Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Bezpieczeństwo wymiany bezpieczn. termicznego na pozystor lub wył. bimetaliczny

qetadg 20 Maj 2017 15:05 1578 13
  • #1 20 Maj 2017 15:05
    qetadg
    Poziom 4  

    Co się wydarzyło


    Kuchenka elektryczna przestała działać, więc ją rozkręcam, podłączam do prądu i badam próbnikiem napięcia. Zaczynam od miejsca najbliżej wejścia kabelków zasilających. Próbnik się świeci. Przesuwam próbnik kawałek dalej, a on nadal się świeci. Kolejny kawałek dalej — próbnik nadal się świeci. Przesuwam próbnik tak kawałek po kawałku, aż w końcu docieram do miejsca, gdzie próbnik już przestaje się świecić — to miejsce tuż za pewnym małym elementem umieszczonym na kilkucentymetrowym druciku. Wymontowuję więc ten element na druciku, ale że nie zajmuje się elektryką ani zawodowo, ani hobbystycznie, a jedynie wtedy, gdy coś się popsuje, to samo spojrzenie na wymontowany element nie pozwoliło mi określić, czym on jest (jaką pełni funkcję). Na szczęście są na tym elemencie jakieś drobniutkie napisy:

    Code:

     SEFUSE
     SF214E
       216°C
        10A
    JET250V~
     C1468



    Element rozpoznany


    Po przepisaniu tych napisów do Googla dowiaduję się, że ten wymontowany elemencik to bezpiecznik termiczny. Sama nazwa „bezpiecznik termiczny” jest — poprzez analogię do bezpiecznika elektrycznego — na tyle opisowa, że od razu wiadomo, że ma on po prostu zabezpieczać urządzenie przed przegrzaniem lub — co jeszcze ważniejsze — ludzi przed wypadkiem, Jeśli tak jak bezpieczik elektryczny zabezpieczający przed inną skrajną sytuacją (nadmiernym natężeniem prądu spowodowanym przepięciem lub zwarciem) musi się w tym celu przepalić, tak i termiczny bezpiecznik musi zrobić to samo, to trudno — wprawdzie przepalony bezpiecznik nadaje się do śmieci (lub na wzór do zakupu nowego) i wymaga wymiany, ale reszta kuchenki pozostaje nieuszkodzona i — co ważniejsze — nikomu krzywda się nie dzieje (pożar przecież wtedy nie wybucha, trujące opary też się nie ulatniają z części, które mogłyby ulec stopieniu).


    Element wymieniony


    Kontynuujmy historię: wymieniam bezpiecznik na nowo zakupiony, wkładam go do kuchenki, kuchenka zaczyna działać. Jakiś tydzień później nowy bezpiecznik się przepala. Znów wymiana. Kuchenka działa, ale po kilku dniach — znów przestaje.


    Czy jest coś lepszego?


    Stąd pytanie: czy do niezawodnego zabezpieczenia przed przegrzaniem urządzenia bezpiecznik koniecznie musi się przepalać? Czy nie mógłby taki bezpiecznik działać na podobnej zasadzie, co migające żaróweczki choinkowe starego typu? Nie chodzi o te sterowane elektronicznym układem, ale o takie, spośród których jedna jest z bimetalem i to ona sprawia, że wszystkie pozostałe również migają, bo żaróweczka ta, nagrzawszy się po jakimś pół sekundy lub sekundzie, przerywa obwód elektryczny, a gdy po kolejnej chwili się ostudzi, to obwód się zamyka i wszystkie żaróweczki rozbłyskują — dzieje się tak cyklicznie, dzięki czemu dostajemy efekt migania. W nowych, diodowych, czyli energooszczędych, bo słabo nagrzewających się lampeczkach taki efekt byłby trudniejszy do osiągnięcia, ale sam pomysł wart wykorzystania choćby do zabezpieczania urządzeń przed przegrzaniem. Gdyby taki bimetalowy bezpiecznik w kuchence elektrycznej przerywał obwód po zbytnim nagrzaniu się, a wznawiał go po ostudzeniu (pewnie kilka minut później), to byłoby to idealne rozwiązanie, bo nie trzebaby w kółko wymieniać takiego bezpiecznika na nowy, nieprzepalony. Przecież podobną sytuację mamy w przypadku automatycznych korków elektrycznych, które zamiast się przepalić — wyłączają się, tyle że tutaj dodatkowo mamy mechanizm sprężynowy, który sprawia, że działanie korka może być wznowione wyłącznie ręcznie, a nie automatycznie po ustaniu przyczyny zadziałąnia zabezpieczenia. W przypadku kuchenki chyba wystarczające byłoby samoczynne wznawianie przepływu prądu po jej ostygnięciu, czyli na wzór wspomnianych lampeczek (a tak przy okazji może ktoś wie, gdzie można dokupić taką lampeczkę, bo w zeszłe święta takowa mi się przepaliła; chociaż z drugiej strony może lepiej zainwestować w energooszczędne diody z miganiem sterowanym elektronicznie).





