Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

wzmacniacz -oceńcie schemat

Jogesh 31 Lip 2005 04:59 19989 125
  • #1 31 Lip 2005 04:59
    Jogesh
    Poziom 28  

    Witam wszystkich
    Narysowałem taki schemacik wzmacniacza. Może ma troche dużo elementów na wejściu, ale więcej nie umiałem wpakować :D
    Czy taki układ ma prawo działać?
    Czy parametry powinny być lepsze od niesymetrycznych ukaładów?
    Jakie zmiany wprowadzić, żeby można było część wejściową zasilać niższym napięciem niż resztę? np ±18V?
    Ogólnie co sądzicie o tym schemacie?

    Nie che mi się juz kopiować cudzych rozwiazań i chciałem stworzyć cos swojego, ale ja zawsze odwrotnie, najpierw robię, a potem dowiaduje sie teorii :D

    Pozdr.

    0 29
  • #2 31 Lip 2005 08:43
    janek11389
    Poziom 42  

    Witam! Co do samego układu, to powinno to chodzić, nie wiem, co do samych wartości elementów, trzeba by tu kogoś z liczydłem, Kolega 07, jest w tym bardzo dobry, to może coś pomoże, ale wydaje mi się, że R25 i R2 powinny być jednakowe, ale nie zawsze tak jest, nie wiem czy nie lepiej byś zrobił, jak byś oporniki wyrównawcze, przerzucił do emiterów, pozwoliłoby to wszystkie kolektory końcowe, przykręcił bezpośrednio do radiatora, a radiator od izolować, chłodzenie było by znacznie lepsze? Natomiast bardzo dobrym rozwiązaniem jest kontrola US1 nad składową stałą na wyjściu. Jeszcze do tego dorób płytkę i będzie całkiem dobry wzmacniacz.
    Pozdrawiam

    0
  • #3 31 Lip 2005 09:09
    picia22
    Poziom 27  

    z tego co wiem aby wejscie zasilac mniejszym napieciem wystraczy dioda zenera i p sprawie, wiekszosc wzmacniaczy posiada zenery zasilajace wejcsie , a posiadasz do tego płytke bardzo ciekawy układ, jakie max napiecie wytrzyma ,
    pozdrawiam

    0
  • #4 31 Lip 2005 10:37
    twazny
    Poziom 26  

    Witam.Mam poważne wątpliwości co do wartości i celowości stosowania niektórych elementów .Przykładowo;
    R16/17,R25,R26/27,R28,R36,R40,C13,C15,Q22/23,(właściwie cała konfiguracja Q20-Q25) itp.
    Może jednak oprzeć się na jakimś sprawdzonym schemacie i ewentualnie go ulepszać .Konstrukcje symetryczne nie są wdzięczne do uruchamiania jako nowe projekty.Pozdr.

    0
  • #5 31 Lip 2005 11:42
    picia22
    Poziom 27  

    etam wszyscy marudzicie kolega chce sie wykazać i zrobić wrezzcie coś sam a nie skopiować, ja jestem za, powinno być wiecejj takich samodzielnych projektów, wtedy to jest oczym rozmawiać , niemoge sie doczekac jak kolega weznie sie za składanie i odpali, jestem ciekaw efektów i czekam na dalszy opis tego projektu ,
    pozdrawiam
    ( pamietaj że ci co cie wysmiewają to znaczy że ci zazdroszczą ) nietyczy sie kolegi twazny

    0
  • #6 31 Lip 2005 12:46
    darkfenriz
    Poziom 21  

    Jeszcze uwaga: albo elektrolity w sprzężeniu zwrotnym, albo servomechanizm. Tak zrealizowany (inintegrator) a za nim filtr dolnoprzepustowy w postaci kondesatora wejściowego może mieć problemy ze stabilnością-czasami coś takiego osacyluje na ułamku Hertza. Poza tym podpisuję się pod tym co twazny napisał. Ogólnie chcę powiedzieć, że bardzo popieram pomysł zaprojektowania samemu swojego wzmacniacza i życę Ci powodzenia w tej trudnej sztuce. Na razie.

