Witam.
W wyniku przerwania przewodu zaraz przy wtyczce, lewy kanał w słuchawkach nausznych przestał działać. Chciałem je zreperować wymieniając wtyczkę, ale po wybebeszeniu "drucików sygnałowych" zastałem inny widok niż się spodziewałem. Otóż:
1. Główny przewód składa się ze sklejonych dwóch mniejszych, a w każdym z nich znajdują się po dwa "druciki":
- zielony i miedziany
- czerwony i miedziany
Czy kolorowe to kanały, a miedziane to masa?
2. Druciki praktycznie rozlatują sie w dłoni, wyglądają tak jakby na jakimś tworzywie (coś jak nitka) dosłownie pojedynczy włos drucika został nawinięty.
3. Para drucików (kolorowy i miedziany) praktycznie stykają się ze sobą w osłonce, a przecież powinna być separacja, no chyba że jest rzędu < 1mm i ja tego nie widzę.
Czy da się to ponownie zlutować, czy mam dać sobie spokój? Wymiana przewodu raczej nie wchodzi w grę, gdyż nie ma jak normalnie dostać się do głośników.
Dorzucam zdjęcie dla rozjaśnienia sytuacji.
W wyniku przerwania przewodu zaraz przy wtyczce, lewy kanał w słuchawkach nausznych przestał działać. Chciałem je zreperować wymieniając wtyczkę, ale po wybebeszeniu "drucików sygnałowych" zastałem inny widok niż się spodziewałem. Otóż:
1. Główny przewód składa się ze sklejonych dwóch mniejszych, a w każdym z nich znajdują się po dwa "druciki":
- zielony i miedziany
- czerwony i miedziany
Czy kolorowe to kanały, a miedziane to masa?
2. Druciki praktycznie rozlatują sie w dłoni, wyglądają tak jakby na jakimś tworzywie (coś jak nitka) dosłownie pojedynczy włos drucika został nawinięty.
3. Para drucików (kolorowy i miedziany) praktycznie stykają się ze sobą w osłonce, a przecież powinna być separacja, no chyba że jest rzędu < 1mm i ja tego nie widzę.
Czy da się to ponownie zlutować, czy mam dać sobie spokój? Wymiana przewodu raczej nie wchodzi w grę, gdyż nie ma jak normalnie dostać się do głośników.
Dorzucam zdjęcie dla rozjaśnienia sytuacji.