Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Ingerencja w puszkę włącznika oświetlenia - wyciszenie, ryzyko pożaru

prezesonline 19 Gru 2016 16:37 876 11
  • #1 19 Gru 2016 16:37
    prezesonline
    Poziom 11  

    Ekipa remontowa - podczas remontu u nas w bloku - wkuła się z puszką pod włącznik światła w salonie w piony wentylacyjne. Dowiedziałem się o tym dopiero pod koniec remontu, gdy było już za późno na kategoryczną przebudowę umiejscowienia włączników czy zamurowanie dziury do pionu sąsiadów i instalację włączników natynkowo.
    Skutek jest taki, że wieczorem, jak jest cicho, przez puszkę i umiejscowiony na niej włącznik słychać dosłownie nawet to o czym pod nosem rozmawiają u siebie w kuchni sąsiedzi. Słychać każdy dźwięk, o włączeniu okapu nie wspominając.
    Jest to dramatycznie dyskomfortowe. Sąsiedzi w trakcie remontu skarżyli się, że mają zakurzone mieszkanie przez naszą ekipę, ale to się w głowie nie mieści by doprowadzić to takiego partactwa, że wwiercono puszkę w kanał wentylacji kuchni!
    Pozostaje mi "uszczelnić" puszkę tj. ograniczyć przedostawanie się dźwięków powietrznych i zapachów pod dwoma podwójnymi włącznikami (dwie puszki).
    We włącznikach podczas testowania włączenia oświetlenia błyska czasem iskra, co jest chyba normalne, dlatego zastanawiam się, co można zrobić z puszką aby nie było ryzyka pożaru?
    Czy ściągając obudowę włączników mogę wypełnić przestrzeń puszki:
    - pianką?
    - silikonem?
    Samo zasilikonowanie założonych włączników po bokach nie do końca załatwi problem, bo przez małe szparki dookoła dwóch samych klawiszy włącznika idą dźwięki.
    Wydawać się może z pozoru, że opisywany problem jest drobnostką, jednak układ mieszkań jest taki, że ta samowola może naprawdę nam przeszkadzać, sąsiedzi prowadzą rozmowy telefoniczne w kuchni, z kolei my mamy kanapę przy tych włącznikach i bez wyciszenia jedni słuchają rozmów drugich, słychać przestawianie garnków itp.

    0 11
  • #2 19 Gru 2016 20:21
    stanislaw1954
    Poziom 41  

    Lata temu, jeszcze w poprzednim wieku bywał osprzęt tzw. wtynkowy. Puszka pod wyłącznik, przełącznik, gniazdo miała grubość w przybliżeniu 1-1,5 cm. Na tej puszce montowało się wyłącznik lub gniazdo o grubości ok 1 cm. Obecnie nie spotykam tego osprzętu, a może jednak jest dostępny ?, bo zamontowanie wyłącznika natynkowego to jednak nie to samo -znacznie większa grubość.Dysponując takim osprzętem można by wypełnić puszkę pianką i na ścianie zamontować cienki osprzęt. Ale, czy to wypełnienie puszki, będzie skutecznym sposobem na całkowite wytłumienie dźwięków ?

    0
  • #3 19 Gru 2016 20:40
    elpapiotr
    Specjalista elektryk

    stanislaw1954 napisał:
    Lata temu, jeszcze w poprzednim wieku bywał osprzęt tzw. wtynkowy. Puszka pod wyłącznik, przełącznik, gniazdo miała grubość w przybliżeniu 1-1,5 cm. Na tej puszce montowało się wyłącznik lub gniazdo o grubości ok 1 cm. Obecnie nie spotykam tego osprzętu, a może jednak jest dostępny ?, bo zamontowanie wyłącznika natynkowego to jednak nie to samo -znacznie większa grubość.Dysponując takim osprzętem można by wypełnić puszkę pianką i na ścianie zamontować cienki osprzęt.

    Jest dostępny. Szukać osprzętu "Wierbka", obecnie Ospel.
    http://sklepospel.pl/ospel-pi

    0
  • #4 19 Gru 2016 20:48
    kokapetyl
    Poziom 43  

    prezesonline napisał:
    podczas remontu u nas w bloku - wkuła się z puszką pod włącznik światła w salonie w piony wentylacyjne.

    Jaka grubość jest tej ścianki ?
    Puszka montażowa ma ok. 70mm głębokości, można się pokusić (jeśli ta ścianka jest za wąska) i wymienić na płytką puszkę, ok 50mm i porządnie zagipsować.