    P.S. Aby stopnie początkowe mogły pracować z mniejszym zasilaniem powinieneś emitery Q20 i Q21 połączyć przez R36/37 nie do wyjścia, lecz do dzielnika wyjście-masa z dwóch rezystorków (C15/16 wywal, to chyba niczemu nie służy). Wtedy otrzymasz wzmocnienie napięciowe w dwóch ostatnich stopniach proporcjonalne do stosunku napięć w dzielniku.
    Wtedy też wtawiasz między R32 i R26 oraz R33 i R27 zwykłe lm317/3337 z zenerką zabezpieczającą lub jakikolwiek inny układ stabilizatora niskoprądowego.

    pozdrawiam

    0
  • #7 31 Lip 2005 13:07
    nemo07
    Poziom 36  

    Witam!
    Jak kolega janek11389 zauważył, rozdzielone kolektory końcowe, to bardzo niepraktyczne rozwiązanie. Ale to nic, w porównaniu z innymi problemami, jakie stwarza ten schemat: Cztery stopnie wzmocnienia napięciowego, totalnie > 100 000V/V wzmocnienia open loop! W tym względzie ten układ nie ustępuje wiele wzmacniaczom operacyjnym. :P Tyle, że gdybyś odpalił układ, jak na schemacie, wzbudzenie gwarantowane, bo nie ma on nawet żadnej kompensacji, a raczej przeciwnie: C15/C16 tworzą praktycznie biegun na 250kHz, podnosząc wzmocnienie open loop powyżej tej częstotliwości gdzieś w zakres miliona (dwójniki R12/C3 i R13/C4 redukują skutecznie dopiero przy 800kHz). C13/C14 stoją w konkurencji o dwie dekady wyżej, ale tam i tak następuje już naturalny spadek we wszystkich stopniach wzmacniających. Tak więc C14 należałoby zapiąć z C Q15 do B Q17, analogicznie C13, a C15/C16 oddalić "w nieskończoność". :P
    Różnica wartości R25 i R2 nie odgrywa większej roli jeśli pary wejściowe są komplementarne jak tutaj, bo prądy polaryzacji baz wzajemnie się znoszą. A ten układ automatycznego balansu niewiele robi sensu moim zdaniem, bo tylko zamaskuje ewentualnie powstałą nierównowagę w układzie. Dobry balans można zrealizować układowo i przez dobór kilku rezystorów i nie jest to problem w sensownych schematach PA.
    Jeśli chcesz zredukować napięcia zasilające stopnie wejściowe, najlepiej jest użyć kaskod OE/OB. Kaskody mają dobrą liniowość, pierwszorzędne pasmo i nie stwarzają problemów z polaryzacją przy pracy w zakresie mA. W tym układzie Q5...Q8 kandydują do stopni typu OB.
    Suma sumarum, schemat ten wpędzi Cię w kozi róg znanych problemów z próbami użycia opampów do wzmacniaczy audio. Poleciłbym zmniejszyć liczbę stupni napięciowych przynajmniej o jeden, a narzuca się tu w pierwszej linii stopień wyjściowy. Pozdro

    0
  • #8 31 Lip 2005 13:14
    darkfenriz
    Poziom 21  

    nemo, jeśli kompensacja w postaci C3/C4 będzie na odpowiednio niskiej częstotliwości to nie powinno być problemów technicznych. Oczywiście będzie to raczej rozwiązanie z lat '80 niż nowoczesne, ale wzmacniacze o niebotycznych open loop robiono i .... robi się.

    0
  • #9 31 Lip 2005 13:30
    nemo07
    Poziom 36  

    darkfenriz! Właśnie coś tam dopisałem na ten temat.
    Przesunięcie tej częstotliwości w dół niewiele pomoże, bo redukuje wzmocnienie par wejściowych 10 razy, a totalne wzmocnienie pozostaje zbyt duże (>10 000) i rośnie z częstotliwością! To byłby niezły nadajnik AM na fale średnie, jeśli by użyć dostatecznie dobre tranzystory wyjściowe. Problem leży w tym, że nawet nie licząc par wejściowych układ ma makabrycznie duże wzmocnienie. :P

