, aby studiować i się czegoś nauczyć.

    Tak, potwierdzam, są to pasjonaci, którym starcza czasu między wkuwaniem na zaliczenia a samymi zaliczeniami na robienie czegoś innego.

    tzok wrote:
    Otóż dlatego, że są stare i proste, a 3/4 studentów i tak nie jest tego w stanie opanować.

    Może dlatego, że zaczyna się przekazywanie wiedzy od nie tej strony co trzeba? Zauważmy, że na uczelnię idą w 95% osoby po LICEUM, a nie zawodówkach/technikach. Są to osoby, które wcześniej nie widziały rezystora/tranzystora ani oscyloskopu na oczy. Pasjonaci / osoby po szkołach innych niż LO to maleńki odsetek. I teraz taki człowiek na pierwszych zajęciach z elektroniki dostaje... równanie i zasadę działania tranzystora... i zadaje sobie pytanie: "a co to u licha jest ten tranzystor i gdzie się go stosuje?"

    Ja swego czasu prowadziłem kursy programowania uC dla totalnie zielonych osób. I co? Wychodząc od uC ludzie sami z zaciekawieniem pytali: "a co jest w środku procesora, a jak to działa" No i dochodziłem z nimi do tranzystora, ale z ich inicjatywy i z ich zaciekawieniem.

    tzok wrote:
    75% nie jest w stanie zrozumieć działania przerzutnika, a finansowanie uczelni jest "na studenta"

    To jest błąd - lepiej było by kształcić 20 osób prawie indywidualnie, niż 200 w sposób masowy.

    kemot55 wrote:
    Okazało się, że żarówkę podłączył równolegle do styków przekaźnika z pominięciem zasilania tego obwodu. I może wszystko byłoby OK, gdyby ten człowiek nie miał już tytułu inżyniera .


    No właśnie, więc po co ten tytuł?
    Moim zdaniem: technik - osoba, która umie zmontować, zaprogramować układ wsadem, sprawdzić działanie, zrobić pomiary, raport.
    Inżynier - osoba potrafiąca zaprojektować urządzenie, przeprowadzić symulacje, skorzystać z oprogramowania wspomagającego programowanie
    Magister i wyżej - osoby posiadające bardziej rozbudowaną wiedzę, na poziomie niższym niż inżynier.

    ---
    A najgorsze jest to, że obecnie prowadzę na uczelni pewien projekt, związany m. in. z uC STM32. Coś konkretnego robi kilka osób, reszta zrezygnowała, bo... nie ma czasu. Ponieważ (sam wiem, jak to wyglądało) trzeba robić sprawozdania z labolatoriów, wkuwać na pamięć wzorki opisujące to czy tamto, umieć liczyć na kartce wszystko bez kalkulatora ani tablic wzorów. Więc student nie ma czasu na samodzielne rozwijanie pasji, bo musi studiować (znaczy zaliczyć semestr) - paranoja...

    Inny aspekt to brak dostępu do sprzętu. Nie każdy ma czas ale i miejsce/pieniądze na zbudowanie w domu / na stancji / w akademiku własnego mini laboratorium. Nie każdy ma dostęp do oscyloskopu, lutownicy, takiego czy innego programatora.

    Brakuje też zachęty ze strony prowadzących - nikt nie powie: kupcie sobie Państwo zamiast książki taki czy inny eval-board do 100zł, a ja daję możliwość zaliczenia przedmiotu w formie zaprezentowania własnego projektu.

    ---
    Jakie są przykładowe pytania wstępne na studia mgr (a więc jaki powinien być materiał znany przez inżyniera): http://www.iet.agh.edu.pl/files/8214/7565/7619/Pytania_2016_kandydaci.pdf
    I to wszystko bez tablic i kalkulatora ;)
  • #50
    tzok
    Moderator of Cars
    AGH to porządna uczelnia, ale bardzo teoretyczna. Typowo pod kształcenie kadry naukowej. U "nas" (UŚ), na studia magisterskie przyjmuje się każdego kto tylko zechce przyjść i ma dyplom magistra lub licencjata z informatyki lub kierunku pochodnego... szczęśliwie nie ma takich ostatnio zbyt wielu, więc mam trochę czasu na pracę nad rozprawą doktorską (tak normalnie to "moje" badania powinni robić studenci w ramach projektów zaliczeniowych z różnych przedmiotów, ale to jest daremne - szybciej sam to zrobię niż im wytłumaczę jak to zrobić).

    P.S.
    Ciekawe czy komuś z Was chciałoby się prowadzić zajęcia dodatkowe (lub w ogóle jakiekolwiek) ze studentami za 18zł/h.
  • #51
    piotrva
    VIP Meritorious for electroda.pl
    tzok wrote:
    tak normalnie to "moje" badania powinni robić studenci w ramach projektów zaliczeniowych z różnych przedmiotów, ale to jest daremne - szybciej sam to zrobię niż im wytłumaczę jak to zrobić


    Heh, w rozwiniętych ośrodkach do takich celów zatrudnia się techników ;)

    Ogólnie AGH jest bardzo dobre, ale pewne rzeczy mogły by być lepsze - na szczęście idzie ku dobremu - kadra się odmładza i wielu ludzi ma potencjał na dobrych dydaktyków.

    tzok wrote:
    Ciekawe czy komuś z Was chciałoby się prowadzić zajęcia dodatkowe (lub w ogóle jakiekolwiek) ze studentami za 18zł/h.