    W każdym razie googlowe poszukiwania bezpieczników termicznych wielokrotnego użytku zaowocowały znalezieniem czegoś takiego:

    http://ep.com.pl/files/7128.pdf


    Może pozystor?


    Z opracowania znajdującego się pod wskazanym adresem dowiaduję się, że istnieje coś takiego, jak pozystor, którego zadaniem jest zwiększanie rezystancji (oporu) wraz ze wzrostem temperatury. Następnie z Wikipedii dowiaduję się, że pozystor jest odmianą szerszej klasy oporników o nazwie termistory. Napisano tam, że różne rodzaje termistorów różnie reagują na wzrost temperatury — jedne zmniejszają rezystencję, inne ją zwiększają, jedne robią to płynnie, inne skokowo. Termistor PTC (czyli właśnie pozystor) zwiększa oporność płynnie, a termistor CTR polimerowy zwiększa ją skokowo, więc jeden i drugi by się — jak sądzę — nadawał, ale ten drugi raczej lepiej spełniałby swe zadanie, bo dopiero po przekroczeniu pewnej temperatury osłabiałby przepływ prądu i nie dopuszczał tym samym do dalszego nagrzewania się kuchenki, podczas gdy termistor PTC mógłby zbyt wcześnie zacząć hamować nagrzewanie się kuchenki. Jedynie termistory NTC i ceramiczne CTR by się nie nadawały, bo one działają odwrotnie — zmniejszają opór wraz ze wzrostem temperatury, a ich użycie sprawiłoby, że kuchenka tym prędzej będzie się nagrzewać, im bardziej już zdążyła się nagrzać, czyli byłoby to działanie bezsensowne, mijające się z celem zastosowanie takiego opornika. Proszę o poradę, czy zastąpienie bezpiecznika termicznego termistorem PTC (pozystorem) lub polimerowym CTR miałoby większy sens w takim zabezpieczeniu kuchenki, aby po każdym zbytnim jej nagrzaniu nie trzeba było jej rozkręcać i wymieniać przepalonego elementu na nowy.


    Niebezpieczne rozwiązania


    Możnaby też wmontować bezpiecznik, który wprawdzie się przepala, ale przy wyższej temperaturze niż ten oryginalnie wmontowany. Jaki jednak byłby wtedy sens takiego zabezpieczenia, skoro i tak pozwolilibyśmy w ten sposób nagrzać się kuchence do temperatury, która być może będzie już niebezpieczna? Równie dobrze mogę połączyć obydwa styki agrafką, spinaczem biurowym, gwoździem czy innym drucikiem, ale to w żaden sposób nie ochroni przed nagrzaniem się kuchenki do niebezpiecznej temperatury.


    Co w takim razie zrobić?


    Co mam w takim razie robić? Co wmontować zamiast bezpiecznika, który w kółko by się przepalał? Dodam, że kuchenka, która popchnęła mnie na to forum, to ELECTRO-LINE 101 W o mocy 1500W.


    Niezbyt owocne poszukiwania


    Na forum Elektrody najbliższy tematycznie wątek, jaki udało mi się znaleźć, to Żelazko i spalony termostat. Niestety rozwiązanie zastosowane w tamtejszym wątku (wymiana termostatu) nie nadaje się do kuchenki, która ma termostat nie uszkodzony, lecz pozwalający na zbytnie przegrzanie się kuchenki.

    0 13
  • Pomocny post
    #2 20 Maj 2017 15:32
    jdubowski
    Specjalista - urządzenia lampowe

    qetadg napisał:
    Kontynuujmy historię: wymieniam bezpiecznik na nowo zakupiony, wkładam go do kuchenki, kuchenka zaczyna działać. Jakiś tydzień później nowy bezpiecznik się przepala. Znów wymiana. Kuchenka działa, ale po kilku dniach — znów przestaje.


