Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Problem z serwisem komputerowym

22 Lip 2005 17:05 4596 58
  • Poziom 10  
    Ze sklepu z wużywanymi częściami kupiłem płyte głowną i kartę graficzną. Gdy złożyłem zestaw w domu, okazało się że nie mogę zainstalować systemu... Zawiozłem sprzęt do serwisu, w którym kupiłem części. W seriwsie w czwartek facet powiedział że sprzęt działa że zainstalował system. Poszedłem z nim na zaplecze zobaczyć, jak działa, ale nie mógł go uruchomić. Powiedzał wiec, żeby zostawić sprzęt do jutra, a on miał do mnie zadzwonić. Nie zadzwonił wczoraj, zadzwonił dopiero dziś ale nie mogłem odebrać do byłem w pracy. Pojechałem do serwisu w piątek, a on powiedział że wszytskie części są spalone, ale on nie odda ani nowego sprzętu, ani pieniędzy, ponieważ regulamin m ówi o tym że za uszkodzone w czasie sprawdzania częsci, serwis nie ponosi odpowiedzialności. Tego regulaminu ani kiedy oddawaliśmy sprzęt, ani teraz nikt nam nie pokazał, a nawet nic nie było wspominane na ten temat... Dziś jest piątek godzina 17 przede mną 2 dni weekendu, nie mam się do kogo zgłosić o poradę prawną i nie wiem co dalej robić... Fakty są takie, że kiedy oddawałem sprzęt wszystko działało, był tylko problem z zainstalowaniem systemu, a w tej chwili sprzęt nie działa... A serwisant mówi że spalona jest grafika płyta główna i dysk(który zakupiłem 3 dni temu w sklepie komputerowym), dodając że to wina zasilacza, który również jest spalony.
    Za wszystkie porady dziękuje.
  • Poziom 30  
    el_reniferro napisał:
    Ze sklepu z wużywanymi częściami kupiłem płyte głowną i kartę graficzną. Gdy złożyłem zestaw w domu, okazało się że nie mogę zainstalować systemu... Zawiozłem sprzęt do serwisu, w którym kupiłem części. W seriwsie w czwartek facet powiedział że sprzęt działa że zainstalował system. Poszedłem z nim na zaplecze zobaczyć, jak działa, ale nie mógł go uruchomić. Powiedzał wiec, żeby zostawić sprzęt do jutra, a on miał do mnie zadzwonić. Nie zadzwonił wczoraj, zadzwonił dopiero dziś ale nie mogłem odebrać do byłem w pracy. Pojechałem do serwisu w piątek, a on powiedział że wszytskie części są spalone, ale on nie odda ani nowego sprzętu, ani pieniędzy, ponieważ regulamin m ówi o tym że za uszkodzone w czasie sprawdzania częsci, serwis nie ponosi odpowiedzialności. Tego regulaminu ani kiedy oddawaliśmy sprzęt, ani teraz nikt nam nie pokazał, a nawet nic nie było wspominane na ten temat... Dziś jest piątek godzina 17 przede mną 2 dni weekendu, nie mam się do kogo zgłosić o poradę prawną i nie wiem co dalej robić... Fakty są takie, że kiedy oddawałem sprzęt wszystko działało, był tylko problem z zainstalowaniem systemu, a w tej chwili sprzęt nie działa... A serwisant mówi że spalona jest grafika płyta główna i dysk(który zakupiłem 3 dni temu w sklepie komputerowym), dodając że to wina zasilacza, który również jest spalony.
    Za wszystkie porady dziękuje.


