Witam, był temat o palonych bezpiecznikach ale jego rozwiązanie mi nie pomogło bo mam tylko jeden głośnik Pioneer TS-W306C podłączony w mostek do Peiying PY-2H30R, a ten przez kondensator 1F, bezpiecznika na kablu zasilającym nigdy nie miałem. Grał ten zestaw chyba z 5 lat, aż od pewnego czasu co jakiś czas nieregularny było słychać dziwny pojedynczy trzask z głośnika. Kilka dni temu odpalam sprzęt, nagle buczenie z suba i pach, bezpieczniki spalone, wymiana, i znów przepalone od razu. Odłączam głośnik, wymieniam bezpieczniki, podłączam aku i znów przepalone, delikatnie zaleci spalenizną, Dioda w ogóle nie sygnalizuje żadnej pracy czy to G-power czy protect. Dodam że czaszka na obudowie świeci. Jak podłączam głośnik na włączonym to delikatnie zatrzeszczy w nim ale nic nie zagra. Dwa razy włożyłem bezpieczniki na włączonym i się nie przepaliły ale i tak nie działało. Może ktoś miał taki przypadek nie koniecznie z tym wzmacniaczem? opłaci się to naprawiać? Oddawać do serwisu? Poradźcie co mam sprawdzić jak tak się dzieje, narządy przelutuje sobie. Obejrzałem wnętrze dwa razy, starałem się nic nie przeoczyć, i nie zauważyłem uszkodzeń. Głośnik ma opór 1,6Ω-1,8Ω, lecz podłączyłem też inny głośnik i nawet na jeden kanał, też zero oznak życia.