Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Piec gitarowy zbyt głośny, można stłumić sam głośnik?

12 Sty 2017 21:52 1338 7
  • Poziom 10  
    Posiadam combo gitarowe Marshall Code 25W . Problem polega na tym, że jest zbyt głośne do mieszkania w bloku. Użyteczny zakres głośności mieści się pomiędzy 0,7 a 1,0 w 10 stopniowej skali potencjometru głośności. To jest bardzo mało, minimalny obrót gałką i już jest za głośno. Co gorsze, przyzwoite brzmienie / barwę dźwięku wzmacniacz osiąga dopiero po rozkręceniu powyżej 2-3.

    Może to głupi pomysł, ale nie jestem elektronikiem więc pytam tu na forum, nie bijcie. Czy dało by się zrobić tak, żeby pomiędzy głośnik, a wyjście z wzmacniacza tymczasowo wstawić jakiś, jakby to powiedzieć? tłumik / ogranicznik mocy dochodzącej do głośnika (no nie wiem ... opornik, potencjometr, jakiś układ), który by pozwolił na swobodniejsze manewrowanie volume bez "trzepotania firanek w oknach i brzęku naczyń w szafkach" ?

    Nie chcę ingerować w konstrukcję wzmacniacza i kastrować go na stałe, po to żeby móc grać w domu bo nie jest to jego przeznaczenie. Nie stać mnie także na wiele wzmacniaczy na różne okazje stąd ten dziki pomysł. Wymyśliłem sobie, że była by to alternatywna linia głośnika, którą mógłbym zmienić np przełącznikiem lub jakąś złączką. Tylko czy tak się da? Czy zwiększając opór odbiornika nie uszkodzę wzmacniacza?
    Darmowe szkolenie: Ethernet w przemyśle dziś i jutro. Zarejestruj się za darmo.
  • Pomocny post
    Poziom 28  
    Oczywiście, możesz zbudować urządzenie zwane powerbrake. Ponieważ masz wzmacniacz tranzystorowy i dodatku modelowany, to nie musisz się przejmować zapewnieniem odpowiedniego obciążenia końcówce. Warto zadbać jednak o w miarę sensowny DF całości i dlatego jeden opornik szeregowo z głośnikiem to średni pomysł. Jeden opornik o wartości takiej, jak impedancja głośnika, połączony z nim szeregowo to około czterokrotna redukcja mocy, może wystarczy, przy okazji brzmienie końcówki się "ulampowi", co może być fajne ale może być niefajne. Sądzę, że lepszym rozwiązaniem dla tranzystorowego wzmacniacza byłoby 10 oporników szeregowo z głośnikiem podłączanym równolegle do 1-2 albo trzech z nich, co da wystarczającą redukcję mocy. Oczywiście oporność wszystkich oporników powinna wynosić tyle, ile impedancja głośnika, lub trochę więcej (w przypadku wzmacniacza tranzystorowego) czy mniej (w przypadku wzmacniacza lampowego).
  • Poziom 10  
    Łoj!!!
    Panie z nieba mi spadłeś z tym powerbrejkiem :). Tego właśnie słowa mi brakowało dla googla. Swoją drogą wielkie dzięki za tyle przydatnych wiadomości.

    hehe, a więc wcale to nie był głupi pomysł, nie jest ze mną tak źle :)


    ps. Co to znaczy "DF" całości?
  • Moderator Akustyka
    Kupując oporniki musisz też brać pod uwagę że wydzieli się na nich większa moc.
    Przy takiej aplikacji konieczne będą oporniki o mocy 10-15W. Możesz sobie kupić kilka oporników 4,7Ω 10W koszt około 1,2zł/szt i łączyć w szeregu z głośnikiem. Eksperymentalnie, ile Ci potrzeba.

    Nie mniej każda dodatkowa rezystancja będzie sprawiać że głośnik będzie słabiej kontrolowany przez wzmacniacz co nie pozostanie bez wpływu na brzmienie.
    Mimo wszystko chyba lepszym rozwiązaniem było by ograniczenie sygnału sterującego końcówką mocy. Można to zrobić na przełączniku żeby nie było na stałe.
  • Poziom 28  
    gelorad napisał:
    Łoj!!!
    Panie z nieba mi spadłeś z tym powerbrejkiem :). Tego właśnie słowa mi brakowało dla googla. Swoją drogą wielkie dzięki za tyle przydatnych wiadomości.

    hehe, a więc wcale to nie był głupi pomysł, nie jest ze mną tak źle :)


    ps. Co to znaczy "DF" całości?


    DF to jest damping factor czyli współczynnik tłumienia, bardzo mały dla wzmacniaczy lampowych i duży lub bardzo duży dla tranzystorowych. Ma to ogromne znaczenie dla brzmienia wzmacniacza, a raczej zespołu wzmacniacz/głośnik. Zasadniczo duży współczynnik tłumienia jest lepszy, ale niekoniecznie w sprzęcie gitarowym. Zobacz w moim blogu ze stopki, trochę o tym jest ;)
    Oczywiście moc oporników jest istotna, trzeba pamiętać. Jeżeli starczy czterokrotna redukcja mocy, to połączenie szeregowe z głośnikiem opornika o oporności równej impedancji głośnika to zapewni, a moc wydzielana na oporniku będzie maksymalnie równa 1/4 mocy wzmacniacza, czyli 5-10W wyatarczy. W zasadzie jeżeli to jest tylko po to, żeby było grane cicho, to nawet 2W wystarczą ;)
    Jeżeli chodzi o wpływ na brzmienie takiego szeregowego połączenia zwiększającego znacznie impedancję wyjściową, to w sumie będzie on nawet korzystny dla cichego grania, spowoduje lekki kontur z podbiciem w rezonansie i w górze.
  • Poziom 28  
    adambyw napisał:
    nagrywamy.com napisał:
    W zasadzie jeżeli to jest tylko po to, żeby było grane cicho, to nawet 2W wystarczą

    Chciałem zwrócić na ten ważny w tej aplikacji parametr uwagę żeby nie wsadzić typowych 1/4W. Bo efekt był by chwilowy i prawdopodobnie "pachnący".


    Tak, ale na szczęście spali się opornik za grosze i nic innego (pod warunkiem, że to nie wzmacniacz lampowy) ;)
  • Poziom 10  
    Ok, rozwiązałem problem. Kupiłem oporniki 12R 10W z myślą o budowie "powerbrejka". Jednakowoż forumowi ludkowie napisali ze to nie jest wzmacniacz lampowy, więc nie wymaga stałego obciążenia odbiornikiem (głośnikiem). Wystarczy podpiąć szeregowo z głośnikiem odpowiedni opornik zamiast robić jakieś rozbudowane dzielniki napięcia itp.
    Tak też zrobiłem, te zakupione oporniki ustawiłem w szereg z głośnikiem. Tzn 6x12R + głośnik. Ilość oporników dobrałem doświadczalnie dokładając stopniowo po jednym, aż do uzyskania zadowalającej redukcji głośności. Zachęcony sukcesem poszedłem dalej i kupiłem przełącznik wielopozycyjny i polutowałem odpowiednio poszczególne nóżki pomiędzy te oporniki.
    Piec gitarowy zbyt głośny, można stłumić sam głośnik?
    Dzięki temu mam teraz 3 stopnie redukcji (0-bez redukcji, I-48R i II-72R) i nie muszę przełączać kablami.

    Dziękuję Wszystkim za pomoc.