    W poprawnie skonstruowanym urzadzeniu taka sytuacja nie ma miejsca - przegrzanie które powoduje zadziałanie bezpiecznika termicznego jest zwykle nastepstwem albo uszkodzenia innego elementu (przykładowo zwarcie części spirali powodujące wzrost mocy grzejnej albo uszkodzenie zasadniczego termostatu - sklejenie jego styków) albo działań użytkownika wyraźnie zabronionych instrukcją użytkowania (np. zasłonięcie otworów wentylacyjnych, demontaż nóżek obudowy).
    Jeśli z jakichś powodów konstruktor ma intencję zastosowania rozwiązania które nie wymaga wymiany elementu po zadziałaniu stosuje się termostaty bezpieczeństwa, zwykle wymagające resetu (trzeba wcisnąć przycisk). Przykład: http://bbgastroserwisant.pl/bemar-czesci-zami...062-termostat-bezpieczenstwa-bemar-hendi.html

    0
  • #3 20 Maj 2017 15:59
    qetadg
    Poziom 4  

    jdubowski napisał:
    Jeśli z jakichś powodów konstruktor ma intencję zastosowania rozwiązania które nie wymaga wymiany elementu po zadziałaniu stosuje się termostaty bezpieczeństwa, zwykle wymagające resetu (trzeba wcisnąć przycisk).


    W jaki sposób sprawić, aby po podłączeniu takiego termostatu ów przycisk resetujący był dostępny na zewnątrz kuchenki? Zrobienie w tym celu otworu w obudowie kuchenki byłoby dość problematyczne — wymagałoby użycia wiertarki z wiertłem do metalu, a potem być może nawet wielogodzinnego szlifowania pilnikiem. Wiertarką, wiertłami i pilnikami dysponuję, ale ogrom pracy mnie przeraża. Czy zastosowanie takiego termostatu na zewnątrz kuchenki poprzez podłączenie kabelkami przechodzącymi tymi samymi otworami, co kable zasilające, miałoby tu sens? Przy zastosowaniu takiego rozwiązania pracy byłoby niewiele, ale czy taki termostat nie musi znajdować się wewnątrz kuchenki, aby wykrywać osiągnięcie granicznej dopuszczalnej temperatury? Poza tym do podłączenia takiego termostatu na zewnątrz potrzebne byłyby mi jeszcze kabelki z izolacją odporną na wysokie temperatury, a takimi kabelkami nie dysponuję. Koszt kabelków (który zaraz sprawdzę) + koszt termostatu wskazanego przez Ciebie jako przykład == zapewne zbyt wysoki wydatek.

    0
  • #4 21 Maj 2017 21:42
    qetadg
    Poziom 4  

    Termostat

    qetadg napisał:
    stosuje się termostaty bezpieczeństwa

    Po namyśle wydaje mi się, że powyższe mogło nie być sugestią wmontowania drugiego termostatu, lecz wymiany dotychczasowego, fabrycznie wmontowanego termostatu na taki termostat, który posiada przycisk resetu.

    Czy jednak nie wystarczyłoby zrobić jakiegoś ogranicznika w obecnym termostacie, aby nie dało się jego pokrętła obrócić do obecnego maksimum? Chodzi mi o obniżenie owego maksimum, bo każdorazowe pilnowanie siebie, by nie obrócić pokrętła do obecnego oporu, może nie zdać egzaminu w przypadku domowników z gorszą pamięcią.


    Bimetal

    Przyznam jednak, że korci mnie zastąpić jednorazowy bezpiecznik termiczny czymś wielorazowym. Coś mnie właśnie tknęło, by poszukać na Googlu, czy aby nie istnieje coś takiego, jak bezpiecznik bimetaliczny, czyli wykorzystujący (podobnie jak we wspomnianych lampkach choinkowych) połączenie dwóch metali o różnych właściwościach fizykochemicznych, a w szczególności różnie reagujących na zmianę temperatury. Okazało się, że coś takiego istniej, tyle że nazywa się nie bezpiecznik, lecz wyłącznik bimetaliczny albo — jeszcze dokładniej — wyłącznik termobimetaliczny.