    Jakiś czas temu słyszałem, że niezależnie od tego co powie ci sprzedawca, masz prawo do ROCZNEJ GWARANCJI NA UŻYWANY SPRZĘT!!! Poza tym to serwis odpowiada za sprzęt, który ma pod swoją opieką i żaden wewnętrzny regulamin nie ma tutaj nic do gadania.
    Jesteś odważny??? Idź i powiedz, że jak nie dadzą ci sprawnego sprzętu to obsmarujesz ich w lokalnej gazecie :-D Jak powiesz tak zrób, masz też prawo do założenia sprawy w sądzie... o ile dostałeś kwit przy oddawaniu sprzętu, z informacją o tym, jaki sprzęt oddałeś i co z nim było nie tak, normalne serwisy tak robią!!! Jeśli w miejscu o rodzaju usterni jest napisane, że nie instaluje ci się system, a nie ma wzmianki o problemach z zasilaczem, to masz sprawę wygraną. Jak nie masz tego kwitu, to masz... przerąbane :-(
    Serwis z prawdziwego zdarzenia używa własnych podzespołów do sprawdzania sprzętu, w tym zasilacza z górnej półki!!!
  • Poziom 25  
    Witam
    napisz przede wszystkim jakie masz dokumenty na zakup, gwarancja, co dostałeś jak oddawałeś sprzęt do serwisu itp.
    z tego co zrozumiałem to zaniosłeś cały komputer z częściami nie kupionymi w tym felernym sklepie, czy tak ?
  • Poziom 10  
    problem tkwi w tym ze ten serwis nie daje zadnych papierow na to ze bierze sprzet... nikt nic nie wystawia... tak samo bylo z kupowaniem czesci.. oni poznaja swoje rzeczy.. tylko tyle sie slyszy... naklejaja swoje stickersy... i wszystko na gebe jest... wiem ze to beznadziejne ale bez kitu oni tak mowia... a sprzet byl kupiony u nich i chetnie go wzieli... zreszta koles widzial ze wszystko dzialalo myslal ze prosta sprawa... tak jak i ja... kwestia jest tego typu ze on wie ze wszytsko bylo sprawne i ze to jego wina ze wszystko popsul.. ale nigdy sie do tegpo nie przyzna a jescze stwierdzil ze obciazy mnie kosztami za jego sprzet ktory uszkodził mu sie w trakcie sprawdzania mojego sprzetu... tak wiec nie ma zadnych dokumentow na to ze ten sprzet byl brany od niego i ze u niego zostal popsuty.. wiem o tym ja, on, moja dziewczyna i dziewczyna, ktora siedziala w serwisie...
  • Poziom 30  
    Obsmaruj go w gazecie i tyle, narobisz szumu, zniechęcisz inych kupujących i serwisująch u niego; może nie odzyskasz sprzętu czy kasy, aler przynajmniej będziesz miał satysfakcję, że zgnoiłeś oszusta.
    Tylko oszustem można nazwać kogoś, kto tak podchodzi do sprawy!!!
  • Poziom 10  
    jest tylko maly problem naprawa tego sprzetu kosztowala mnie 400 zloty w tym zakupienie nowego dysku.... a na co mi nowy dysk jak nie mam kompa??? a tak a propos uznaj mi na gwarancji spalony dysk??? zakupipony przed 3 dniami??? ktory on rowniez spalil...(serwisant)
  • Poziom 30  
    el_reniferro napisał:
    jest tylko maly problem naprawa tego sprzetu kosztowala mnie 400 zloty w tym zakupienie nowego dysku.... a na co mi nowy dysk jak nie mam kompa??? a tak a propos uznaj mi na gwarancji spalony dysk??? zakupipony przed 3 dniami??? ktory on rowniez spalil...(serwisant)


    Raczej wątpię. Mówię ci, ten serwisant musi beknąć, albo zabulić!!!
  • Poziom 25  
    Myślę że Kolega Dydzio ma rację to jest jedyne wyjście, teraz są w modzie rożne dochodzenia prowadzone przez prasę. Moja matka miała podobny problem, była rozmowa z redaktorem jednej z moich regionalnych gazet, ukazał się artykuł i sprzedawca był już bardzo skory do pomocy :)
    a co do dysku, jeżeli to jest uszkodzenie czysto elektryczne, a nie urwany np scalak, to powinni wymienić na nowy
  • VIP Zasłużony dla elektroda
    artur00 napisał:
    a co do dysku, jeżeli to jest uszkodzenie czysto elektryczne, a nie urwany np układ scalony, to powinni wymienić na nowy

