To jest fordowskiej konstrukcji silnik, rodzina Puma, na tradycyjnej pompie rotacyjnej Bosch VP30. Ma tę zaletę, że te same silniki były stosowane w Mondeo Mk3 do 2006 roku. Potem Ford w Mondeo montował silniki konstrukcji PSA, a w Transicie nadal silniki Puma. Taki Transit ma oznaczenie 2,0 tddi, natomiast najsilniejszy był 2,0 tdci, czyli common-rail - miał 125KM.
Silnik 2,0 tddi 85KM uchodzi za najmniej awaryjny spośród rodziny Puma, bo jest mało wysilony, a pompa wtryskowa znana od lat. Jeżeli coś leci w układzie wtryskowym, to sterownik pompy (tranzystor nastawnika kąta wtrysku) lub sam nastawnik w pompie.
Silnik ma rozrząd na łańcuchu, 400 kkm na pewno przejedzie do wymiany, ale bywają przebiegi o wiele większe.Ta wersja silnikowa ma zwykłe, pojedyncze koło zamachowe, odpada więc kosztowna wymiana dwumasy.
Była jeszcze słabsza wersja 75KM, w zasadzie to samo co 85KM, tyle że nie miał intercoolera.
Turbina Garretta z zaworem upustowym, czyli najprostsze rozwiązanie, w zasadzie niezawodne. EGR sterowany podciśnieniowo, czasami się przycina - jak we wszystkich autach.
W zimę pali super nawet po nocy na ostrym mrozie, z pół obrotu, ale nie dogrzewa się, zwłaszcza w jeździe miejskiej. W trasie po dwudziestu minutach jazdy z szybkością ponad 100km/h złapie temperaturę. W temperaturach powyżej zera jest ok, szybciej się dogrzewa. W Mondeo montowano albo grzałki elektryczne dogrzewające płyn zimą, albo niezależne od kierowcy webasto. W Transitach nie.
Przy spokojnej jeździe szosowej 90-100 km/h mały, krótki Transit 2,0 tddi spali ok. 7l z tym silnikiem, ale w mieście trzeba liczyć 10 litrów. Wersje większe, podwyższone i przedłużone, nieco więcej.
Jeżeli przebieg rzeczywiście wynosi 220kkm, to jeszcze masz przed sobą dużo jazdy bez większych problemów. Zawsze coś tam wyskoczy, bo auto ma swoje lata, ale to bzdety będą.