Dzień dobry
Mam problem
Jakiś czas temu kupiłem w lombardzie wzmacniacz Yamaha AX-596. To chyba model z średniej/wysokiej półki (chyba egzotyczny) i wydawało mi się, że będę zadowolony. Co istotne ma "source direct". Ma jeszcze jeden tryb gdzie dźwięk ze źródła nawet pominąwszy selektor wprost jest kierowany w układ wzmacniający - z niego korzystam zazwyczaj. Wczesnej używałem amplitunera Technics SA-EX z serii 5xx i ta Yamaha miała być czymś lepszym. Krótko: z zakupu nie jestem zadowolony. Problem jak w temacie: Wysokie tony brzmią niemal jak spod kołdry. Wzmacniacz ma małą szczegółowość, głębia wybrzmienia też jest kiepska. Mam wrażenie jakby wzmacniacz grał środkiem. Wysokie tony są "krótkie i nerwowe". Kiedy słucha się muzyki brzmienie, które oferuje to urządzenie z czasem staje się irytujące i męczące. Jeśli kręcę korektorem w komputerze to bas mogę podbić istotnie natomiast regulacja wysokich tonów nie przynosi takiego samego skutku. W zestawie mam głośniki Tonsil Scherzo 120. Wymieniłem w nich wszystkie głośniki (na takie same Tonsila) - z resztą Technics grał na nich i było lepiej. Źródłem jest i był Audiotrak Prodigy 7.1 HiFi. Preferuje flac.
Zastanawiam się czy wzmacniacz już tak ma czy przypadkiem jednak nie jest uszkodzony. Nie znam się (być może naczytałem się głupot) ale może coś jest z kondensatorami. Czy ma ktoś z Was doświadczenia z tym modelem albo z tą serią wzmacniaczy Yamahy? Może ktoś rozpoznaje opisywaną przeze mnie przypadłość i wie, że to może być jakaś usterka?
Proszę nie bić za być może głupi problem ...
Mam problem
Jakiś czas temu kupiłem w lombardzie wzmacniacz Yamaha AX-596. To chyba model z średniej/wysokiej półki (chyba egzotyczny) i wydawało mi się, że będę zadowolony. Co istotne ma "source direct". Ma jeszcze jeden tryb gdzie dźwięk ze źródła nawet pominąwszy selektor wprost jest kierowany w układ wzmacniający - z niego korzystam zazwyczaj. Wczesnej używałem amplitunera Technics SA-EX z serii 5xx i ta Yamaha miała być czymś lepszym. Krótko: z zakupu nie jestem zadowolony. Problem jak w temacie: Wysokie tony brzmią niemal jak spod kołdry. Wzmacniacz ma małą szczegółowość, głębia wybrzmienia też jest kiepska. Mam wrażenie jakby wzmacniacz grał środkiem. Wysokie tony są "krótkie i nerwowe". Kiedy słucha się muzyki brzmienie, które oferuje to urządzenie z czasem staje się irytujące i męczące. Jeśli kręcę korektorem w komputerze to bas mogę podbić istotnie natomiast regulacja wysokich tonów nie przynosi takiego samego skutku. W zestawie mam głośniki Tonsil Scherzo 120. Wymieniłem w nich wszystkie głośniki (na takie same Tonsila) - z resztą Technics grał na nich i było lepiej. Źródłem jest i był Audiotrak Prodigy 7.1 HiFi. Preferuje flac.
Zastanawiam się czy wzmacniacz już tak ma czy przypadkiem jednak nie jest uszkodzony. Nie znam się (być może naczytałem się głupot) ale może coś jest z kondensatorami. Czy ma ktoś z Was doświadczenia z tym modelem albo z tą serią wzmacniaczy Yamahy? Może ktoś rozpoznaje opisywaną przeze mnie przypadłość i wie, że to może być jakaś usterka?
Proszę nie bić za być może głupi problem ...