Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Kocioł z paleniem kroczącym - temperatura na piecu a minimalna moc kotła

Sstalone 18 Sty 2018 09:45 7437 89
  • #31
    Xantix
    Poziom 40  
    Sstalone napisał:
    oraz proces musi być kontrolowany automatycznie przez sterownik.

    A jakim cudem ten sterownik będzie tym sterował? Skoro nie ma możliwości dawkowania paliwa?

    Sstalone napisał:
    otłach DS spełniających 5 klasę. Moim zdaniem tak, np. przy rozpalaniu

    Przy rozpalaniu to żaden kocioł V klasowy nie spełnia wymogów - bo po pierwsze jest to niemal niemożliwe z punktu widzenia techniki, a po drugie nie ma takiej potrzeby, bo V klasę kocioł ma spełniać w trakcie pracy z mocą znamionową, bądź w pewnym określonym przedziale mocy w trakcie normalnej pracy.

    Sstalone napisał:
    Czy można źle palić w podajnikowcu, ależ oczywiście np. gdy kocioł będzie pracował większość czasu w podtrzymaniu

    To nie wina operatora, tylko pacana - projektanta instalacji/instalatora, który drastycznie przewymiarował kocioł w stosunku do potrzeb budynku.

    Sstalone napisał:
    albo zatkają się dysze powietrzne w retorcie i nikt ich nie wyczyści.

    Czyszczenie kotła jest zapisane w DTR - kto tego nie robi to znaczy, że działa w złej wierze. Niewiedzą tego uzasadnić nie można.

    Sstalone napisał:
    Automatyka sama też nie wykryje jaki to rodzaj groszku,

    Dlatego konieczna jest certyfikacja paliw stałych.

    Sstalone napisał:
    po pewnym czasie trzeba będzie wymienić sondę lambda, i co ktoś wyda 2 tysiące na nią?

    Który kocioł V klasy wymaga sondy lambda, żeby spełnić wymagania V klasy? Bo z tego co ja widziałem to w większości kotłów sonda to wyposażenie opcjonalne - więc kocioł spełnia wymagania i bez niej. Sonda to tylko taki bajer.

    Sstalone napisał:
    Rozwiązania elektroniczne jeszcze bardziej uzależniają poprawność przebiegu procesu od dbałości użytkownika o sprawność sprzętu.

    Co innego jest dbać o sprawność sprzętu, a co innego posiadać wyższą wiedzę z zakresu chemii spalania węgla. Nie widzisz tej różnicy? Dbanie o urządzenie to nie jest wiedza tajemna - wszystko co trzeba robić jest zapisane w DTR. A żeby poprawnie prowadzić kocioł zasypowy to trzeba mieć wyższą wiedzę z zakresu spalania paliw - a tego większość ludzi nie posiada niestety i ciężko będzie ich wszystkich tego nauczyć.

    Sstalone napisał:
    Jak się podajnik zepsuje, co zrobi Kowalski?

    Wymieni go, albo naprawi.

    Sstalone napisał:
    Wstawi a la ażurowy metalowy stołek lub ruszt od grilla do kotła z podajnikiem i będzie palił czym popadnie.

    No pewnie. Idąc tym samym tokiem stwierdzam, że ty kupisz sobie kocioł V klasy zasypowy górnego spalania tylko po to, żeby mieć papierek w razie kontroli - a palił będziesz płytami meblowymi i oponami. Dlaczego masz zamiar tak robić? ;) Jak będziesz szukał przypadków ekstremum to do porozumienia nie dojdziemy.
  • #32
    Sstalone
    Poziom 27  
    Xantix napisał:
    Sstalone napisał:
    oraz proces musi być kontrolowany automatycznie przez sterownik.

    A jakim cudem ten sterownik będzie tym sterował? Skoro nie ma możliwości dawkowania paliwa?


    Zamiast dawkowania paliwa dawkuje się powietrze... a jak to można robić to wybacz ale to już moja wiedza tajemna... :D

    Xantix napisał:
    Sstalone napisał:
    otłach DS spełniających 5 klasę. Moim zdaniem tak, np. przy rozpalaniu

    Przy rozpalaniu to żaden kocioł V klasowy nie spełnia wymogów - bo po pierwsze jest to niemal niemożliwe z punktu widzenia techniki, a po drugie nie ma takiej potrzeby, bo V klasę kocioł ma spełniać w trakcie pracy z mocą znamionową, bądź w pewnym określonym przedziale mocy w trakcie normalnej pracy.


    Skoro popierasz czyste palenie, to chyba popierasz tych którzy tak palą aby nie kopcić nawet podczas rozpalania... :D

    Xantix napisał:
    Sstalone napisał:
    Czy można źle palić w podajnikowcu, ależ oczywiście np. gdy kocioł będzie pracował większość czasu w podtrzymaniu

    To nie wina operatora, tylko pacana - projektanta instalacji/instalatora, który drastycznie przewymiarował kocioł w stosunku do potrzeb budynku.


    To też pewna cecha niektórych podajnikowców, które przystosowane są do pracy ciągłej, i w ciepłych okresach pracują na podtrzymaniu poniżej mocy minimalnej.

    Xantix napisał:
    Sstalone napisał:
    albo zatkają się dysze powietrzne w retorcie i nikt ich nie wyczyści.

    Czyszczenie kotła jest zapisane w DTR - kto tego nie robi to znaczy, że działa w złej wierze. Niewiedzą tego uzasadnić nie można.


    Jeszcze prokuratora wezwiesz. Najpierw "chłopina" musi się zorientować, że coś się zapchało...

    Xantix napisał:
    Sstalone napisał:
    Automatyka sama też nie wykryje jaki to rodzaj groszku,

    Dlatego konieczna jest certyfikacja paliw stałych.