    0
  • #5 27 Gru 2016 17:06
    prezesonline
    Poziom 11  

    Szczerze mówiąc wolałbym już obecnej puszki nie wymieniać. Z jednego powodu - remont się już skończył i jeśli bym to zrobił to na 100% posypie się gruz/pył do mieszkania sąsiadów i narażę się na kolejne awantury.
    Stąd pytanie, jak mogę bezpiecznie i doraźnie zabezpieczyć istniejącą puszkę przed przedostawaniem się dźwięków?
    Rozumiem, że teoretycznie mogę nałożyć tam gipsu i to nie spowoduje pożaru? Ale rozumiem, że wówczas niszczę ewentualną możliwość manipulacji przewodami na przyszłość, przy wymianie włączników?
    A gdybym nałożył tam np. takiej plastikowej pianki z opakowań transportowych?
    Czy "iskrzenie" pod włącznikiem może spowodować pożar takiego łatwopalnego elementu wypchanego między kablem w puszce?

    0
  • #6 27 Gru 2016 17:19
    retrofood
    Moderator

    prezesonline napisał:
    Szczerze mówiąc wolałbym już obecnej puszki nie wymieniać.
    Więc nie wymieniaj, ale nie próbuj zamieniać papieru toaletowego na szkło.
    Moim zdaniem, powinieneś wyciągnąć na zewnątrz wszystkie przewody, całkowicie puszkę zagipsować, na niej zamocować puszkę natynkową i dopiero w niej wykonać nowe połączenia. Po paru dniach przestaniesz zauważać, że coś jest na ścianie.

    prezesonline napisał:
    Czy "iskrzenie" pod włącznikiem może spowodować pożar takiego łatwopalnego elementu wypchanego między kablem w puszce?

    Jak u sąsiada, nie daj Boże, ulotni się gaz, to możesz nawet całą chałupę wysłać na orbitę.

    0
  • #8 27 Gru 2016 17:43
    retrofood
    Moderator

    haneb napisał:
    Jak gruba jest ściana w miejscu łączników? Nie wystarczyłoby wyciąć dno puszki i wycisnąć tam gipsu czy innej masy?

    Chcesz zagipsować kanał wentylacyjny?

    0
  • #9 27 Gru 2016 17:57
    haneb
    Poziom 23  

    retrofood napisał:
    Chcesz zagipsować kanał wentylacyjny?

    Nie mówię o zapychaniu całego kanału tylko tego otworu za puszką, stąd pytanie o grubość ściany w tamtym miejscu. Bo jeżeli ekipa wykuwała młotem udarowym dziurę to mógł odpaść większy kawałek ściany do środka i jej nie zatkali z tyłu tylko osadzili samą puszkę.

    0
  • #10 27 Gru 2016 18:28
    prezesonline
    Poziom 11  

    Jako, że włącznik jest podwójny, a nawet jest ich dwa razy dwa (czyli są 4 puszki i podejrzewam że dwie są w kominie sąsiadki a dwie ustawione w pionie obok mogą być wkute w kanale jeszcze innych sąsiadów) i na dodatek centralnie je widać z trzech stron bo pion wentylacyjny stanowi jakby "wolnostojący obiekt" pomiędzy salonem, kuchnią i przedpokojem, obawiam się, że zrobienie na tym puszki natynkowej nie będzie dobrze wyglądało.
    Pytanie - skoro w puszcze jest sporo wolnego miejsca, w każdej z puszek jest zwinięty kabel idący do włącznika który dość płytko wchodzi w puszkę, czy nie mogę po prostu zagipsować tyłu i boków puszki aby osiągnąć szczelność?
    Czy pod kątem poprawności instalacji błędem będzie, że luzem nie zostanie ileś kabla i w razie wymiany włączników za ileś lat trzeba by np. "dosztukować" trochę centymetrów kabla (o ile nie da się go wykuć już zagipsowanego w puszce)?

    0
  • #11 28 Gru 2016 14:01
    Jacek Rutkowski
    Poziom 24  

    Skoro puszki są podtynkowe to i zapewne przewody są podtynkowe. Nic nie stoi na przeszkodzie aby zostawiony zapas w puszce zostawić tzn. wyjąć kabel nałożyć cienką warstwę gipsu, wepchnąć kabel zwijając nadmiar w gips i następnie wypełnić na ile się da gipsem aby osprzęt dało się podłączyć. Gips to nie beton, zwykłym wkrętakiem wydłubiesz z pod niego przewód w razie potrzeby. Wypełnienie od spodu puszek powinno pomóc na przykre zapachy a dźwięki też powinno trochę stłumnić.

    0
  • #12 28 Gru 2016 14:36
    Majfa1986
    Poziom 4  

    Miałem podobny problem jakieś 2 lata temu. zagipsowałem większość puszki, tak aby zmieściły się tylko przewody i włącznik. Nic się nie dzieje :-)

    0