Z całym szacunkiem, ale widzę, że jednak postanowiłeś zostać apostołem gita i szerzyć nową ewangelizację. W sumie mieć misję to ważna rzecz
grko napisał: Cytat: Tak jak pisałem, skoro w svn commit zajmuje mi max kilka sekund, to fakt, że inny program zrobi to w 0,1s nie ma dla mnie znaczenia.
A przeglądanie historii i ogólnie praca z repozytorium offline? Bo cały czas odnosisz się do tej szybkości commitowania, która na svn nigdy nie będzie szybsza bo __wymaga__ połączenia z serwerem.
Zauważ, że nigdzie nie pisałem, że jedno z rozwiązań jest szybsze niż drugie. Nawet, z braku wiedzy na ten temat jestem skłonny przyznać, że git jest szybszy, żeby cię zadowolić niech będzie 100 razy szyszy, albo lepiej - tysiąc razy

Tylko co z tego, jeśli commit mi zajmuje max kilka sekund. Zysk kilku sekund dla sporadycznie wykonywanej czynności nie jest żadnym zyskiem. Historii repo też namiętnie nie przeglądam i chyba praktycznie nikt tego nie robi. Natomiast cała historia commitów z opisami jest dostępna w svn od ręki i też nie zauważyłem, żeby jej budowanie zajęło więcej niż ułamki sekundy. Piszesz o wadzie jaką jest konieczność połączenia z serwerem. Ok, git może pracować w offline. Super. Ale czy to nie ty wcześniej pisałeś o ryzyku trzymania lokalnego repo? Jednym z celów używania tego typu systemów jest wzrost bezpieczeństwa danych. A to można osiągnąć synchronizując lokalne repo z kopiami na innych serwerach. Czyli w obu przypadkach musimy mieć połączenie z serwerem. Powiedzmy, że git z jakiś powodów realizuje to wszystko szybciej. Tylko co z tego? Użytkownik tego nie powinien zauważyć. Ja używam lokalnego serwera svn, który synchronizuje się z innym. Kiedy to robi, ile to trwa itd. - nawet nie wiem. I co więcej, nie rusza mnie to
grko napisał: Cytat:
Mnie interesują zalety dla mnie, hobbysty. Biorąc pod uwagę wolne zmiany zachodzące w informatyce, mogę śmiało jeszcze przez wiele lat na tym svn działać, czekając na coś przełomowego.
To na takim githubie nie ma hobbystów? Jak git nie był przełomem w SCM to naprawdę nie wiem co będzie. Ogólnie zabawne są opinie ludzi, którzy nie używali gita.
Mnie z kolei bardziej bawi poczucie misji niektórych osób. Zadałem konkretne pytanie -
w czym przejście na gita mi ułatwi życie? Wymieniłeś kilka punktów, które akurat
dla mnie z powodów jak wyżej są bez znaczenia. Więc jeśli kolejnym argumentem ma być, że inni hobbyści korzystają to przykro mi - musisz zmienić narrację. Niewykluczone, że skuteczną metodą persfazji byłaby krucjata.
grko napisał: Cytat:
Natomiast przechodzenie na niego niekoniecznie jest mi potrzebne, tak jak w wielu miejscach ciągle jest używany Windows XP
W wielu miejscach just używany windows 3.11 albo dos. No i co z tego? Może też powiesz, że pozostaniesz przy windows 3.11 bo przesiadka na win 10 nie jest Ci potrzebna. Twoja sprawa. Cała dyskusja jest kuriozalna. Równie dobrze mogłeś powiedzieć, że:
"Hobbyście to wystarcza zipowanie katalogu z projektem i nadawanie mu daty. Nie trzeba się uczyć żadnego gita ani svn. Odpadają też problemy z serwerem. Wszystko przecież można trzymać lokalnie albo na dyskietkach. Czy naprawdę potrzebny jest SVN osobie, która pracuje w jednoosobowym projekcie? Oczywiście nawet nie spróbowałem używać SVNa. Wolę poczekać na coś przełomowego"
Bez obrazy:) Pozdrawiam.
Powiem ci, że w pracy co prawda nie używamy W3.11, ale DOS 5.0 ciągle żyje. Dlaczego? Ano z tego powodu, że nie ma potrzeby tego zmieniać i wymogi urządzeń zewnętrznych powodują, że nie ma sensu testować kompatybilności rozwiązań z nowszymi systemami ryzykując, że całość się posypie. Na W10 też póki co się nie przesiadłem bo nie oferuje mi nic co diametralnie polepszyłoby moje życie, a przesiadka jest związana ze nieakceptowalnymi stratami - czasem poświęconym na jej wykonanie i ryzykiem niekompatybilności z posiadanym oprogramowaniem.
Wydaje mi się, że nie rozumiesz, albo nie chcesz zrozumieć w czym leży problem. Inna jest sytuacja osoby, która startuje i stoi przed wyborem pierwszego używanego przez siebie systemu wersjonowania. Zapewne w takim przypadku można użyć to co aktualnie jest najnowsze. Koszt postawienia svn czy git będzie podobny, ryzyko niepowodzenia podobne, więc ma sens brać to co nowsze. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja osoby, która już jakiegoś systemu używa. Decyzja o zmianie musi wiązać się z konkretnymi korzyściami. Bo straty z pewnością będą - chociażby czas poświęcony na migrację plus ryzyko, że coś się sknoci i przede wszyskim - konieczność nauki nowego softu. Ponieważ startuję z tej drugiej pozycji, muszę mieć silne argumenty przemiawiające za sensem jej przeprowadzenia. Nawiązując do twojej analogii. Różnica pomiędzy nieużywaniem żadnego systemu wersjonowania, a używaniem jakiegoś to różnica jakościowa, przepaść. Dlatego też dla wielu użytkowników ma sens decyzja o rozpoczęciu używania systemu wersjonowania. Aczkolwiek zapewne jest spore grono użytkowników dla których opisany przez ciebie mechanizm zipowania może być kuszącą propozycją

Natomiast decyzja typu cvs, svn, czy git to co najwyżej zmiana ilościowa. Czyli pozytywy muszą z nawiązką kompensować negatywy podjętej decyzji.