Drodzy koledzy i może również koleżanki, opiszę swoją historię a raczej mojego auta:
Autko kupione około miesiąca temu Astra H 2005r sprowadzona z niemiec silnik 1.6 ECOTEC , przebieg na liczniku 175tyś w oryginalne pewnie ze 250tyś.
Autko po zakupie dostało nowy olej nowe filtry, i świece po pewnym czasie pewnie około 100km zaświeciła się kontrolka check w między czasie poczułem w trakcie jazdy jakby bardzo delikatne przydławienie się autka nie spadał z obrotów tylko na ułamek sekundy jakby go coś przydusiło i potem puszczało. Błędy jakie były to między innymi coś z katalizatorem, coś z transponderem kluczyka oraz coś z modułem multimedialny, błędy zostały wykasowane niestety ale jakimś chińskim OP-COM'EM. Któregoś pięknego dnia po zaparkowaniu samochodu w garażu na następny dzień autka nie mogę odpalić, kontrolki nie przygasają, auto w ogóle nie kręci po włożeniu kluczyka do stacyjki i przekręceniu zapłonu słychać tylko jakieś stop puk stuk puk, przewertowałem internet, oczywiście temat na elektrodzie również był założony myślałem że to kwestia akumulatora wiec całą noc się ładował w między czasie poczytałem na forum że warto jest stoczyć autko aby zrobiło pełny obrót "czymś" wiec tak zrobiłem wsadziłem naładowany aku i o dziwo zaczął kręcić ale nie zapalił od razu dziwne było to że po pompowaniu gazu dopiero poszło zapalił i było ok jeździłem z 500 może 800km w między czasie urwał mi się tłumik końcowy autko znowu pokazywało błędy jak powyżej ale już nie kasowałem ich bo wybierałem się do warsztatu aby wymienić tłumik wiec zleciłem od razu przepatrzenie tych błędów. Samochód odebrany od mechanika wyjeżdża bez najmniejszego szwanku błędy skasowane, profesjonalnym sprzętem nie wyskakiwało nic przez około 100km , aż tu i teraz będzie najciekawsze podjeżdżam pod sklep wychodzę do sklepu po 2 minutach wracam i sytuacja taka sama jak wyżej opisana tzn auto nie kręci zero reakcji, kontroli nie przygasają pierwsze co poszły przewody i odpalenie na krótko, niestety nic to nie dało objaw taki sam, wiec przetoczyliśmy samochód ze 200m zaczyna kręcić ale tylko kręci i nic więcej wiec powtarzamy operacje jak z przed kilku tygodni, pompujemy gazem , śmierdzi niemiłosiernie zaczynamy przepychać go przód tył przód tył i po 40minutach prób auto zapaliło z wydechu wydobywa się tuman białego dymu a dookoła śmierdzi benzyną. Wracam do domu jakieś 15km od miejsca zdarzenia czuje ze autko zaczyna się przyduszać jak opisałem wyżej ale mocniej dostał troszkę po obrotach 4-5tyś i zaparkowałem w garażu wysiadając auto nie czułem smrodu jak dotychczas a normalny zapach spalin minimalny.
Wydaje mi się, że za to , iż nie chciał zapalić może być odpowiedzialny zapchany katalizator
Ale co się dzieje , że samochód zaczął kręcić dopiero po przetoczeniu go o co do choroby chodzi?
Autko kupione około miesiąca temu Astra H 2005r sprowadzona z niemiec silnik 1.6 ECOTEC , przebieg na liczniku 175tyś w oryginalne pewnie ze 250tyś.
Autko po zakupie dostało nowy olej nowe filtry, i świece po pewnym czasie pewnie około 100km zaświeciła się kontrolka check w między czasie poczułem w trakcie jazdy jakby bardzo delikatne przydławienie się autka nie spadał z obrotów tylko na ułamek sekundy jakby go coś przydusiło i potem puszczało. Błędy jakie były to między innymi coś z katalizatorem, coś z transponderem kluczyka oraz coś z modułem multimedialny, błędy zostały wykasowane niestety ale jakimś chińskim OP-COM'EM. Któregoś pięknego dnia po zaparkowaniu samochodu w garażu na następny dzień autka nie mogę odpalić, kontrolki nie przygasają, auto w ogóle nie kręci po włożeniu kluczyka do stacyjki i przekręceniu zapłonu słychać tylko jakieś stop puk stuk puk, przewertowałem internet, oczywiście temat na elektrodzie również był założony myślałem że to kwestia akumulatora wiec całą noc się ładował w między czasie poczytałem na forum że warto jest stoczyć autko aby zrobiło pełny obrót "czymś" wiec tak zrobiłem wsadziłem naładowany aku i o dziwo zaczął kręcić ale nie zapalił od razu dziwne było to że po pompowaniu gazu dopiero poszło zapalił i było ok jeździłem z 500 może 800km w między czasie urwał mi się tłumik końcowy autko znowu pokazywało błędy jak powyżej ale już nie kasowałem ich bo wybierałem się do warsztatu aby wymienić tłumik wiec zleciłem od razu przepatrzenie tych błędów. Samochód odebrany od mechanika wyjeżdża bez najmniejszego szwanku błędy skasowane, profesjonalnym sprzętem nie wyskakiwało nic przez około 100km , aż tu i teraz będzie najciekawsze podjeżdżam pod sklep wychodzę do sklepu po 2 minutach wracam i sytuacja taka sama jak wyżej opisana tzn auto nie kręci zero reakcji, kontroli nie przygasają pierwsze co poszły przewody i odpalenie na krótko, niestety nic to nie dało objaw taki sam, wiec przetoczyliśmy samochód ze 200m zaczyna kręcić ale tylko kręci i nic więcej wiec powtarzamy operacje jak z przed kilku tygodni, pompujemy gazem , śmierdzi niemiłosiernie zaczynamy przepychać go przód tył przód tył i po 40minutach prób auto zapaliło z wydechu wydobywa się tuman białego dymu a dookoła śmierdzi benzyną. Wracam do domu jakieś 15km od miejsca zdarzenia czuje ze autko zaczyna się przyduszać jak opisałem wyżej ale mocniej dostał troszkę po obrotach 4-5tyś i zaparkowałem w garażu wysiadając auto nie czułem smrodu jak dotychczas a normalny zapach spalin minimalny.
Wydaje mi się, że za to , iż nie chciał zapalić może być odpowiedzialny zapchany katalizator
Ale co się dzieje , że samochód zaczął kręcić dopiero po przetoczeniu go o co do choroby chodzi?