    0
  • #10 31 Lip 2005 13:57
    darkfenriz
    Poziom 21  

    Te C15/16 proponuję wszem i wobec uznac za przeoczenie/błąd w rysowaniu :D

    0
  • #11 31 Lip 2005 15:06
    nemo07
    Poziom 36  

    darkfenriz napisał:
    ... ale wzmacniacze o niebotycznych open loop robiono i .... robi się.
    He he! Niektórzy wierzą, że wzmacniacz może zniekształcać do oporu i w ogóle być tandetny, byle miał baaaaardzo duuuże wzmocnienie open loop, bo jak się zamknie loop, wszystkie zniekształcenia zostaną zredukowane do ulubionych 0,000.....01% i w ogóle wszystko będzie super cacy. :lol:
    Fani "unlimited high gain" ignorują przy tym realia, gwałcą elementarne reguły, wykazują się powierzchowną wiedzą i nagminnie "relatywizują" logikę na potrzeby swoich niewydarzonych pomysłów. Ta szkoła ma swoich wyznawców:
    Spotkałem się na tym forum z uwagą takiego fana "high gain", że "jeżeli włączę w emiter opornik (mowa była o stopniu OE), to zredukuję wzmocnienie pętli, przez co wzrosną zniekształcenia PA". Po przeczytaniu tej "oświeconej" inaczej myśli, łyżeczka mi z ręki wypadła. :lol: Powalająca logika, nieprawda?

    0
  • #12 31 Lip 2005 16:19
    darkfenriz
    Poziom 21  

    Owszem, mnie też to nie przekonuje i wiara w głębokie sprzężenie jako panaceum na wszelkie zniekszałcenia w elektronice wyszła z mody gdzieś na początku '80, no, do końca osiemdziesiątych umierała. Ale znam mądrych ludzi, którzy budują dobre high-gain-y, jak sam przyznajesz ta szkoła nadal instnieje. Myślę, że drogi kolega Kociątko powinien spróbować, posłuchać... chociażby żeby przekonać się o wadach a może i o zaletach takich konstrukcji. Nie zniechęcaj kolegi, warto wszystkiego spróbować.

    0
  • #13 31 Lip 2005 17:05
    nemo07
    Poziom 36  

    darkfenriz napisał:
    Nie zniechęcaj kolegi, warto wszystkiego spróbować.
    Nie zniechęcam, ale czy warto próbować rzeczy kiepskich?
    Ucho ludzkie rozróżnia ponoć zniekształcenia harmonicznych na poziomie ca. 1%. Nie jest problemem zbudować dobrego PA przy takich wymaganiach. A jednak bezrozumny ciąg do liczb 0,000...1% nie ustaje. Myślę, że ci, którzy ulegają tej magii liczb, nie wiedzą najczęściej, co one oznaczają i o co w tym wszystkim chodzi.
    Jeśli chcesz realizować high gain, musisz równolegle realizować sensownie temperowaną slew rate na wskroś całego układu, co nie jest trywialne i podnosi złożoność. Tymczasem niektórzy wierzą chyba, że wszystko "załatwi się samo", kiedy włożą szybkie tranzystory, byle dużo i wyrzucą wszystkie lokalne sprzężenia, a ogólna pętla sprzężenia wszystko wyrówna. I w tym punkcie większość konstrukcji high gain jest błędna, a najgorsze są bipolarne PA.
    Co z tego, że pomierzysz te 0,000...01% przy sygnale sinus 1kHz? Kto słucha 1kHz? Podłączysz muzykę i wyjdzie blaszany dźwięk.

    0
  • #14 31 Lip 2005 19:05
    Jogesh
    Poziom 28  

    A ja myślałem, że będę czekał kilka dni na odpowiedź, a tu taka miła niespodzianka. Przeanalizuję odpowiedzi i poprawię. Strasznie chcę zrobić symetryka. Ze zwykłym już sobie poradziłem. Jest pełno schematów, ale jak już pisałem chciałem własny. Kopiowałem już kilka wzmacniaczy, między innymi PA300, Mosfet 400W Holtona, N chanel Mosfet Holtona, Hex fet na iRF540 itd. Ale skopiować, to chyba każdy potrafi...
    Co do połaczenia kolektorów razem w stopniu wyjściowym, to też się zastanawiałem, ale co to daje poza lepszym chłodzeniem? Jak wpływa na parametry układu?

    Pozdr.

