Mam problem ze starym piecykiem do podgrzewania ciepłej wody marki Junkers (model WR 250-5 KB). Po zakupie mieszkania okazało się, że po dłuższej przerwie (np. po nocy) piecyk zapala się i podgrzewa wodę od razu. Kwestia sekundy. Niestety wyłączenie wody i próba ponownego włączenia kończy się tym, że trzeba czasami trzy razy zakręcać i odkręcać kran, by w końcu piec załapał.
Zamówiłem fachowca od gazu, przeczyścił urządzenie, wymienił elektrodę, skasował 150zł i powiedział, że za rok spokojnie znowu widzimy się na serwisie. Niestety niecałe 6-7 miesięcy później sytuacja się znowu się powtórzyła i piec z każdym dniem co raz gorzej się zapalał. Zamówiłem tym razem fachowca autoryzowanego Junkers. Wymienił elektrodę, przeczyścił, 200 zł wziął i powiedział, że teraz powinno być ok. i za 1,5 roku się widzimy. Mija właśnie może 8 miesiąc i muszę powiedzieć, że znowu jest tragicznie z tym piecem. Rano odpala się od razu. Po jakimś czasie chce umyć zęby to odpala za drugim razem. Potem żona coś chce wodę odkręcić to zapala za czwartym razem. A puszczenie wody w kuchni (jest bardzo oddalona od pieca) kończy się tym, że zapala albo za 6 razem, albo puszczamy ciepłą wodę w łazience (np. za 3 razem odpala), idziemy do kuchni, puszczamy ciepłą wodę i wracamy zakręcić w łazience.
I teraz mam pytanie. Czy jestem skazany na wizyty serwisu co pół roku za 200 zł by ten piec normalnie działał, czy może koszt takie elektrody nie jest duży i mógłbym ją sam wymieniać, czy może są jakieś lepsze elektrody niż pierwsza lepsza jaka jest u mnie montowana czy może warto rozważyć zakup nowego piecyka?
Zamówiłem fachowca od gazu, przeczyścił urządzenie, wymienił elektrodę, skasował 150zł i powiedział, że za rok spokojnie znowu widzimy się na serwisie. Niestety niecałe 6-7 miesięcy później sytuacja się znowu się powtórzyła i piec z każdym dniem co raz gorzej się zapalał. Zamówiłem tym razem fachowca autoryzowanego Junkers. Wymienił elektrodę, przeczyścił, 200 zł wziął i powiedział, że teraz powinno być ok. i za 1,5 roku się widzimy. Mija właśnie może 8 miesiąc i muszę powiedzieć, że znowu jest tragicznie z tym piecem. Rano odpala się od razu. Po jakimś czasie chce umyć zęby to odpala za drugim razem. Potem żona coś chce wodę odkręcić to zapala za czwartym razem. A puszczenie wody w kuchni (jest bardzo oddalona od pieca) kończy się tym, że zapala albo za 6 razem, albo puszczamy ciepłą wodę w łazience (np. za 3 razem odpala), idziemy do kuchni, puszczamy ciepłą wodę i wracamy zakręcić w łazience.
I teraz mam pytanie. Czy jestem skazany na wizyty serwisu co pół roku za 200 zł by ten piec normalnie działał, czy może koszt takie elektrody nie jest duży i mógłbym ją sam wymieniać, czy może są jakieś lepsze elektrody niż pierwsza lepsza jaka jest u mnie montowana czy może warto rozważyć zakup nowego piecyka?