    Wikipedia mówi, że termobimetal (nazywany też bimetalem termometrycznym) to taki bimetal, który reaguje głównie na zmianę temperatury (w odróżnieniu od bimetali, które reagują na inne czynniki). Zasada działania wszystkich rodzajów bimetali sprowadza się do tego, że obydwa metale wchodzące w skład danego bimetalu muszą w miarę różnie (najlepiej skrajnie) reagować na dany czynnik, np. jeden metal się kurczy, a drugi rozszerza, albo jeden się kurczy lub rozszerza, a drugi pozostaje bez zmian lub tylko lekko się zmienia (kurczy lub rozszerza). Dzięki temu w zależności od zadziałania czynnika (np. temperatury w przypadku termobimetali) obydwa metale się ze sobą stykają lub nie stykają, a więc obwód przewodzący prąd się otwiera lub zamyka. Piszę to dla tych, którzy by tu kiedyś zajrzeli i potrzebowali streszczonego i bardziej obrazowego niż na Wikipedii wytłumaczenia działania bimetali.


    Bezpieczeństwo podmiany

    Wróćmy do głównego wątku! Czy zastąpienie jednorazowego bezpiecznika (czyli takiego, który ma za zadanie się przepalić) wyłącznikiem bimetalowym (termobimetalowym) albo wcześniej wspomnianym termistorem PTC (pozystorem o płynnej zmianie rezystancji) lub CTR polimerowym (pozystorem o skokowej zmianie rezystancji) jest w ogóle dobrym pomysłem? Zapytam ściślej: czy mogą z takiej podmiany wyniknąć jakiekolwiek niebezpieczeństwa?

    Zależy mi przede wszystkim na odpowiedzi na zadane przed chwilą pytanie, bo do jej udzielenia konieczny jest bagaż doświadczeń wyniesiony z dotychczasowej styczności z elektryką (a więc nie wystarczy tu Google), a — jak przypominam — ja takiego doświadczenia nie mam, bo nie zajmuję się elektryką ani elektroniką ani zawodowo ani hobbystycznie, a jedynie z chwilowych potrzeb, gdy coś się uszkodzi, czyli — co najwyżej — raz na kilka miesięcy (chociaż ostatio kuchenka zmusza mnie do zajmowania się elektryką raz na tydzień).


    Gdzie kupić?

    Poza pytaniem o bezpieczeństwo opisanej podmiany elementów kuchenki mam jeszcze pytanie o to, gdzie mogę zamówić odpowiedni pozystor lub wyłącznik termobimetaliczny? Ważne, by był zbliżony charakterystyką do podmienianego bezpiecznika, czyli: 10 amperów, 250 woltów, a rezystencję ma podwyższać najlepiej skokowo przy około 216°C lub całkowicie odcinać przepływ prądu przy podobnej temperaturze.



    P.S. do moderatorów

    Choć tytuł nadany przy zakładaniu wątku regulaminowo zawierał markę i model urządzenia, to słabo oddawał istotę problemu: potrzebę zamiany elementu urządzenia czymś o nieco innym działaniu. W obecnym, poprawionym tytule marka i model się nie mieszczą, ale teraz tytuł lepiej oddaje sens poruszonego tematu, więc proszę — o ile to możliwe — o nieprzywracanie pierwotnego tytułu. Dzięki!

    0
  • Pomocny post
    #5 22 Maj 2017 08:57
    Kraniec_Internetów
    Poziom 39  

    Zastosowanie termistorów będzie niebezpieczne - po nagrzaniu zwiększą rezystancję więc znacznie zwiększy się moc wydzielana na nich, co spowoduje kolejne zwiekszenie mocy, a w końcu uszkodzenie elementu w nieznany sposób.

    0
  • Pomocny post
    #6 22 Maj 2017 09:13
    jdubowski
    Specjalista - urządzenia lampowe

    qetadg napisał:
    Po namyśle wydaje mi się, że powyższe mogło nie być sugestią wmontowania drugiego termostatu, lecz wymiany dotychczasowego, fabrycznie wmontowanego termostatu na taki termostat, który posiada przycisk resetu.


    Nie - szło mi o oddzielny termostat, aczkolwiek swego czasu istniały bojlery w których termostat (nieregulowany) zawierał de facto dwa urządzenia w sobie - termostat "roboczy" i termostat bezpieczeństwa (nie załączajacy się automatycznie, po zdjęciu osłony dostępna była dźwigienka resetu.