    0
  • #15 31 Lip 2005 19:35
    nemo07
    Poziom 36  

    kociątko napisał:
    Co do połaczenia kolektorów razem w stopniu wyjściowym, to też się zastanawiałem, ale co to daje poza lepszym chłodzeniem? Jak wpływa na parametry układu?
    Pozdr.
    Jest parę zalet, jakie ma wtórnik w stopniu wyjściowym PA w porównaniu do układu OE. Po pierwsze, wtórnik linearyzuje się naturalnie i lokalnie, a wzmocnienie stopnia OE zostanie skonsumowane na jego linearyzację, tyle, że sygnał musi wrócić na wejście i przebyć cały tor wzmacniający, oczywiście troszkę się zdeformować tu i ówdzie, zanim się zamelduje na bazie w postaci korekcji... taka zabawa w ciuciubabkę. :lol:
    Wtórnik jest szybszy. Stopień wyjściowy OE bez sprzężenia w emiterach będzie miał ponadto kiepską odpowiedź impulsową (pasmo mocy), chyba, że wybierzesz bardzo szybkie tranzystory i cały układ będzie również szybki; inaczej znaczne intermodulacje na wysokich oktawach są gwarantowane.
    No i jeszcze ten drobiazg, że np. przy Bst rzędu 20 układ OE puszcza "w piach" cały prąd bazy, ca. 10% mocy wyjściowej. :P Pozdro

    0
  • #16 31 Lip 2005 19:51
    Jogesh
    Poziom 28  

    Ale skomplikowane... czyli zrobić wspólny kolektor?

    0
  • #17 31 Lip 2005 20:50
    twazny
    Poziom 26  

    Witam.Jest jeszcze jedna rzecz z tych grubszych błędów która mi nie pasowała.
    W symetrycznym wzmacniaczu jest prawie niemożliwa, mimo dobierania elementów i zwierania termicznego, praca jednocześnie dwóch komplementarnych zwierciadeł prądowych.Jedna pętla nie jest w stanie kompensować różnie pływających składowych stałych wyjść pierwszego stopnia.
    Cóż....przyznam że choć było to bardzo dawno temu, sam chciałem taką kombinację zrobić....
    Ten R25 zastanowił mnie ze względu na swój stosunek do R24.Przy takim zasilaniu takie małe wzmocnienie ...?
    Dalej proponuję, znależć jakąś symetryczną prostą podstawę (sprawdzoną i działającą) i spróbowac na jej bazie budować .Dać lepsze żródła ,użyć kaskod w obydwu stopniach, itd. -jeśli chcesz koniecznie spróbować swoich sił w projektowaniu. Te skomplikowane symetryczne układy nie sa fajne w uruchamianiu.
    Myślę że jak zwrócisz się do janka 11389 coś ci znajdzie, on chyba ma tego wagony.... Pozdrawiam
    A powiedz jeszcze skąd takie wartości; R16/17,R26/27,R40/41

    0
  • #19 01 Sie 2005 04:44
    Jogesh
    Poziom 28  

    No to juz mnie dobiliście :cry: Będę musiał coś skopiować.
    Dlaczego przyszłość nalży do Mosfetów? Wiele osób twierdzi, że lepsze są bipolary, szczególnie jeżeli chodzi o symetrię. Zobaczę tego linka.
    Pozdr.

    0
  • #20 01 Sie 2005 08:34
    janek11389
    Poziom 42  

    kociątko napisał:

    Dlaczego przyszłość nalży do Mosfetów? Wiele osób twierdzi,


    Witam! Wydaje mi się, że tak szybko do tego nie dojdzie, w prawdzie wiele jest zwolenników mosfetów, ale i tak samo wiele bipolarnych i z tym chyba trzeba będzie się pogodzić.
    Pozdrawiam

    0
  • #21 01 Sie 2005 09:12
    nemo07
    Poziom 36  

    kociątko napisał:
    No to juz mnie dobiliście :cry: Będę musiał coś skopiować.
    Dlaczego przyszłość nalży do Mosfetów? Wiele osób twierdzi, że lepsze są bipolary, szczególnie jeżeli chodzi o symetrię.

