Co do rozwiązanaia - wkładka wsadzona do rury.
To ustrój kierunkowy TYLKO dla naprawdę wysokich (jak na akustyczne) częstotliwości. Dla niższych - rezonator piszczałkowy.
Wytłumienie w środku pomaga solidnie jedynie na rezonans poprzeczny (dla tych wysokich).
Za długa (za długa to już nawet kilkanaście cm jeśli średnica "na elektret") rura nie ma sensu - przestaje dawać zysk kierunkowy a ncoraz gorsze kłopoty z rezonansami.
Jeśli układ z jedną wkładką - wtedy sensowna rura gruba a ciężka.
Jeśli różnicowy - lepiej trochę wiotka - by dla niskich tonów (które załatwi różnicowość układu) była akustycznie "firanką" a dla wyższych dzięki podatności akustycznej mniej problemów z rezonansami.
Do takich rur wkładki tylko dookólne - szkoda kierunkowej, w rurze i tak się zrobi dookólna (sama wkładka, cechy akustyczne ustroju - czyli rura+dodatki pozostaną takie same).
Oczywiście aż prosi się ponacinać taką rurkę - i wyjdzie interferencyjny.
Ale tu - nikt nie ma patentu jak dokładnie to robić - nawet najlepsze firmy prototypy robią metodą prób i błędów.
Tu można dać wkładkę kierunkową (w firmowych tak jest najczęściej) - i wtedy rura ponacinana również Z TYŁU za wkładką. Fabrycznie robią to tak, że z wierzchu wygląda to tak samo, tylko że wkładka wsadzona bardziej jakby "z przodu" - żeby nacięcia były i za wkładką.
Wygodne jest rozwiązanie interferencyjny+róznicowy - druga wkładka tam gdzie się nacięcia kończą
Takie sitka poznać po tym że mją przełącznik kierunkowości.
Ze nie ma niestety nic za darmo - wystarczy się tym przełącznikiem pobawić i posłuchać jak brzmi
Dźwię z wkłądki tylnej - filtrowany PRZED układem różnicowym, coby różnicowość wycinała tylko niższe tony, górkę załatwia interferencyjnośc.
Rozwiązanie te z PDF-a - wkładka w rurce wgłąb tylko parę mm to całkiem co innego.
Tu rurka jest jedynie wygodnym (bo urządzenie pomyślane jako jeden klocek) zamocowaniem - dobrze ekranowane - w końcu duże wzmocnienie.
A cofnięcie parę mm - daje poprawę kierunkowości w górnym krańcu pasma i podbicie rzędu 3-4 dB. Przydatne - tanie elektrety najczęściej mają garb na paru kHz i potem spadek charakterystyki, regulując ułożeniem wkładki w rurce przesuwamy dodatkowy garb utworzony przez ustrój akustyczny i niwelujemy ten spadek po paru kHz, pasmo się poszerza w górę.
Co do preampów - i w pdf-ie i w jpg(ten różnicowy) ten sam błąd.
W tak prostym stopniu wejściowym przy dużej czułości same sprzężenie prądowe w emiterze bywa niewystarczające - bo dla zmiennych zwieramy kondensatorem i zostaje wtedy tylko stałoprądowe - i potem bywają wzbudy w terenie. W pdf-ie autor nawalił pojemności B-C i C-Ucc - po 10 nF żeby z tym walczyć. Wystarczy 2gie sprzężenie (równoległe napięciowe) i pojemnostka kilkadziesiąt pF B-Colector i układ jest stabilny.
Korzystniejsze są tranz p-n-p - mają mniej ruchliwe nośniki i tym zakresie napięć/prądów mniej szumią
Ja to robię tak:
to kawałek układu do specjalizowanych mikr, reporterskich co robię na zamówienie
dla Rc rzędu 4k7 minimalny Re to 510 ohm, optymalny ok 1k.
W tym układzie rezystor przy odczepie "volum" (zgrubna reg czułości) to minimalnie 33 ohm dla tranz klasy wzmocnienia "C". Przy niższej resystancji zysku wzmocnienia prawie nie ma a rozwala się symetria wzmacnianej sinusoidy - rosną zniekształcenia.
Co do klasycznych układów różnicowych - wkładki rozsunięte "na patyku".
1 m to tylko na ptaszki się nada, jeśli pasmo szersze od dołu - to trza rżedu 4m lub więcej rozsunąć, dobre w instalacjach stałych, ale nosić się z czymś takim....