    BTW - nie zachęcam do przeróbek kuchenki.

    qetadg napisał:
    Poza pytaniem o bezpieczeństwo opisanej podmiany elementów kuchenki mam jeszcze pytanie o to, gdzie mogę zamówić odpowiedni pozystor lub wyłącznik termobimetaliczny? Ważne, by był zbliżony charakterystyką do podmienianego bezpiecznika, czyli: 10 amperów, 250 woltów, a rezystencję ma podwyższać najlepiej skokowo przy około 216°C lub całkowicie odcinać przepływ prądu przy podobnej temperaturze.


    Pozystora takiego nie znajdziesz, wyłącznik termobimetaliczny choćby w TME kupisz. Tyle ze jego charakterystyka czasowa będzie się w istotny sposób różnić od elementu który posiadasz.

    BTW - cały twój problem może się brać z niesprawności zasadniczego termostatu kuchenki - sprawdziłeś go?

    0
  • #7 23 Maj 2017 16:25
    qetadg
    Poziom 4  

    Przerost oczekiwań wobec pozystorów

    Kraniec_Internetów napisał:
    Zastosowanie termistorów będzie niebezpieczne — po nagrzaniu zwiększą rezystancję, więc znacznie zwiększy się moc wydzielana na nich, co spowoduje kolejne zwiększenie mocy, a w końcu uszkodzenie elementu w nieznany sposób.


    Dziękuję za to ostrzeżenie. Właśnie na tego rodzaju pomocy między innymi mi zależało. Teraz pozostaje jeszcze pytanie: co będzie bezpieczniejsze od pozystora a praktyczniejsze od jednorazowego bezpiecznika?


    jdubowski napisał:
    Pozystora takiego nie znajdziesz


    Rzeczywiście pozystorów o podobnej charakterystyce nie udało mi się znaleźć. Szczególnie jeśli chodzi o temperaturę. Co prawda, na stronie http://www.wecc.com/PTC%20Engineering%20Notes.html podano, że „PTC Thermistors can be formulated to have switching temperatures as low as zero (0) C to well over 200 C”, ale nigdzie takich znaleźć nie potrafię. No może poza czymś oznaczonym jako „MZ45-P21C3-220”, ale to coś jest dostępne wyłącznie na stronach pisanych jakąś koślawą angielszczyzną (wyplutą chyba przez chińsko-angielski automatyczny translator), że nawet nie idzie zrozumieć, czy ten produkt w ogóle jest termistorem, czy może raczej jakimś grzejnikiem. Poza tym Kraniec_Internetów pisze, że zastosowanie pozystora byłoby niebezpieczne. Dziękuję Wam obojgu za pomoc.


    Ach to nazewnictwo!

    jdubowski napisał:
    wyłącznik termobimetaliczny choćby w TME kupisz


    Wyszukiwarka tego sklepu nie znajduje pod nazwami wyłącznik/rozłącznik/bezpiecznik bimetaliczny/termobimetaliczny/termiczny niczego oprócz bezpieczników termicznych (tych, co mają się przepalić w razie przegrzania urządzenia). A jak to jest z termostatami? Internetowe źródła mówią, że istnieją różne techniki budowy termostatów. Jedna z nich opiera się na wykorzystaniu bimetalu. W takim razie jaka jest zasadnicza różnica między wyłącznikiem bimetalicznym a nieregulowanym termostatem bimetalicznym? Na witrynach niektórych sklepów internetowych te pojęcia stosowane są zamiennie. O, choćby tutaj: http://www.multielektronik.pl/szukaj-0.html?strona_szukaj_zaawansowane_nazwa=bimetal&strona_szukaj_zaawansowane_button=Szukaj (w tytułach „termostat bimetaliczny”, a w opisach „wyłącznik bimetaliczny”). Czy w takim razie obydwie nazwy dotyczą tego samego i w sklepach (np. TME), w których nie znajduję niczego nazwanego wyłącznikiem termobimetalicznym lub choćby — mniej ściśle — bimetalicznym, mam szukać czegoś takiego pod nazwą termostat bimetaliczny? A może w ogóle nie zwracać uwagi, czy termostat jest bimetaliczny, tylko po prostu za cel zakupu obrać dowolny termostat, który cechuje się odpowiednimi parametrami?