    Witam!
    Mięczak z Ciebie! :lol:
    Nie wiem, o jakich problemach z symetrią mowa, nie widzę żadnych. Jedyny problem MOS, to duże rozrzuty, ale to się stale poprawia; power MOS są o kilka dekad młodsze, niż power BJT. W niedalekiej perspektywie MOS oferuje z odstępem więcej niż technologia BJT, która w silikonie wyczerpała już swoje limity kompletnie. Poza tym MOS nie dają "tranzystorowego brzmienia". :P Pozdro

    0
  • #22 01 Sie 2005 10:00
    janek11389
    Poziom 42  

    nemo07 napisał:
    Poza tym MOS nie dają "tranzystorowego brzmienia". :P Pozdro


    Witam! Narodził mi się w głowie pomysł, a jako że jesteś bardzo dobry w tych sprawach, to może coś poradzisz! Otóż już od dawna mnie zastanawia, dla czego nie można zrobić takiego samego brzmienia na tranzystorach, jak na lampach! {Mowa o przedwzmacniaczu, nie o końcówce} A jak by tak zamiast lamp, podstawić wysoko napięciowe tranzystory i dać identyczne zasilanie jak do lampy, czy Twoim zdaniem, zmieniłoby to coś?
    Pozdrawiam

    0
  • #23 01 Sie 2005 10:03
    twazny
    Poziom 26  

    Witam.Może i ode mnie parę kamyków do tego ogródka.To nie tylko sprawa rozrzutów .
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic232317-0.html
    Ale pomińmy wyższość jednych świąt nad drugimi....
    Naprawdę uważacie że R16/17 i R26/27 mają dobrą wartość.To jakie prady i moce będą w stopniach??Pozdr.
    Rzuć kolego jakiś inny(poprawiony) schemat na tapetę.

    0
  • #24 02 Sie 2005 01:49
    nemo07
    Poziom 36  

    janek11389 napisał:
    ...już od dawna mnie zastanawia, dla czego nie można zrobić takiego samego brzmienia na tranzystorach, jak na lampach! {Mowa o przedwzmacniaczu, nie o końcówce} A jak by tak zamiast lamp, podstawić wysoko napięciowe tranzystory i dać identyczne zasilanie jak do lampy, czy Twoim zdaniem, zmieniłoby to coś?
    Pozdrawiam

    Witam!
    Mnie też to nurtowało. I dopiero analiza modelów tranzystora bipolarnego (BJT) i MOS doprowadziła mnie do konkretnych punktów odniesienia w rozsądzeniu jaki układ tranzystorowy audio (i nie tylko) może wzmacniać wiernie, a jaki nie.
    Tranzystory FET (j-FET i MOS) w istocie nie różnią się od lamp w tym względzie, więc mogą emulować układy lampowe przy dowolnych poziomach sygnału. .... I tak dochodzimy do sedna - BJT nie mogą!
    Aby rzucić konkrety: BJT mogą pracować bardzo liniowo w układach z małymi poziomami, co ma solidny fundament teoretyczny i o czym wszyscy wiedzą. A co znaczy "mały sygnał"? Wyznacza go założony limit zniekształceń i właściwości elementu wzmacniającego, i jest on bardzo mały dla BJT. Sygnał o poziomie 1mVeff na bazie jest na tyle mały, że stopień BJT zniekształci sygnał na poziomie <0,04%, nie wymaga on więc linearyzacji(!). Przy poziomie 10mV zniekształcenia drugiej harmonicznej h2 będą ca. 4%, a trzeciej (h3) na poziomie <0,1%. Przy poziomie ca. 50mV zniekształcenia już dominują - moc h2 zrównuje się z mocą niezniekształconego sygnału, a moc h3 sięga 45%, czyli moce h2 i h3 przekraczają moc sygnału użytecznego. Jest oczywiste, że przy wyższych poziomach moce zniekształceń kolejnych wyższych harmonicznych będą wchodziły na plan, a następnie przechodzoły w dominację, tzn. tranzystor BJT będzie produkował więcej mocy na dowolnej harmonicznej, niż mocy sygnału - to tylko kwestia poziomu!
    Inaczej z elementami z kwadratową charakterystyką (lampy, FET), które z natury nie mogą wytworzyć wyższych niż druga harmonicznych. Mona by tu przytaczać wartości h2 dla różnych poziomów sygnału, ale wystarczy powiedzieć, że poziom "małego sygnału" dla tych elementów jest znacznie wyższy, co oznacza w praktyce mniejsze problemy zniekształceń przesterowania. I dokładnie ten punkt jest wyczuwalny w odsłuchu: Wzmacniacze lampowe i FET wchodzą w zniekształcenia łagodnie, podczas, kiedy dla BJT daje się słyszeć pewna granica, powyżej której każde wrażliwe ucho jest zniesmaczone, w istocie tymi nieparzystymi harmonicznymi, trzecią, a przy wysokich poziomach również piątą (i być może wyższymi, co można dla konkretnego układu dość dobrze oszacować). Poziomów, niestety nie możemy sobie wybierać; w preampie mogą one (a przynajmniej powinny być) "małe", ale w PA nie da się pogodzić tego wymagania z właściwościami lamp, czy półprzewodników, spośród których BJT są najgorszym z możliwych wyborów.
    Teraz ktoś powie - LINEARYZACJA! Odpowiem, że jeśli układ jest na tyle niepoprawny, że wytwarza duże zniekształcenia z otwartą pętlą, jest logiczne, że linearyzacja będzie iluzją i pobożnym życzeniem. Bo jak rozumieć ideę, że korygujemy błąd (zniekształcenia) sygnału odejmując błędną poprawkę (sygnał korekcji zniekształcony na sumatorze)? W tę prostą pułapkę wpadają wszyscy zwolennicy konceptu OPAMP we wzmacniaczach audio, o dziwo! :lol:
    Ten przydługi wywód miał pokazać, jak zrealizować dobry preamp na BJT: Z konieczności będą to stopnie pracujące z małymi amplitudami prądu kolektora (małe sygnały na bazie), co oznacza duże impedancje obciążeń w kolektorze i wyższe napięcia oraz, obowiązkowo, lokalne sprzężenia zwrotne; w konsekwencji stopień wzmocnienia napięciowego upodobni się do lampowego. Transformację na niskie impedancje wyjściowe może realizować wtórnik emiterowy.
    Twoja idea jest absolutnie słuszna. Niestety, wszechobowiązujący jest dokładnie odwrotny (zniekształcający) koncept, po czym zakłada się silne ogólne sprzężenie zwrotne i nazywa się to "Hi-Fi". :lol:
    Pozdro