    Chcesz za to płacić, kto ma niby te certyfikaty wystawiać. A jak ktoś kupi orzech z innym certyfikatem i go pokruszy, to co już ma o nowy certyfikat występować...

    Xantix napisał:
    Sstalone napisał:
    po pewnym czasie trzeba będzie wymienić sondę lambda, i co ktoś wyda 2 tysiące na nią?

    Który kocioł V klasy wymaga sondy lambda, żeby spełnić wymagania V klasy? Bo z tego co ja widziałem to w większości kotłów sonda to wyposażenie opcjonalne - więc kocioł spełnia wymagania i bez niej. Sonda to tylko taki bajer.


    Nie wiem, który kocioł potrzebuje sondy lambda aby spełnić normę 5 klasy. Ale jeżeli testy zostały zrobione z takim wyposażeniem, to powinien ją w czasie użytkowania mieć sprawną. Nieprwdaż?

    Xantix napisał:
    Sstalone napisał:
    Rozwiązania elektroniczne jeszcze bardziej uzależniają poprawność przebiegu procesu od dbałości użytkownika o sprawność sprzętu.

    Co innego jest dbać o sprawność sprzętu, a co innego posiadać wyższą wiedzę z zakresu chemii spalania węgla. Nie widzisz tej różnicy? Dbanie o urządzenie to nie jest wiedza tajemna - wszystko co trzeba robić jest zapisane w DTR. A żeby poprawnie prowadzić kocioł zasypowy to trzeba mieć wyższą wiedzę z zakresu spalania paliw - a tego większość ludzi nie posiada niestety i ciężko będzie ich wszystkich tego nauczyć.


    Ja uważam, że łatwiej jest zdobyć wiedzę "tajemną" z zakresu spalania paliw stałych, aniżeli z budowy elektroniki... :D

    Xantix napisał:
    Sstalone napisał:
    Jak się podajnik zepsuje, co zrobi Kowalski?

    Wymieni go, albo naprawi.


    Ale zajmie to mu ze dwa dni...

    Xantix napisał:
    Sstalone napisał:
    Wstawi a la ażurowy metalowy stołek lub ruszt od grilla do kotła z podajnikiem i będzie palił czym popadnie.

    No pewnie. Idąc tym samym tokiem stwierdzam, że ty kupisz sobie kocioł V klasy zasypowy górnego spalania tylko po to, żeby mieć papierek w razie kontroli - a palił będziesz płytami meblowymi i oponami. Dlaczego masz zamiar tak robić? ;) Jak będziesz szukał przypadków ekstremum to do porozumienia nie dojdziemy.


    Kto tu szuka ekstremum? Nie pisałem o oponach... Poza tym, górniak nie nadaje się do spalania tych sortymentów, o których wspominasz, pewnie potwierdzisz jako użytkownik dolniaka, że jest w tym lepszy? :D Tylko konflikt przyczynia się do powstania nowych rozwiązań... :D
  • #33
    Xantix
    Poziom 40  
    Sstalone napisał:
    Zamiast dawkowania paliwa dawkuje się powietrze...

    Jak myślisz, że samym dawkowaniem powietrza uzyskasz mega czyste spalanie - to znak, że kiepsko z twoją wiedzą tajemną ;)

    Sstalone napisał:
    Skoro popierasz czyste palenie, to chyba popierasz tych którzy tak palą aby nie kopcić nawet podczas rozpalania...

    Nie. Popieram tych, którzy chcą palić tak czysto jak się da bez zmniejszania efektywności spalanych paliw. Dążenie do "zero" dymu w każdym momencie pracy kotła, mało wspólnego ma ekologią, a zwłaszcza z ekonomią.

    Sstalone napisał:
    To też pewna cecha niektórych podajnikowców, które przystosowane są do pracy ciągłej, i w ciepłych okresach pracują na podtrzymaniu poniżej mocy minimalnej.
    Wszystkie podajnikowce są przystosowane do pracy ciągłej. A długość okresu pracy w podtrzymaniu zależy od dopasowania kotła do potrzeb cieplnych budynku.

    Sstalone napisał:
    Najpierw "chłopina" musi się zorientować, że coś się zapchało...

    No tak, ty też czyścisz komin, dopiero jak straż pożarna do pożaru komina przyjedzie? Czy jak dym zaczyna się cofać, bo "cugu" nie ma? :) A może jednak robisz to rutynowo co jakiś czas?

    Sstalone napisał:
    Chcesz za to płacić, kto ma niby te certyfikaty wystawiać. A jak ktoś kupi orzech z innym certyfikatem i go pokruszy, to co już ma o nowy certyfikat występować...

    Zdajesz sobie sprawę z tego co mówisz? System certyfikacji paliw działał u nas przez lata aż do zniesienia w 2004 roku. Certyfikat wystawiała akredytowana jednostka badawcza (np. IChPW w Zabrzu) dystrybutorowi węgla. Sprzedawca na każdą leżącą na placu tonę węgla musiał mieć taki papier. Nie rozumiesz, że dzięki temu konsument nareszcie może mieć jakąś gwarancję kupowanego paliwa? A w razie oszukania go przez sprzedawce ma jasną podstawę prawną żeby domagać się np. na drodze cywilnej odszkodowania za straty. Naprawdę uważasz to za złe rozwiązanie? To może znieśmy normy na benzynę i ON i niech na stacji paliw zatankują ci paliwo z 50% zawartością wody - fajnie by było, nie?

    Sstalone napisał:
    Ale jeżeli testy zostały zrobione z takim wyposażeniem, to powinien ją w czasie użytkowania mieć sprawną. Nieprwdaż?

    A ja się nadal pytam, który kocioł potrzebował/był badany z sondą lambda w trakcie badań certyfikacyjnych? Bo jeśli nie masz takich dowodów to jest to po prostu jakiś wymysł żeby poprzeć twoją tezę. I dodam: jeśli dane wyposażenie jest opcjonalne to nie jest wykorzystywane do badań certyfikacyjnych (kocioł badany jest w tzw. wersji podstawowej - co jest opisane w certyfikacie).