    Temperatura otwarcia/zamknięcia/zadziałania

    Proszę o wyjaśnienie pojęć „temperatura otwarcia” i „temperatura zamknięcia” danego elementu, występujących często w opisach termostatów i innych zabezpieczeń termicznych. Google nie jest tu zbyt pomocne — prowadzi do stron motoryzacyjnych oraz do stron z produktami, które mają tymi określeniami opisane parametry, a mnie potrzebna definicja. Wydaje mi się, że może tu chodzić po prostu o temperaturę otwarcia lub zamknięcia obwodu. No, może nie koniecznie obwodu, bo obwód, w który element zostanie włączony, może być otwarty już gdzie indziej. Zatem ściślej: czy chodzi tu o odebranie lub przywrócenie — przy danej temperaturze — możliwości przepływu prądu przez ten element, czyli o przerwanie lub scalenie tego kawałka obwodu, którym jest ten element?

    Jeśli rzeczywiście takie jest znaczenie tych pojęć, to jak one mają się do pojęcia „temperatura zadziałania”? Czy to ostatnie pojęcie może oznaczać to samo, co którekolwiek z tych pierwszych dwóch, tyle że — w zależności od przeznaczenia elementu — czasami znaczy jedno, a czasami drugie?


    Ospałe wyłączniki

    jdubowski napisał:
    Tyle ze jego charakterystyka czasowa będzie się w istotny sposób różnić od elementu, który posiadasz.


    Skoro wyłącznik na przegrzanie zareagowałby z większym opóźnieniem niż bezpiecznik, to czy wystarczyłoby dobrać wyłącznik o niższsej temperaturze zadziałania?


    Czy termostat sprawny?

    jdubowski napisał:
    BTW — cały twój problem może się brać z niesprawności zasadniczego termostatu kuchenki — sprawdziłeś go?


    Nagrzać go mogę choćby przytkniętą grzałką nurkową albo grzałką samej kuchenki (po zastąpieniu bezpiecznika (na czas testów) zwykłym drucikiem), ale czym zmierzę temperaturę? Słabo mi się widzi kupowanie odpowiedniego termometru po to, by przetestować termostat. Są inne sposoby?

    Pewne jest jedynie to, że po nagrzaniu tego termostatu następuje fizyczne odskoczenie elemenciku (styku) otwierającego i zamykającego obwód, ale nie ma pewności, czy dzieje się to przy prawidłowej temperaturze. Termostat ów ma regulator. Po drobnym obróceniu go w prawo elemencik ów powraca do pozycji zamykającej obwód. Dalsze nagrzewanie termostatu ponownie odchyla ten elemencik, otwierając obwód, a kolejny obrót pokrętła regulacyjnego termostatu znów powoduje zamknięcie obwodu. Po maksymalnym obrocie pokrętła potrzeba dość długotrwałego nagrzewania, aby obwód znów się otworzył poprzez odskoczenie tego elemenciku. Skąd jednak mam wiedzieć, czy ten elemencik odskakuje przy właściwej temperaturze? Nie mam czym tego zmierzyć. Przyznam się, że nie bardzo wiem, jak się zabrać do dokładniejszego przetestowania termostatu (bez kupowania termometru), dlatego proszę o jakieś podpowiedzi.


    Opłacalność dodatkowego termostatu

    jdubowski napisał:
    szło mi o oddzielny termostat


    Wyszukiwarka sklepu TME wyświetla tylko 2 pasujące produkty (maks. prąd: 10A, maks. napięcie: 250V, temp. otwarcia: między 200°C a 225°C, temp. zamknięcia: między 160°C a 175°C). Ich cena netto (23 zł lub 36 zł) + VAT + koszt wysyłki przekroczą cenę kuchenki. Bardziej opłacalne byłoby kupić nową, lepszą, nawet jeśli dwukrotnie droższą.