    0
  • #25 02 Sie 2005 09:10
    janek11389
    Poziom 42  

    Witam! Więc jeżeli idea jest słuszna, to nie pozostaje nic innego jak tylko spróbować. Konkretnie chodziło mi tylko o przedwzmacniacz, a nie końcówki. Zbudowałem ostatnio przedwzmacniacz na lampie i porównując go z tranzystorem, to okazało się wielką klęska dla tranzystora, choć osobno każde z nich to wydaje się być dobre, ale razem to tranzystor, od razu jest na przegranej pozycji, no, ale coś trzeba z tym zrobić. Jak się już wyrobie z remontem, to zbuduje wysoko napięciowy przedwzmacniacz i porównam to? Bardzo dawno ktoś mi powiedział, że gdyby ustawić wzmocnienie stopni nie większe jak dwa razy, to pracuje to o wiele lepiej, przeprowadziłem kiedyś taki eksperyment, budując dwa przedwzmacniacze, standardowy i wielo stopniowy, doprowadzając to do identycznych wzmocnień jako całość i muszę ci powiedzieć, że różnica była bardzo znaczna na korzyść wielo stopniowego, zaniechałem tego, ponieważ faktycznie tych stopni się trochę na zbierało, ale teraz dochodzę do wniosku, że źle zrobiłem odpuszczając sobie, trzeba było iść dalej w tym kierunku, ale postaram się to odtworzyć.
    Pozdrawiam

    0
  • #26 02 Sie 2005 11:28
    nemo07
    Poziom 36  

    Witam!

    janek11389 napisał:
    ... Bardzo dawno ktoś mi powiedział, że gdyby ustawić wzmocnienie stopni nie większe jak dwa razy, to pracuje to o wiele lepiej...