    Sstalone napisał:
    Ja uważam, że łatwiej jest zdobyć wiedzę "tajemną" z zakresu spalania paliw stałych, aniżeli z budowy elektroniki... :D

    Po co masz się uczyć budowy elektroniki? O co ci chodzi? Co ma się zepsuć w elektronice niby, co będziesz musiał samemu naprawiać? I od kiedy wiedza z zakresu elektroniki jest potrzebna żeby obsługiwać kocioł? Rozumiem, że budowę komputera też poznałeś od podstaw skoro korzystasz z internetu? A może masz wynajętego elektronika/informatyka, żeby korzystał z komputera za ciebie? Elektronika jest praktycznie bezawaryjna - w 99% przypadków zawodzi "czynnik ludzki". Naciągasz jak tylko możesz pod swoją błędną tezę.

    Sstalone napisał:
    Poza tym, górniak nie nadaje się do spalania tych sortymentów, o których wspominasz, pewnie potwierdzisz jako użytkownik dolniaka, że jest w tym lepszy?

    Nie wykręcaj kota ogonem dobre? Wspomniałeś że bez problemu będzie można zrobić kocioł górnego spalania V klasy. Więc co ma do tego dolniak?

    Sstalone napisał:
    Tylko konflikt przyczynia się do powstania nowych rozwiązań...

    W tym wypadku wątpie. Chyba, że mamy na myśli złe rozwiązania. :)
  • #34
    Sstalone
    Poziom 27  
    Hobbystycznie oglądam sobie rozwiązania stosowane w różnych kotłach. Dziś byłem w jednym ze sklepów hydraulicznych dystrybuujących kotły Defro. Byłem zainteresowany kotłem 5 klasy, a sprzedawca zachwalał 3 klasy bo mają palniki do wszystkiego. Ciśnie mi się do głowy myśl, że chciał mi opchnąć kocioł z zapasów. Nie pytałem, czy nadaje się również do opon... uprzedzając możliwe pytanie kolegi Xantix'a.

    Co do sterowania procesem spalania w kotle zasypowym więcej nie mogę nic powiedzieć. Niech będzie, że nic nie wiem. Dla zainteresowanych podaje link do artykułu o sterowaniu kotłami podajnikowymi http://www.ppik.pl/sites/default/files/nr15sterowanie%20pr%20kotlow.pdf

    A to link do strony o kotle z sondą lambda. http://www.cichewicz.pl/kotly-lambda-tec-peletowe-z-sonda-lambda No chyba to nie jest opcja.

    A to link do artykułu o czujnikach http://zasoby1.open.agh.edu.pl/dydaktyka/automatyka/c_sensory_gazu/pdf/r5.pdf
  • #35
    Xantix
    Poziom 40  
    Sstalone napisał:
    Co do sterowania procesem spalania w kotle zasypowym więcej nie mogę nic powiedzieć. Niech będzie, że nic nie wiem. Dla zainteresowanych podaje link do artykułu o sterowaniu kotłami podajnikowymi

    Nie twierdzę, ze nic nie wiesz - tylko pomyśl, po co wymyślono tak skomplikowane kotły podajnikowe, żeby umożliwić dawkowanie paliwa? Przecież gdyby to nie był warunek konieczny do uzyskania wysokiej sprawności i czystości spalin to by producenci nadal klepali kotły zasypowe bo to tańsze i łatwiej zbudować. Zresztą spójrz na analogię z silnikiem spalinowym - czy tam ogranicza się tylko dawkę powietrza, czy jednak ilość paliwa jest także zmnienna? A jak masz w zasypowcu? Dawka paliwa jest niemal stała, zmienia się tylko powietrze. Jak można tym uzyskać czyste spalanie, skoro na dobrą sprawę jedyną metodą ograniczania mocy zasypowców jest drastyczne psucie spalania ? Nawet jak nie będzie zbyt dużo dymu to i tak będzie wysoka strata na CO i węglowodory pierścieniowe.

    Sstalone napisał:
    Dziś byłem w jednym ze sklepów hydraulicznych dystrybuujących kotły Defro. Byłem zainteresowany kotłem 5 klasy, a sprzedawca zachwalał 3 klasy bo mają palniki do wszystkiego. Ciśnie mi się do głowy myśl, że chciał mi opchnąć kocioł z zapasów.

    A czego się spodziewać? Za pół roku na 3 klasę będzie ban, więc wciskają to ludziom jak tylko mogą, żeby potem nie musieć tego utylizować.

    Sstalone napisał:

    Po pierwsze - gdzie jest tam informacja o V klasowości kotła - bo jej nie widzę.
    Po drugie - rozmawialiśmy o kotłach na węgiel - ty wyciągasz kocioł na pellet teraz jako przykład. Nie sądzisz, że to trochę jakby konfabulacja?

    Sstalone napisał:
    A to link do artykułu o czujnikach http://zasoby1.open.agh.edu.pl/dydaktyka/automatyka/c sensory gazu/pdf/r5.pdf

    Nota bene - skąd jest twoje przekonanie, że kocioł zasypowy górnego spalania osiągnie V klasę bez sondy lambda? Może także będzie jej koniecznie potrzebował? I co w takiej sytuacji? Przecież użytkownik zasypowca z lambdą także może nasypać "złego orzecha" i zasyfić sondę lambda. I co wtedy? Wyda te 2 tysiące na nową? I będziemy mieli taka samą sytuację jak ty opisałeś do podajnikowców. Tak więc w najgorszym wypadku ten argument jest remisowy - można go sobie odpuścić.
  • #36
    Sstalone
    Poziom 27  
    No problem w spełnieniu normy przez kocioł zasypowy górnego spalania widzę w modulacji jego mocy. W trakcie pracy kotła udaje mi się osiągnąć 50% zmniejszenie jego mocy z mocy maksymalnej bez negatywnych skutków, no ale to nie 30%. Zmniejszenie do 30% mocy maksymalnej osiągalne byłoby tylko przed rozpaleniem, na to mam pomysł.