    No i tu jest pies pogrzebany też - osoba prowadząca badania musi uczyć, czasem ciężko jest podzielić sensownie czas...
  • #52
    qazpylades
    Level 13  
    A jakie znaczenie ma na jakim kontrolerze się uczysz?
    Ważne jest zrozumienei zasad.
    Wbrew pozorom 51 są nadal używane.
    można znaleźćbardzo dobre subgiga z MCS51 za ... 1.7$. Sam pisałem soft na 51 w switchu gigabit ethernet. a do tej pory pisałem na ST62, 78K, MCS51, AVR, PIC, STM32, LPC11/13/35, OMAP nie wspomnęo pisanu na Lin i Win z Qt4
    Nie licz, iż nauczysz się jednego kontrolerka i będziesz tylko na niego pisał.
    Będziesz siędo końca życia musiał uczyć i to więcej niż lekarz.
  • #53
    piotrva
    VIP Meritorious for electroda.pl
    qazpylades wrote:
    Nie licz, iż nauczysz się jednego kontrolerka i będziesz tylko na niego pisał.
    Będziesz siędo końca życia musiał uczyć i to więcej niż lekarz.


    Owszem. Tylko moim zdaniem powinno się zacząć do rzeczy aktualnych, gdzie nauka jest wspomagana przez dobre i aktualne środowisko. Oraz w urządzenia bogatsze w peryferia, aby wytłumaczyć ich zastosowanie. Bo na układzie bogatszym prościej jest napisać: "zrób generator analogowy bez wykorzystania modułu DAC i DMA", niż: "wyobraź sobie, że masz DAC i DMA i zrób to na tym AVR wirtualnie".
  • #54
    michalko12
    MCUs specialist
    piotrva wrote:
    Tylko moim zdaniem powinno się zacząć do rzeczy aktualnych, gdzie nauka jest wspomagana przez dobre i aktualne środowisko.


    Bez dobrej literatury napisanej prostym językiem nic nie pomoże. Bez zrozumienia co w mikroprocesorze piszczy nie da się nauczyć podstaw, a ARM do nauki podstaw nie jest najlepszym wyborem. DMA, SIO, PIO, IRQ były na Z80 i to była dobra podstawa do nauki techniki mikroprocesorowej. To co jest dzisiaj niczym nie różni się od tego co było kiedyś, poza stopniem skomplikowania. Dobra łopatologiczna literatura to była kiedyś seria książek MIK Stanisława Gardynika. 2-3 książki w formacie broszury po których przeczytaniu wszystko było jasne jak słońce. Po teoretycznym zapoznaniu się z Z80, bez problemu można było zrozumieć resztę architektur. Co prawda, do tego wszystkiego potrzebny był jeszcze jeden warunek - pasja i samozaparcie.
  • #55
    piotrva
    VIP Meritorious for electroda.pl
    michalko12 wrote:
    Po teoretycznym zapoznaniu się z Z80, bez problemu można było zrozumieć resztę architektur. Co prawda, do tego wszystkiego potrzebny był jeszcze jeden warunek - pasja i samozaparcie.


    Tylko pytanie - czy na początek trzeba rozumieć architekturę? (czy chcąc napisać program na komputer, zaczynamy od studiowania geologii, aby wykopać potrzebne minerały?) Moim zdaniem sam początek nauki powinien być na poziomie rozumienia noty katalogowej (nawet jakichś bibliotek) i pisania w języku wysokiego poziomu. Dopiero po "załapaniu" o co chodzi jest sens analizować jak to działa.

    Jak mówię - zaciekawienie i pytanie: "Jak to działa, że wykonuje program" jest lepsze niż: "a po co są w tym czarnym pudełku te przerzutniki"
  • #56
    User removed account
    User removed account  
  • #57
    User removed account
    User removed account  
  • #58
    michalko12
    MCUs specialist
    piotrva wrote:
    Moim zdaniem sam początek nauki powinien być na poziomie rozumienia noty katalogowej (nawet jakichś bibliotek) i pisania w języku wysokiego poziomu. Dopiero po "załapaniu" o co chodzi jest sens analizować jak to działa.


    To o czym piszesz, to jest dokładnie efekt Arduino - totalne ogłupienie i stworzenie wrażenia, że jest się "znafcą" tematu. Wszyscy będą kopiować bez zastanawiania się dlaczego to działa, działa bo ktoś inny to za mnie zrobił. I niestety, ale to jest tylko nauka podstaw programowania w języku wysokiego poziomu. Takie podejście może być, ale do systemów embedded z OS typu linux gdzie po prostu pisze się aplikację. Najpierw poznanie architektury, a potem dopiero nauka wykorzystywania jej. Argumenty typu "nie trzeba być mechanikiem, żeby jeździć samochodem" nie nadają się do tego przypadku, bo do tego równorzędny argument to "nie trzeba być elektronikiem, żeby używać urządzeń z mikroprocesorem", tak samo nie trzeba znać się na procesorach, żeby uruchamiać i naprawiać urządzenia oparte na nich.
  • #59
    User removed account
    User removed account  
  • #60
    User removed account
    User removed account