    Za tym wyliczeniem coś stoi, ale co to bliżej znaczy? ... trzeba by przeliczyć. Być może trzy- lub czterokrotne wzmocnienie też byłoby ok.
    Wychodząc z tego, co przedstawiłem, a w skrajnym przypadku, z poziomów sygnału na bazach ≤1mVeff (taki stopień nie wymaga absolutnie żadnej linearyzacji), można ustalić kilka pryktycznych liczb:
    Amplitudy prądu kolektora (w sensie wartości skutecznej) będą wynosiły ca. 4% prądu Ic. Dla Ic=1mA oznacza to ΔIc=40uA. Uzyskasz więc ΔUc=40mV/1kΩ obciążenia, co oznacza wzmocnienie 40V/V na Rc=1kΩ lub np. 400V/V przy Rc=10kΩ przy pomijalnych zniekształceniach, a to niemało! I zauważ, że nie ma tu potrzeby stosowania wysokich napięć zasilających, przynajmniej ze strony kolektora, a co najwyżej tyle samo będzie potrzebował emiter. Muszę przyznać, że to wyliczenie sprawdzałem już kilka razy, bo jest co niebądź zaskakujące. :P Nie popełniam błędu?
    Problem jest jednak, jak sterować następny stopień tak, aby nie stracić tego wzmocnienia i jednocześnie nie przekroczyć na wejściu poziomu 1mV .... i jeszcze raz wzmocnić sygnał w podobnej proporcji. Czy to jest możliwe?
    To pytanie postawmy licznym tu teoretykom. :P
    A jeśli podadzą rozwiązanie, zmontujemy taki układ, .... w przeciwnym razie trzeba będzie kombinować dalej. Są jeszcze inne opcje, jak się zdaje.
    Pozdrawiam

    0
  • #27 02 Sie 2005 23:32
    darkfenriz
    Poziom 21  

    nemo
    więc chodzi tu tylko o transkondyktancję? B.dużą w sporo mniejszą dla lamp?
    A może raczej o filozofię: czy używać na liniowym zakresie i nic nie korygować czy niekoniecznie na liniowym i brać przężenie zwrotne?
    Ja odpowiem nietechnicznie i niefilozofcznie: jeśli (głupie) kable z miedzi i srebra brzmią ludziom inaczej to rozsądnie jest przyznać, że wnajważniejszych elementach- aktywnych próżnia 'brzmi' inaczej niż krzem. :D:D:D:D:D:D:D

    0
  • #28 03 Sie 2005 00:58
    nemo07
    Poziom 36  

    Witam!
    Transkonduktancja to rzecz drugorzędna i nie ma kłopotu aby tranzystory miały ją tego rzędu, co lampy. Raczej zdaje się, że praca z małymi sygnałami narzuci gdzieś duże impedancje i napięcia zasilania. Ale to jest do wyjaśnienia...
    Tematem są układy pracujące w liniowym zakresie; wszystko inne kupisz w hipermarkecie lub gdziekolwiek. Sprzężenia zwrotnego używa się do lepszych celów, niż próby łatania łat. Już zapomniałeś?
    A z tymi złoconymi wtyczkami i kablami i innymi herezjami daj sobie spokój. :lol:
    Sprawa jest poważna. Rzuciłem pytanie, a tu żadnego echa.... Gdzie się podziali eksperci? Wszyscy na wakacjach? .... Może pytanie niejasno postawione?

    0
  • #29 03 Sie 2005 17:12
    SILVER SOUND
    Poziom 28  

    Witam
    Przeraża mnie ilośc tranzystorów ...... i innych elementów w tym schemacie. (nie będe wytykał błędów, bo juz inni to zrobili).
    Mozna wykonac wzmacniacz symetryczny duuuużo prościej.
    Oto dowód, prościutko, bez niespodzianek, minimum elementów, maxumum efektów.
    Jest to rysunek "poglądowy" więc nie łapcie mnie za to że niedokładnie zaznaczyłem układ ustalania prądu spoczynkowego, że nie oznaczyłem "polaryzacji" mosfetów, a to że ich za mało namalowałem, to tez czelowo, i że brak rezystorów w źródłach też wiem...Nie zaznaczyłem tez zasilania pierwszej pary tranzystorów, ma byż +/- 15 V.
    jk

    0
  • #30 04 Sie 2005 00:20
    darkfenriz
    Poziom 21  

    Tak, to bardzo ładna topologia z eleganckim, tzw. prądowym sprzężeniem zwrotnym. Gdzie dajesz kompensację częstotliwości w takim układzie? Mnie się zdaje, że kondensatorek spomiędzy diodek do masy tu by ładnie pasował. Jak sądzisz?

    P.S. W zasadzie do złudzenia przypomina mi to jeden z moich planów na jesień :D

    0
  Szukaj w 5mln produktów