    Kotły zasypowe mają właśnie taką korzystną cechę, że mogą pracować krótko, co w pewnych sytuacjach jest zaletą, której nie ma podajnikowiec oprócz peletowca z zapalarką. Niestety muszą też pracować z dość jednostajną mocą.




    Po dwóch tygodniach wyczyściłem wymiennik. Do tej pory nie robiłem tego, aby podnieść temperaturę spalin wychodzącą do komina. Jak to wyglądało, można zobaczyć na filmie.


    Link






    Ciąg dalszy wcześniejszej dyskusji.

    Sstalone napisał:
    Jak się podajnik zepsuje, co zrobi Kowalski?Wstawi a la ażurowy metalowy stołek lub ruszt od grilla do kotła z podajnikiem i będzie palił czym popadnie. Co więcej, będzie to kopcić bardziej, im bardziej będzie mu się to próbować uniemożliwić, likwidując drzwiczki, bo nie będzie miał jak dostarczyć powietrza wtórnego.


    Xantix napisał:
    Sstalone napisał:
    Jak się podajnik zepsuje, co zrobi Kowalski?


    Wymieni go, albo naprawi.
    Sstalone napisał:
    Ale zajmie to mu ze dwa dni...



    A oto przykład z forum awarii podajnikowca:

    napisał:
    Na tę chwilę piec działa jednak pęknięcie jest generatorem …”smoły” która z niego wycieka.


    Sstalone napisał:
    No jeżeli spaliny nie przechodzą przez żar, to masz smołę w kotle. No i może żar cofnąć się do podajnika.
    A nie da się naspawać na tą obudowę jakiejś blachy żeby zatkać dziurę? Pewnie trzeba by to było rozkręcić.


    napisał:
    Spawanie oczywiscie jak najbardziej bo i są narzędzia. Jednak aby to zrobic trzeba potrzeba demontować mocno piec a to podczas postoju letniego... Masa roboty jest z tym związana niestety
  • #37
    Xantix
    Poziom 40  
    Sstalone napisał:
    No problem w spełnieniu normy przez kocioł zasypowy górnego spalania widzę w modulacji jego mocy. W trakcie pracy kotła udaje mi się osiągnąć 50% zmniejszenie jego mocy z mocy maksymalnej bez negatywnych skutków, no ale to nie 30%. Zmniejszenie do 30% mocy maksymalnej osiągalne byłoby tylko przed rozpaleniem, na to mam pomysł.

    Do tej pory dostępne kotły zasypowe V klasy wymagają instalacji bufora ciepła - w przypadku górniaków będzie tak samo - a taki kocioł z buforem to cenowo koszt podobny do podajnikowca - jedyną zaletą jest wielopaliwowość - ale jak wejdą restrykcyjne przepisy dot. paliw stałych to ta zaleta może być już mniej eksponowana.

    Sstalone napisał:
    A oto przykład z forum awarii podajnikowca:

    No i czego ma to dowodzić?
  • Pomocny post
    #38
    tob53
    Poziom 19  
    Doświadczenia z eksploatacji jednego kotła, tzw. śmieciucha nie uprawniają do formułowania zbyt kategorycznych ocen, lecz ja również jestem zdania, że palenie w takim kotle bez bufora znacząco zmniejsza szansę na uzyskanie pożądanego, niskiego poziomu emisji zanieczyszczeń.
    Żeby pogodzić czas spalania i zachować w miarę stabilną temp. pomieszczeń, mój kocioł każdorazowo wchodzi w stan utrzymywania temp. wody w założonej histerezie, dla uniknięcia tego momentu należałoby podnieść znacząco wartość temp. zadanej, ale wtedy czas spalania radykalnie się skróci a temp. pomieszczeń poszybuje pod niebiosa ale na krótko.
    W okresie tej stabilizacji, poziom tlenu w spalinach wyraźnie spada, pomiar jest co prawda amatorski (to zielone na wykresie), ale oczy i węch również to potwierdzają, palenisko się "kisi".
    Wykres ze spalania metodą GS 20kg węgla no name.
    Pozostaje palnie na max, np. do 90C i ładowanie bufora, ale to znowu kilka problemów do rozwiązania.
    Kocioł z paleniem kroczącym - temperatura na piecu a minimalna moc kotła
  • #39
    Sstalone
    Poziom 27  
    tob53 napisał:
    Doświadczenia z eksploatacji jednego kotła, tzw. śmieciucha nie uprawniają do formułowania zbyt kategorycznych ocen, lecz ja również jestem zdania, że palenie w takim kotle bez bufora znacząco zmniejsza szansę na uzyskanie pożądanego, niskiego poziomu emisji zanieczyszczeń.
    Żeby pogodzić czas spalania i zachować w miarę stabilną temp. pomieszczeń, mój kocioł każdorazowo wchodzi w stan utrzymywania temp. wody w założonej histerezie, dla uniknięcia tego momentu należałoby podnieść znacząco wartość temp. zadanej, ale wtedy czas spalania radykalnie się skróci a temp. pomieszczeń poszybuje pod niebiosa ale na krótko.
    W okresie tej stabilizacji, poziom tlenu w spalinach wyraźnie spada, pomiar jest co prawda amatorski (to zielone na wykresie), ale oczy i węch również to potwierdzają, palenisko się "kisi".
    Wykres ze spalania metodą GS 20kg węgla no name.
    Pozostaje palnie na max, np. do 90C i ładowanie bufora, ale to znowu kilka problemów do rozwiązania.
    Kocioł z paleniem kroczącym - temperatura na piecu a minimalna moc kotła


