Dzień dobry.
Kłopot mam natury czysto technicznej.
Po ostatnich mrozach zrobił się kłopot.
Samochód postoi noc i po odpaleniu nie ma świateł mijania.
Co ciekawe deska się świeci światła z tyłu ok, dmuchawa ok, wycieraczki i cała elektryka ok
Długie normalnie działają.
Postojowe także...
Przejadę kawałek drogi i nagle światła się odpalają...
Gdzie szukać kłopotu ... kręcenie przełącznikiem stukanie pukanie nic nie zmienia....
Zrobiło się to nagle.
Co ciekawe po wyjechaniu z diagnostyki (okresowy przegląd) dojechaniu do domu było ok.
Samochód postał kilka godzin, i miałem jechać po żonę do pracy i kicha... swiateł brak.
Po przejechaniu około 1,5km nagle światła się włączyły...
potem działąją już ok. aż do kolejnego poranka.... czyli dziś to samo brak świateł, po jakimś 1,5-2km światła nagle się włączają.
Jak już się włączą to zgaszenie odpalenie auta włączanie wyłączanie świateł nic nie zmienia... wszystko jest ok.
Kłopot mam natury czysto technicznej.
Po ostatnich mrozach zrobił się kłopot.
Samochód postoi noc i po odpaleniu nie ma świateł mijania.
Co ciekawe deska się świeci światła z tyłu ok, dmuchawa ok, wycieraczki i cała elektryka ok
Długie normalnie działają.
Postojowe także...
Przejadę kawałek drogi i nagle światła się odpalają...
Gdzie szukać kłopotu ... kręcenie przełącznikiem stukanie pukanie nic nie zmienia....
Zrobiło się to nagle.
Co ciekawe po wyjechaniu z diagnostyki (okresowy przegląd) dojechaniu do domu było ok.
Samochód postał kilka godzin, i miałem jechać po żonę do pracy i kicha... swiateł brak.
Po przejechaniu około 1,5km nagle światła się włączyły...
potem działąją już ok. aż do kolejnego poranka.... czyli dziś to samo brak świateł, po jakimś 1,5-2km światła nagle się włączają.
Jak już się włączą to zgaszenie odpalenie auta włączanie wyłączanie świateł nic nie zmienia... wszystko jest ok.