    Chyba że stwierdzą, że uszkodzenie nastąpiło z powodu zbyt wysokiego napięcia zasilającego.
  • Poziom 40  
    Na tą sprawę można i popatrzeć inaczej być może serwis ostrzegł klijenta na
    początku że zasilacz np. Codegen zamontowany w tym komputerze a nie sprzedany przez nich moze w każdej chwili zniszczyć podzespoły w nim i mógł być przyczyną kłopotów z instalacją systemu. Sprzedawcy na giełdzie
    komputerowej pytają się jaki zasilacz jest w obudowie i ostrzegają kupującego że jak jest np Codegen to reklamacji nie przyjmą na sprzedane
    podzespoły uszkodzone przez wybuch jego.
  • Poziom 39  
    Hmmm, sam mam Codegena na jednym z komputerów pracuje już ponad 3 lata i w środku wygląda rewelacyjnie nic nie jest przypalone trzyma napięcia jak trza. W tym przypadku raczej celowo wyłudzono pieniądze z braku niewiedzy kupującego. Najlepiej, najpewniej kupować w autoryzowanych serwisach. Jeśli nie masz żadnej faktury to nic im nie zrobisz w takich sytuacjach to raczej każdy z tego sklepu sprzedającego używane części będzie trzymał gębę na kłudkę aby nie ponieść żadnych kosztów i będzie chciał jeszcze zyskać na tym niefortunnym zakupie. Śmierdząca sprawa. Ja bym opisał to w lokalnej gazecie i w innych mediach może to coś pomoże.
  • Poziom 10  
    Myślę, że trzeba iść do sprzedawcy i powiedzieć mu, że albo naprawi szkodę lub zwróci pieniądze albo złożysz zawiadomienie opopełnieniu przestępstwa do prokuratury, a gdy postępowanie karne zostanie wszczęte będziesz mógł w jego ramach w oparciu o art. 46 kodeksu karnego żądać naprawienia poniesionej szkody lub wytoczyć powództwo cywilne o naprawienie szkody wyrządzonej przez to przestępstwo. Powództwo to będzie rozpoznane przez sąd karny.
    Wydaje mi się, że możesz próbować rozwiązać sprawę na drodze cywilnej. Możesz odstąpić od umowy ze względu na wady kupionej rzeczy i zażądać zwrotu pieniędzy w określonym przez Ciebie terminie.. Najlepiej to zrobić pisemnie za zwrotnym potwierdzeniem odbioru. Takie wezwanie może się przydać w przyszłości, gdybyś postanowił dochodzić swego roszczenia w drodze sądowej.

    Innym rozwiązaniem jest udanie się do rzecznika praw konsumenta - w każdym mieście powiatowym ma swoich przedstawicieli i siedziby - i z jego pomocą dochodzić swoich praw.

    Myślę, że to ostatnie rozwiązanie będzie najlepszym :)

    Powodzenia i pozdrawiam
  • Poziom 10  
    narazie ochłonąłem i czekam na poniedziałek, aż biuro rzecznika praw konsumenta zostanie otwarte.

    on cos jescze mówił że ma jakiegoś kierownika nad sobą i jak on sie o tym dowie to juz wogóle mnie kierownik wyśmieje i powie że nie mam racji... a jeśli nawet zasądzimy jego firme to napewno (z podkreśleniem na napewno) my na tym stracimy i nie wygramy... a i jescze jedna kwestia, ten serwisant sądzi że każdy serwis ma wewnętrzny regulamin i w każdym z tych regulaminów jest wzmianka o tym, że "serwis nie ponosi odpowiedzialności za uszkodzone części podczas sprawdzania sprzętu" nie chce mi się wierzyć w takie bzdury... narazie to przychodzi mi jednba rzecz do głowy: wywalczyć zwrot komputera o takich samych parametrach lub zwort pieniędzy tzn wartości całego komputera. Jedyne wyjście jakie widze...

    a jescze a propos ostrzegania serwisu przed takimi a takimi częsciami... nic takiego nie było poruszane, nie powiem ze znam sie na komputerach jak Gates, ale swoje wiem i pare trików znam... zresztą o regulaminie nie było mowy przy kupowaniu częsci używanych w tym serwisie, ani przy oddawaniu komputera na serwis. żadnej wzmianki nie ma również o regulaminie na stronie tej firmy... choć muszę przyznac że dosyć ciekawie jest zrobiona z duzym profesjonalizmem... no ale coż...