    Z wykresu odczytałem, że temperatura zasilania wynosi u Ciebie 65 stopni, temperatura spalin w przedziale 190-85, rozpalanie trwa 1,5h. Dlaczego tak szybko podnosi się temperatura w pokoju, ~1 stopień Celsjusza w 2h? Masz aż tak dużą moc grzejników, jakiego rodzaju grzejniki?
    Czy palisz normalnie w takich godzinach, co zaznaczono na wykresie?
    Jak mierzysz zawartość tlenu w spalinach?
    W jaki sposób dawkowane jest powietrze?
  • #40
    tob53
    Poziom 19  
    Pomiar temp. pomieszczeń do regulacji jest pobrany z najcieplejszego pokoju w domu, położonego nad kotłownią, a w niej jest bardzo ciepło, są w nim grzejniki żeliwne, 22sztuki, ale żeby nie było tak różowo, temp. prawie tak samo szybko rośnie i jak opada.
    Miejsce pomiaru wybrane świadome, bo inaczej na opał bym nie zarobił. Instalacja stalowo – żeliwna, grawitacyjna, zład 400l. Staram się nigdy nie palić poniżej 60C, ale coraz trudniej w takich warunkach pogodowych palić w sposób ciągły więc przepalam, w różnych momentach doby.
    Tlen mierzę własnej roboty układem z sondą lambda, oczywiście jest to bardziej wskaźnik jak miernik, ale wyniki wystarczające aby mieć ogląd co do stanu paleniska.
    Powietrze pod ruszt regulowane klapką z napędem własnej roboty i sterownikiem PLC, nad zasyp przez rozetkę i KPW, regulacja 0-1, również klapką.
  • #41
    Sstalone
    Poziom 27  
    @tob53, to te 20 kg węgla w komorze, daje jaką wysokość zasypu?

    Możesz napisać jaką sondę używasz, ile już czasu, sam właśnie zastanawiam się nad zamontowaniem?

    Ja zrezygnowałem z ciągłego palenia, natomiast ustaliłem ile potrzebuje spalić paliwa przy różnej temperaturze aby pokryć zapotrzebowanie na dobę, i palę raz na dobę, w nocy nie palę, kocioł pracuje przy możliwej maksymalnej mocy, mam wahania temperatury w domu 1,2 stopnia na dobę. Jak wiem, ile muszę spalić, to w domu nie będzie ani za zimno ani za gorąco.
  • #42
    tob53
    Poziom 19  
    Dzisiaj zmierzyłem, od ruszt do krawędzi drzwiczek zasypowych jest h=25cm, 22 kg węgla wypełnia palenisko do 20 cm, w ogóle kocioł to Ogniwo S6WC 20kW.
    Sonda 4 przewodowa, uniwersalna, Magneti Marelli, 3 sezon. Też mam taką stałą, wynosi 2kg/h, i też tak reguluję zasyp aby móc wrócić z pracy i mieć żar w kotle, ponieważ generalnie palę krocząco, od góry jak mi się bardzo chce, w tej metodzie nie mam pewności w momencie rozpalania. Drobna korekta, żeberek jest w tym pokoju 20sztuk.
  • #43
    Sstalone
    Poziom 27  
    tob53 napisał:
    Dzisiaj zmierzyłem, od ruszt do krawędzi drzwiczek zasypowych jest h=25cm, 22 kg węgla wypełnia palenisko do 20 cm, w ogóle kocioł to Ogniwo S6WC 20kW.
    Sonda 4 przewodowa, uniwersalna, Magneti Marelli, 3 sezon. Też mam taką stałą, wynosi 2kg/h, i też tak reguluję zasyp aby móc wrócić z pracy i mieć żar w kotle, ponieważ generalnie palę krocząco, od góry jak mi się bardzo chce, w tej metodzie nie mam pewności w momencie rozpalania. Drobna korekta, żeberek jest w tym pokoju 20sztuk.


    Palisz krocząco przy nie wymuszonym podawaniu powietrza? Jakim sortymentem palisz?

    Przy 0 stopni na zewnątrz potrzebuje na dobę około 18 kg miału, czyli jest to mniej niż 1kg/h, dzięki paleniu na "maksa", znacznie podniosłem sprawność spalania, przy paleniu "kroczącym" musiałem spalać o 50% więcej.
    Przy rozpalaniu przy zimnej instalacji, zasyp 18 kg spalam w 6-7h czyli wychodzi mi że jest to średnio 3kg/h, oczywiście kocioł przy rozpalaniu pracuje przy znacznie większej mocy aniżeli jak woda osiągnie już swoją temperaturę, wtedy jest to około 2kg/h. Na początku potrzebuje wyższej temperatury spalin, aby zapobiec kondensacji pary w kominie, stąd praca kotła na wyższej mocy na początku procesu spalania.
  • #44
    tob53
    Poziom 19  
    Spalam jakąś niewiadomego pochodzenia mieszankę, orzecha I - II, groszku, piacho-miału i tego co tam na składzie jeszcze mieli.
    Gdyby nie zanieczyszczenia, to nawet mi pasuje, całkiem dobrze się pali, słaby, płomienny, na takie zimy w sam raz.
    Z Twojego pytania o podawanie powietrza wnioskuję, że być może tak samo określamy różne sposoby palenia.
  • #45
    Sstalone
    Poziom 27  
    tob53 napisał:
    Spalam jakąś niewiadomego pochodzenia mieszankę, orzecha I - II, groszku, piacho-miału i tego co tam na składzie jeszcze mieli.
    Gdyby nie zanieczyszczenia, to nawet mi pasuje, całkiem dobrze się pali, słaby, płomienny, na takie zimy w sam raz.
    Z Twojego pytania o podawanie powietrza wnioskuję, że być może tak samo określamy różne sposoby palenia.