    Szkoda marnować

    OK, kupić nową kuchenkę. Ale co zrobić ze starą? Wyrzucić? A gdzie tam! Co wmontować do środka, by kuchenka działała bez cotygodniowych wymian bezpieczników? Czy wystarczy ograniczyć dopuszczalny obrót pokrętła regulatora dotychczasowego termostatu (zamiast dołożenia drugiego), a do środka wmontować — tak jak dotychczas — zwykły, tani bezpiecznik termiczny? W końcu taki bezpiecznik w jednym szeregu z termostatem to i tak podwójne zabezpieczenie przeciwprzegrzaniowe. Wystarczające? Sęk w tym, by przy typowym używaniu kuchenki to podstawowe zabezpieczenie (termostat) nie dawało powodu do zadziałania temu uzupełniającemu (bezpiecznik termiczny), które ma przecież zadziałać dopiero wtedy, gdy zawiedzie to podstawowe. Wychodzi na to, że to podstawowe zabezpieczenie rzeczywiście zbyt często zawodzi. :spoko:Brawa dla JDubowskiego za zwrócenie na to uwagi już na samym początku:
    jdubowski napisał:
    W poprawnie skonstruowanym urządzeniu taka sytuacja nie ma miejsca — przegrzanie, które powoduje zadziałanie bezpiecznika termicznego, jest zwykle następstwem albo uszkodzenia innego elementu (przykładowo […] termostatu — sklejenie jego styków) albo […]

    Przy czym wadliwe działanie może wynikać ze złego doboru elementów składowych kuchenki — termostat dopuszczający zbyt wysoką temperaturę lub bezpiecznik niedopuszczający temperatury, która miała być dopuszczona. Pytanie, która z tych temperatur miała być tą graniczną, powyżej której bezpieczeństwo się kończy? Gdyby uznać za bezpieczną tą dopuszczaną przez termostat, to możnaby teraz wmontować bezpiecznik o wyższym progu przepalenia. Taki sposób przywrócenia kuchenki do działania byłby wprawdzie tym prostszym z dwóch, ale jednocześnie — tym ryzykowniejszym. Dlatego chyba najlepiej będzie obniżyć próg temperaturowy dopuszczalny przez termostat aniżeli podwyższać ten dopuszczalny przez bezpiecznik. Czy tak właśnie zrobić? W skrócie: czy w miejsce przepalonego bezpiecznika wmontować nowy bezpiecznik o takich samych parametrach, a obrót pokrętła regulacyjnego termostatu jakoś ograniczyć? Ograniczenie obrotu właściwie nie będzie trudne. Obecnie pokrętło stawia opór, gdy przymocowany do niego bolec napotka drugi, ale nieruchomy bolec, który nie pozwala temu pierwszemu bolcowi przesunąć się dalej. Wystarczy, że dorobię drugi taki nieruchomy bolec kilka milimetrów bliżej.


    Czy to już koniec?

    Mam nadzieję dłużej nie ciągnąć tego wątku. Może ostatecznym rozwiązaniem będzie to przedstawione przed chwilą, a może będzie nim zaproponowane wkrótce przez któregoś z uczynnych Kolegów Elektrodowców. Tak czy inaczej, koniec mojej przydługiej pisaniny. Przepraszam! No i dziękuję za tę pomoc już udzieloną i za tę, która być może wkrótce się pojawi, rozwiewając moje wątpliwości lub wprowadzając nowe, genialne rozwiązanie. Za tydzień dam tylko krótko znać, czy nic się przez ten czas nie przepaliło.


    Drobna lekturka

    Dla tych, którzy by z podobnym problemem się zmierzyli, garść lekturki, która pomóc może. Mnie pomogła.
    Wikipedia: Pozystor
    Wikipedia: Termistor (obszerniej po angielsku)
    Wikipedia: Bimetal (troszkę więcej po angielsku)
    Wikipedia: Termobimetal (ociupinkę po angielsku)
    Notatnik praktyka: […] Bezpieczniki wielokrotnego działania.
    Listy od Piotra: Bezpieczniki. Niedoceniane elementy elektroniczne
    Bezpieczniki polimerowe – czym są i do czego służą?

    Pierwsze pięć lekturek już tu wcześniej zapodanych oraz dwie nowiutkie, przed chwileczką znalezione. Powodzenia! :sm9:
    Moderowany przez trymer01:

    Proszę sobie wziąć do serca treść postu nr 9.

    0
  • #8 23 Maj 2017 17:46
    Kraniec_Internetów
    Poziom 39  

    Multimetr z funkcją pomiaru temperatury kosztuje kilkanaście złotych. A jeżeli nie chce ci się go kupować, to termostat w urządzeniu możesz wymienić tak po prostu. Może pomoże. Też uważam, że to on jest sprawcą problemów - nawet w przypadku uszkodzenia grzałki termostat powinien wyłączać piekarnik przy zadanej temperaturze.
    Swoja drogą masz bardzo ciekawy sposób prowadzenia tematu.