    Mądry Polak po szkodzie...
  • Poziom 40  
    Ciekawa sprawa kto tu w tym wypadku wygra bo znamy sprawę przedstawioną przez jedną stronę. Niewątpliwe że przyczyną uszkodzenia
    komputera był zasilacz klijenta bo jak by był sprzedany przez tą firmę to sprawa by była bezdyskusyjna. Być może że serwisant był niedoświadczony w sprawach hardwerowych i nie odwiedzał Elektrody bo by odrazu ostrzegł klijenta czym grozi używanie takiego zasilacza w tym zestawie. Już dawno wiadomo że tego co ma mało kasy nie powinien eksperymentować z kiepskim sprzętem bo to jest przykład a nauka i doświadczenie kosztuje i sporo czasu upłynie żeby przekonać się że trzeba zacząć modyfikowanie komputera od wymiany zasilacza bo możlwe że do starej płyty, procesora,grafiki to on by wystarczył a na prądożernych podzespołach to może w każdej chwili zniszczyć całość i tak się stało.
  • Poziom 27  
    Dwa fakty:
    w chwili oddawania do serwisu sprzęt działał
    W serwisie skopali Ci sprzęt.
    Nie możesz ponosić odpowiedzialności za niekompetencje serwisu. Olej jakiekolwiek rozmowy z tymi baranami i przedstaw sprawe u rzecznika praw konsumenta. Tam pokierują Twoimi dalszymi krokami.
    Brak "papierka" nie powinien być większym problemem. Umowa ustna, w świetle prawa, jest tak samo wiążąca jak umowa pisemna.
  • Poziom 40  
    Fakt jest taki że dobrego komputera nie oddaje się do serwisu, w tym wypadku dlaczego nie działa poprawnie okazał się zasilacz. Tak że każdy co
    przyszedł do serwisu z uszkodzonym komputerem własnej roboty mógłby żądać nowego, jak jeden kolega co mu wszystko padło bo elektrownia wyłączyła prąd i przypuszczał że włączyli za wysokie napięcie. Fakt jest taki
    że zasilacz jak by był dobrej firmy to ma takie zabezpieczenia że niczego nie
    zniszczy a elektrownia ma gotową odpowiedz że mogą zapłacić ale tylko za wymianę bezpiecznika w nim.
  • Poziom 10  
    co do elektrowni to prawo energetyczne które obowiązuje wszystkich użytkowników systemu elektroenergetycznego więc również i nia, zobowiązuje zakład energetyczny jako dostawce i elektrownię jako producenta, ażeby dostarczyć do odbiorców energię o odpowiednich parametrach określonych szcegółowo, oraz dostarczać ta energię w sposób ciągły i bezpieczny dla odbiorcy...

    a teraz kwestia zasilacza i tego że nie oddaje sie dobrego sprzetu do serwisu. ja oddałem komputer który działał, aczkolwiek nie mogłem sobie poradzic z zainstalowaniem systemu. więc po krótkiej dedukcji stwierdziłem że jeśli brałem używaną płytę główna to może jest uszkodzona. zawiozłem kompa na serwis gdzie brałem tą płytę i tam powiedziałem ze nie potrafie tego zrobic i przypuszczam ze jest uszkodzona plyta głowna. serwisant powiedzial ze jesli jest uszkodzona to wymieni ja na inna i nie bedziemy nic placic, ale jesli sprzet jest dobry a ja jestem analfabeta informatycznym i on zainstaluje system to zapłacimy serwisowi tak jak za normalną usługe... na to się zgodziłem...

    ale fakt jest nadal taki sam ze ja oddałem komputer działający, a serwis jest od tego zeby usterke znaleźć i zaproponować rozwiązanie. ja jako klient serwisu nie moge mówić serwisantowi co jest popsute bo ja moge mieć mniejsze kwalifikacje od niego. czyli on powinien sie znac i nie mowic jednego dnia ze wszystko dziala, ze zainstalował, a na drugi dzien kiedy czas odebrac komputer, uslyszec ze wszystko jest spalone (pomimo ze wczoraj działało i działało kiedy ten komputer byl oddawany do serwisu).

    "Nie możesz ponosić odpowiedzialności za niekompetencje serwisu." i tak jak kolega Jaroff tak ja rówież myślę...
  • VIP Zasłużony dla elektroda
    Kolego el_reniferro, Twoim podstawowym problemem jest to, że NIE MASZ żadnego dokumentu, potwierdzającego oddanie sprzętu do serwisu, celu oddania tego sprzętu jaki sprzęt i w jakim stanie oddałeś. Jest po prostu słowo Twoje i Twojej dziewczyny przeciw słowu serwisanta i dziewczyny z serwisu. W skrajnym przypadku serwis może zaprzeczyć, że przynosiłeś sprzęt, a Ty nie masz żadnego dowodu, że było inaczej. Przyznaję, że masz bardzo trudną sytuację.
  • Poziom 10  
    dobrz ewiem ze moja sytuacja jest bardzo zła wiec chce uslyszec jakies rady badz ostrzezenia od was. jesli chodzi o dokument potwierdzajacy fakt oddania go do serwisu to takowego nie ma. aczkolwiek mam spisane numery seryjne części jakie były tam zamontowane (zabezpieczyłem się wcześniej kiedy oddawałem komputer na sprawdzenie).

