Mam b. mikre pojecie o autoalarmach i elektronice samochodowej.
Syrenka (dostęp w komorze silnika) to Clifford, wewnątrz na płytce nadruk "AR125B-7.
Fakty: alarm montowany w 2004r. Bez żadnych problemów przebieg 175000 km. Postoje nie dłuższe niż 2-3 dni. Obecnie, z racji oczekiwania na następnego użytkownika (rodzina.....nietety) auto stało nieodpalane przez miesiąc. Akumulator 2 lata.
1. Próba uruchomienia - akumulator - prawie zero. Zero reakcji rozrusznika, Zero reakcji na pilota.
2. Ręczne otwarcie drzwi - alarm zadziałał wyjąc (ale z coraz mniejszą mocą)- ręczne wyłączenie syrenki kluczykiem. 3. Podłączenie do zewnętrznego aku (z mojego nowego auta).
4. Po ok 10 min podładowania z zewnątrz, alarm zadziałał prawidłowo (blokuje, odblokowuje).
5. Uruchomienie silnika. Odpalił bez problemów (kable nadal podłączone do zewn. akumulatora).
6. Praca silnika około 10 min, wszystkie kontrolki OK.
7. Odłączenie zewnętrznego źródła zasilania. Silnik pracuje nadal, kontrolki OK.
8. Po ok 5 min pracy silnika, nagle odcina (chyba) zapłon. Silnik gaśnie. Syrena znowu wyje z dziwną modulacją, jakby napięcie zasilania jej siadało, miga światłami, kompletny BAD..... Brak reakcji na pilota. Centralny zamek działa z kluczyka (otwieranie/zamykanie drzwi)
Niestety nawet nie wiem, gdzie zamontowany jest ten alarm (centralka). Auto - Ford Fusion 1,4 Benzyna. Mam pewną koncepcję awarii, ale nie chcę sugerować.
Następne czynności do wykonania:
1. Sprawdzenie napięcia na akumulatorze po DŁUŻSZYM podładowaniu zewnętrznym ( 30 min wystarczy?).
2. Sprawdzenie napięcia akumulatora na WŁASNYM ładowaniu ( alternator - stabilizator).
3. Co jeszcze jeśli to nic nie da ?
p.s. Centralka alarmu ma podtrzymanie własne (akumulator) tak jak syrenka czy tylko z aku auta ?
Syrenka (dostęp w komorze silnika) to Clifford, wewnątrz na płytce nadruk "AR125B-7.
Fakty: alarm montowany w 2004r. Bez żadnych problemów przebieg 175000 km. Postoje nie dłuższe niż 2-3 dni. Obecnie, z racji oczekiwania na następnego użytkownika (rodzina.....nietety) auto stało nieodpalane przez miesiąc. Akumulator 2 lata.
1. Próba uruchomienia - akumulator - prawie zero. Zero reakcji rozrusznika, Zero reakcji na pilota.
2. Ręczne otwarcie drzwi - alarm zadziałał wyjąc (ale z coraz mniejszą mocą)- ręczne wyłączenie syrenki kluczykiem. 3. Podłączenie do zewnętrznego aku (z mojego nowego auta).
4. Po ok 10 min podładowania z zewnątrz, alarm zadziałał prawidłowo (blokuje, odblokowuje).
5. Uruchomienie silnika. Odpalił bez problemów (kable nadal podłączone do zewn. akumulatora).
6. Praca silnika około 10 min, wszystkie kontrolki OK.
7. Odłączenie zewnętrznego źródła zasilania. Silnik pracuje nadal, kontrolki OK.
8. Po ok 5 min pracy silnika, nagle odcina (chyba) zapłon. Silnik gaśnie. Syrena znowu wyje z dziwną modulacją, jakby napięcie zasilania jej siadało, miga światłami, kompletny BAD..... Brak reakcji na pilota. Centralny zamek działa z kluczyka (otwieranie/zamykanie drzwi)
Niestety nawet nie wiem, gdzie zamontowany jest ten alarm (centralka). Auto - Ford Fusion 1,4 Benzyna. Mam pewną koncepcję awarii, ale nie chcę sugerować.
Następne czynności do wykonania:
1. Sprawdzenie napięcia na akumulatorze po DŁUŻSZYM podładowaniu zewnętrznym ( 30 min wystarczy?).
2. Sprawdzenie napięcia akumulatora na WŁASNYM ładowaniu ( alternator - stabilizator).
3. Co jeszcze jeśli to nic nie da ?
p.s. Centralka alarmu ma podtrzymanie własne (akumulator) tak jak syrenka czy tylko z aku auta ?