    No przetestowałem wszystkie sposoby palenia, za wyjątkiem kotła z podajnikiem.

    To co niektórzy określają jako "palenie od góry" to tylko rozpalanie od góry, a później cała komora się zajmuje i nici z czystego spalania, bo kocioł jest "kiszony" ze względu na małą moc odbiorników.

    Palenie kroczące nadaje się głównie do miału, ale i tak nie osiąga się bardzo czystego spalania, no jak palisz taką mieszanką, która zatyka przestrzenie pomiędzy bryłkami węgla, to jest to równoznaczne jakby palić miałem.

    Żeby palić czysto i efektywnie, to albo dolne spalanie albo inny sposób który ja określam jako "palenie od góry do dołu". Aby coś takiego uzyskać, to trzeba mieć odpowiednio ukształtowaną komorę spalania oraz odpowiednio dawkować powietrze. Niestety Ogniwo takiej komory nie ma, choć przyszedł mi do głowy pomysł jak tą komorę zmodyfikować, jak jesteś zainteresowany eksperymentami to napisz na PW.
  • #46
    tob53
    Poziom 19  
    Dzięki za propozycję, uchwała sejmiku - śmieciuchy do złomu, więc pora zakończyć ostatecznie ten przydługi okres wymyślania i dokładania do
    tego reliktu techniki, w sumie tylko po to, żeby odrobinę poprawić, jak wówczas mi się zdawało, komfort użytkowania.
  • #47
    Xantix
    Poziom 40  
    Sstalone napisał:
    To co niektórzy określają jako "palenie od góry" to tylko rozpalanie od góry, a później cała komora się zajmuje i nici z czystego spalania, bo kocioł jest "kiszony" ze względu na małą moc odbiorników.

    Sądze, że konfabulujesz. Główną zaletą "rozpalania od góry" jest to, że w pierwszej fazie spalania węgla wypalane są wszystkie części lotne - a to one są w przytłaczającej większości źródłem emisji z pieców zasypowych. Rozpalenie się całego zasypu od góry i późniejsze jego palenie całą objętością, nie powoduje "brudnego" spalania bo pali się sam koks - a to praktycznie czysty węgiel bez części lotnych. Powiedz, widziałeś kiedyś, żeby podczas spalania koksu z komina leciał gęsty dym? Tak więc "kiszenie" koksu oprócz trudności w prowadzeniu kotła nie powoduje podwyższonej emisji (no, może oprócz CO) bo koks nie czego emitować. Głównym problemem wtedy jest strata na niedopał (emisja CO) i możliwość wygasania kotła bo koks łatwo gaśnie jak ma za mało powietrza. A tak takie palenie od góry nie niesie jakiś dużych emisji - jedynym warunkiem jest w miarę poprawny dobór mocy kotła do budynku.
  • #48
    Sstalone
    Poziom 27  
    Xantix napisał:
    Sstalone napisał:
    To co niektórzy określają jako "palenie od góry" to tylko rozpalanie od góry, a później cała komora się zajmuje i nici z czystego spalania, bo kocioł jest "kiszony" ze względu na małą moc odbiorników.

    Sądze, że konfabulujesz. Główną zaletą "rozpalania od góry" jest to, że w pierwszej fazie spalania węgla wypalane są wszystkie części lotne - a to one są w przytłaczającej większości źródłem emisji z pieców zasypowych. Rozpalenie się całego zasypu od góry i późniejsze jego palenie całą objętością, nie powoduje "brudnego" spalania bo pali się sam koks - a to praktycznie czysty węgiel bez części lotnych. Powiedz, widziałeś kiedyś, żeby podczas spalania koksu z komina leciał gęsty dym? Tak więc "kiszenie" koksu oprócz trudności w prowadzeniu kotła nie powoduje podwyższonej emisji (no, może oprócz CO) bo koks nie czego emitować. Głównym problemem wtedy jest strata na niedopał (emisja CO) i możliwość wygasania kotła bo koks łatwo gaśnie jak ma za mało powietrza. A tak takie palenie od góry nie niesie jakiś dużych emisji - jedynym warunkiem jest w miarę poprawny dobór mocy kotła do budynku.


    Kolego Xantix, mam takie zdanie, naoglądałem się wielu filmów, linków nie będę przytaczał, bo bardziej lubię kogoś pochwalić.

    Oczywiście lepiej jak ktoś rozpala od góry, aniżeli rzuci węgiel na żar. Tu nie ma dyskusji. Niestety wiele kotłów ma komorę w postaci sześcianu równoramiennego albo nawet jest szersza i głębsza aniżeli jej wysokość, moim zdaniem trudno w nich uzyskać czyste spalanie od góry. Właśnie również ze względu na CO i sadzę.

    Czy uważasz, że w palenisku 40X40 i wysokości 25 cm można uzyskać czyste spalanie węgla sortymentu większego od groszek "paląc od góry"? I ile ten zasyp powinien się palić, aby uzyskać czyste spalanie? Jeżeli tak, to napisz jak się powinno w nim palić?
  • #49
    Xantix
    Poziom 40  
    Sstalone napisał:
    sześcianu równoramiennego

    A co to za diabeł jest? ;)

    Sstalone napisał:
    lbo nawet jest szersza i głębsza aniżeli jej wysokość,

    Nom tak zazwyczaj jest. Bo czym większa powierzchnia komory tym większa moc kotła, a współcześnie nadal przeważają drastycznie przewymiarowane kotły, co wymusza niekorzystny stosunek powierzchni do głębokości komory.

    Sstalone napisał:
    Czy uważasz, że w palenisku 40X40 i wysokości 25 cm można uzyskać czyste spalanie węgla sortymentu większego od groszek "paląc od góry"?

    Tak! Mało tego uważam, że czym grubszy sortyment węgla tym łatwiej uzyskuje się czyste spalanie. Paląc np. kostką znacznie łatwiej prowadzić kocioł niż na drobnym groszku.