    nasuwa mi sie tylko jedna myśl... uczciwość w tych czasach jest nieopłacalna...
  • VIP Zasłużony dla elektroda
    Moim zdaniem powinieneś uprzeć się przy tezie, że serwis powinien sprawdzić, w jakim stanie jest sprzęt przyjmowany do naprawy. Gdyby sprzęt był przez Ciebie spalony, to nie powinni go przyjąć. Natomiast jeżeli Twój sprzęt spowodował podczas naprawy jakiekolwiek szkody, nie jest to Twoim problemem. Serwis powinien wiedzieć, co robi, i takie szkody są ryzykiem serwisu. Powinieneś zażądać od serwisu PISEMNEJ ekspertyzy oddanego przez Ciebie sprzętu (czyli stanu, w jakim był), oraz takiej samej ekspertyzy uszkodzenia. Powiedzieć można wszystko, ale podpisać to już nie zawsze. Taki dokument może być dla Ciebie podstawą do dalszych działań.
  • Poziom 10  
    wcześniej któryś z was napisał, że umowa słowna jest umową prawną... czy to ma jakieś odniesienie do rzeczywistości??
  • Poziom 30  
    jankolo napisał:
    Powinieneś zażądać od serwisu PISEMNEJ ekspertyzy oddanego przez Ciebie sprzętu (czyli stanu, w jakim był), oraz takiej samej ekspertyzy uszkodzenia. Powiedzieć można wszystko, ale podpisać to już nie zawsze. Taki dokument może być dla Ciebie podstawą do dalszych działań.


    A wiesz ze ekspertyzy moze sporzadzac tylko osoba majaca odpowiednie uprawnienia np biegly sadowy ..Podstawowym bledem serwisu bylo
    testowanie tego sprzetu na zasilaczu klienta -powinni sprawdzac na swoim zasilaczu , zademonstrowac klientowi ze na ich zasilaczu jest ok i zaproponowac zakup nowego za 60-65zl bo zasilacz klienta to kilkuletni codegen, L&C czy podobne badziewie a one potrafia spalic kompa .Oczywiscie klient moze podlaczyc swoj ale na wlasne ryzyko.
  • VIP Zasłużony dla elektroda
    0__0 napisał:
    A wiesz ze ekspertyzy moze sporzadzac tylko osoba majaca odpowiednie uprawnienia np biegly sadowy

    Wiem. Może faktycznie użyłem określenia "z górnej półki". Chodziło mi o to, że serwis powinien opisać, co wziął od klienta i w jakim to było stanie, co nie działało, jaką wykryli usterkę i co zrobili, aby ja usunąć.
    Serwis, od momentu przyjęcia sprzętu do naprawy, przejmuje za niego odpowiedzialność. I o ile wzięli od klienta komputer "na chodzie" a na skutek wady zasilacza spaliło się wszystko, to odpowiada za to serwis, a nie klient, bo stało się to w serwisie.
  • Poziom 30  
    Na twoim miejscu przestałbym się przejmować tym, co mówi ci serwisant, tylko walił do tego rzecznika praw konsumenta!!! Jak u niego będziesz zapytaj, co myśli o obsmarowaniu delikwenta w gazecie i... i tak bym go obsmarował :-)

    Pamiętam, jak u mojej siostry mieszkającej w starym "familoku" były reporterki z lokalnej gazety. Robiły wywiad o stanie klatki schodowej, wiszących kablach, sypiących się murach. Na następny dzień pojawili się robotnicy: wymienili kable na nowe, zamontowali je w rurkach, korytkach, zamontowali nowe liczniki no i oczywiście odmalowali klatkę łącznie ze schodami. Dodam, że artukuł pojawił się dopiero gdzieś po tygodniu (pomogła sama wizyta reporterek w Spółce Mieszkaniowej).
    Przeczytaj, przemyśl, reszta należy do Ciebie!!!

    PS. Jak jest to jakiś większy serwis, lub najlepiej jeden z sieci serwisów, napisz do tygodnika NIE :-D , oni lubią takie sprawy!!!
  • Poziom 15  
    Przeczytałem z uwagą i jestem zaszokowany.