    1
  • #9 23 Maj 2017 20:04
    398216 Usunięty
    Poziom 43  

    Kolega raczej nie powinien zajmować się elektryką. Z takim talentem lepszym wyjściem byłoby pisanie powieści...
    Na forum technicznym obowiązuję pewne zasady: Podstawową jest takie opisanie problemu, żeby zawrzeć ją w KILKU zdaniach - konkretnych i dotyczących tematu, a nie (jak w Kolegi postach) przemyśleń czy opisów trzymania pilnika...
    Poza tym - W kuchence elektrycznej występują napięcia niebezpieczne dla życia. Gdy wtyka tam paluchy totalny dyletant musi wiedzieć jakie to niesie ze sobą niebezpieczeństwa.

    3
  • #10 24 Maj 2017 17:42
    aaanteka
    Poziom 38  

    Bezpiecznik termiczny jest wymogiem bezpieczeństwa i nie wolno go pomijać, czy zastępować zabezpieczeniem powtarzalnym pod groźbą odpowiedzialności karnej.

    Kwestią podstawową jest sposób wymiany takiego bezpiecznika . Jego nieumiejętne montowanie zwykle skutkuje kolejnym zadziałaniem ,przy oczywiście założeniu ,że urządzenie grzewcze jest sprawne i nie wykazuje uszkodzeń.
    Kolega przemilczał sposób wymiany jakiego dokonuje .

    Widząc całkowicie teoretyczne podejście kolegi do zagadnienia polecam skorzystanie z pomocy wykwalifikowanego serwisanta.

    0
  • #11 26 Maj 2017 21:58
    Tremolo
    Poziom 43  

    Czy coś zmieniłeś w kuchni zanim pierwszy raz się spalił ten bezpiecznik? Z drugiej strony przestałem naprawiać stare graty jak zauważyłem na śmietnikach lepsze rzeczy niż te, które miałem w domu. Jaki pobór mocy ma kuchenka z kontaktu? Podejrzewam, że na czas naprawy pod nadzorem kogoś można taki test zrobić pomijając ten nieszczęsny bezpiecznik 216 stopni Celsjusza.
    Możesz mieć zabrudzone wnętrze co za tym idzie więcej ciepła zostaje w środku, możesz mieć skrócone nogi kuchenki. Możesz mieć jak tu wspominali zwartą grzałkę, masz dosunięte to wszystko zbyt blisko ściany. Termoobieg nie ma już pełnej siły ze względu na tarcie łożysk, tłuszcz oparty na łopatkach. Możesz wymienić po kolei wszystko jak leci , jak wymienisz 3, 4 rzeczy to kupisz nową kuchenkę. Na wymycie tej spędzisz parę godzin, które możesz spędzić pisząc tak ładne jak ten post pisma do gazet.

    0
  • #13 27 Maj 2017 10:18
    Tremolo
    Poziom 43  

    Bez przesady używkę można kupić tanio działającą. Podobną. Albo garnek w elektryczny.

    Toteż przepraszam ze nie wyszukałem obrazka w sieci.

    0
  • #14 27 Maj 2017 13:06
    aaanteka
    Poziom 38  

    Tremolo nie rozchodzi się o wyszukanie obrazka ,a o dawanie zbędnej szkodliwej ,oderwanej treścią od tematu porady :

    Tremolo napisał:
    Możesz mieć zabrudzone wnętrze co za tym idzie więcej ciepła zostaje w środku, możesz mieć skrócone nogi kuchenki. Możesz mieć jak tu wspominali zwartą grzałkę, masz dosunięte to wszystko zbyt blisko ściany. Termoobieg nie ma już pełnej siły ze względu na tarcie łożysk, tłuszcz oparty na łopatkach. Możesz wymienić po kolei wszystko jak leci , jak wymienisz 3, 4 rzeczy to kupisz nową kuchenkę.

    A faktem jest ,że kuchenka kosztuje około 70 pln , a bezpiecznik termiczny 1-2,5 pln. Umiejętna wymiana zajmuje 10-12 minut . Pozostaje kluczowa kwestia umiejętności ,wiedzy i posiadania odpowiedniego narzędzia .

    0