Witam,
Kilka dni temu mialem maly wypadek: ratujac sie lekko wjechalem na kraweznik po czym od razu sie z niego zsunalem kolem przednim i tylnim od strony kierowcy. Skutkiem jest lekko porysowana felga i zdarta opona z boku. Opony sa nowe, przejechane z 2,5k km marki Bridgestone. Ojciec, znajomyechanik i wulkanizator powiedzieli ze nie mam sie czym martwic i moge spokojnie jezdzic bo zdaecie nie doszlo do osnowy (w zalaczeniu zdjecie, na drugiej oponie powierzchniowo mniejsza ale grubsza wyrwa-tez nie widac osnowy). Czy mieliscie moze taki przypadek? Kupowaliscie nowe opony czy jezdziliscie na czyms takim ? Zmienilem opone z przodu na tyl po przekatnej i troche sciaga auto na prawo, czy to wina tego ze opona z przodu starla sie przez te 2,5k km bardziej niz ta z tylu i teraz sciaga? Powinienem cofnac zabieg czy opony sie dotra?
Kilka dni temu mialem maly wypadek: ratujac sie lekko wjechalem na kraweznik po czym od razu sie z niego zsunalem kolem przednim i tylnim od strony kierowcy. Skutkiem jest lekko porysowana felga i zdarta opona z boku. Opony sa nowe, przejechane z 2,5k km marki Bridgestone. Ojciec, znajomyechanik i wulkanizator powiedzieli ze nie mam sie czym martwic i moge spokojnie jezdzic bo zdaecie nie doszlo do osnowy (w zalaczeniu zdjecie, na drugiej oponie powierzchniowo mniejsza ale grubsza wyrwa-tez nie widac osnowy). Czy mieliscie moze taki przypadek? Kupowaliscie nowe opony czy jezdziliscie na czyms takim ? Zmienilem opone z przodu na tyl po przekatnej i troche sciaga auto na prawo, czy to wina tego ze opona z przodu starla sie przez te 2,5k km bardziej niz ta z tylu i teraz sciaga? Powinienem cofnac zabieg czy opony sie dotra?