    Sstalone napisał:
    I ile ten zasyp powinien się palić, aby uzyskać czyste spalanie?

    Ile? Tyle by się rozpałka wypaliła. Potem już pali się w miarę czysto - bo wszystkie części lotne są spalane - dowodem jest znikomy dym lub jego brak w trakcie fazy wypalania części lotnych. Ta faza trwa w większości kotłów jakieś 2 godziny. Potem przechodzi się do fazy spalania koksu, która jest już łatwiejsza do przeprowadzenia i także nieco czyściejsza.

    Sstalone napisał:
    Jeżeli tak, to napisz jak się powinno w nim palić?

    Gruby węgiel na spód, na wierzch trochę drobniejszego, na samą górę suche patyki i rozpałka. Podpalamy zasyp od góry, ustawiamy miarkownik ciągu i klapkę PW na jakieś 2-3 centymetry. Po wypaleniu się części lotnych, gdy węgiel jest skoksowany, można klapkę PW nieco przymknąć zostawiając jakiś 1 cm szczeliny.
    PS. Oczywiście mowa o kotle górnego spalania rozpalanym od góry.
  • #50
    Sstalone
    Poziom 27  
    Xantix napisał:
    Sstalone napisał:
    sześcianu równoramiennego

    A co to za diabeł jest? ;)

    Sstalone napisał:
    lbo nawet jest szersza i głębsza aniżeli jej wysokość,

    Nom tak zazwyczaj jest. Bo czym większa powierzchnia komory tym większa moc kotła, a współcześnie nadal przeważają drastycznie przewymiarowane kotły, co wymusza niekorzystny stosunek powierzchni do głębokości komory.

    Sstalone napisał:
    Czy uważasz, że w palenisku 40X40 i wysokości 25 cm można uzyskać czyste spalanie węgla sortymentu większego od groszek "paląc od góry"?

    Tak! Mało tego uważam, że czym grubszy sortyment węgla tym łatwiej uzyskuje się czyste spalanie. Paląc np. kostką znacznie łatwiej prowadzić kocioł niż na drobnym groszku.

    Sstalone napisał:
    I ile ten zasyp powinien się palić, aby uzyskać czyste spalanie?

    Ile? Tyle by się rozpałka wypaliła. Potem już pali się w miarę czysto - bo wszystkie części lotne są spalane - dowodem jest znikomy dym lub jego brak w trakcie fazy wypalania części lotnych. Ta faza trwa w większości kotłów jakieś 2 godziny. Potem przechodzi się do fazy spalania koksu, która jest już łatwiejsza do przeprowadzenia i także nieco czyściejsza.

    Sstalone napisał:
    Jeżeli tak, to napisz jak się powinno w nim palić?

    Gruby węgiel na spód, na wierzch trochę drobniejszego, na samą górę suche patyki i rozpałka. Podpalamy zasyp od góry, ustawiamy miarkownik ciągu i klapkę PW na jakieś 2-3 centymetry. Po wypaleniu się części lotnych, gdy węgiel jest skoksowany, można klapkę PW nieco przymknąć zostawiając jakiś 1 cm szczeliny.
    PS. Oczywiście mowa o kotle górnego spalania rozpalanym od góry.


    Diabeł, miałem na myśli sześcian foremny.

    Kolego @tob53, jakie są wymiary komory spalania w Twoim Ogniwie? Czy jak paliłeś te 20 kg, to zasyp nie miał 40X40X25 cm?
  • #51
    Xantix
    Poziom 40  
    Sstalone napisał:
    Diabeł, miałem na myśli sześcian foremny.

    Oj wpadłeś z deszczu pod rynnę. Co to jest sześcian foremny? :)

    Ja jak paliłem kiedyś w Zębcu węglem kostką to większy problem niż dym było takie ułożenie zasypu, żeby uniknąć dużych przestworów w okolicach rusztu. Przez takie dziury śmigało dużo lewego powietrza, co dość skutecznie wychładzało ruszt wodny, obniżając sprawność kotła.
  • Pomocny post
    #52
    tob53
    Poziom 19  
    Wg DTR kotła komora paleniskowa - 45dm3, coœœ takiego ̴ 4,25x4,25x2,5dm, h- zasypu 20kg nie przekracza 20cm.
    @Xantix podał zasady spalania GS jak opisuje " pismo" i ortodoksi :wink: i to jest ideał do którego należy dšżyć.
    Jeżeli już się zmobilizuję i podejmuję wyzwanie spalania w wersji GS, to wyłšcznie w postaci okrojonej, czyli wsypuję opał jak leci, a żeby ten piacho - miał zawarty w węglu (za który słono zapłaciłem :cry: ) nie wpadał wprost do popielnika, to od strony rusztu pionowego do połowy rusztu poziomego układam paski twardej tektury na którš sypię ten syf pomieszany z orzechem a na odkryty fragment rusztu drugš połowę zasypu w postaci czystego węgla, reszta wg recepty, papier, drewno cienkie, grubsze i "wpieriod".
    Zaczynam w ten sposób, ale póŸniej już tylko kroczšco, tak długo jak pogoda pozwoli na cišgłe palenie.
  • #53
    Sstalone
    Poziom 27  
    Xantix napisał:
    Sstalone napisał:
    Diabeł, miałem na myśli sześcian foremny.

    Oj wpadłeś z deszczu pod rynnę. Co to jest sześcian foremny? :)

    Ja jak paliłem kiedyś w Zębcu węglem kostką to większy problem niż dym było takie ułożenie zasypu, żeby uniknąć dużych przestworów w okolicach rusztu. Przez takie dziury śmigało dużo lewego powietrza, co dość skutecznie wychładzało ruszt wodny, obniżając sprawność kotła.