    Po pierwsze jak można oddać sprzęt do serwisu, czy do sprzedawcy i nie mieć pisemnego potwierdzenia przyjęcia tego sprzętu przez serwis czy sprzedawce - jak sie dwie strony nie podpisują się na tym samym papierku to już mi się nie podoba ten sprzedawca czy serwisant.
    Po drugie, nie rozumie dlaczego nowo zakupiony dysk oddałeś do testów skoro nie kupiłeś go w tym konkretnym miejscu - co reklamowałeś płyte i grafike czy Twój nowo powstały zestaw?

    należało:
    Oddać towar u sprzedawcy z tytułu niezgodności towaru z umową i po 14 dniach zażadać zwrotu gotówki jeśli usterka nie zostałaby usunięta.
    Każdy towar można zwrócić nie zwaracajac uwagi na gwarancję

    polecam do poczytania:
    http://ww20.mediarun.pl/
    http://ww20.mediarun.pl/story.php?story=391


    Teraz pozostaje pominąć serwisanta zabrać ze sobą dziewczynę która była świadkiem i iść do kierownika tego serwisu i naciskać. Jeśli to nie pomoże to pozostaje sprawa cywilna i lokalna gazeta która na pewno chętnie złapie temat.

    Pozdrawiam
    Sniady
  • Poziom 30  
    Hehe, widzisz, wszyscy doradzają ci lokalną gazetę :-) Teraz to chyba na twoim miejscu olałbym tego rzecznika i leciał od razu do redakcji!!!
  • Poziom 40  
    Ja jednak na twoim miejscu chcial bym najpierw rozmawiac z przelozonym
    Moze kolo dobrze wie ze skrewil i probuje to low-lewel zatuszowac i sie moze okazac ze dupa trzesie bo jak sie kierownik dowie to bedzie problem.
    Jak juz bedziesz u kierownika to mu mowisz poprostu ze to kupiles u nich i nie dzialalo (niestety w gwarancjach pisza ze nie odpowiada producent jak nie dziala z innym sprzetem) ale nie biegalo wiec oddales kompa zeby zbadali co jest a oni zjebali a mieli naprawic potem mozesz jeszcze powiedziec gdzie masz ich regulamin (bo jak ja bym mial komis i sobie w regulaminie wpisal ze sprzedaje sprzet i nie oddaje kasy to by ten regulamin nie byl nic wart) i gdzie z tym pojdziesz a jak ci nie zwroca (po czasie jaki maja na gwarancje) sprzetu to odstepujesz od umowy i zadazsz zwrotu kasy
    niemniej jednak przed gazeta to bym sie z kierownikiem lub wlascicielem skontaktowal moze sie okazac ze to rowny gosc a cwaniacy co u niego robia to prubuja cos dlubnac na kazdym kroku.
  • Poziom 10  
    Tommy82 napisał:
    Ja jednak na twoim miejscu chcial bym najpierw rozmawiac z przelozonym
    Moze kolo dobrze wie ze skrewil i probuje to low-lewel zatuszowac i się moze okazac ze D... trzesie bo jak się kierownik dowie to bedzie problem.

    może tak być...

    i to jest plan... i tak zostanie... najpierw rzecznik praw konsumenta, azeby zasięgnąć informacji na temat wszelkich możliwych posunięć i moich i serwisu; potem bedzie kierownik i rozmowa z nim oraz ewentualnie z serwisantem, jesli nic to nie da to będzie gazeta, a potem to już tylko zostaje droga cywilna...

    jak narazie zbliza się niedziela i wogóle chce zakopać ten problem na ten jeden dzien wolny od pracy i zmartwień...

    w poniedziałek wszystko się ruszy, i napewno was poinformuje.
    jak narazie widze że większość z was jest po mojej stronie, a wawsze posty dodały mi troszke pewności a za to dzięki...

    w poniedziałek dowiecie się wszystkiego!
  • Poziom 30  
    el_reniferro napisał:

    jak narazie widze że większość z was jest po mojej stronie, a wawsze posty dodały mi troszke pewności a za to dzięki...


    A dlaczego nie mielibyśmy być po twojej stronie??? Przecież na pierwszy rzut oka widać, że to serwisant zawalił!!!

    Czekamy na wyniki!!! Z ciekawiści napisz ile (minut, godzin, dni, miesięcy :-D ) czekałeś na wizytę u rzecznika!!!

    Powodzenia!!!
  • Użytkownik usunął konto