    Link do definicji sześcianu foremnego https://pl.wikipedia.org/wiki/Sze%C5%9Bcian_(geometria)

    Czyli sam też mówisz, że problemem są duże przestrzenie...

    Dzisiaj spróbowałem wsypać węgla orzech typ płomienny, na to miału trochę, rozpaliłem to wentylatorem od góry, a następnie go wyłączyłem, żeby zobaczyć jak to będzie szło na naturalnym ciągu. Masakra, nie mogłem kotła kontrolować, dopiero odkryłem, że powietrze zaciągało przez wyłączony wentylator, jak go zatkałem no to jakoś poszło. Teraz przyszło mi do głowy, że nawet w naturalnym ciągu powietrze powinienem dawkować kanałem wentylatora, bo jest ono podgrzane.

    A teraz efektywność na naturalnym ciągu palenia od góry, po odgazowaniu 75 na wyjściu z kotła a temperatura spalin - 62, tj. 2 stopnie więcej aniżeli temperatura powrotu, więc wychodzi, że lepsza jest efektywność na naturalnym ciągu. Problem jest jednak z szybkim rozbujaniem kotła na początku.
  • #56
    Sstalone
    Poziom 27  
    Xantix napisał:


    Tą stronę wcześniej znalazłem, tylko jest jeden problem.

    Y mg/m3   =   (X ppm)(molecular weight)/24.45

    Nie wiem z czego się wzięło to 24.45, co to jest i jak przejść na inną zawartość tlenu w powietrzu. Czy to 24,45 to średnia masa molowa powietrza?

    Zgodnie ze wzorem: 250*28/24,45= 286 mg/m3 CO
  • Pomocny post
    #57
    gaz4
    Poziom 31  
    Pewien student rozwiązał skomplikowane zadanie chemiczne stosując tylko i wyłącznie proporcje. Profesor pokiwał głową i powiedział: dobrze chociaż politycznie niepoprawnie ;)

    Ja też uwielbiam stosowanie metod opartych na wielu prostych krokach (np. proporcji) bo uwalniają od pamietania o wielu drobiazgach i łatwo wychwycić błędy.

    Krok 1: ile CO jest w powietrzu w przeliczeniu na gramy:

    250g na milion gram powietrza.

    Krok 2: Teraz najlepiej przeliczyć wszystko na mole bo to ułatwia obliczenia (nie trzeba grzabać w tabelach):

    średnia ważona masa molowa dla 10% tlenu: (32*10+28*90)/(10+90)=28,4 g/mol
    ile moli ma milion gram powietrza (10% tlenu): 1000000/28.4=35211.27 moli

    Krok 3: Przeliczenie moli na m3 powietrza:

    objętość molowa gazu doskonałego w warunkach normalnych: 22.41 l = 0.02241 m3
    objętość miliona gram powietrza (10% tlenu): 35211.27*0.02241=789m3

    Krok 4: Zawartość CO w przeliczeniu na mg/m3:

    250000 mg / 789 m3=316 mg/m3

    Wynik można łatwo skorygować w zależności od temperatury czy ciśnienia po prostu podstawiając inną objętość molową. A jeżeli w gzie znajduje sie CO2 to koniecznie należy to uwzględnić podczas liczenia średniej masy molowej powietrza (dla CO2 wynosi 44g, tlen 32g, azot 28g).
  • #58
    Xantix
    Poziom 40  
    @Sstalone No dobrze, ale po co właściwie przeliczać stężenie CO z ppm na mg/m3? Przecież wartości CO i tak podaje się zazwyczaj w ppm, więc do celów porównawczych takie wyniki w stu procentach wystarczą.
  • #59
    Sstalone
    Poziom 27  
    Xantix napisał:
    @Sstalone No dobrze, ale po co właściwie przeliczać stężenie CO z ppm na mg/m3? Przecież wartości CO i tak podaje się zazwyczaj w ppm, więc do celów porównawczych takie wyniki w stu procentach wystarczą.


    No bo chcę sprawdzić, czy spełniam normę 5 klasy... :D

    W normie dla kotłów podane jest graniczne stężenie CO 700 lub 500 mg/m3 przy 10% O2 odniesione do spalin suchych, 0 stopni C, 1013 mbarów.

    Kolego @gaz4, jak wyliczenia dla tego przypadku powinny wyglądać? :D Co jeszcze trzeba zmierzyć, oprócz stężenia CO?
  • Pomocny post
    #60
    gaz4
    Poziom 31  
    Sstalone napisał:

    W normie dla kotłów podane jest graniczne stężenie CO 700 lub 500 mg/m3 przy 10% O2 odniesione do spalin suchych, 0 stopni C, 1013 mbarów.

    Kolego @gaz4, jak wyliczenia dla tego przypadku powinny wyglądać? :D Co jeszcze trzeba zmierzyć, oprócz stężenia CO?


    Wyżej podano tzw. warunki normalne czyli większość danych jakie podstawiłem będzie pasowała. Jeżeli pomiar zawartości CO został wykonany przy schłodzonych do zera stopni spalinach to należy jeszcze uwzglednić zawartość CO2 w spalinach. Skoro tlenu ma być 10% to znaczy, że 11% zajmuje CO2. W rzeczywistości jest też pewna ilość pary wodnej bo samo schłodzenie nie osuszy idealnie spalin. Bez wiekszego błędu do obliczeń można przyjąć 10% CO2. Czyli skorygowane obliczenia wyglądają tak:

    średnia masa molowa spalin: (44*10+32*10+28*80)/(10+10+80)=30g
    ile moli w milionie gram: 1000000/30=33333.33mol
    objętość miliona gram: 33333.33*0.02241=747m3

    Zawartość CO w schłodzonych spalinach:

    250000/747=334.7mg/m3

    Jeżeli nie ma błędu przy pomiarze lub obliczeniach to zawartość CO z dużym zapasem mieści się w 5-tej klasie :)